Connect with us

Polityka

Ełckie szkoły celem wojny hybrydowej?

Adam Sobolewski

Publikacja

/

Trzy ełckie szkoły dostawały podczas egzaminów maturalnych wiadomości o podłożonych ładunkach wybuchowych. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, mógł to być element wojny hybrydowej.

Centrum Edukacji Mundurowej, Zespół Szkół nr 1 oraz Zespół Szkół nr 6 – te trzy ełckie placówki oświatowe były według naszych źródeł celem prawdopodobnych ataków.
Zgrozą powiało w nocy z pierwszego na drugi dzień matur.

— Wszyscy zginiecie! — pisał w e-mailu anonim.
— Wiadomość taka przyszła do nas w nocy z pierwszego na drugi dzień egzaminów maturalnych — potwierdza w rozmowie z nami Agnieszka Pasko, dyrektor Centrum Edukacji Mundurowej w Ełku. — Mówiła ona o tym, że jest podłożony w szkole ładunek wybuchowy, że należy ewakuować ludzi, że wszyscy zginą, że powinniśmy natychmiast stąd ludzi zabrać, że ładunek jest podłożony na salach egzaminacyjnych tam, gdzie młodzież pisała matury. Tytuł wiadomości — od Komendy Głównej Policji. Treść komunikatu wskazywała na podłoże polityczne akcji. W anonimie pisano, że bombę skonstruował i podłożył przedstawiciel jednej albo drugiej partii, że któryś z polityków jest za to odpowiedzialny.

— Nie dostawaliśmy treści narodowościowych bądź wyznaniowych. Powiadomiliśmy policję, przyjechała ekipa pirotechniczna i saperzy budynek został przeszukany i sprawdzony, sale zaplombowane, wszczęliśmy dodatkowe procedury bezpieczeństwa, to my przecież szkolimy w tym zakresie i jesteśmy na to przygotowani.
Po tym pierwszy ostrzeżeniu, kolejnej nocy pojawiło się na skrzynce pocztowej CEM drugie.

— Tym razem był to inny adres, rzekomo od jednego z głównych przedstawicieli policji — mówi Agnieszka Pasko. — Zrobiło się jeszcze bardziej gorąco, gdyż informowano, że ładunki wybuchowe są podłożone nie tylko na salach egzaminacyjnych, ale również w szatniach, sanitariatach, korytarzach. Budynek przy ulicy Grunwaldzkiej 1, gdzie mieści się nasza szkoła, jest ogromny, tych małych pomieszczeń jest mnóstwo. Samo plombowanie wszystkiego zajmuje kilka godzin. Trzeba zatrzymać windy, sprawdzić korytarze, odpowiednio ustawić kamery monitoringu, wprowadzić dodatkowych ludzi do pilnowania budynku. Ponownie wdrożyliśmy procedury bezpieczeństwa, tym razem jeszcze ściślejsze, z zabezpieczaniem całych pięter. Cały czas znajdowaliśmy się w sytuacji zagrożenia i stanu wyjątkowego.

Agnieszka Pasko podkreśla, że szkoła jest od dawna przygotowana na takie sytuacje wyjątkowe, teraz scenariusz teoretyczny został sprawdzony w sytuacji realnego zagrożenia.

— Szkolenia typu active shooter rozpoczęliśmy 3 lata temu — mówi Agnieszka Pasko, dyrektor CEM w Ełku. — Co ciekawe, pierwsze z nich było dla mieszkańców Ełku, pokazywało, jak się zachować w sytuacji, kiedy w przestrzeni publicznej, w parku lub w galerii handlowej pojawi się uzbrojony napastnik. Potem było szkolenie przeprowadzone przez naszych kadetów dla kuratorów i pracowników oświaty, na którym omawialiśmy postępowanie w sytuacjach, kiedy pojawi się napastnik z bronią, kiedy zacznie strzelać, kiedy będą podłożone ładunki wybuchowe. Najbardziej nam zależało na tym, żeby uczulić osoby, które nadzorują pracę placówek oświatowych, że taki problem może się pojawić. Okazuje się, że takie szkolenia są potrzebne. Trzeba być przygotowanym na takie sytuacje, trzeba mieć opracowane procedury, najlepszą bronią jest zapobieganie, szkolenie kadry, rodziców, uczniów. Jeżeli chcesz czemuś zapobiec, to stosuj techniki prewencji, gdyż lepiej jest zapobiegać niż leczyć. Nasza szkoła jest dobrym przykładem, jak to wykorzystać, zapleczem, jesteśmy od tego, żeby wspomagać miasto i mieszkańców w tym zakresie. Czujemy się odpowiedzialni za bezpieczeństwo, można się do nas zgłaszać — pomożemy i przeszkolimy.

