Copyright MIASTO-GAZETA.PL 2016

Dotykam chmur-Maciej Olszewski

betterfly_pl017 (Kopiowanie)

foto:Michał Chilmon-betterfly.pl

DLACZEGO TAKA FORMA SPORTU? DLACZEGO LATANIE?
– Chyba każdy młody człowiek marzy o lataniu? Będąc dzieckiem, składałem modele samolotów, patrzyłem w niebo. W czasach mojej młodości, czyli w latach 80., zostanie pilotem było raczej nieosiągalne. Jedyną ścieżką było wojsko i bardzo dobre zdrowie. Od kilkunastu lat są już możliwości i pilotem może zostać praktycznie każdy. Musiałem spróbować.
JAK TO SIĘ ZACZĘŁO?
– Gdy w latach 90. nasze niebo poza wojskiem zostało udostępnione wszystkim ludziom, zaczęto latać na motolotniach. Zainteresowałem się tym, ale siedem lat temu, gdy zaczynałem, kwota kilkudziesięciu tysięcy złotych, jaką trzeba było wydać na motolotnię, wydawała mi się bardzo duża. Wtedy usłyszałem o możliwości latania na paralotni z napędem. Był to i nadal jest najtańszy sposób na latanie. Powstało wiele szkół paralotniowych, które dotąd wyszkoliły kilkadziesiąt tysięcy pilotów. Po kilku latach wyszkoliłem się na inny rodzaj statku powietrznego – wiatrakowiec.
CZY POTRZEBA DUŻYCH NAKŁADÓW FINANSOWYCH?
— Nie! Istnieje jakieś dziwne przekonanie, że lotnictwo to bardzo ekstremalny i kosztowny sport? Za parę tysięcy można kupić sprzęt, odbyć szkolenie i realizować marzenia o lataniu. Można też latać za bardzo małe pieniądze, płacąc jedynie za paliwo. Wystarczy tylko chcieć, poznać jakiegoś lotnika w okolicy, który chętny będzie dzielić swoją pasję z inną osobą.
Gdy po kilku latach przybyło nas, „latających”, postanowiliśmy zawiązać grupę, aby to środowisko było bardziej widoczne. W ten sposób w roku 2011 powstało Mazurskie Stowarzyszenie Lotnicze, które skupia obecnie ponad 20 pilotów z Ełku i całego województwa warmińsko-mazurskiego. Mamy w swych szeregach instruktora samolotowego oraz członka kadry narodowej w motoparalotniarstwie.
JESTEM W GÓRZE — CO SIĘ TAM CIEKAWEGO DZIEJE?
– Gdy jestem wysoko, to przede wszystkim odczuwam spokój. Jest to dosłowne i w przenośni oderwanie się od świata przyziemnego i jego problemów. Start w górę to chwila psychicznego odprężenia. Trudno to wszystko opowiedzieć, ale na pewno lata się również dla widoków, ponieważ to one ciągną nas w górę. Świat widziany z lotu ptaka jest niesłychanie piękny. Pierwsze zachłyśnięcie się widokiem, po oderwaniu się od ziemi — to coś, czego się nie zapomina. Każdy z nas pamięta swój pierwszy samodzielny lot, który u każdego pilota wywołuje wielki okrzyk „WOW”. Mnie zdarzyło się to dotychczas dwukrotnie. Pierwszy raz na kursie paralotniowym i drugi raz na szkoleniu wiatrakowcowym.
CZY TEJ PASJI TOWARZYSZY STRACH?
– Tylko głupi się nie boi. Pewnie, że jest, ale większe jest zauroczenie. Strach rodzi się dużo później, wraz z nabywanym doświadczeniem i awaryjnymi sytuacjami, które przydarzają się podczas kariery lotniczej. Człowiek po prostu staje się świadomy pewnych zagrożeń. Największa obawa jest wtedy, kiedy np. doświadczyliśmy niebezpiecznych sytuacji.
KŁOPOTY NA GÓRZE?
– Paralotnia, tak jak każdy statek latający, też może mieć awarię. Najczęstszą jest wyłączenie się silnika. Może to być spowodowane brakiem paliwa, przeważnie przez przeoczenie, problemami elektrycznymi lub typowo mechanicznymi. Praktycznie wszystko, co może się stać z silnikiem w locie, komuś się już przydarzyło. Koledze podczas lotu odpadł tłumik i uszkodził śmigło. Mnie osobiście dwa razy zdarzył się brak paliwa oraz trzy razy spadła fajka ze świecy.
Latając paralotnią z napędem, należy pamiętać również o warunkach atmosferycznych, czyli wybrać dobrą pogodę na latanie. W niespokojnym powietrzu, które występuje w środku dnia w okresie od wiosny do jesieni, może zdarzyć się również tzw. złożenie się skrzydła. Paralotnia w odróżnieniu od twardego skrzydła samolotu to tylko kawałek materiału, który łatwo można zniekształcić. Bez kształtu aerodynamicznego nie ma siły nośnej i się spada.
JESTEM W GÓRZE — SILNIK NIE DZIAŁA…
– Gdy jestem wysoko, rozglądam się spokojnie, szukając równej łąki bez przeszkód terenowych, takich jak: drzewa, przewody elektryczne czy płoty. Najlepiej szukać miejsca na lądowanie przy drodze, żeby np. kolega mógł zawieźć mnie z powrotem do domu. Spokojnie szybuję do wybranego miejsca i ląduję tak, jakbym latał bez silnika. Gdy jest się nisko, działa instynkt wyćwiczony przez lata i następuje bardzo szybkie lądowanie. Trzeba wtedy błyskawicznie wykonać kilka czynności. Szybka ocena miejsca lądowania, zaciągnięcie trymerów, wysunięcie z uprzęży. Jest to czas 3-5 sekund na bezpieczne znalezienie się na ziemi.

