POD NAPIĘCIEM

Fatalna wpadka prezydenta Andrukiewicza

Ale między działaniem a zabawą w spin doktora jest bardzo cienka granica, której nie wolno przekroczyć. Praca takiego „doktora” polega na zdolności zmanipulowania mediów, w taki sposób, aby informacje były przedstawiane w jak najlepszym świetle. Dobry fachowiec sprzeda nowinę mediom tak, aby małe rzeczy stały się wielkimi. Ale jeżeli karmi się swoich mieszkańców — wyborców informacjami nieprawdziwymi, to już niestety jest niefajnie. A nawet jest fatalnie, bo oznaczać to by mogło, że naród jest ciemny, wszystko kupi, i nie wyłapie pewnych informacji.

Wpadkę, w mojej ocenie, zaliczył Tomasz Andrukiewicz, kiedy to na stronie elk.wm.pl powiedział to, czego nigdy chyba powiedzieć nie powinien. I gdyby nie czujne oko czytelnika, być może sprostowanie nieprawdziwej informacji, nigdy nie miałoby miejsca. Bo o wątpliwościach powiadomił nas mieszkaniec Ełku.

Na stronie internetowej lokalnego tygodnika pojawił się tekst pt. Samorządowcy do wymiany? Znamy zdanie prezydenta Ełku.
Prezydent Andrukiewicz krytykuje tam założenia nowej ordynacji wyborczej i OK, do tego ma prawo, ale już posługiwanie się nieprawdziwymi informacjami OK nie jest.
W tekście czytamy: — Jestem przekonany, że dwukadencyjność 4-letnia nie przejdzie. Jestem w Narodowej Radzie Rozwoju przy Prezydencie RP. 27 października odbyło się posiedzenie zespołu poświęcone tej kwestii. Jeżeli taki pomysł się pojawi, to będzie weto prezydenckie”.

Sprawdzamy więc, czy prezydent Ełku jest faktycznie w Narodowej Radzie Rozwoju przy Prezydencie RP, czy stoi wśród doktorów i profesorów otaczających najważniejszą osobę w państwie.
Na stronie internetowej Prezydenta RP próżno jednak szukać nazwiska Andrukiewicz. Może mamy problem z interpretacją wypowiedzianego zdania.

Kancelaria Prezydenta RP pracuje bardzo sprawnie, nie mamy więc problemu z uzyskaniem informacji. Przedstawiamy sytuację i pytamy, jak należy rozumieć zdanie „Jestem w Narodowej Radzie Rozwoju przy Prezydencie RP”.

— Może był zaproszony na jakieś spotkanie z jakiegoś zgrupowania i może poczuł się jako członek tej rady — mówią nam w kancelarii. Jeżeli na stronie internetowej w składzie nie znalazła pani takiego nazwiska, to w innym miejscu też go pani nie znajdzie — tłumaczy nam rozmówczyni. Po kilku godzinach dostajemy też oficjalną informację.

— Uprzejmie informujemy, że Prezydent Ełku Pan Tomasz Andrukiewicz nie jest członkiem Narodowej Rady Rozwoju. Jednocześnie uprzejmie wyjaśniamy, że zarówno rolą Prezydenta RP, jak i Kierownictwa Kancelarii Prezydenta RP nie jest komentowanie, wyjaśnianie, czy prostowanie wypowiedzi członków rządu, przedstawicieli terenowych organów administracji państwowej czy innych osób publicznych. W związku z powyższym ani Prezydent RP, ani Kancelaria Prezydenta nie będą komentować wypowiedzi Pana Prezydenta Tomasza Andrukiewicza. (sic).

Zadajemy też pytanie prezydentowi Ełku — […] Czy to błąd dziennikarza, czy pana przejęzyczenie?
Odpowiedź przychodzi po kilku dniach […] Jestem członkiem Zespołu Samorządowego ds. kadencyjności, działającego w ramach Narodowej Rady Rozwoju, delegowanym przez Związek Miast Polskich. Przygotowuje on opinie, stanowiska, wnioski, które są przedmiotem plenarnych posiedzeń Narodowej Rady Rozwoju, do której na bieżąco mogą być delegowani przedstawiciele zgłoszonych organizacji. Pierwsze spotkanie zespołu odbyło się 27 października. Przytoczone wypowiedzi w materiale dziennikarza są moimi opiniami, zawierają stanowisko strony samorządowej, choć stwierdzenia zawarte w tekście są skrócone i być może za bardzo uproszczone […] — pisze nam w odpowiedzi Tomasz Andrukiewicz.

Jednak naszą uwagę przykuwa „Zespół Samorządowy ds. kadencyjności” — jakiś twór nikomu nieznany. Sprawdzamy prawdziwość i tej informacji.
„Pierwsze spotkanie zespołu odbyło się 27 października” to zdanie jest prawdziwie, jest też potwierdzenie, że Andrukiewicz uczestniczył w spotkaniu z ramienia Związku Miast Polskich. Zespół Samorządowy ds. kadencyjności — takowy nie istnieje przy narodowej radzie.

