Connect with us

Pod napięciem

Mieszkańcy Krupina protestują przeciwko budowie wieży telefonii komórkowej Play’a (wideo)

Agnieszka Czarnecka

Publikacja

/

Przy drodze wyjazdowej ze wsi Krupin (gmina Prostki) na prywatnej działce operator sieci Play chce postawić 47- metrową wieżę! To jest zaledwie 35 metrów od zabudowań i 25 metrów od przystanku autobusowego, z którego nasze dzieci dojeżdżają codziennie do szkoły. Nie zgadzamy się na to ! – żalą się mieszkańcy Krupina. – Boimy się o nasze zdrowie!

O tym, że Play stara się uzyskać pozwolenie na budowę stacji bazowej telefonii komórkowej w Krupinie, mieszkańcy dowiedzieli się kilka tygodni temu.
– Oni już 1,5 roku temu zaczęli procedury – mówi Tomasz Szulc. – Czyli ktoś rozmawiał o nas, bez nas. Wójt był u nas na spotkaniu i uspokajał, że to jeszcze nie jest oficjalne. Ale my się boimy! Pole magnetyczne to pole magnetyczne. Zwłaszcza że, ta wieża stanęłaby na 10 lat.

Mieszkańcy Krupina złożyli pismo do wójta Mirosława Orłowskiego z prośbą o niewyrażanie zgody na inwestycje w tym rejonie.

– Wiemy, że ta wieża jest potrzebna, ale niech ją oddalą na bezpieczną odległość – dodaje Tomasz Szulc.

2 maja gmina Prostki odmówiła wnioskodawcy (operatorowi sieci Play) ustalenia lokalizacji inwestycji polegającej na budowie stacji bazowej telefonii komórkowej w obrębie 0018 Krupin na działce nr ewid. 141/2.
Inwestor ma 14 dni na odwołanie się od decyzji gminy Prostki do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

10 maja byliśmy z wizytą w Krupinie.

Więcej w najbliższym wydaniu papierowym miasto-gazety.pl.

 

Czytaj więcej
Reklama
12 komentarzy

12 komentarzy

  1. Avatar

    Dariusz

    22 maja 2018 w 13:55

    Kaczyński wygra wybory to postawi wieże tam gdzie będzie Chc ial bo podatki potrzebne na 500plus.To już pewne. Oprócz wież w powstaną znowu wiatraki i nikt was nie będzie pytał. W

  2. Avatar

    widz

    19 maja 2018 w 07:04

    Szanowny Panie Tomaszu Szulc nic ująć nic dodać z jawną głupotą trzeba walczyć w samym centrum wsi tak wysoka wieża ?Jako czytelnik tego artykułu wspieram mieszkańców w obronie codziennej normalności .Jak wazną rolę spełniła gazeta dla społeczeństwa,mianowicie echo tego protestu rozniesie się dalej to może przyczynić się do zaprzestania tak idiotycznych pomysłow.3tys wyświetleń .o tym się mówi.Trafiony temat,gratulacje Pani redaktor Czarneckiej

  3. Avatar

    Tomasz Szulc

    18 maja 2018 w 18:58

    Ja nie mam problemu żeby powiedzieć Że lokalizacja według mnie nie jest przypadkowa bo graniczy z działami dwóch radnych Mariusza Karwowskiego i Krzysztofa Rogińskiego. Tylko kto powie mieszkańcom że to jest bezpieczna dla zdrowia odległość (na działeczce pod nosem gdy w około pola). Dodatkowo radni wiedzieli od półtora roku że Pla’y planuje tu budować a powiadomili mieszkańców przez obwieszczenie w tablicy ogłoszeń pod koniec kwietnia
    Po prostu liczymy że ktoś weźmie pod lupę czy zdrowie i życie mieszkańców jest ważniejsze od dobrego zasięgu w telefonie i czy ta lokalizacja jest ostateczna i nie można pobudować w innym miejscu.

