Connect with us

Opinie

Komunikacyjny Armagedon w mieście Dożów

Kładki nie będzie — gruchnęła wieść. I o to chodziło! Ta kładka jest jak miś na miarę naszych możliwości. Bo jesteśmy jakoś strasznie jako wspólnota lokalna niedocenieni. Przyznajmy sobie tytuł dziedziczny — Ełk miasto Dożów? Pod światłymi rządami Doży Pierwszego będzie się rozwijał i kwitł.

Adam Sobolewski

Publikacja

/

https://pixabay.com/pl. Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Przecież Euroazja zawsze prowadziła wojnę z Oceanią (patrz „Rok 1984”). Nikt tej kładki nie chciał — posypały się komentarze. Ona sama się napatoczyła, wpisała do planu zagospodarowania przestrzennego, ale wszyscy włodarze, z radnymi partii lokalnej władzy na czele walczyli, żeby z niego wypadła! I udało się!

Dzięki niezłomnej postawie dzielnych urzędników, którzy niczym Konrad Wallenrod nie docenili wartości rynkowej kładki, szacując koszt jej powstania dwa razy mniejszy niż oferty firm startujących w przetargu. Mamy to! Ekologia, cisza i spokój, pieniądze w budżecie miasta i na usta ciśnie się jedno gromkie, szczere, od serca: Dziękujemy!

I hyc, królik wyskakuje z kapelusza. Kładki nie będzie. Na razie? Tej dużej? Może jakaś mniejsza, drewniana, przecież wygłodniałemu sukcesów ludowi jakiegoś lwa rzucić na pożarcie trzeba? A może przesunąć jezioro? Wtedy koszt kładki byłby niższy. A po co ten zamek na wyspie? Krzyżacy, Niemce jakieś: spalić, wyburzyć, wybudować apartamenty klasy Exclusive For VIP Only i połączyć kładką. Kosmiczną. 😉

Mistrzowie iluzji. Życie to iluzja — mawiał mistrz białej magii Cagliostro w jednej z książek o przygodach dzielnego Pana Tomasza NN zwanego Panem Samochodzikiem. I hyc, wyciągał białego królika z kapelusza. Dzielny Pan Tomasz to muzealnik — detektyw PRL-u walczący z handlarzami dzieł sztuki, którzy swoim niecnym postępowaniem zubażają budżet państwa. Czy i u nas nie brak takich szkodników? Narzekają, przeszkadzają, wszystko na nie mają. Judzą, hejtują, kładki nie uszanują. To miała być Kładka Dobrych Ludzi, my tą kładką mieliśmy pokazać niedowiarkom, że … Chwila, przecież tej kładki wcale miało nie być? Polityka to iluzja.

A gdyby tak Pan Samochodzik wsiadł w służbowe autko i wypuścił w świat motywacyjno — krzepiący spot np. o remoncie Wojska Polskiego? Parafrazując — po Runmageddonie powstanie komunikacyjny Armagedon.

Królik siedzi w kapeluszu i nie chce wyskoczyć? A za uszy go wyciągnąć! To dla waszego dobra niedowiarki i malkontenci. Te tłumy turystów, którzy w tym roku przyjadą do Ełku na cykl imprez, których żadne miasto w tej galaktyce nigdy nie miało i mieć nie będzie, nie mogą się już doczekać urlopu na pięknej ziemi mazurskiej. A że w korkach stać trzeba? Jeśli to ich nie zniechęci, to wrócą, a przecież nam nie zależy na takich jednosezonowcach, my walczymy o długoterminowych fanów najpiękniejszego z najcudowniejszych miejsc na świecie. Tym sposobem oddzielamy ziarno od plew. Jeśli postoją w porządnych korkach i się nie zniechęcą, to wrócą.

