Hejtu naszego powszedniego… racz dać im Panie

Fala hejtu i agresji ze strony internetowych troli rozlała się na naszych łamach „internetowych” po ostatnich wydaniach gazety. Szczególne nasilenie ataków nastąpiło po art. Fatalna wpadka prezydenta Andrukiewicza.

foto: Hejter/pixabay.com
Adam Sobolewski
Publikacja Marzec 04, 2018, 7:13 pm
6 mins

zdjęcie: Hejter / pixabay.com

Przypadek? Zbieg okoliczności? Czy padliśmy ofiarą domorosłych albo zawodowych hakerów ze względu na to, że piszemy krytycznie o działaniach władz miasta? Czy to możliwe? Nie skarżymy się i nie biadolimy, ale okoliczności temu towarzyszące są co najmniej zastanawiające.

Czy można bezkarnie atakować czyjąś stronę internetową? Pytanie retoryczne. Dlatego sprawę ataków na nasz serwis skierowaliśmy do odpowiednich komórek w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. Bowiem tłumienie krytyki prasowej jest karalne. Zobaczymy, co wykaże śledztwo. Z naszych informacji wynika już, że ataki te były zlecone.

Nasza firma, na której opieramy nasz serwis internetowy, po zbadaniu sprawy od strony technicznej, w odpowiedzi na naszą interwencję, napisała: Na podstawie analizy dzienników dostępowych zaobserwowaliśmy, że większość ruchu na stronę to zagraniczne serwery dedykowane/VPS oraz adresy wyjściowe z VPN i sieci TOR.
Czym jest TOR? To tzw. ciemny internet, który ukrywa IP użytkownika, w wyniku czego ten staje się całkowicie anonimowy. Z tej przeglądarki korzystają m.in. hakerzy, przestępcy, pedofile czy handlarze narkotyków.

Czy więc zjawili się przypadkiem, czy może są fanami miasto – gazety.pl? Wiemy już, że takie usługi kosztują i to całkiem niemałe pieniądze. Kto więc za to zapłacił i kto zlecił usługę?

W książce „Cesarz” Ryszarda Kapuścińskiego jest taki fragment o podwładnych, którym nie trzeba nawet wydawać rozkazów. Oni prześcigają się w odgadywaniu intencji władcy, wyprzedzają je i realizują. Nie ma konieczności wydawania poleceń, dwór antycypuje myśli Najjaśniejszego Pana i wprowadza je w czyn. Wszystko po to, żeby był zadowolony, a przy tym docenił i nagrodził.
Z socjotechnicznej perspektywy, to każda władza potrzebuje czegoś takiego jak „wentyle bezpieczeństwa”, poprzez które ulatnia się ciśnienie nagromadzone w systemie.
W okresie PRL-u rolę takich wentyli spełniała młodzieżowa scena muzyki rockowej. Chodziło o to, żeby bunt młodych wobec systemu mógł się w miarę bezpieczny dla władzy sposób rozładować na koncertach i w całym drugim obiegu subkulturowym. Tymczasem w narracji prowadzonej z poziomu niektórych włodarzy wynika, że w mieście jest, jak śpiewał Muniek Staszczyk: „Jest super, jest super, więc o co ci chodzi?”. Nawet banalne artykuły dotyczące faktu, iż psy srają na chodnikach i trawnikach, ich właściciele nie sprzątają, a psie odchody szpecą miasto, traktowany jest jako zamach.

Niestety, niektóre lokalne media sprowadzone zostały w Ełku do roli klakierów władzy.
Czy taka jest rola prasy? Czy nie wystarczą laurki i panegiryki wytwarzane w wydziałach promocji i poprzez zapewne suto opłacane agencje reklamowe? Dlatego ośmielamy się otwartym tekstem mówić, iż mamy prawo pisać o tym, co uważamy za godne krytyki. Jeśli podejmowane są przez jakieś niewidzialne siły działania zmierzające do odebrania nam takiego prawa poprzez ataki na serwery i zakaz umieszczania reklam, to jest to sytuacja bezprecedensowa, która uderza w wolność prasy. Jeśli np. „miasto” nie zgadza się z tym, co piszemy, to ma możliwość wyartykułowania swoich racji, gdyż zgodnie z dziennikarskim rzemiosłem, zawsze zwracamy się do drugiej strony z prośbą o komentarz i ustosunkowanie się do sprawy, którą nagłaśniamy lub opieramy się dowodach, nagraniach sesyjnych, dokumentach.
Zbliżają się wybory samorządowe, czyli gorący okres dla lokalnych polityków i lokalnych mediów. Nie chcemy, żeby był to okres bezpardonowej nawalanki z jednej strony, z drugiej zaś cukrzenia, lukrowania i zaklinania rzeczywistości. Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, to nam również zależy na tym, żeby wykreowany obraz Ełku był perfekcyjny. Nie będzie jednak taki, jeśli będziemy udawać, że tych przykładowych psich odchodów na chodnikach i trawnikach nie ma, bo od takiego myślenia one wcale nie znikną.
Nas ciągle nurtuje pytanie — komu tak mocno przeszkadzamy, czyj wizerunek burzymy?


5
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

Ta strona ogranicza spam. Komentarze, które zawierają nazwiska osób prywatnych (RODO), czy też odwołujące się do życia prywatnego (i obraźliwe) jakichkolwiek osób, będą usuwane.

As
As

Przyklejenie wieloletnie do stolkow jest tak silne że powoduje uruchomienie brudnych metod. Redakcjo
trzymaj się.

Kami
Kami

hmmm… oby nie za pozno na powstanie rzetelnych mediow w tym miescie… trzymam kciuki za wytrwalosc i konsekwentnosc… chociaz obecne wladze wnioskow z niczego nie wyciagaja…

Czytelnik
Czytelnik

Pytanie na końcu artykułu – to chyba pytanie retoryczne? Ja jednak posłodzę – gazeta obiektywna, ciekawa, taka jaka powinna być i jakie powinny być wszystkie media. Pozdrawiam serdecznie