FOTO: ADAM SOBOLEWSKI

Mętlik z dojazdem do SP nr 7, czyli na Pięknej bez zmian

Adam Sobolewski
Publikacja Listopad 07, 2017, 8:39 pm
4 mins

Poranny slalom pomiędzy mknącymi w obie strony autami, uczniami z tornistrami na plecach, przy zachowaniu ciągłej ostrożności, gdyż znienacka ktoś zaczyna wyjeżdżać z prowizorycznego parkingu na chodniku bez ostrzeżenia.

 

Rodzice i opiekunowie dzieci uczęszczających do Szkoły Podstawowej nr 7 w Ełku nie mają łatwego zadania z dojazdem i parkowaniem przy tej dużej placówce edukacyjnej.

– Zgroza! – mówi jedna z mam, która dowodzi do szkoły swoją 7-letnią córkę. – Kilka razy cofając, o mało, nie wjechałam w snujące się grupki młodych ludzi, często ze wzrokiem utkwionym w ekrany smartfonów, czyli w tzw. zombie.
Zdarzają się sytuacje, że dojazd do jedynego parkingu dla rodziców przed szkołą, który liczy co najwyżej kilka miejsc, jest zastawiony ze względu na brak wyobraźni kierowców i rozmiary aut (SUV-y.
VAN-y, auta dostawcze, a nawet półciężarówki!), ludzie wykonują jakieś dziwne manewry po chodnikach i robi się naprawdę niebezpiecznie.

O sprawie pisaliśmy we wrześniu ubiegłego roku i nic się praktycznie od tego czasu nie zmieniło. Dyrekcji szkoły pozostaje apelowanie do zmotoryzowanych rodziców o rozsądek oraz do korzystania raczej ze środków komunikacji miejskiej albo polegania na swoich nogach. Na rozwiązania architektoniczne w postaci nowych miejsc parkingowych nie ma tam po prostu miejsca.

Architekci i projektanci pracujący w ubiegłym stuleciu nie przewidzieli, że w roku 2017 ilość samochodów w powszechnym użyciu sprawi, że ulice i parkingi naszych miast po prostu się zakorkują.
Czy rzeczywiście nie ma z tej patowej sytuacji przed SP 7 wyjścia? Sytuację komplikuje fakt sąsiedztwa bloków mieszkalnych należących do Międzyzakładowej Spółdzielni Mieszkaniowej, których lokatorzy, co zrozumiałe, uważają, że to im należy się pierwszeństwo w parkowaniu w tym rejonie.

 

– Do tego dochodzi nieustanny poranny pośpiech, gdzie wszyscy pędzą na złamanie karku, co powoduje sytuacje stresowe i niebezpiecznie – mówi pani Anna, mama 8-letniego Pawełka. – Widzę jednak pewne rozwiązanie tej sytuacji, do którego potrzebna będzie dobra wola kilku stron. Przecież po drugiej stronie ulicy Kilińskiego, do której prowadzi wygodne podziemne przejście, istnieją całkiem wygodne parkingi, na których w porannych godzinach szczytu szkolnego jest raczej luźno, gdyż ludzie zdążyli już wyjechać do pracy.

 

Taka sama sytuacja ma miejsce przed godziną 15, kiedy rodzice odbierają dzieci ze szkoły, a większość pracujących jeszcze nie powróciła do domów. Można zaapelować do rodziców, którzy muszą wozić swoje dzieci do SP 7, żeby parkowali po drugiej stronie ulicy Kilińskiego, chociażby przy blokach oznaczonych numerami 41 i 35, a dalej, żeby przeprowadzali swoje pociechy podziemnym tunelem wprost do szkoły.

Oczywiście takie rozwiązanie wymaga zgody ludzi z tych bloków i władz spółdzielni mieszkaniowej, gdyż np.: parking przy ulicy Kilińskiego 41 oznaczony jest zakazem wjazdu od strony ulicy dla osób postronnych.

Czy takie rozwiązanie jest realistyczne i czy nie spowoduje kolejnych konfliktów, tym razem z mieszkańcami bloków korzystających z tamtejszych, dość wygodnych parkingów?

Dodaj komentarz

avatar