Connect with us

Pod napięciem

Nie dla mieszkań socjalnych na Kolejowej! Ełczanie chcą protestować

Adam Sobolewski

Publikacja

/

9 listopada 2018 roku miasto ogłosiło przetarg na budowę mieszkań socjalnych przy ul. Kolejowej. To pierwszy etap budowy, który zakłada powstanie 60 mieszkań. Lokale mają być wyposażone we wszelkie media w tym tv i internet, domofony. Elementami wyposażenia budynku mają być, między innymi: platforma pionowa dla osób niepełnosprawnych, schodołaz, skrzynki na listy, piece gazowe, umywalki z bateriami, zlewozmywaki z bateriami i szafkami, wanny z bateriami, miski ustępowe, uchwyty i siedziska dla osób niepełnosprawnych. Wokół mają powstać parkingi z płyt ażurowych, a teren ma być zagospodarowany zielenią niską i wysoką.

Budowanie mieszkań socjalnych o tzw. standardzie deweloperskim, w opinii powszechnej budzi ogromne emocje. Jednak każdy samorząd musi stworzyć warunki, które mają zaspokoić potrzeby mieszkaniowe danej wspólnoty. Jest to po prostu zadaniem gminy. Czy lokacja ta jest uzasadniona a protest mieszkańców słuszny? I czy są jakieś inne rozwiązania na tego typu sytuacje?

 

— Wszelkie działania władz miasta dążące do zwiększenia zasobów lokalowych będących własnością Gminy Miasto Ełk uważam za właściwe — mówi nowo wybrany radny miejski Hubert Górski (KO). — Pragnę zauważyć, iż sprawa budowy budynku socjalnego przy ulicy Kolejowej została podjęta przez ustępującą Radę Miasta. Zadane pytanie rodzi we mnie dwa zupełnie inne pytania. Po pierwsze, dlaczego samorząd nie konsultuje z mieszkańcami ważnych inwestycji z punktu widzenia funkcjonowania miasta? Natomiast drugie pytanie to: czy miasto Ełk posiada spójną wieloletnią strategię budownictwa mieszkaniowego komunalnego/socjalnego?

— Będę przeciw tej lokalizacji — mówi radny Dariusz Dracewicz (KO). — Rozumiem oburzenie ludzi i biję się w pierś, sam głosowałem za budową mieszkań socjalnych, bo takie mieszkania muszą powstawać czy nam się to podoba, czy nie. Byłem pewien, że miasto posiada teren miejski na budowę tego typu inwestycji tylko na Kolejowej. Dziś wiem, że takie mieszkania mogą jeszcze powstać na Sikorskiego i być może na Zatorzu. Dlatego, jak tylko mogę, będę wspierał mieszkańców, aby ten problem rozwiązać, z korzyścią dla obu stron, ale jest to, niestety, bardzo trudne.

Bardziej dosadnie sprawę komentuje jedna z mieszkanek osiedla. — Miasto przede wszystkim musi zdać sobie sprawę, że pomagać nie znaczy dawać. Pomóc trzeba znaleźć pracę i zainwestować pieniądze w mieszkania spełniające tylko podstawowe potrzeby tych ludzi. Nie chcesz pracować? Żyj na ulicy. Wśród takich ludzi mieszkają również osoby mające problem z prawem. W jaki sposób mam czuć się bezpiecznie? Jak mam zostawić mieszkanie z poczuciem ulgi wychodząc codziennie do pracy? Jak mam się nie bać, wychodzić na piechotę? — Wiem, że słowa te są bardzo przykre, ale prawdziwe. Starczy już ubierania złych sytuacji w piękne wyrażenia, tylko dlatego, że komuś może być przykro — podsumowuje mieszkanka.

Zjawisko budowania mieszkań socjalnych często spotyka się z krytyką społeczeństwa. Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że bieda biedzie jest nierówna, a „wkładanie ludzi do jednego worka”, może być krzywdzące. Aczkolwiek rozwiązywanie problemów ludzi poprzez spełnianie tylko ustawowego obowiązku, jakim ma być zapewnienie lokum, nie rozwiązuje żadnego z problemów a jedynie „udaje” jego rozwiązanie.

— Rozumiem oburzenie mieszkańców osiedla Sosnowa, którzy ciężko pracują na spłatę rat kredytu za mieszkanie w okolicy, która reklamowana była jako miejsce prestiżowe, ostoja spokoju, komfortu i bezpieczeństwa — pisze Hubert Górski. — Po kilku latach od kupna swojego wymarzonego „m”, dostają komunikat, że w ich bezpośrednim sąsiedztwie zostaną wybudowane bloki socjalne. W tej sytuacji władza ma całkowicie za nic zdanie, opinię i poczucie bezpieczeństwa mieszkańców – ełczan. Wygląda to tak, jakby decydent obudził się rano, pomyślał o nowym projekcie i podjął decyzję o realizacji. W tym miejscu nasuwa mi się scena z filmu „Poszukiwany, poszukiwana”, gdzie w ramach autorskich poprawek do projektu urbanistycznego, dyrektor w miejscu jeziora ustawia punktowiec, a jezioro przenosi gdzie indziej — kontynuuje Górski.

— Oczywiście mieszkania socjalne i komunalne są potrzebne i również muszą być budowane na terenach, które są w zasobach miasta — przedstawia drugą stronę Górski. — Gdyby którykolwiek z inicjatorów tej inwestycji wyszedł z własnej strefy komfortu i pofatygował się do mieszkańców, przedstawił swoją propozycję i wysłuchał uwag i opinii, dziś nie byłoby tylu nerwów i rozgoryczenia. Hasło „mieszkania socjalne” niesie często za sobą negatywny ładunek emocjonalny, ponieważ wiele osób wyobraża sobie, że lokatorami mieszkań socjalnych są tylko osoby dysfunkcyjne społecznie, jednak nie zawsze tak jest.