  4. Avatar

    Prostkowiak

    18 maja 2018 w 18:24

    Każdy może wypowiedzieć się o potrzebach. Jedni żądają krzyża inni pieniędzy na chore dzieci, zamknięcia sklepów w niedziele. Oni nie stawiania wieży tak blisko. Lokalny patriotyzm o mało ojczyznę wszyscy o tym mówią. A oni bronią !!!! Mi to imponuje że są tacy ludzie. Szanse mają małe ale pokazują swoje zdanie. Tylko gdzie Jest wypowiedz Wójta czy Rady . przy wyborach sobie przypomną o mieszkańcach Krupina.

    • Avatar

      Ada

      24 maja 2018 w 13:10

      Krupin to najbardziej konfliktowa wieś w Polsce oni jak nie mają z kim to kłócą się z samym sobą.

      • Avatar

        Jan

        27 maja 2018 w 17:21

        Mało tego, gdyby postawiono wieże 20 km od nich też krzyczelbyi że im pali jelita. Mieszkańcy miast np Warszawy maja wiele anten np na pałacu kultury dookoła 100 tysięcy mieszkańców. Krupiny. Konfliktowi i zazdrosni o kasę.

    • Avatar

      Radny

      7 czerwca 2018 w 03:14

      Jest w artykule odpowiedź i Rady i Wójta. Odmówiono wydania decyzji na lokalizację. A Pan Szulc lepiej by zrobił gdyby zajął się swoim życiem a nie próbuje drugi raz zrobić sobie kampanię wyborczą rozpuszczając plotki że sąsiedzi zgodzili się na budowę wieży ale on mieszkańców uratuje. Żałosne.

  5. Avatar

    Artur

    18 maja 2018 w 15:24

    Czy może ktoś napisze kto to jest ten pan który tak wymachuje swoimi spracowanymi rączkami, oczywiście bez nazwiska.

  6. Avatar

    sąsiad II

    18 maja 2018 w 07:29

    Popieram sąsiada ma Pan 100% racje a jeszcze dodam że zbliżają się wybory samorządowe i co niektórzy muszą zaistnieć.Tak Panie …….

  7. Avatar

    obserwator

    17 maja 2018 w 13:17

    Pani redaktor pogratulować reportażu uchwyciła Pani na gorąco problem anten komórkowych .Ci ludzie mają 100 procentową rację dlaczego w środku wsi ma być zlokalizowana wieża. Przed nowoczesnością tego świata nie obronimy się ale działajmy używając rozumu zanim fale elektromagnetyczne go zablokują??????????????

    • Avatar

      Mieszkaniec

      18 maja 2018 w 15:30

      Czy wybudują czy nie to jest obojętne. Przez wasze domy przechodzi w każdą stronę tysiące różnych fal że gdyby były szkodliwe już byście nie żyli. Przyjedziecie do Ełku tam gdzie stoi tzw wieżowiec przy ulicy Mickiewicza na dachu stoją anteny a wkoło setki ludzi. Wszyscy jeszcze żyją.

  8. Avatar

    Sąsiad

    17 maja 2018 w 09:54

    Oni nie protestują bo boją się promieni oni nie mogą znieść że to nie oni dostaną kasę. Typowe polaczkowo.

Zostaw odpowiedź

Pod napięciem

Trudna droga na Mazury. „Ratujmy Mazury” chce dialogu o S16

miasto-gazeta.pl

Publikacja

/

Z końcem maja Sejmik Województwa Warmińsko – Mazurskiego wykreślił z podjętej uchwały poparcie dla budowy drogi S16 w wariancie proponowanym przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. „Ratujmy Mazury” uważa, że to ważny krok na drodze do zatrzymania inwestycji dewastującej przyrodniczo i ekonomicznie Krainę Wielkich Jezior Mazurskich oraz rozpoczęcia faktycznego dialogu społecznego. Bo, z tym że drogi trzeba zmodernizować, zgadzają się wszyscy.