Ełk — miasto w świecie niedocenione? Piękne, wspaniałe, cudowne, pięknieje, zachwyca, tu wracam. Jest w nas chyba jakiś straszny kompleks. Prowincji, niedocenienia? Wszystko u nas musi być naj. Czy nie można stanąć przed ludem i w szczerych, prostych słowach przyznać, że coś nie było naj? Że się pomyliliśmy? Składanie samokrytyki to wymysł minionego systemu, ale przyznanie się do własnych błędów świadczy raczej o dojrzałości i charakterze, zaś ciągłe kluczenie i stosowanie magicznych sztuczek ze świata iluzji to przecież tylko lukrowanie.
(Felieton satyryczny)

Czytaj więcej
Reklama
15 komentarzy

15 komentarzy

  1. Avatar

    Pablo

    10 czerwca 2019 w 09:41

    Właśnie zaczynam pakowanie rzeczy, sprzedałem ełckie mieszkanie i wyjezdzam do Suwałk, mam dosyć tego miasta…jak śpiewał Muniek…

  2. Avatar

    Tutejszy

    5 czerwca 2019 w 20:13

    Nudne, spóźnione , nachalne aluzje dla ciemnego ludu i słabo napisane. Język polski się kłania.

    • Avatar

      Sobol

      6 czerwca 2019 w 18:25

      Spadł deszcz. Czy deszcz jest mokry? Czy lubicie deszcz? Co o nim myślicie? Piszcie w komentarzach! Journalism 2.0. wersja beta. To dopiero jest dziennikarstwo!

    • Avatar

      J. K. L.

      10 czerwca 2019 w 11:52

      Tutejszy, czy musisz czytać. Poczytaj złote myśli prezia które doprowadziły do 100 mln zadłużenia Miasta. Ubiega się o następne 26 mln. Dzięki Radzie go przystopowali. 9czywiscie Radzie wspaniałych z opozycji. Tutejszy to dla ciebie ciekawa lektura.

      • Avatar

        Tutejszy

        11 czerwca 2019 w 04:48

        Jestem estetą i lubię czytać ładne, dowcipne teksty. A ten to gniot na jedno kopyto . Krytyka też może być śmieszna, ta jest żałosna w swej nieporadności. Nie napinaj się jak plandeka na Żuku, więcej luzu.

  3. Avatar

    duch PRLu

    5 czerwca 2019 w 15:59

    Ełk, to Matrix. ” A co to są te, te. Panie dyrektorze to są spółdzielcze punktowce. A ,to tego damy tu. Panie dyrektorze ale tu jest jezioro! A to nie , nie- a nie to dobrze niech on tu stoi sobie w zieleni , a jezioro damy tu. Niezapomniana rola ŚP. Jerzego Dobrowolskiego. Nasi miejscy planiści uczą się i czerpią wzorce z postaci pana dyrektora

  4. Avatar

    Lol

    5 czerwca 2019 w 07:21

    Hahaha dobre Car jest jeden

    • Avatar

      Dulcynea

      5 czerwca 2019 w 17:33

      taki tam z niego car , jak z koziej doopy trąba .Nie wbijajcie Sanczo Pansy w poczucie władzy

  5. Avatar

    Przemo

    5 czerwca 2019 w 06:29

    Dobry felieton, nie wiem tylko czy wszyscy rozszyfrują o co i o kogo chodzi, ale wskazówek jest dostatecznie dużo by zrozumieć te wszystkie aluzje. Wystarczy mieć pana samochodzika w znajomych na portalu społecznościowym :). Kto nie lubi Misi?

  6. Avatar

    do tutejszy

    5 czerwca 2019 w 06:29

    „wygłodniałemu sukcesów ludowi jakiegoś lwa rzucić na pożarcie trzeba?” Nie lwu – w tym przypadku lew ma być
    „przynętą”- zabiegiem pijarowskim. I nie lew ma zjeść – a lud lwa. Więc jeszcze raz proszę przeczytać ze zrozumieniem, a nie tendencyjnie trzymać się cytatu. 😉

  7. Avatar

    tutejszy

    5 czerwca 2019 w 06:19

    Cytując klasyka ” nie Lwa na pożarcie a Lwu na pożarcie’ ! Zanim się kliknie ENTER proponuję tekst przeczytać. a nie cyt klasyka ” Ośle Ośle sam pisałeś a przeczytać nie umiałeś ” Ale zamysł artykułu zacny………………..