I SPADAM?
Nie, to trzeba jasno wyjaśnić. Każdy sprzęt latający, od paralotni przez śmigłowce po najcięższy odrzutowiec pozbawiony silników — po prostu lata. To kwestia umiejętności pilota, aby z taką sytuacją umieć sobie poradzić. Da się przecież wylądować nawet promem kosmicznym, który od wejścia w atmosferę nie używa silników. Wszystko, co ma skrzydło, ma siłę nośną. Szybowiec np. wykorzystuje prądy wznoszące, które występują w powietrzu. I te prądy go unoszą, umożliwiając kilkugodzinne przeloty. Oczywiście wszystko zależy od masy maszyny latającej i powierzchni jej skrzydeł. Duży samolot pasażerski po stracie silników rozpoczyna lot szybowy i dobry pilot jest w stanie, bezpiecznie sprowadzić go na ziemię. Potrzebuje jedynie normalnego lotniska.

_RAD2041 (Kopiowanie)

foto: Radek Nowacki

DŁUGO TRZEBA SIĘ SZKOLIĆ, ABY OSIĄGNĄĆ TE WSZYSTKIE UMIEJĘTNOŚCI?
– Szkolenie paralotniowe długie nie jest. Jest podzielone na dwa etapy i trwa średnio do dwóch tygodni. To jest jakieś 20 lotów. No i trzeba zdać egzamin państwowy.
Szkolenia na samoloty i wiatrakowce to już ponad 20 godzin praktyki w powietrzu.
Opanowanie wszystkich umiejętności, poznanie zachowania się statku powietrznego to już lata i godziny spędzone w powietrzu.

INNE MARZENIA?
– Na początku człowiek chce latać i wykorzystuje każdą możliwość, aby być w górze. Uczy to obycia z przestrzenią. W przestrzeni 3D dochodzi nam-oprócz poruszania się w płaszczyźnie poziomej — wysokość. Paralotnia nie jest szybkim sprzętem i w godzinę nie da się za wiele przelecieć. Jak już zwiedzi się swoje najbliższe okolice, miasto, gminę, chce się polecieć gdzieś dalej i szybciej. Człowiek spogląda na samoloty, wiatrakowce i chce spróbować latania nimi. Mnie udało się wyszkolić na wiatrakowiec, a w planach mam szkolenie samolotowe.
Lotnictwo jest sportem bardzo rozwojowym i tu już zależy wszystko od czasu i finansów. Marzenie? No, chce się samolotu (uśmiech).

GDY DOTYKAM CHMUR…
– To jest bajecznie. Jakby chmura oddzielała dwa światy do siebie. Ten ponury zostawiam na dole, a tam nad chmurami zawsze świeci słońce, jest cieplej, piękniej. Latanie po wierzchołkach chmur jest czymś niesamowitym i bardzo przyjemnym. Czuję się wtedy jak w takim Matriksie. W lataniu ponad chmurami podoba mi się tzw. efekt glorii. Czyli mamy słońce z tyłu, a nasz cień rzucany jest na chmurę i pojawia się wtedy wokół niego tęcza kolista, to jest coś pięknego. Lubię wisieć w tej przestrzeni, jest cisza i spokój.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Renata Szymaszko
Foto: Betterfly.pl

Podziel się
Co o tym myślisz?

Komentarze