Średnio o 30% wzrosły ceny wybranych usług oferowanych przez Pocztę Polską. Za znaczek krajowy zapłacimy już nie 2 zł, tylko 2,60 zł. Ełczanie nie kryją z tego powodu niezadowolenia.

— Znowu podrożały znaczki — żali się Czytelniczka. — W tamtym roku były podwyżki z 1,75 zł do 2 zł za „krajowy”.
Teraz znów jest drożej! Ciekawe, na co te pieniądze idą? Czy to ma jakiś związek ze wzrostem cen paliw?

— Straszna drożyzna. Za 2,60 zł to chleb można kupić! Jak jeszcze ktoś ma Internet, to pół biedy. Ale jak ktoś nie ma? Chyba trzeba przestać pocztówki na święta wysyłać! – mówi zdenerwowana Czytelniczka.

Jak tłumaczy Poczta Polska, wprowadzenie podwyżek było konieczne, ze względu na zapewnienia rentowności usług listowych i rozwój firmy.

— Naszą misją jest to, aby każdy Polak, niezależnie od miejsca zamieszkania, miał swobodny dostęp do usług pocztowych, dlatego nasza sieć placówek i skrzynek nadawczych, obsługiwana przez kilkadziesiąt tysięcy pracowników jest obecna w każdym zakątku kraju. Zmiana cen listów zapewni nam środki na niezbędne inwestycje i dalszą poprawę jakości. Chcemy też służyć Polakom w nowy sposób, zapewniając dostęp do cyfrowych usług administracji państwowej — mówi Zbigniew Baranowski, rzecznik prasowy Poczty Polskiej.
Zdaniem Poczty Polskiej, koszt wysyłki listu jest nieproporcjonalnie niski w stosunku do ceny innych usług publicznych.

— Przykładowo w Warszawie za najtańszy 20-minutowy bilet komunikacji miejskiej zapłacimy 3,40 zł, a za list do dowolnego miejsca w Polsce jedynie 2 zł — mówi Zbigniew Baranowski.

Ponadto, jak dodaje, raport Deutsche Post z 2015 r. na temat cen stosowanych przez 30 europejskich operatorów narodowych za usługi powszechne, wskazuje, że ceny Poczty Polskiej sytuują się poniżej średniej w Europie — w ostatniej dziesiątce tego zestawienia.
— Ceny za usługi powszechne sięgają w Europie nawet 2,8 euro za list zwykły — mówi rzecznik. — Średnia cena w Europie za list priorytetowy krajowy to 0,8 euro, a w Polsce – to obecnie 0,45 euro. W 2016 r. zmiany cennika wprowadziło sześć największych poczt w Europie: Correos z Hiszpanii, BPost z Belgii, Post Danmark z Danii, PostNL z Holandii, Deutsche Post z Niemiec i Royal Mail z Wielkiej Brytanii.
Innym argumentem, jaki przedstawia operator jest to, że poczty krajów zachodnich są, w przeciwieństwie do Poczty Polskiej, silnie dotowane przez państwo.

Podwyżki, choć uzasadnione, mogą skutkować zmniejszeniem obrotów.
Bo zwykły Kowalski, który słał do tej pory 6 pocztówek na święta do rodziny i znajomych za 12 zł, teraz miałby za nie zapłacić 15,60 zł, to machnie ręką, i po prostu zadzwoni.

Co o tym myślisz?