— Powinno się wynajmować mieszkania takim ludziom tymczasowo — uważa mieszkanka osiedla, aby nie mogli traktować tego, jak nagrodę za dotychczasowe zachowania. Poza tym, jak się w szkole gada w jednej ławce to się uczniów przesadza, żeby nie utrudniali lekcji pozostałym. Zgromadzenie ludzi chętnych na mieszkanka socjalne w jednym miejscu to pomysł lekkomyślny. Skoro radny jeden z drugim nie uważa tego za problem, to proponuje postawić te bloki pod swoimi oknami. — ripostuje.

— Obserwując budownictwo socjalne w innych miastach i zestawiając je z ogłoszoną już specyfikacją, można odnieść wrażenie, że w tej konkretnej inwestycji nie będą zasiedlane osoby dysfunkcyjne, a jedynie w trudnej sytuacji życiowej, których nie stać na zakup własnego mieszkania. Stać je natomiast na opłacanie czynszu, mediów normalne życie i dbanie o wspólne sąsiedzkie dobro. Pytanie więc do prezydenta i urzędników, czy ta inwestycja nie jest budową mieszkań komunalnych, a nie socjalnych? — stawia pytanie Górski.

Mieszkańcy będą walczyć
Lokatorzy osiedli: Sosnowa, Wczasowa i ul. Kolejowej są w trakcie zbierania podpisów pod wnioskiem, który ma być skierowany do radnych miejskich i prezydenta Andrukiewicza. Mieszkańcy na to nie pozwolą i głośno będą protestować, bo starczy już tego dawania wszystkiego do oporu ludziom, którzy nie robią nic, żeby na to zapracować — mówią. „Kupowaliśmy te mieszkania, żeby mieć spokój, ciszę i poczucie bezpieczeństwa. Również w Pana kampanii wyborczej był zapis budowy mieszkań komunalnych, a nie socjalnych. To znaczna różnica” — tak brzmi jeden z zapisu protestu, który będzie skierowany do prezydenta Ełku.

O zdanie na temat budowy nowych mieszkań socjalnych zapytaliśmy też radnego Dobra Wspólnego Nikodema Kemicera, który kandydował do rady miejskiej z okręgu, którego dotyczy omawiany przez nas problem. Ten natomiast w odpowiedzi na zadane przez nas pytanie stwierdził, że „Na chwilę obecną bardzo ciężko ustosunkować mi się do tej informacji, nie mam wystarczającej wiedzy na ten temat. W najbliższym możliwym czasie zagłębię się w tej materii i będę mógł więcej coś powiedzieć/napisać. „

Odpowiedź radnego Kemicera można by potraktować jako asekuracyjną. Nie wiemy tylko, czy radny nie wie o niezadowoleniu mieszkańców swojego okręgu, czy o budowie mieszkań socjalnych, bo ta była wpisana już do budżetu, o czym radny Kemicer powinien wiedzieć.

Do tematu wrócimy. (galeria zdjęć dotycząca obecnego stanu mieszkań socjalnych  przy ul. Sikorskiego)

[envira-gallery id = „78934”]

Czytaj więcej
Reklama
43 komentarze

43 komentarzy

  1. Avatar

    Bloomkvist

    20 listopada 2018 w 19:55

    Build a wall, and make Mexico pay for it !!!!

  2. Avatar

    Artur

    20 listopada 2018 w 17:23

    Do Małgorzaty. Zauważyłaś że wszystkie drażliwe sprawy to po wyborach. Zimnołapy jest słynny z tego, dlatego ogłupia mieszkańców. Godzi się na wszystko a po wyborach z grubej rury, nie liczy się z nikim. Tak będzie jeszcze rok a potem już będzie cacy cacy. I oglupieni mieszkańcy zapomną. Jedyny Ratunek to nowa rada już tylko 11 dobrzakow zamiast 18 to duża różnica. Oby tylko patrzyli im na ręce bo po poprzedniej kadencji widać że będzie na co patrzeć.

  3. Avatar

    Wiesiek.

    20 listopada 2018 w 15:46

    Swego czasu widziałem projekt Osiedla Komunalnego czy Socjalnego przy ul. Sikorskiego. W projekcie jest osiem a może i więcej bloków aż do torów kolejowych Ełk – Olecko, więc po co nowa lokalizacja?.

    • Avatar

      Janina

      23 listopada 2018 w 10:30

      Problem że Andruk sam nie wie. W radach cienko od dobrzakow. Ciężko będzie rządzić bo będą im na łapy patrzeć. Prześledzą przetargi na sprzedaż ziemi developerom. Z czego więc się cieszyć.

  4. Avatar

    Tutejszy

    20 listopada 2018 w 13:53

    Socjalne to też komunalne czyli właścicielem jest miasto . Nie każdego stać na utrzymanie dużego lokalu o wysokim standardzie . W zasadzie nie różnią się niczym od lokali mieszkalnych , a od starych kamienic na Orzeszkowej czy Wawelskiej wyraźnie są na plus. Ja jestem za , ale pod warunkiem sensownego gospodarowania lokalami żeby poprawić gospodarkę w całości zasobów komunalnych, a nie zasiedlać jak leci wg listy i stawiania wymagań.