Uchwała w sprawie budowy drogi ekspresowej S16 na odcinku Olsztyn – Ełk została podjęta przez Sejmik Województwa Warmińsko-Mazurskiego 28 maja. Wniosek o jej podjęcie złożyli radni PIS, natomiast ostatecznie, tuż przed głosowaniem, wyszli z sali, gdyż z treści wykreślono poparcie dla działań GDDKiA. Mimo to uchwała w sprawie poparcia budowy drogi S16 została przyjęta. Proponowany przez drogowców przebieg tej trasy – mającej służyć przede wszystkim ciężarowemu ruchowi tranzytowemu – we wszystkich zakładanych wariantach prowadzi przez najcenniejsze przyrodniczo i krajobrazowo tereny Krainy Wielkich Jezior Mazurskich. Z wykreślenia poparcia dla GDDKiA przez Sejmik cieszą się członkowie inicjatywy społecznej „Ratujmy Mazury”.

— Działania GDDKiA wzbudzają ogromny opór społeczeństwa. Nie chcemy wybierać między złym wariantem u nas a złym u sąsiadów — podkreślają działacze „Ratujmy Mazury”. — Drogi muszą być modernizowane, ale Kraina Wielkich Jezior Mazurskich to nie trasa dla tysięcy tirów dziennie. Zamiast wspierania rozwoju oznacza gospodarczą i turystyczną śmierć regionu. Koncepcja transportu na Mazurach musi brać pod uwagę unikalny charakter tego miejsca – dodają.

W wydanym oświadczeniu mówią jasno: — Chcemy dobrych, bezpiecznych i wygodnych dróg dla mieszkańców województwa. Nie uważamy, że żółwie i orły są ważniejsze od ludzi. Uważamy jednak, że Kraina Wielkich Jezior Mazurskich – Cud Natury – jak głosi od lat hasło promocyjne regionu, nie jest przestrzenią odpowiednią dla tysięcy tirów dziennie. Cudy natury należy chronić, a nie niszczyć, a żeby to zrobić, trzeba odróżnić potrzeby regionu od potrzeb międzynarodowego ciężarowego ruchu tranzytowego. Te pierwsze zasługują na dobre rozwiązanie drogowe, te drugie na alternatywę.

W sprawie działań GDDKiA zabrali również głos samorządowcy Mrągowa, Mikołajek, Orzysza i Rynu, wydając wspólne stanowisko.

— Droga krajowa nr 16 ma po przebudowie spełniać funkcję międzynarodowego korytarza transportowego i przebiegać przez cenne przyrodniczo, krajobrazowo i turystycznie tereny, które stanowią podstawę gospodarki tego obszaru […] Nie chcemy być postrzegani jako ci, którzy hamują rozwój naszego województwa, nie możemy jednak dopuścić, aby decyzje w tak ważnej dla Mazur sprawie zapadły bez pełnej analizy możliwych skutków tego przedsięwzięcia, zarówno tych przyrodniczych, krajobrazowych, jak i gospodarczych czy społecznych.

„Ratujmy Mazury” uważa, że uchwała i wyrażony w niej brak poparcia ze strony Sejmiku Województwa dla obecnych działań Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad to pierwszy tak poważny krok do rozpoczęcia w tej sprawie dialogu społecznego z prawdziwego zdarzenia. Dlatego „Ratujmy Mazury” oraz samorządowcy z gmin zagrożonych inwestycją nie ustają w wysiłkach zmierzających do przeprowadzenia dyskusji i rzetelnych konsultacji społecznych, które nie będą sprowadzały się jedynie do pokazania kolejnych wersji trasy S16, ale pozwolą wspólnie wypracować możliwe rozwiązania, godząc interesy transportu drogowego przy zachowaniu obecnego charakteru Krainy Wielkich Jezior Mazurskich.