— Może panu prezydentowi chodziło o to, że kwestia kadencyjności jest dla niego najistotniejsza i temu poświęca więcej uwagi — może to miał na myśli. Może to jakaś nieścisłość, trudno mi to oceniać — mówi przedstawiciel biura prasowego. — Nic mi o takim zespole nie wiadomo — mówią nam w kancelarii.

Taka postawa „iść w zaparte” nikomu chyba nie służy, bo ani to marketingowo wyszło dobrze, ani nikomu na dobre nie wyszło. Czasami potrzeba kilku lat, aby zbudować dobry wizerunek, ale wystarczy minuta, aby go zniszczyć.

Dowiadujemy się też, że wypowiedź na stronie elk.wm.pl dotycząca art. dotyczącego tematu została zmieniona. Dziś brzmi tak: — Jestem przekonany, że dwukadencyjność 4-letnia nie przejdzie. Jestem w zespole samorządowym ds. kadencyjności przy Narodowej Radzie Rozwoju przy Prezydencie RP. 27 października odbyło się posiedzenie zespołu poświęcone tej kwestii. Jeżeli taki pomysł się pojawi, to uważam, że będzie weto prezydenckie.

I dalej, w naszej ocenie jest ona nie końca prawdziwa, a może nie interpretujmy tego prawidłowo.

Przyglądamy się też innym wypowiedziom włodarza Ełku w tym artykule. I wyłania nam się obraz „bełkotu” pijarowego, bo ten widać nie jest już na najwyższym poziomie.

„— Jeżeli ma to być dwukadencyjność 4-letnia, to nigdzie w Europie tak nie ma. Czytałem uzasadnienie do tego projektu. Zmiany mają powodować zapobieganie zjawiskom korupcjogennym, unikanie patologii. Jeżeli cała Polska jest patologią, to gratuluję pomysłodawcom tak „mądrego” uzasadnienia.Wydaje mi się, że można było posilić się o bardziej wyrafinowane — uważa Tomasz Andrukiewicz, prezydent Ełku. — Nie oceniając, czy to dobre, czy złe rozwiązanie, uzasadnienie jest kuriozalne. Bo moglibyśmy powiedzieć, że przez ostatnie 27 lat w Polsce rządzi patologia. Każdy wójt, burmistrz, prezydent to złodziej, cwaniak i dorobkiewicz, który swoją pracą okrada lokalne społeczności. Wydaje mi się, że tak nie jest, choć zdarzają się na pewno i takie przypadki”.

I tu panu prezydentowi też należy pogratulować „mądrego uzasadnienia”. Jego wypowiedź jest w mojej ocenie, pełna sprzeczności. Jak sam mówi „Wydaje mi się, że tak nie jest” — czyli sam nie jest tego pewien, „choć zdarzają się na pewno i takie przypadki” — tu już poprzez słowo na pewno — potwierdza patologiczne przypadki.

Druga wypowiedź, na którą zwróciliśmy uwagę, brzmi „Co ciekawe były wójt, burmistrz czy prezydent nie będzie mógł pracować po zakończeniu swojej służby na rzecz lokalnej społeczności w żadnej jednostce zarządzanej przez samorząd, nie tylko jako jej szef, ale nawet jako pracownik”.

Jest to też w naszej ocenie nie prawda. Powołując się na obecny stan prawny, były włodarz nie może podjąć pracy w jednostce zarządzanej przez samorząd przez okres 1 roku po zakończeniu swojej kadencji, teraz proponuje się wydłużenie okresu do lat trzech. Nie bardzo rozumiem, czemu ten przekaz miał służyć. Czy należy interpretować to tak ? — zobaczcie jaką krzywdę nam robią? — tak to odbieram? Ale włodarze muszą pamiętać o jednym, że spółki miejskie czy jednostki zarządzane przez samorząd to nie przechowalnia dla byłych włodarzy, czy posłów.

Proponujemy gospodarzom korzystanie ze start-up-ów dostępnych w Techno Parku i pokazanie ełczanom jak się robi biznes, ale taki, który nie jest oparty na majątku publicznym.

Nie chodzi nam też o to, aby prezydenta Ełku ranić słowem, po prostu oczekujemy szacunku i poważnego traktowania w przekazywaniu informacji. Co miał na celu Tomasz Andrukiewicz w tych wypowiedziach – nie wiem. Ale każdy na swój młyn wodę obraca. Dla mnie, przekaz był taki: Zobaczcie jak nas dobrych, oddanych lokalnej społeczności, stojących wśród tych wielkich (NRR) chce się potraktować. I być może nasi „pokrzywdzeni” tak mogą odczuwać, lecz nie chodzi o to, aby współziomków swych przerastać, a o rzetelny przekaz.

(MySZ)
Źródło:elk.wm.pl

To Top