  5. Avatar

    Mariusz

    20 listopada 2018 w 11:20

    Mieszkań socjalnych nie trzeba budować w Ełku. Można je wynajmować w byłych PGR-ach poza Ełkiem

  6. Avatar

    Mar.

    19 listopada 2018 w 21:05

    Jeszcze będziecie szykować taczkę.

    • Avatar

      Lot.

      20 listopada 2018 w 17:08

      Taczka już czeka

  7. Avatar

    Agnieszka

    19 listopada 2018 w 12:04

    No nieźle, czyli obiecanej obwodnicy już nie będzie? A minęło dopiero kilkanaście dni po wyborach. Przed wyborami obiecywali obwodnicę i były już na nią pieniądze zagwarantowane! Przecież to co się dziej w godzinach szczytu to tragedia jest.

  8. Avatar

    Marek

    19 listopada 2018 w 06:48

    5500 mieszkańców zagłosowało przeciw nierobowi od kwiatków. Który zrobił gospodarczą pustynię z Miasta. Chwała im za to bo to jest sygnał że w mieście dzieje się źle. Jednak wiekszość poparła go zauroczona nie wiadomo czym. Tak wygląda lub lepiej każde Polskie miasto korzystające z środków unijnych. Z przerażeniem czytamy budżet na 2019 rok i sami sprawcy umieścili dane ze dług miasta to 91 mln zł. Przerażenie bierze co to będzie za 5 lat.

  9. Avatar

    Głosujący obywatel

    18 listopada 2018 w 21:36

    A co z małą obwodnicą? Przecież Pan radny z PiS z sejmiku 5 lat temu przed wyborami Czemiel Pawel mówił że będzie jak na niego zaglosujecie. Przed obecnymi wyborami również rowniez sobie przypomnial o tej obwodnucy i fotografował się z innymi Pisowcami, że tym razem będzie. Wybory się skończyły i w miejscu początku malej obwodnicy już budować bloki będą. Niezła kiełbasa wyborcza. Wybory tego Panie Pawle panu nie zapomną

    • Avatar

      Mieszkaniec Kolejowa.

      19 listopada 2018 w 06:33

      Przecież to normalne, nie wiesz co to kiełbasa wyborcza. Kossakowski już od 3 lat mówi o Knyszynie Via Balice małej obwodnicy a wyborcy w te bajki wierzą. Co prezio nawygadywal w ciągu tych 12 lat. Powiedział że bez niego via baltici by nie było. To klamczuch jak inni. Ostatnio ktoś go nazwał zimnołapy.

  10. Avatar

    Tutejszy

    18 listopada 2018 w 19:53

    A Kolejowa to jakaś enklawa dobrobytu i dobrych manier ? Przecież i tam już są budynki socjalne , czy komunalne. Cyganie wyjechali do Anglii to może tego nie widać , ale podobny ludek jak na Sikorskiego. Wrzask był w kampanii, że nie ma mieszkań komunalnych , a jak się buduje to lokalizacja nie pasi ? Działka stała kilka lat do sprzedaży i nikogo nie interesowała. Biedy ten blok nie zlikwiduje , ale może rozwiąże choć parę problemów ludzi w skrajnie trudnej sytuacji. Tylko jak ocenić kto faktycznie zasługuje na pomoc ? Małe mieszkanka to też szansa dla tych co zostali sami w wielkich mieszkaniach i nie radzą sobie. Ważne jak się takimi lokalami dysponuje , a nie gdzie się je buduje. Jak się komuś nie podoba to niech kupi mieszkanko w innym miejscu . Komunałki zawsze będą brudne i śmierdzące. To zapach biedy i upadku. Często na własne życzenie , ale przecież piszą tu tylko sami prawdziwi katolicy ? Znacie to o synu marnotrawnym ?

  11. Avatar

    Marek

    18 listopada 2018 w 18:50

    Tak z ciekawości przejechałem się dziś na Sikorskiego. Wydaje mi się, że te zdjęcia są łagodne a nie wyselekcjonowane najgorsze tak jak to piszą niektórzy, zapewne mieszkańcy owego Sikorskiego. Przecież tam to jakaś czeczenia jest. Ludzie dostali mieszkania za darmo a tak je zrujnowali. Wieczorem to nikt o zdrowych zmysłach tam się nie powinien zapuszczać w realu jest jeszcze gorzej niż na zdjęciach. Pierwszy raz widziałem kobietę z małym dzieckiem w wózku zamroczoną alkoholem tak, że ledwo szła a jej partner na głos w niecenzuralnych słowach komentował otaczającą rzeczywistość. Gratuluję pomysłu asymilacji takich meneli z ludźmi, którzy całe życia muszą zasuwać na kredyty mieszkaniowe. Przecież jest tam masa miejsca na kolejne bloki na Sikorskiego czemu tam radni z prezydentem nie chcą budować kolejnych bloków? Polityka? Nikt nie chce na głos powiedzieć po imieniu, że patologia jest patologią i będzie nią do ostatnich dni, a ich dzieci będą kontynuować patologiczną tradycję.

    • Avatar

      Mar.

      19 listopada 2018 w 06:38

      To pytanie do tych specjalistów dobrzakow. To się klika dobrała. Kolesie ustawieni I to im najważniejsze. Przyjaźń z developerami. Co im tam mieszkańcy następne wybory za 5 lat. Zapomną I znowu zagłosują.