Inne zdanie w sprawie budowy S16 ma Jerzy Szmit szef struktur PiS w okręgu olsztyńskim. — Okazało się, że środkowe Mazury: Ryn, Orzysz, Gmina Mrągowo, Mikołajki nie chcą drogi — pisze na swoim profilu społecznościowym. — Należałoby raczej powiedzieć, że ze środkowych Mazur dochodzą głosy, że nie chcą drogi. No może trochę chcą, ale żeby szła gdzieś tam na północy, a może na południu. W każdym razie, żeby ich tereny omijała, bo w sumie jest im bardzo dobrze i żadnej zmiany nie potrzebują. Dzieciaki już dawno wyjechały w świat, może jest nudno, biednie, czasem nawet beznadziejnie, ale życie bezstresowe ma wiele uroków. Cisza, spokój, czyste powietrze. Nikomu nie spieszy się, zawsze jest czas, żeby pogadać. Tam, gdzie trzeba dotrzeć, żeby sprawy pozałatwiać to i rowerem da radę dojechać. Po co więc tak droga — tylko smród i hałas.

Inni niezadowoleni to Mazurzy wakacyjni, odwiedzający nasz region okazjonalnie, czasem kilka razy w roku. Oni również drogi nie potrzebują. Mają dobre auta, jakoś dojadą, do swoich domów, pensjonatów, hoteli. Trochę dłużej trzeba będzie jechać, droga kręta, na pieszych i rowerzystów należy uważać, czasem dzikie zwierzęta ominąć, albo hodowlane przepuścić — ale w sumie w końcu na odpoczynek się jedzie. Co im potrzebne na kilka dni, ze sobą przywiozą, nikogo i niczego nie potrzebują. Tylko żeby nikt i w nic im się nie wtrącał i spokój był.

Na wpis polityka PiS inicjatywa „Ratujmy Mazury” nie pozostała obojętna. — Drwi Pan z naszej „ciszy, spokoju, czystego powietrza” – a to jest majątek naszego kraju! — odpowiadają na swoim FB. — Potrzebujemy lepszych dróg, ale nie tysięcy TIR-ów, które sprowadza nam Pan do Cudu Natury — Krainy Wielkich Jezior Mazurskich. Drwi Pan z nas, Polaków, z których część głosowała na Pana partię — także w nadziei, że inaczej będziecie z nami rozmawiać. Drwi Pan z turystów i ludzi, którzy kochają Mazury i stają w ich obronie. Mają do tego prawo, bo to jest przestrzeń, której nikt nie jest właścicielem, ale odpowiadamy za nią wszyscy — bo jest dobrem Polski, a nie miejscem pod drogę tranzytową.

22 maja, na sesji miejskiej samorządowcy ełccy jednogłośnie poparli budowę drogi S16. 
Realizowana od lat budowa odcinków drogi nr 16 w ramach kolejnych etapów inwestycji przyczynia się do rozwoju całego obszaru województwa warmińsko-mazurskiego, a w szczególności subregionu ełckiego. Ma wpływ na poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym i zmniejsza wykluczenie komunikacyjne regionu. Inwestycja ta stanowi ogromną szansę dla mieszkańców, ale również turystów i inwestorów. Jej realizacja, a w szczególności wybór wariantów inwestycji powinna odbywać się na zasadach zrównoważonego rozwoju. W sposób szczególny priorytetowo powinno być brane pod uwagę dziedzictwo przyrodnicze Mazur, uwarunkowania społeczne, przyczyniając się do rozwoju społeczności lokalnych, poprawiać bezpieczeństwo i wspomagać wzrost gospodarczy — brzmi treść uzasadnienia stanowiska Rady Miasta Ełku.

Czytaj więcej

Pod napięciem

Czytelnik skarży się na MOSIR. „Nie wszyscy czekają z kąpielą na św. Jana”

Przerwa w ełckim parku wodnym, jak i brak ratowników na miejskich plażach nie podoba się ełczaninowi. W liście nadesłanym do naszej redakcji czytelnik zarzuca MOSIR-owi złe zarządzanie jednostką, jak i złe planowanie sezonowych prac.

Renata Szymaszko

Publikacja

/

https://pixabay.com/pl

Nowa ustawa z lipca 2017 Prawo Wodne wymusiła na samorządach pewne zmiany, do których muszą się dostosować. W Polsce sezon kąpielowy zgodnie z nowym prawem zaczyna się 1 czerwca i trwa do 30 września. Samorządy posiadające „swoje” plaże muszą przestrzegać wymogów, które nakłada ustawa. Do końca każdego roku (31 grudnia) poprzedzającego sezon organizatorzy (w naszym przypadku MOSIR) muszą zgłosić legalne plaże tzn. wykaz kąpielisk.