Dlaczego istnieje podejrzenie, że za informacjami o bombach w ełckich szkołach mogą się kryć służby obcych państw?

— Słyszałem taki głos z dwóch źródeł, opieramy się jednak na spekulacjach, domysłach, próbowano to ustalać, jest ślad wskazujący na serwery wenezuelskie, ten ślad prowadzi też w stronę Rosji — usłyszeliśmy od jednego z polityków.
Czym jest wojna hybrydowa? Wg Wikipedii, to strategia wojenna łącząca działania konwencjonalne, nieregularne, cybernetyczne, terroryzm i przestępczość, w tym samym czasie i na tym samym polu bitwy, celem osiągnięcia celów politycznych.

Czytaj więcej
Reklama
komentuj

Zostaw odpowiedź

Polityka

Jak ratusz słucha mieszkańców Ełku?

Konsultacje społeczne to narzędzie dzięki, któremu samorząd poznaje potrzeby mieszkańców oraz pozwala im na uczestniczenie w realizowaniu i tworzeniu zadań, które najbardziej ich dotyczą. Są też jedną z form otwartego dialogu społecznego. Na ogół powinny być korzystne dla obu stron (władza — mieszkaniec) pod warunkiem, że są przygotowane w sposób rzetelny i wiarygodny, i zachowują pewne standardy.

Renata Szymaszko

Publikacja

/

Zdjęcie z posiedzenia ostatniej KSWiP. H. Górski - przewodniczący i R. Wesołowski - wiceprzewodniczący komisji

Urząd Miasta Ełku przygotował konsultacje społeczne dotyczące likwidacji części boisk sportowych i przekształcenia ich w parkingi oraz budowy katolickiej szkoły. Planowane inwestycje dotyczą Osiedla Jeziorna. Udział w konsultacjach można wziąć na kilka sposobów. Jednym z nich jest wypełnienie ankiety poprzez stronę internetową miasta Ełku.

Pierwsze sygnały o tym, że ankieta przygotowana jest nieprawidłowo i wzbudza wiele wątpliwości co do sformułowania w niej pytań, pojawiły się podczas ostatniej Komisji Skarg Wniosków i Petycji.

To na niej zwrócono uwagę, że pytania ukierunkowane są w stronę korzystniejszą salezjanom. Pytania można by nawet uznać za lekko manipulacyjne.

Pierwsze pytanie:

Czy uważasz, że na terenie naszego miasta potrzebna jest niepubliczna szkoła podstawowa?

W pytaniu jako teren wskazuje się całe miasto, a nie część, na której ma być wybudowana szkoła. Ankieta „pyta” o podstawową szkołę prywatną. O tym, że konsultacje dotyczą Osiedla Jeziorna, można wyczytać z tytułu ankiety.
Wypełniający ankietę uczestnik skupia się raczej na pytaniu niż tytule. Co zatem powinno zawierać pytanie, aby nie budziło żadnych wątpliwości? Czy uważasz, że na terenie osiedla Jeziorna potrzebna jest niepubliczna szkoła podstawowa? Może tak byłoby bardziej czytelnie?
To zapytanie można by nawet sobie darować. Drugie jest już bardziej pokrętne i ciekawsze, a nawet wywołujące uśmiech na twarzy.

Czy jesteś za lokalizacją szkoły u księży salezjanów na posesji kościoła pw. św. R. Kalinowskiego (obok oratorium), przy założeniu, że nie będzie to szkoła wyznaniowa?