  12. Avatar

    Ktosk

    17 listopada 2018 w 20:46

    Na Sosnowej nie można? A na innej ulicy mozna ? Gdzie indziej ludzie nie chcą czuć się bezpiecznie ? Nie wychodzą wieczorami ? Nie spacerują ? Mnie tez nie było i nie jest stać na mieszkanie,musiałam wziąć kredyt,który muszę spłacać jeszcze 30 lat !!! Z jakiej racji ktoś dostaje za free ?!!! I jeszcze śmieje mi się potem w twarz… brak słów,brak słów..,,

    • Avatar

      Małgorzata

      18 listopada 2018 w 12:33

      Po co ta nienawiść między ludźmi? Zamiast ze sobą walczyć, mieszkańcy powinni zebrać siły i domagać się od rządzących konsultowania z nami pewnych spraw. Nieważne o które osiedle chodzi. Cała ta frustracja wynika z braku wiedzy mieszkańców, która jest na rękę osobom podejmującym decyzje. Swoją drogą, zwróćmy uwagę, że sprawę ruszono zaraz po wyborach.

  13. Avatar

    Jaroslaw

    17 listopada 2018 w 16:21

    Niech mieszkańcy osiedla sosnowa ogrodza się wielkim betonowym murem i będą mieli spokój. Dlaczego chcą protestować? Nie można tworzyć gett. W blokach socjalnych mieszkają również normalni ludzie tak jak w bloku przy galerii na ul. Dąbrowskiego.

    • Avatar

      Wincent

      17 listopada 2018 w 20:18

      Może i 90% normalnych jest ale 10 % patologii zepsuje opinię wszystkim. To nie jest normalną sprawą aby dewastować własny blok. Żeby jeden z drugim zapracował sobie na mieszkanie to może by poszanował ale jak się dostało za darmo to po co szanować.

      • Avatar

        Janek

        17 listopada 2018 w 20:35

        chyba na odwrót 90% patologii a 10% normalnych

    • Avatar

      Mariusz

      20 listopada 2018 w 11:24

      A dlaczego mam się grodzić betonowym murem? Ja właśnie chcę normalnie iść do pracy, do szkoły. Mieszkania socjalne można wynajmować w były PGRach.

    • Avatar

      Igor

      12 grudnia 2018 w 21:11

      Blok na Dąbrowskiego jest komunalny. Z wierzchu ładny a w środku pan był? Jedna kładka notorycznie podpalana, Podpalone wszystkie klamki okienne, Dwa tyg po odnowieniu wydziobanych lamperii znowu dziury, Jeden wielki syf bez poszanowania. Zapraszam Pewnie bez problemu dostanie się pan do środka

  14. Avatar

    Jar.

    17 listopada 2018 w 11:19

    Pokazywanie takiej dewastacji to poroniony pomysł. Wystarczy wejść do klatki na Orzeszkowej czy Wawelskiej. 80%klatek schodowych w Ełku Starym Ełku tak wygląda. To „cudowne miasto” jest picowane od zewnątrz a pospólstwo krzyczy nasz Ełk taki piękny. Mamy takiego „gospodarza” .. Zapomniał o gospodarce i miejscach pracy ale pamięta o elewacjach. Dodatkowo taki śliczny. Nie zapominajmy że to odchodząca rada tak zadecydowała pod wodza zimnołapego, za to zostali ponownie wybrani. Macie teraz swojego pupila.

    • Avatar

      Jan

      18 listopada 2018 w 12:11

      Święta prawda. Wybraliście do rady 11 dobrzakow, w poprzedniej było 18 i to oni zadecydowali idźcie do nich teraz z prośbą o wycofanie.decyzji.Juz się na was wypieli. DOBRZAKI I ICH Zimnołapy to nieszczęście dla miasta.

    • Avatar

      Darek

      18 listopada 2018 w 16:40

      Co to znaczy zimnołapy?

  15. Avatar

    Anna

    17 listopada 2018 w 11:18

    Jak socjal
    To socjal

  16. Avatar

    Adam Baranki

    17 listopada 2018 w 11:10

    Mieszkańcy sosnowej jedyny winny to developer. Nie miał. Prawa powiedzieć że zapewnia wam spokój.Nie wiedząc co będzie obok. Albo wiedział I to ukrył. Niech teraz buduje ekrany. Nic nie wskuracie bo mają poparcie pewnego Pana którego poparli w wyborach.

    • Avatar

      G. M

      18 listopada 2018 w 12:14

      Święta prawda, większość developerów poparła i wspomogla humorzastego. Coś na ten temat wiadomo. Wpisów było sporo. Nawet tego nie ukrywano na stronach UM.

  17. Avatar

    Adam

    17 listopada 2018 w 11:06

    Pan Dracewicz taki zaangażowany bo też tam mieszka. Czy to prawda, zapytać zawsze można.

    • Avatar

      Ktoś

      17 listopada 2018 w 21:31

      Nie, nie mieszka. Boże co za społeczeństwo…

      • Avatar

        J. P.

        18 listopada 2018 w 12:16

        Ty też jesteś tym społeczeństwem. Wg Ciebie patologia to getta.

    • Avatar

      Jaroslaw

      18 listopada 2018 w 11:53

      Nie ma co protestować. Tam jest napisane że zapytać zawsze można.