    • Avatar

      Sobol

      5 czerwca 2019 w 07:54

      Zgoda. Trochę niezręczna ta fraza. Biję się w pierś.

      • Avatar

        Templariusz

        5 czerwca 2019 w 16:54

        Felieton satyryczny to głos wołającego na puszczy.
        Podmiot literacki sam się trzy razy nie wybrał.

        • Avatar

          Adam Sobolewski

          5 czerwca 2019 w 18:55

          To chyba nie znaczy, że jest nieomylny? Pokuszę się o jakąś analizę tego fenomenu, trochę tropów jest zawartych w powyższym artykule. Słowo klucz to pudła rezonansowe. Jeśli one zaczną inaczej nadawać, to może się okazać kolos na glinianych nogach. Nie zaczną, bo mają w tym interes i koło się zamyka.

          • Avatar

            Templariusz

            7 czerwca 2019 w 08:07

            Teraz jaśniej: ja na niego nie głosowałem ani razu. Autor chyba też nie. Ale reszcie (3/4 mieszkańców puszczy) to ewidentnie pasuje.
            Pozostaje się przyzwyczaić albo przeprowadzić.

Zostaw odpowiedź

Opinie

Android na prezydenta miasta

miasto-gazeta.pl

Publikacja

/

https://pixabay.com/pl

Potrzebna pozbawiona namiętności maszyna w ludzkim ciele zaprogramowana w celu realizacji wspólnego dobra! 🙂

Warto mieć marzenia. Radny Robert Wesołowski marzy o tym, żeby Ełk stał się smart city, czyli inteligentnym miastem. Szkoda, że nie definiuje tego terminu, ale wszyscy mamy Wikipedię i czytamy, że jest to „miasto, które wykorzystuje technologie informacyjno — komunikacyjne w celu zwiększenia interaktywności i wydajności infrastruktury miejskiej i jej komponentów składowych, a także do podniesienia świadomości mieszkańców”.

Brzmi mądrze — nowoczesne technologie, ekologia, sztuczna inteligencja, sieci wielopoziomowe, praca zespołowa, pobudzanie twórczych możliwości. W ogólnych zarysach chyba o to chodzi. Radny wyjaśnia, że ratusz powinien otworzyć swoje dane, żeby można było tworzyć aplikacje, np.: rozkład jazdy komunikacji miejskiej. Trochę to wygląda jak przejście z ery kultury wielbarskiej w wiek pary wodnej i elektryczności. Ktoś próbował skorzystać z miejskiej sieci internetowej? Niejaki projekt Elkman, który kosztował miliony złotych hula jak Stefan Hula w początkach swojej kariery skoczka narciarskiego. Stefan się później rozkręcił, mam nadzieję, że Elkman też rokuje na przyszłość. Przecież jest szerokopasmowy. A może to jakieś ukryte pasmo nadawania? Coś jak czarna dziura, która pochłania megabajty informacji?

Komunikacja miejska – kolejny element lokalnej kultury wielbarskiej. Nie udało się przejść z papierowych rozkładów do elektronicznych, co w takim Augustowie i Suwałkach jakoś działa. No tak, ale w Ełku jest Runmageddon. Może to dobry pomysł, żeby pomijać ten przeżytek rozwoju cywilizacyjnego, jakim jest elektronika? Tym tokiem rozumowania możemy pójść dalej. Pomińmy od razu obecne definicje inteligentnego miasta, patrzmy szerzej, dalej, czytajmy Lema. Może Ełk od razu wejdzie w epokę komunikacji opartej o sieci neuronowe? Co tam aplikacje, za kilka lat to będzie przeżytek. Otwarty ratusz komunikujący swoje cele i zamierzenia poprzez sieć androidów wyposażonych w neuroprzekaźniki? Android na prezydenta miasta? Pozbawiona namiętności maszyna w ludzkim ciele zaprogramowana w celu realizacji wspólnego dobra? Która z lokalnych firm podejmie się takiego projektu? Mógłby się nazywać Elkhumanoid. A może w Techno-Parku jest już zespół pracujący nad takim rozwiązaniem?