„MOSiR w Ełku dostał do zagospodarowania kolejną plażę i nie od dziś było wiadome, że większe zasoby ratowników będą niezbędne. W mojej ocenie należało podpisać umowy ze szkołami, stowarzyszeniami i klubami na korzystanie z Parku Wodnego maksymalnie do końca maja, przegląd technologiczny zaplanować na wrzesień i to wtedy, a nie teraz wysłać ratowników na zasłużone urlopy. Ten model sprawdzał się przez wiele długich lat. Oczywiście sprawdza się również doskonale model przerwy technologicznej w czerwcu, ale….w miejscowościach, które nie mają kąpielisk otwartych. Ja rozumiem, że w modelu wrześniowym okres pobierania opłat od dzieci za zajęcia z nauki pływania w Parku Wodnym trochę się skróci, ale pojawi się możliwość uruchomienia, chociażby jednego miejsca do kąpieli nad jeziorem. I tu należy zadać sobie pytanie. Kto planował, kiedy planował, jak i dlaczego właśnie tak???” – pisze niezadowolony Czytelnik.

– Początek czerwca to jedyny dla nas dobry okres, aby naszych ratowników wysłać na urlopy. Mamy w Ełku dwa kąpieliska. Na sezon kąpielowy zatrudniliśmy dodatkowo 10 nowych ratowników – mówi Konrad Siemienkiewicz dyrektor MOSIR. Ełckie plaże będą od 20 czerwca do 1 wrześnie objęte nadzorem i kontrolą ratowniczą w godz. od 10 do 18.

Pierwsze dni czerwca zaskoczyły upałami, a ełczanie już korzystają z uroków lata na miejskich plażach. Wg czytelnika MOSIR powinien przewidzieć warunki pogodowe i zgłosić plażę wcześniej, co oznaczałoby, że już teraz, a nie od 20 czerwca kąpieliska były strzeżone.

 „Gdzie troska o bezpieczeństwo ludzi? Nie wszyscy czekają z kąpielą do momentu poświęcenia wody przez św. Jana. Ostatnie lata pokazały, jak piekielnie gorący może być maj czy czerwiec”. – pisze. – Kierownictwo MOSiR o tym nie wiedziało, a może wkradła się w ich poczynania rutyna; i to w momencie, gdy obiektów nad wodą im przybywa, a nie ubywa? Nie podejrzewam tu nikogo o złą wolę, ale chyba przydałby się w firmie człowiek, który na chłodno przeanalizowałby tę całą sytuację i pokusił się o właściwe wnioski – sugeruje ełczanin.

Do 19 czerwca na plażach miejskich kąpiecie się na własną odpowiedzialność. Od 20 czerwca do 1 września na plażach miejskich przebywać będą ratownicy. Obecność ratowników nie zwalnia rodzica z opieki nad dzieckiem. Ratownicy nie pełnią też roli niańki czy opiekuna.
Ełckie plaże w porównaniu do niektórych sąsiadujących gmin są najdłużej strzeżonymi kąpieliskami w sezonie.


Szanowna redakcjo,
Po przeczytaniu artykułu, który pojawił się dzisiejszego dnia na łamach waszego wydania internetowego, nie mogłem pozostać obojętny na to, o czym mowa w tekście. Czytelnikowi – ełczaninowi, nie podoba się, że na plażach miejskich w Ełku nie ma jeszcze ratowników. W myśl przepisów, które ów ełczanin zapewne doskonale zna, sezon kąpieliskowy w Polsce można zaczynać 1 czerwca i kończyć 30 września. Każdy organizator kąpieliska, w naszym przypadku Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Ełku, ma obowiązek do końca roku kalendarzowego poprzedzającego sezon kąpieliskowy dokonać zgłoszenia zamiaru utworzenia tego kąpieliska odpowiednim organom. Procedura nie jest prosta, ale z pewnością do przejścia, o czym przekonałem się już dwukrotnie.