  18. Avatar

    Ktoś

    17 listopada 2018 w 07:51

    Tylko szkoda pracy i kasy na budowanie takich bloków. Kiedyś mieszkałam w jednym z bloków na ulicy Sikorkiego. Część osób którą chciala żyć normalnie i szanował bloki nie byla za to szanowana przez inne osoby tzw (patologie) przykro mi ze tak pisze o tych ludziach ale niestety tak jest. Dorastające dzieciaki zmieniały się w małych przestępców. Czasem wieczorem było wyjść strach z domu. Kobiety tzw „samotne matki ” które praktycznie co roku rodziły kolejne dziecko , które pewnie brały się z powietrza no bo skąd skoro kobiety były samotne .
    Wszyscy pili na potęgę. Wiadomo było kiedy te samotne matki dostawały kase bo taksówki jezdzily wtedy jedna za druga więc przez jakies 2 góra 3 dni były imprezy. Potem głodne dzieci zjadły to co leżało na chodniku lub w piaskownicy albo prosily zeby ktos im dał chociaz cukierka. Plac zabaw został rozwalony w ciagu kilku miesiacu przypuszczam , że ktos poprostu nie miał opału w zimę i sobie przygarnal. Bloki są w oplakanym stanie. Dziury w ścianach itp. Żeby musieli sami za to za płacić to napewno nie było by tego wszystkiego, ale skoro wszystko dostali za darmo nie musieli zaplacic ani grosza to jest jak jest niestety. Ludzie placa wielka kase zeby sobie kupic mieszkanie a takie patole ani nie chodza nigdzie do pracy ani nie potrafia uszanować tego co dostali. Takie bloki to koszmar wiec nie dziwie sie ludziom że beda sie temu sprzeciwiać w 100 % popieram.
    Serdecznie pozdrawiam.

    • Avatar

      Jaroslaw

      17 listopada 2018 w 11:27

      Na całym świecie są takie grupy społeczne. Po co są te nieroby że straży miejskiej. Z drugiej strony ich obecność przy nowobogackich nie pozwoli zapomnieć że takie coś istnieje I potrzebuje pomocy. Wielu wspaniałych mieszkańców mieszka w złych warunkach a patologii dale się nowe mieszkania. To ci ludzie płacący sumiennie czynsz powinni otrzymać nowe mieszkanie a rodziny patologiczne powinny iść na ich miejsce.

      • Avatar

        Rudy

        18 listopada 2018 w 05:18

        Nowobogackich? Z tego co wiem obecnie to jedne z najtańszych mieszkań w Ełku. Nie wiem skąd się wzięła ta bzdura o „nowobogackich”.

    • Avatar

      Mieszkaniec Dąbrowskiego.

      18 listopada 2018 w 17:05

      Jedni pracują i świetnie sobie dają radę inni nie pracują i są tzw nieudacznikami. Takim trzeba pomagać Ale nie pozwalać na dewastację.Madrą radę zaproponowała w kampanii wyborczej prezydenckiej kandydatka która radziła by w takich budynkach umieszczać mieszkańców z mieszkań o niskim standardzie ale pracujących i płacących sumiennie czynsz. Natomiast do opuszczonych przez nich mieszkań kwaterowac tych trudniejszych z którymi są kłopoty. Nie będą w tedy zgromadzeni w jednym miejscu. Z jedną rodzina w budynku łatwiej dać sobie radę przy pomocy straży miejskiej. Nikt jednak tego pomysłu nie raczy nawet wypróbować. Kampania minęła 5 lat po 15 tysięcy miesięcznie zasłoniło oczy.

  19. Avatar

    Ryszard

    17 listopada 2018 w 07:02

    No to nowo wybrani radni będą mogli się wykazać. Mieszkańcy mówią nie. Zobaczymy co na to rada czy pójdą za mieszkańcami czy będą mieć ich w poważaniu. Macie szansę się wykazać już na starcie. A Kemicer? Nic nie wiedział. Haha jak stara rada ten projekt przegłosowała to najwidoczniej na sesjach nic nie robi i nie słucha tylko podnosi rękę jak wszyscy podnoszą. To ci radny i to z tego okręgu.

    • Avatar

      J. P.

      18 listopada 2018 w 12:06

      Ryśku, a ci z socjalnych to nie mieszkańcy? Piszesz czy radni pójdą za mieszkańcami. Wybrałeś prezia karierowicza od klombów to. Masz osiedle. Wszystko w tym miescie jest na pokaz. Od lat na ulicy Orzeszkowej mieszkaja różne grupy. Jakoś nikt z tego po wodu nie umarł. Prezio nawet z nimi kampanię pokazówkę odwalił Postawił donice kazał chodnik pozamiatać. Dziś już wraca wszystko do normy czyli Czeczenia. Odwalił stary kabaret. Teraz niech będzie konsekwentny i budynki na Sosnowej maja powstać zgodnie z planem. Miasto kiedyś zapłacze ale będzie za późno. Dla popierających swojego idola. wiadomość, zadłużenie miasta wg nowego budżetu to 91 mln. Nie licząc tego ukrytego w spółkach. Wybory minęły, aż dreszcz przechodzi jakie będzie za 5 lat.

  20. Avatar

    Władeczek

    17 listopada 2018 w 06:53

    O proszę państwa, to jest dyskryminacja ludzi, że niby co , gorsi jak jaśnie państwo na Szyszkowej? Ja też tam mieszkam i co że obok blok prawie cały ukraińców a na podwórku dzieci słyszą mowę nie polską to mam drzeć ryja że mi to nie pasuje? Trohę empatii, to będą bloki komunalne, to są ludzie , też chcą żyć w miarę normalnie. Miasto jest od pilnowania porządku – administracja, a nie te tendencyjne zdjęcia na Sikorskiego. A pnowie radni udają że niczego nie wiedzą? Ciekawe, przecież jak chodzili po osiedlu to wszystko wiedzieli.

