Zdaniem branży kierunek zmian jest słuszny. W obecnym kształcie mogą one jednak spowodować, że wielu komorników odejdzie z zawodu, a część kancelarii upadnie, bo ich działalność przestanie się bilansować. W efekcie dostęp do usług, skuteczność postępowań komorniczych i ściągalność długów spadną.

– Intencją obu projektów jest to, aby zwiększyć skuteczność komorników i podnieść prestiż tego zawodu. Natomiast z analiz wynika, że dobre intencje nie przełożą się na realizację tych celów. Skutki będą raczej odwrotne – mówi agencji Newseria Biznes Andrzej Roter, prezes zarządu Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych.

W końcówce ubiegłego roku  Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło dwa projekty ustaw o kosztach komorniczych oraz komornikach sądowych. Pierwszy z nich zakłada obniżenie stawek pobieranych przez kancelarie komornicze.

Wprowadza jednolitą stawkę w wysokości 10 proc. egzekwowanego długu (zastąpi dwie obecnie obowiązujące stawki w wysokości 8 i 15 proc.). W przypadku, w którym dłużnik dokona dobrowolnej spłaty, komornik będzie mógł pobrać 3 lub 5 proc. wyegzekwowanej należności (w zależności od tego, czy została uiszczona w wyznaczonym terminie, czy po jego przekroczeniu). Zgodnie z propozycją resortu maksymalna opłata egzekucyjna nie będzie mogła przekroczyć 50 tys. zł.

Projekt ustawy o komornikach sądowych zakłada, że komornik będzie mógł dokonać zajęcia wyłącznie wtedy, gdy z dokumentów będzie jasno wynikało, że majątek stanowi własność dłużnika, a wszystkie czynności egzekucyjne w terenie mają być nagrywane i rejestrowane. Komornicy będą ponosili odpowiedzialność, również odszkodowawczą, za działania asesorów.
Działalność kancelarii komorniczych ma być poddawana kontroli, w tym finansowej, przynajmniej raz na dwa lata. Minister sprawiedliwości będzie mógł odwołać ze stanowiska komornika, który naruszy prawo. Głównym celem nowych przepisów jest przywrócenie zaufania i szacunku do zawodu komornika, i większy nadzór nad tą profesją.

Prezes Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych Andrzej Roter podkreśla, że intencje ustawodawcy są słuszne, ponieważ w interesie publicznym leży zwiększenie zarówno zaufania do zawodu komornika, jak i skuteczności postępowań egzekucyjnych.

Przekłada się ona bowiem na korzyści ekonomiczne dla konsumentów, przedsiębiorców i Skarbu Państwa. – Z badań wynika, że polscy przedsiębiorcy wydają około 170 mld zł na radzenie sobie z problemem odzyskiwania zaległych należności. Skuteczność pracy komorników ma więc kapitalny wymiar gospodarczy z punktu widzenia każdego przedsiębiorcy, który ryzykuje płynność finansową swojej firmy i miejsca pracy. Nie mówiąc już o tym, co dzieje się z potencjałem zakupowym i zdolnością finansową gospodarstw domowych – mówi Andrzej Roter.

Z danych KRD BIG i Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych wynika, że koszty własne, które przedsiębiorcy ponoszą z tytułu odzyskiwania i zarządzania wierzytelnościami, sięgają 5,4 proc. całkowitych kosztów prowadzenia przez nie działalności gospodarczej. Daje to łącznie kwotę ok. 170 mld zł. Jednocześnie rośnie grupa firm, w przypadku, których nieterminowe płatności zagrażają stabilności całego biznesu. Egzekucja komornicza często jest dla przedsiębiorstwa ostatnią szansą na odzyskanie należności.

Skuteczność egzekucji komorniczych już teraz jest na bardzo niskim poziomie. Z danych Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości za 2015 rok wynika, że wynosi ona około 20,8 proc. Oznacza to, że z każdych 100 zł egzekwowanych przez komornika prawie 80 zł to strata wierzycieli.

– Tego sobie nie uświadamiamy i mam wrażenie, że na potrzebę zmian patrzymy w głównej mierze poprzez pryzmat emocji i kilku czy kilkunastu spośród tysiąca komorników, których praktyki były naganne – mówi Andrzej Roter.

Branża komornicza ostrzega przed negatywnymi skutkami obu konsultowanych obecnie projektów ustaw. Wskazuje m.in. na to, że proponowane zmiany są nieprecyzyjne i mogą doprowadzić do tego, że miejsce komorników sądowych na rynku zajmą nieprofesjonalne firmy windykacyjne działające na pograniczu prawa, a część kancelarii komorniczych będzie zmuszona ogłosić upadłość.

Z analiz samorządu komorniczego wynika, że działalność wielu kancelarii przestanie być opłacalna. Te, które zatrudniają powyżej 8 pracowników i prowadzą ok. 2,5 tys. spraw rocznie, mają niewielkie szanse na utrzymanie płynności finansowej. Przeciętna strata netto kancelarii komorniczej wyniesie natomiast od 5,9 do 7,5 tys. zł.

Konferencja Przedsiębiorstw Finansowych wskazuje, że dochody komorników zmaleją drastycznie, przez co część z nich zniknie z rynku. To spowoduje, że dostęp do usług będzie utrudniony, a ściągalność długów spadnie. Nowelizacja miałaby być najbardziej dotkliwa dla młodych komorników z krótszym stażem pracy.

Wątpliwości branży budzi również zapis w projekcie mówiący o tym, że komornik musi prowadzić egzekucję osobiście i nie może zastąpić go w tym asesor. Czynności zlecane asesorom mogą mieć wyłącznie charakter szkoleniowy.
|
– Obecnie czynności egzekucyjne prowadzą asesorzy, którzy są najczęściej wykształconymi prawnikami. Trudno się doszukać uzasadnienia materialnego, prawnego czy społecznego, aby to zmieniać. Jeżeli założymy, że w kancelarii komorniczej pracuje dwóch asesorów, którzy w jej imieniu prowadzą czynności egzekucyjne, to po odebraniu im tego prawa skuteczność spadnie trzykrotnie – mówi Andrzej Roter.

Prezes Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych wskazuje, że proponowana nowelizacja to całkowita zmiana modelu funkcjonowania komorników i modelu finansowania ich działalności. Tymczasem nie minęło jeszcze wiele czasu od wprowadzenia w listopadzie 2015 roku poprzednich regulacji i wciąż trudno oszacować ich wpływ na branżę.
Organizacja podkreśla też, że zmiany w branży powinny iść ​w kierunku większej digitalizacji, o której mówi się obecnie w kontekście całej gospodarki.

Digitalizacja wierzytelności przełożyłaby się na obniżenie kosztów wszystkich czynności i usług oraz zwiększenie dostępu do informacji. Projekty ustaw autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości w obecnym kształcie powinny być natomiast tylko punktem wyjścia do dalszych prac i konsultacji.

– Tym, do czego doprowadzimy, będą małe kancelarie o bardzo niskich dochodach, zatrudniające pojedyncze osoby. Komornicy będą musieli wykonywać osobiście wszystkie czynności, w związku z czym o skuteczności i efektywności będziemy mogli zapomnieć – mówi Andrzej Roter.
©newseria

Co o tym myślisz?