Faktem jest, że skompletowanie wszystkich niezbędnych dokumentów jest czasochłonne i pracochłonne, ale właśnie dlatego ustawodawca wskazał termin, którego przekroczyć nie wolno. Przygotowując dokumentację dotyczącą planowanego kąpieliska, należy wskazać termin jego otwarcia i zamknięcia. Biorąc pod uwagę wiele czynników, każdy zarządca robi to indywidualnie, ale tak, by zmieścić się w ustawowo wskazanym okresie od 1 czerwca do 30 września. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Ełku wskazał datę otwarcia obu kąpielisk (pierwszy dzień pracy ratowników na kąpieliskach), którymi zarządza – 20 czerwca 2019, a datę zamknięcia (ostatni dzień pracy ratowników na kąpielisku) – 1 września 2019 r.

Analizując sytuację funkcjonowania innych kąpielisk w regionie (strona https://sk.gis.gov.pl) łatwo zauważyć, że Ełk nie jest wyjątkiem. W Olecku jedno kąpielisko będzie pracowało w okresie od 20.06 do 31.08, a drugie od 01.07 do 31.08. W Augustowie jedno kąpielisko zacznie pracę 23.06, a skończy 01.09, drugie zacznie 01.07, skończy 31.08. W Suwałkach kąpielisko będzie otwarte od 01.07 do 31.08. W Mikołajkach i Gołdapi – od 15.06 do 31.08 (pięć dni wcześniej niż w Ełku). W Giżycku jedno (miejskie kąpielisko) – od 21.06 do 31.08, a Kąpielisko Centralnego Ośrodka Sportu-Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Giżycku (COS-OPO) wyjątkowo od 15.06, aż do 30.09. W Węgorzewie kąpielisko zacznie pracę 22.06, skończy 31.08. Olsztyn wszystkie kąpieliska otwiera 19.06, a zamyka 01.09. Jasno widać, że Ełk nie stanowi na tym tle żadnego wyjątku. Biorąc pod uwagę naszą strefę klimatyczną (możliwość upalnego czerwca, jak również ulewnego), koszt utrzymania ratowników w gotowości (gdyby kąpieliska były otwarte od 01.06), koszt zwiększonej liczby badań wody oraz inne mniej istotne składowe, zarządcy decydują się jednak na rozpoczynanie sezonu kąpielowego właśnie wraz z początkiem wakacji. To w okresie wakacji osób korzystających z kąpielisk jest najwięcej.

Przerwa technologiczna w ełckim Parku Wodnym, od kilku lat jest prowadzona w okresie czerwcowym. Ustawiona została tak, by zajmować dwa ostatnie tygodnie pracy szkół i pierwszy tydzień wakacji (wtedy pracują już ratownicy na kąpieliskach). Jest to optymalny czas zarówno pod kątem pracy Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, jak i szkół korzystających z pływalni. Umowy, o czym skarżący ełczanin zapewne nie wie, są podpisywane z podmiotami korzystającymi z Parku Wodnego właśnie do chwili rozpoczęcia przerwy technologicznej. Wrzesień to zdecydowanie zły okres na trzytygodniową przerwę w pracy Parku Wodnego, chociażby z uwagi na klasy pływackie w naszych miejskich szkołach. Okres wakacji to półkolonie, których jesteśmy organizatorem i które korzystają z Parku Wodnego, a także liczne zgrupowania klubów sportowych, dla których Ełk jest atrakcyjnym miejscem na zorganizowanie zgrupowania właśnie ze względu na możliwość skorzystania z pełniej infrastruktury – boiska, hala, pływalnia. Kwestia planowania pracy ratowników to pilnowanie również przestrzegania prawa do wypoczynku, w tym do urlopu. W okresie roku szkolnego trudno jest wygospodarować dwutygodniowy urlop dla ratownika pracującego w Parku Wodnym, z uwagi na wiele czynników. Uzupełnianie składu ratowników o ratowników sezonowych zaczyna się już w lutym. Wielu z nich (ratownicy zatrudnieni na sezon) to uczniowie lub studenci, którzy mogą rozpocząć pracę w określonym, konkretnym czasie. Nasi stali ratownicy idą na urlop właśnie w czasie przerwy technologicznej i tuż przed otwarciem kąpielisk. Wypoczęty pracownik to dobry pracownik.