    • Avatar

      Ktoś

      17 listopada 2018 w 11:09

      Socjalne, a nie komunalne to raz. Zdjęcia są realne. Widocznie sam tam mieszkasz jak tak piszesz.

    • Avatar

      Rudy

      17 listopada 2018 w 16:06

      Proponuję przeczytać treść przetargu, a potem zabierać głos. Gdyby to faktycznie miały być bloki komunalne to nikt by burzy nie robił. A co do Sikorskiego to proponuję samemu się tam przejechać, skoro zdjęcia są „tendencyjne”. Ewentualnie może Pan oddać swoje mieszkanie na wynajem dla beneficjentów systemu socjalnego. Ciekawe jak szybko zmieniłby Pan zdanie.

    • Avatar

      Paweł

      17 listopada 2018 w 20:31

      Władeczek to chyba normalne jak ktoś płaci 300 tysi za mieszkanie to nie chce mieć patologii po sąsiedzku. Te zdjęcia nie są sfałszowane a realne. Dzicz. Jestem taksówkarzem i przywoziłem wódeczkę dla 2 młodych samotnych mam z przedszkolem wokół. Jeszcze nigdy nie woziłem trzeźwego mieszkańca na Sikorskiego 38 a pracuję w zawodzie 16 lat. Na to to pieniądze mają. W pełni popieram mieszkańców sosnowej i kolejowej.

      • Avatar

        Ewa

        20 listopada 2018 w 12:38

        A samotne mamy to pić nie muszą? A patologią jest wożenie wódki, było kupić 2 butelki soku i wręczyć

Zostaw odpowiedź

Pod napięciem

Czytelnik skarży się na MOSIR. „Nie wszyscy czekają z kąpielą na św. Jana”

Przerwa w ełckim parku wodnym, jak i brak ratowników na miejskich plażach nie podoba się ełczaninowi. W liście nadesłanym do naszej redakcji czytelnik zarzuca MOSIR-owi złe zarządzanie jednostką, jak i złe planowanie sezonowych prac.

Renata Szymaszko

Publikacja

/

https://pixabay.com/pl

Nowa ustawa z lipca 2017 Prawo Wodne wymusiła na samorządach pewne zmiany, do których muszą się dostosować. W Polsce sezon kąpielowy zgodnie z nowym prawem zaczyna się 1 czerwca i trwa do 30 września. Samorządy posiadające „swoje” plaże muszą przestrzegać wymogów, które nakłada ustawa. Do końca każdego roku (31 grudnia) poprzedzającego sezon organizatorzy (w naszym przypadku MOSIR) muszą zgłosić legalne plaże tzn. wykaz kąpielisk.

„MOSiR w Ełku dostał do zagospodarowania kolejną plażę i nie od dziś było wiadome, że większe zasoby ratowników będą niezbędne. W mojej ocenie należało podpisać umowy ze szkołami, stowarzyszeniami i klubami na korzystanie z Parku Wodnego maksymalnie do końca maja, przegląd technologiczny zaplanować na wrzesień i to wtedy, a nie teraz wysłać ratowników na zasłużone urlopy. Ten model sprawdzał się przez wiele długich lat. Oczywiście sprawdza się również doskonale model przerwy technologicznej w czerwcu, ale….w miejscowościach, które nie mają kąpielisk otwartych. Ja rozumiem, że w modelu wrześniowym okres pobierania opłat od dzieci za zajęcia z nauki pływania w Parku Wodnym trochę się skróci, ale pojawi się możliwość uruchomienia, chociażby jednego miejsca do kąpieli nad jeziorem. I tu należy zadać sobie pytanie. Kto planował, kiedy planował, jak i dlaczego właśnie tak???” – pisze niezadowolony Czytelnik.

– Początek czerwca to jedyny dla nas dobry okres, aby naszych ratowników wysłać na urlopy. Mamy w Ełku dwa kąpieliska. Na sezon kąpielowy zatrudniliśmy dodatkowo 10 nowych ratowników – mówi Konrad Siemienkiewicz dyrektor MOSIR. Ełckie plaże będą od 20 czerwca do 1 wrześnie objęte nadzorem i kontrolą ratowniczą w godz. od 10 do 18.

Pierwsze dni czerwca zaskoczyły upałami, a ełczanie już korzystają z uroków lata na miejskich plażach. Wg czytelnika MOSIR powinien przewidzieć warunki pogodowe i zgłosić plażę wcześniej, co oznaczałoby, że już teraz, a nie od 20 czerwca kąpieliska były strzeżone.

 „Gdzie troska o bezpieczeństwo ludzi? Nie wszyscy czekają z kąpielą do momentu poświęcenia wody przez św. Jana. Ostatnie lata pokazały, jak piekielnie gorący może być maj czy czerwiec”. – pisze. – Kierownictwo MOSiR o tym nie wiedziało, a może wkradła się w ich poczynania rutyna; i to w momencie, gdy obiektów nad wodą im przybywa, a nie ubywa? Nie podejrzewam tu nikogo o złą wolę, ale chyba przydałby się w firmie człowiek, który na chłodno przeanalizowałby tę całą sytuację i pokusił się o właściwe wnioski – sugeruje ełczanin.

Do 19 czerwca na plażach miejskich kąpiecie się na własną odpowiedzialność. Od 20 czerwca do 1 września na plażach miejskich przebywać będą ratownicy. Obecność ratowników nie zwalnia rodzica z opieki nad dzieckiem. Ratownicy nie pełnią też roli niańki czy opiekuna.
Ełckie plaże w porównaniu do niektórych sąsiadujących gmin są najdłużej strzeżonymi kąpieliskami w sezonie.