No i tu skupiamy się na „przy założeniu, że nie będzie to szkoła wyznaniowa?”. Zadajemy sobie pytanie, dlaczego pojawiło się takie sformułowanie, skoro Towarzystwo Salezjańskie w piśmie do prezydenta Ełku wyraźnie wskazuje, że chce wybudować szkołę katolicką, prowadzoną przez salezjanów. Co ma na celu ten słowny zabieg? Co ma ukrywać? Co sugerować?

Czy salezjanie wybudowaliby inną szkołę niż wyznaniową? Od dawna znany jest bowiem salezjański model nauczania, który oparty jest na systemie wychowawczym, stworzonym przez świętego Jana Bosko. Elementem tego systemu jest codzienna, wspólna modlitwa przed lekcjami oraz poranne „słówko” głoszone przez księży salezjanów. Inne elementy religijnego wychowania to uczestniczenie we Mszy świętej z okazji ważnych uroczystości szkolnych oraz świąt kościelnych- to przykład szkoły w Szczecinie.

Czy więc zawarte w ankiecie „założenie”, wg nas wprowadzające w błąd, jest pewnego rodzaju manipulacją słowną?

Po zarzutach mieszkańców, obecnych na komisji skarg, co do sformułowania pytań, naczelnik wydziału obiecała przeredagować pytania. Jednak te nie zostały zmienione do dziś. Alternatywą ma być bowiem swoboda zadawania pytań podczas spotkania bezpośredniego, które odbędzie się 13 czerwca 2019 r. w godzinach 14.00 – 18.00 przy skwerze księdza Foksa przy ul. Jana Pawła II.

O bylejakości tych konsultacji społecznych może świadczyć fakt, że uczestnik ankietę może wypełniać wiele razy. My sami, dla testu, wypełniliśmy ją ponad 20 razy, za każdym razem zaznaczając inne odpowiedzi. W prawidłowo przygotowanych konsultacjach powinien pokazać nam się taki np. komunikat „Niestety nie możesz ponownie wysłać ankiety, ponieważ została ona już wypełniona z użyciem tego samego adresu IP”.

Jaka jest więc wiarygodność tej ankiety „potrzeb” skoro jeden mieszkaniec, może wypełnić ją setki razy? W tę zabawę na „nabijanie” głosów mogą bawić się przeciwnicy, jak i zwolennicy inwestycji.
Nam też nie chodzi o pokazanie sprzeciwu wobec tego przedsięwzięcia. Nie ma dla nas żadnego znaczenia czy szkołę wybudują księża, czy osoby świeckie. Pokazujemy, jak działają demokratyczne metody „obywatelskiego” Ełku i w jaki sposób urzędnicy słuchają mieszkańców.

Coraz częściej pojawiają się też pytania co do zasadności Komisji Skarg Wniosków i Petycji. Jednym z przykładów jest choćby skarga na działania urzędu w sprawie wycinania drzew. Wnioski, z których cieszyła się grupa „Ełk tu sadzę”, jak na razie nie doczekały się realizacji.

— Zastanawiam się nad opuszczeniem składu tej komisji — mówi Anna Wojciechowska.  — Ostatnie posiedzenia pokazują, że traci ona na „wartości”. Wychodzi na to, że nie mamy na nic wpływu. Mieszkańcy, zwracają się do nas, licząc na naszą pomoc, a my możemy tylko ich wysłuchać.

Ankieta dotycząca konsultacji społecznych miała zostać poprawiona, a do tej pory nie zostały wprowadzone żadne zmiany. Proponuje się mieszkańcom korespondencję z UM. Trudno jest wesprzeć mieszkańców w ich problemach, nie mając żadnych narzędzi. Niemoc jest destrukcyjna. Ręce opadają — podsumowuje Wojciechowska.