Podsumowując – byłbym daleki od oceny pracy innych jednostek nie znając ich specyfiki. To, co widzimy i czujemy, nie czyni z nas ekspertów. Rozumiem, że dzisiejsza technologia pozwala rozwijać wodze fantazji na internetowych forach i poddawać ocenie wszystko i wszystkich. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Ełku jest otwarty na wszelkie uwagi i sugestie swoich klientów, niemniej milej jest, gdy ktoś zgłasza się do nas osobiście na konkretną, merytoryczna, rzeczową rozmowę, a nie wykorzystuje ekran komputera by schować się za nim i oskarżać jednostkę o złą wolę lub brak działań. Takie zachowanie obraża tych, którzy na co dzień pracują dla ełczan i na rzecz ełczan, poświęcając nieraz więcej niż etat.
W Powiecie Ełckim zgłoszone są tylko dwa kąpieliska. Oba są w zarządzie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Ełku. Jeśli skarżący ełczanin chciałby uzyskać więcej informacji na poruszane przez siebie tematy, zapraszamy do nas, do biura Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Ełku.

Z wyrazami szacunku
Konrad Siemienkiewicz
Dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Ełku

Czytaj więcej

Pod napięciem

Na „świętych hektarach” ma powstać hala. Mieszkańcy protestują

Renata Szymaszko

Publikacja

/

W miejscu dwóch boisk ma pojawić się hala sportowa

Towarzystwo Salezjańskie ma ambitne plany budowy. Oprócz zbudowania prywatnej szkoły podstawowej planuje na swoim terenie także budowę trzykondygnacyjnej hali sportowej.

Mieszkańcom okolicznych bloków nie do końca podoba się ta inwestycja. Jak twierdzą, wybudowanie hali sportowej nie tylko wpłynie negatywnie na krajobraz osiedla, ale także obniży wartość ich nieruchomości. Dodatkowo nowa inwestycja, wg protestujących, pozbawi ich promieni słonecznych, jak i zasłoni widok na jezioro.

Innym argumentem podnoszonym przez sprzeciwiających się mieszkańców jest argument likwidacji kolejnych terenów zielonych, parkingów czy miejsc rekreacyjnych pod wybudowanie drogi pożarowej, która jest niezbędna przy tego typu inwestycji.

Lokatorzy w ramach swojego sprzeciwu wystosowali pisma z prośbą do prezydenta Ełku, jak i do zarządu Międzyzakładowej Spółdzielni Mieszkaniowej. Złożyli też petycję do Komisji skarg, wniosków i petycji.

Dziś już wiadomo, że protestujący mają poparcie Międzyzakładowej Spółdzielni Mieszkaniowej. Teraz szukają go u radnych. Jak dowiadujemy się z posiedzenia KSWiP, na wsparcie urzędu mieszkańcy raczej liczyć nie mogą. Budowa hali nie będzie nawet przedmiotem konsultacji społecznych, które odbędą się w najbliższym czasie w sprawie m.in. budowy salezjańskiej szkoły. Dyskusję o budowie pawilonu sportowego oponenci będą musieli podjąć sami.

— Mamy nadzieję, że uda nam się osiągnąć jakiś kompromis — mówi jeden z protestujących. — Salezjanie robią naprawdę fajne rzeczy, ale dobrze byłoby, gdyby brało też pod uwagę nasz interes, a nie tylko swój. Budowa szkoły i hali to bogata oferta dla potencjalnego klienta. Nam natomiast wartość naszych mieszkań spadnie.