Zejdźmy na ziemię, a dokładniej „wejdźmy” na rower. Jadę nim po mieście, jest ciepło, mam przewagę nad ludźmi tłoczącymi się w samochodowych korkach. Ścieżek dużo, zrobione trochę na szybkiego, bez ładu i składu, jedna się kończy w próżni, trzeba wjechać na chodnik, żeby kontynuować jazdę, tam piesi wściekli na to, że rowerem się im narzucam. Jakaś podstawa smart city jednak jest. Problem pojawia się wtedy, kiedy chcę wejść do jakiegoś biura załatwić sprawę albo „zaparkować” bicyklem przed blokiem. Nie ma infrastruktury, brak miejsc parkingowych. Wypożyczalnia miejskich rowerów dla ełczan i turystów? To chyba u nas science fiction. Ale kładka przez jezioro będzie. Może z niej skomunikujemy się z jakąś cywilizacją, która podpowie nam jak być smart?
felieton(ams).

Czytaj więcej

Opinie

Oświatowy węzeł gordyjski

Adam Sobolewski

Publikacja

/

https://pixabay.com/pl

— Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18. roku życia jest obowiązkowa. Nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna — mówi Konstytucja RP. A system oświatowy szwankuje, bo zapowiedziany strajk nauczycieli to tylko jeden z objawów jego niewydolności.

Co zrobić, żeby edukacja w Polsce działała sprawnie? W takim pytaniu zawarta jest sugestia, że coś z nią jest nie tak. I chyba jest, skoro przed egzaminami gimnazjalnymi, maturalnymi i zawodowymi grozi nam totalny paraliż. Nie jest dobrą drogą wytykanie nauczycielom ich przywilejów i napuszczanie jednych grup społecznych na drugie. Owszem, Karta Nauczyciela to twór z innej epoki i przywilej dość ekskluzywny. Czemu jednak nikt nie ośmiela się ruszyć systemu emerytur mundurowych, w którym 40-letnie, sprawne chłopisko zostaje emerytem z pokaźnym przelewem z ZUS-u co miesiąc i zasila prywatny sektor, bo nie trzeba za niego płacić składek?

Właściwie, dlaczego edukacja ma być obowiązkowa aż do 18 roku życia i do tego bezpłatna? Młodzież kończy tę edukację i często przeciętniak zmyka na zmywak do Anglii, a najzdolniejsi do międzynarodowych korporacji w Warszawie, Poznaniu albo w Berlinie.

Oświata gubi się w przeładowanych programach, ciągłych reformach, przekształceniach, zmianach, dostosowaniach. Czasem mam wrażenie, że działa jakieś tajne lobby wydawnictw i firm szkoleniowych, które naciskają na ciągły galimatias w edukacji, na którym przecież zarabiają. Bo jest nowa podstawa programowa i trzeba ją wdrażać. Jak? Nie bardzo wiadomo, ale specjaliści od szkoleń pomogą. Może specjaliści od szkoleń i nowej podstawy programowej zorganizują szkolenie dla nas wszystkich o tym, jak rozwikłać ten oświatowy węzeł gordyjski?

(ams)

Czytaj więcej

Opinie

Fryta noworoczna, czyli ośle opowieści

Adam Sobolewski

Publikacja

/

Dług miasta miał rzekomo wynosić niewiele ponad 20% i być na bezpiecznym poziomie. Tak publicznie mówił prezydent np. podczas przedwyborczej konwencji partii miejskiej władzy. Teraz okazuje się, że ten dług to przeszło 90 mln zł i może wciąż rosnąć.

Co się wydarzyło w czasie tych trzech raptem miesięcy? Pojawili się w nowej radzie rajcy z ikrą, którzy sprawdzają i weryfikują informacje sączone w przestrzeń medialną przez włodarza?