 

Czytaj więcej

Polityka

Spektakularne zwycięstwo PiS. Konfederacja pod progiem

Renata Szymaszko

Publikacja

/

www.facebook.com/pisorgpl

Na stan obecny (jeszcze spływają wyniki) Prawo i Sprawiedliwość uzyskało w wynikach ogólnopolskich aż 45,56%, Koalicja Europejska 38,3%, Wiosna Biedronia 6%. Konfederacja nie przekroczyła 5% progu, co oznacza, że nie wchodzi do PE.

Od wczoraj wyniki zmieniły się jeszcze bardziej na korzyść PiS, a to oznacza zmianę w podziale mandatów.
W ławach europejskiego parlamentu zasiadać może aż 27 posłów PiS, KE- 22, 3 mandaty przypadną Wiośnie.

26 maja Polacy wybrali 52 przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego. Jeden mandat będzie mandatem rezerwowym do czasu wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Oznacza to, że w Unii na dzień obecny Polskę będzie reprezentowało 51 europosłów. Nie wiadomo czy mandat rezerwowy przypadnie PiS, czy Koalicji, jednak najprawdopodobniej „zapasowy” mandat należeć będzie do PiS. Ciągle trwa jeszcze zliczanie wyników.

 

Czytaj więcej

Polityka

Anna Wojciechowska: Czas na Ełk w Europie

miasto-gazeta.pl

Publikacja

/

Jeszcze rok temu Anna Wojciechowska była znana tylko szerszemu gronu przedsiębiorców. Dziś to radna miejska zasilająca szeregi klubu Koalicji Obywatelskiej. Chyba nie ma osoby w Ełku, która nie wiedziałaby, kim jest kobieta startująca do Parlamentu Europejskiego.

Kto więc odkrył Annę Wojciechowską?
— Mam bardzo duże doświadczenie zawodowe, przede wszystkim, jeżeli chodzi o pozyskanie środków unijnych. Wiem, w które drzwi zapukać. Pozyskałam samorządom przeszło 100 milionów złotych. Moje doświadczenie i wiedza zostały dostrzeżone przez różne środowiska polityczne i przedsiębiorcze.

Jakie to środowiska polityczne?
— Mogę powiedzieć śmiało, że od lewicy do prawicy. Jestem osobą bezpartyjną i myślę, że zauważono moją pracę i skuteczność. Oraz to, że najważniejszy jest dla mnie cel i jego realizacja. W działaniu jestem konsekwentna — od początku do końca.

Czy Anna Wojciechowska jest politykiem?
— Polityka to słowo, które niefajnie się kojarzy większości społeczeństwa. Ale bez polityki jako działania nie dzieje się nic. Oświata, zdrowie, prawo, nawet chodnik i ulica powstają w wyniku decyzji politycznych — np. lokalnych.

W sieci pojawiają się głosy, że lepiej byłoby, gdyby pani została w Ełku i działała na rzecz miasta …
— Dostaję bardzo dużo wiadomości, że moja praca w Radzie Miasta w Ełku jest dostrzegana i oceniana pozytywnie. To bardzo mnie cieszy. Moje bycie w europarlamencie może jeszcze bardziej wpłynąć pozytywnie nie tylko na miasto Ełk, ale i cały region. Ważna jest promocja naszego regionu w Europie i lobbowanie na jego rzecz.

Co Unia nam może jeszcze zaoferować?
— Powinna zagwarantować bezpieczeństwo naszych interesów na rynkach międzynarodowych. Na tym polega partnerstwo. Będę walczyła o równe traktowanie i uwzględnienie naszych potrzeb w budżecie UE. W naszym regionie powstają piękne drogi, ale brakuje przy nich inwestycji, firm z dobrą, godną pracą. Należy wesprzeć naszą przedsiębiorczość. Polskie rolnictwo jest również traktowane po macoszemu. Brakuje środków finansowych na zabezpieczenie podstawowych potrzeb. My potrzebujemy dalszego wsparcia na linie produkcyjne, budowę przemysłowych obiektów.