Szanowna redakcjo,
Po przeczytaniu artykułu, który pojawił się dzisiejszego dnia na łamach waszego wydania internetowego, nie mogłem pozostać obojętny na to, o czym mowa w tekście. Czytelnikowi – ełczaninowi, nie podoba się, że na plażach miejskich w Ełku nie ma jeszcze ratowników. W myśl przepisów, które ów ełczanin zapewne doskonale zna, sezon kąpieliskowy w Polsce można zaczynać 1 czerwca i kończyć 30 września. Każdy organizator kąpieliska, w naszym przypadku Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Ełku, ma obowiązek do końca roku kalendarzowego poprzedzającego sezon kąpieliskowy dokonać zgłoszenia zamiaru utworzenia tego kąpieliska odpowiednim organom. Procedura nie jest prosta, ale z pewnością do przejścia, o czym przekonałem się już dwukrotnie.

Faktem jest, że skompletowanie wszystkich niezbędnych dokumentów jest czasochłonne i pracochłonne, ale właśnie dlatego ustawodawca wskazał termin, którego przekroczyć nie wolno. Przygotowując dokumentację dotyczącą planowanego kąpieliska, należy wskazać termin jego otwarcia i zamknięcia. Biorąc pod uwagę wiele czynników, każdy zarządca robi to indywidualnie, ale tak, by zmieścić się w ustawowo wskazanym okresie od 1 czerwca do 30 września. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Ełku wskazał datę otwarcia obu kąpielisk (pierwszy dzień pracy ratowników na kąpieliskach), którymi zarządza – 20 czerwca 2019, a datę zamknięcia (ostatni dzień pracy ratowników na kąpielisku) – 1 września 2019 r.

Analizując sytuację funkcjonowania innych kąpielisk w regionie (strona https://sk.gis.gov.pl) łatwo zauważyć, że Ełk nie jest wyjątkiem. W Olecku jedno kąpielisko będzie pracowało w okresie od 20.06 do 31.08, a drugie od 01.07 do 31.08. W Augustowie jedno kąpielisko zacznie pracę 23.06, a skończy 01.09, drugie zacznie 01.07, skończy 31.08. W Suwałkach kąpielisko będzie otwarte od 01.07 do 31.08. W Mikołajkach i Gołdapi – od 15.06 do 31.08 (pięć dni wcześniej niż w Ełku). W Giżycku jedno (miejskie kąpielisko) – od 21.06 do 31.08, a Kąpielisko Centralnego Ośrodka Sportu-Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Giżycku (COS-OPO) wyjątkowo od 15.06, aż do 30.09. W Węgorzewie kąpielisko zacznie pracę 22.06, skończy 31.08. Olsztyn wszystkie kąpieliska otwiera 19.06, a zamyka 01.09. Jasno widać, że Ełk nie stanowi na tym tle żadnego wyjątku. Biorąc pod uwagę naszą strefę klimatyczną (możliwość upalnego czerwca, jak również ulewnego), koszt utrzymania ratowników w gotowości (gdyby kąpieliska były otwarte od 01.06), koszt zwiększonej liczby badań wody oraz inne mniej istotne składowe, zarządcy decydują się jednak na rozpoczynanie sezonu kąpielowego właśnie wraz z początkiem wakacji. To w okresie wakacji osób korzystających z kąpielisk jest najwięcej.

Przerwa technologiczna w ełckim Parku Wodnym, od kilku lat jest prowadzona w okresie czerwcowym. Ustawiona została tak, by zajmować dwa ostatnie tygodnie pracy szkół i pierwszy tydzień wakacji (wtedy pracują już ratownicy na kąpieliskach). Jest to optymalny czas zarówno pod kątem pracy Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, jak i szkół korzystających z pływalni. Umowy, o czym skarżący ełczanin zapewne nie wie, są podpisywane z podmiotami korzystającymi z Parku Wodnego właśnie do chwili rozpoczęcia przerwy technologicznej. Wrzesień to zdecydowanie zły okres na trzytygodniową przerwę w pracy Parku Wodnego, chociażby z uwagi na klasy pływackie w naszych miejskich szkołach. Okres wakacji to półkolonie, których jesteśmy organizatorem i które korzystają z Parku Wodnego, a także liczne zgrupowania klubów sportowych, dla których Ełk jest atrakcyjnym miejscem na zorganizowanie zgrupowania właśnie ze względu na możliwość skorzystania z pełniej infrastruktury – boiska, hala, pływalnia. Kwestia planowania pracy ratowników to pilnowanie również przestrzegania prawa do wypoczynku, w tym do urlopu. W okresie roku szkolnego trudno jest wygospodarować dwutygodniowy urlop dla ratownika pracującego w Parku Wodnym, z uwagi na wiele czynników. Uzupełnianie składu ratowników o ratowników sezonowych zaczyna się już w lutym. Wielu z nich (ratownicy zatrudnieni na sezon) to uczniowie lub studenci, którzy mogą rozpocząć pracę w określonym, konkretnym czasie. Nasi stali ratownicy idą na urlop właśnie w czasie przerwy technologicznej i tuż przed otwarciem kąpielisk. Wypoczęty pracownik to dobry pracownik.