O ile budowę szkoły przez salezjanów mieszkańcy okolicznego bloku są w stanie „przełknąć”, tak hala zaczyna być kością w gardle. Tym bardziej że jeszcze do niedawna o jej budowie nie wiedziała duża część mieszkańców, jak i sama MSM.

Obecne ustalenia miejscowego planu zagospodarowania dla tej działki pozwalają na zabudowę sakralną tj. kościół z Domem Zakonnym oraz Oratorium wraz z zespołem rekreacyjno — sportowym. Wychodzi na to, że zespół rekreacyjno — sportowy, który jest obecnie kompleksem boisk, zostanie zamieniony na halę. Hala sportowa ma sięgać 11 metrów wysokości – to praktycznie 4 piętrowy blok. Cudem architektonicznym też raczej nie będzie.

— Nie jestem przeciwnikiem szkół prywatnych, ale w tym przypadku uważam jej lokalizację za wysoce niefortunną — mówi radny Ireneusz Dzienisiewicz.— Miasto planuje wydać ponad 20 milionów złotych na rozbudowę już istniejącej szkoły i to znajdującej się w odległości kilkuset metrów. Dodatkowo lokalizacja hali sportowej w samym środku osiedla, oszpeci okolicę oraz panoramę naszego jeziora. Kościół znajduje się na wyjątkowo atrakcyjnej działce. Szkoda, że kolejny fragment naszego miasta może zostać oszpecony budynkiem niepasującym do reszty krajobrazu.

Komentarz
„Kościół” i związki wyznaniowe są uprzywilejowane, jeżeli chodzi o obrót gruntami i nieruchomościami. Ziemię pod np. zabudowę sakralną mogą kupić od samorządu już nawet z wieloprocentową zniżką. Ustawa z 1989 roku zagwarantowała im wysokie ulgi podatkowe, ubezpieczenie zdrowotne, czy właśnie obrót ziemią i budynkami na wolnym rynku. Ze swoich przywilejów Kościół umiejętnie korzysta, a samorządy sprzeciwić się nie potrafią.

Wybudowanie szkoły i hali przez Towarzystwo Salezjańskie jest ideą zacną. Brakuje w naszym mieście prywatnych placówek edukacyjnych, które byłyby alternatywą dla tych miejskich. Problemem jest to, że lokalizacja tych inwestycji nie do końca wpisuje się w nadjeziorny krajobraz. Wielu mieszkańców twierdzi, że miasto pozbyło się najatrakcyjniejszej działki w tej części Ełku, oddając ją w ręce Kościołowi. I choć idea zacna i szczytna to kompletnie, jeżeli chodzi o rejon niezrozumiała. Osiedle Jeziorna będzie miało do dyspozycji aż dwie szkoły podstawowe, tymczasem osiedle Tuwima nie dysponuje żadną.

Nieoficjalnie pojawiła się też informacja, że na „Barankach” ma powstać 3. podstawowa szkoła katolicka. Takie plany ma ponoć parafia św. Jana Pawła II w Ełku, która pod swoją kuratelą ma Niepubliczne Katolickie Przedszkole „U Lolka”.

Niesprawiedliwością gospodarczą jest także to, że na nabytych „świętych hektarach” za grosze, dziś będzie się uprawiać działalność komercyjną.

Wielu mieszkańców pyta nas także o to, czy w Ełku protesty mają jakiś sens?
Każde wyrażenie swojego zdania, nawet sprzeciwu, jest dojrzałym rozumieniem działania obywatelskiego opartym na zasadach demokratycznych. Nie ma bowiem większej siły niż ta, która tkwi w ludziach.

O konsultacjach społecznych w sprawie m.in. budowy szkoły pisaliśmy tutaj:  http://miasto-gazeta.pl/jak-ratusz-slucha-mieszkancow-elku/ .

Tak ma wyglądać hala sportowa. Projekt z fejsbuka parafii

Czytaj więcej

komentowane

Piszą dla Was

Adam Sobolewski

Adam Sobolewski

Renata Szymaszko

Renata Szymaszko

Agnieszka Czarnecka

Agnieszka Czarnecka

Poza prawem

czytane