Do tej pory region północno-wschodni wykorzystał środki na poprawę infrastruktury, a firm zachodnich u nas jak „na lekarstwo”…
— Ułatwiony dostęp infrastrukturalny musimy teraz dobrze „sprzedać”. Europa musi się dowiedzieć, że oprócz naszych walorów turystycznych, mam na myśli Warmię i Mazury, mamy też ogromne możliwości. Via Baltica, która idzie do nas małymi krokami, umożliwi łatwiejszy i szybszy dostęp do rynków zbytu. To trzeba wypromować. Szukać firm, które mogą u nas zainwestować.

— Udostępniamy naszym partnerom unijnym rynki zbytu. Jesteśmy dużym obszarem położonym bezpośrednio przy granicach wschodnich i należy zrobić z tego atut. W przeciwieństwie do Rosji nasza gospodarka jest w miarę stabilna i dobrze ugruntowana. Możemy stanowić doskonałe zaplecze firmom zachodnim, które chciałyby zdobyć rynki rosyjskie. Dobrym przykładem jest zakład produkcji płyt wiórowych w Grajewie.

Suwałki, Grajewo, Olsztyn — tam przemysł w ostatnich latach mocno się rozwinął. Warmia i Mazury to dziś silna branża meblarska…
— Tak, w tych regionach bardzo mocno połączono wszystkie walory, które regiony miały do zaoferowania. To duża zasługa włodarzy miast.

No dobrze, skoro włodarzy, to jak pani może wywrzeć wpływ na PE w kwestii rynku pracy w naszym regionie?
— Żeby „brać” z Unii, trzeba robić to w umiejętny sposób.
Tak, aby w przyszłości pieniądze pozyskane z Unii zarabiały na siebie. Nie sztuką jest pozyskać na chodniki i ulice — tak postępuje większa część samorządów w Polsce. To jest potrzebne i nawet konieczne, ale nie można ciągle podążać tylko w tym kierunku. To może być tzw. wartość dodana.

Czyli na co?
— Teraz duży nacisk trzeba położyć na doinwestowanie firm, które mogą się rozwijać. Maszyny, linie produkcyjne, robotyka — na to też są pieniądze w Unii — tylko trzeba wiedzieć gdzie ich szukać. I ja to wiem (uśmiech).

Jakie trudności naszego okręgu wyborczego można rozwiązać w Parlamencie Europejskim?
— W naszym regionie jest bardzo dużo gospodarstw agrorolnych i agroturystycznych. Mamy bardzo „zdrową” ofertę i trzeba pomóc tym podmiotom w pozyskaniu środków i promocji, aby były wizytówką tego regionu. Ekologia jest dzisiaj towarem bardzo i medialnym, i na topie. My taką ekologię mamy, trzeba to tylko „wypchnąć” na szerokie wody i stworzyć im programy wsparcia. I ja to stworzę.
Bardzo duży nacisk chcemy też położyć na poprawę jakości służby zdrowia. W Polsce choroby nowotworowe są drugą przyczyną zgonów. Polska nadal pozostaje trzecim krajem pod względem umieralności na choroby nowotworowe w całej Europie. Stworzymy Europejski Program Onkologiczny, który odwróci niekorzystny trend i zdecydowanie skróci oczekiwanie na niezbędne badania — do 21 dni.

Co na koniec powiedziałaby pani swoim wyborcom?
— Każde wybory to bardzo ważna część naszego życia. To część, na którą mamy wpływ. Ważne jest to, aby nie podchodzić do nich jak do loterii i przyglądać się tzw. miejscom biorącym, czyli jedynkom na listach. Często jest to interes partii, a nie obywatela. I warto nauczyć się te rzeczy odróżniać. Pamiętajmy, aby iść i wybierać, bo inaczej wybiorą za nas.
Zapraszam serdecznie.

4 NA LIŚCIE NR 3 EŁK W EUROPIE

SFINANSOWANO Z KWW KOALICJA EUROPEJSKA, PSL, SLD, .N, ZIELONI

Czytaj więcej

komentowane

Piszą dla Was

Adam Sobolewski

Adam Sobolewski

Renata Szymaszko

Renata Szymaszko

Agnieszka Czarnecka

Agnieszka Czarnecka

Poza prawem

czytane