No tak, co tam dług, wszyscy się zadłużają, w dzisiejszych czasach to normalne — mówią adwokaci obecnej władzy.

W bajce o Pinokiu niegrzeczne, leniwe i kłamliwe dzieci zamieniały się w osły, co niedawno przypomniał Andrzej Pilipiuk w swoim opowiadaniu „Ośla opowieść”. Może decydenci i propagandziści zajrzą do tego krótkiego tekstu, przeczytają go ze zrozumieniem i chociaż trochę się przestraszą?

Otwarcie fast food okazało się być Misiem na miarę naszych aspiracji. Jak się domyślamy — włodarze zajadali się frytami, aż im się uszy trzęsły. Z tej okazji było nawet specjalne, zamknięte oficjalne otwarcie, w którym przyjemność mieli uczestniczyć tylko włodarze i specjalni goście. Zwykły Kowalski, który przybył wcześniej zająć kolejkę do nowo otwartego „cudu gospodarczego”, mógł co najmniej z przyklejonym nosem do szyby popatrzeć na znikające pod podniebieniem specjalnych gości wyczekiwane od lat buły i kotlety.

Mamy nadzieję, że skusiła ich okazja do pokazania się, a nie darmowe „wieśmaki”. Swoją drogą, to ciężko jest zrozumieć ten entuzjazm. Przecież ten przybytek to bezpośrednia konkurencja dla lokalnych firm, chociażby dla bistro po drugiej stronie ronda, czy też dla „Ełczanki”. Powstanie w „maku” trochę nowych miejsc pracy, ale stratne na tym będą lokalne podmioty gospodarcze. Podobnie było z pompą „galerianową”, w której na przemiał poszły lokalne butiki przy ulicy Wojska Polskiego. Bardziej zrozumiale — duże korporacje wypierają z przestrzeni miejskiej małe, rodzinne firmy. Prezydent miasta czuje się już chyba spełniony. O ten fast food przecież tyle zabiegał, otwierał go, plótł o nim w audycjach i artykułach bardziej lub mniej sponsorowanych od tylu już lat, że wreszcie dopiął swego i się udało. Gratulujemy.

Teraz pora coś zrobić z zamkiem — straszydłem, bo chyba kładka przez jezioro pocałunkiem tej ropuchy w piękną księżniczkę nie zmieni.

Zasłyszane na bazarze, rozmowa dwóch emerytów przy stoisku z chińskimi kalesonami:
– Słyszał Pan? Andrukiewicza na ministra cyfryzacji biorą!
– Co Pan mówisz? Przecież obiecywał, że nas nie opuści?
– Co się Pan Panie dziwisz, tutaj już wszystko upiększył, to jedzie teraz stolicę zmieniać.

Filozofia upiększania miasta to mieszanka pozytywizmu i gnozy. Uzasadnienie jej jest takie, że w ładnej przestrzeni miejskiej rodzić się w ludzkich głowach będą tylko dobre, pozytywne myśli i emocje, zło samo się wyeliminuje i przekształci. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przechodząc przez oświetloną, wielobarwną kładkę przez rzekę staniemy się lepsi.

Spoglądając na inne wykwity tej filozofii, również zmieniać się będziemy do nie do poznania. Bardziej prozaiczne uzasadnienie brzmi, że lokalne firmy zarabiają przy budowach, renowacjach i naprawach. W to drugie bardziej bylibyśmy skłonni uwierzyć, ale może lepiej nie, bo jeszcze zaczniemy sprawdzać, jakie to firmy i z kim powiązane na tym zarabiają. Parafrazując klasyka, można napisać: „Kto za tym wszystkim stoi?” Oczywiście jest to nieuzasadniona z naszej strony psychoza i spiskowa teoria dziejów lokalnych, o której więcej w kolejnym wydaniu biuletynu.

Artykuł ma charakter satyryczny.

Czytaj więcej

komentowane

Piszą dla Was

Adam Sobolewski

Adam Sobolewski

Renata Szymaszko

Renata Szymaszko

Agnieszka Czarnecka

Agnieszka Czarnecka

Poza prawem

czytane