Podsumowując – byłbym daleki od oceny pracy innych jednostek nie znając ich specyfiki. To, co widzimy i czujemy, nie czyni z nas ekspertów. Rozumiem, że dzisiejsza technologia pozwala rozwijać wodze fantazji na internetowych forach i poddawać ocenie wszystko i wszystkich. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Ełku jest otwarty na wszelkie uwagi i sugestie swoich klientów, niemniej milej jest, gdy ktoś zgłasza się do nas osobiście na konkretną, merytoryczna, rzeczową rozmowę, a nie wykorzystuje ekran komputera by schować się za nim i oskarżać jednostkę o złą wolę lub brak działań. Takie zachowanie obraża tych, którzy na co dzień pracują dla ełczan i na rzecz ełczan, poświęcając nieraz więcej niż etat.
W Powiecie Ełckim zgłoszone są tylko dwa kąpieliska. Oba są w zarządzie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Ełku. Jeśli skarżący ełczanin chciałby uzyskać więcej informacji na poruszane przez siebie tematy, zapraszamy do nas, do biura Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Ełku.

Z wyrazami szacunku
Konrad Siemienkiewicz
Dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Ełku

Czytaj więcej

Pod napięciem

Na „świętych hektarach” ma powstać hala. Mieszkańcy protestują

Renata Szymaszko

Publikacja

/

W miejscu dwóch boisk ma pojawić się hala sportowa

Towarzystwo Salezjańskie ma ambitne plany budowy. Oprócz zbudowania prywatnej szkoły podstawowej planuje na swoim terenie także budowę trzykondygnacyjnej hali sportowej.

Mieszkańcom okolicznych bloków nie do końca podoba się ta inwestycja. Jak twierdzą, wybudowanie hali sportowej nie tylko wpłynie negatywnie na krajobraz osiedla, ale także obniży wartość ich nieruchomości. Dodatkowo nowa inwestycja, wg protestujących, pozbawi ich promieni słonecznych, jak i zasłoni widok na jezioro.

Innym argumentem podnoszonym przez sprzeciwiających się mieszkańców jest argument likwidacji kolejnych terenów zielonych, parkingów czy miejsc rekreacyjnych pod wybudowanie drogi pożarowej, która jest niezbędna przy tego typu inwestycji.

Lokatorzy w ramach swojego sprzeciwu wystosowali pisma z prośbą do prezydenta Ełku, jak i do zarządu Międzyzakładowej Spółdzielni Mieszkaniowej. Złożyli też petycję do Komisji skarg, wniosków i petycji.

Dziś już wiadomo, że protestujący mają poparcie Międzyzakładowej Spółdzielni Mieszkaniowej. Teraz szukają go u radnych. Jak dowiadujemy się z posiedzenia KSWiP, na wsparcie urzędu mieszkańcy raczej liczyć nie mogą. Budowa hali nie będzie nawet przedmiotem konsultacji społecznych, które odbędą się w najbliższym czasie w sprawie m.in. budowy salezjańskiej szkoły. Dyskusję o budowie pawilonu sportowego oponenci będą musieli podjąć sami.

— Mamy nadzieję, że uda nam się osiągnąć jakiś kompromis — mówi jeden z protestujących. — Salezjanie robią naprawdę fajne rzeczy, ale dobrze byłoby, gdyby brało też pod uwagę nasz interes, a nie tylko swój. Budowa szkoły i hali to bogata oferta dla potencjalnego klienta. Nam natomiast wartość naszych mieszkań spadnie.

O ile budowę szkoły przez salezjanów mieszkańcy okolicznego bloku są w stanie „przełknąć”, tak hala zaczyna być kością w gardle. Tym bardziej że jeszcze do niedawna o jej budowie nie wiedziała duża część mieszkańców, jak i sama MSM.

Obecne ustalenia miejscowego planu zagospodarowania dla tej działki pozwalają na zabudowę sakralną tj. kościół z Domem Zakonnym oraz Oratorium wraz z zespołem rekreacyjno — sportowym. Wychodzi na to, że zespół rekreacyjno — sportowy, który jest obecnie kompleksem boisk, zostanie zamieniony na halę. Hala sportowa ma sięgać 11 metrów wysokości – to praktycznie 4 piętrowy blok. Cudem architektonicznym też raczej nie będzie.

— Nie jestem przeciwnikiem szkół prywatnych, ale w tym przypadku uważam jej lokalizację za wysoce niefortunną — mówi radny Ireneusz Dzienisiewicz.— Miasto planuje wydać ponad 20 milionów złotych na rozbudowę już istniejącej szkoły i to znajdującej się w odległości kilkuset metrów. Dodatkowo lokalizacja hali sportowej w samym środku osiedla, oszpeci okolicę oraz panoramę naszego jeziora. Kościół znajduje się na wyjątkowo atrakcyjnej działce. Szkoda, że kolejny fragment naszego miasta może zostać oszpecony budynkiem niepasującym do reszty krajobrazu.

Komentarz
„Kościół” i związki wyznaniowe są uprzywilejowane, jeżeli chodzi o obrót gruntami i nieruchomościami. Ziemię pod np. zabudowę sakralną mogą kupić od samorządu już nawet z wieloprocentową zniżką. Ustawa z 1989 roku zagwarantowała im wysokie ulgi podatkowe, ubezpieczenie zdrowotne, czy właśnie obrót ziemią i budynkami na wolnym rynku. Ze swoich przywilejów Kościół umiejętnie korzysta, a samorządy sprzeciwić się nie potrafią.

Wybudowanie szkoły i hali przez Towarzystwo Salezjańskie jest ideą zacną. Brakuje w naszym mieście prywatnych placówek edukacyjnych, które byłyby alternatywą dla tych miejskich. Problemem jest to, że lokalizacja tych inwestycji nie do końca wpisuje się w nadjeziorny krajobraz. Wielu mieszkańców twierdzi, że miasto pozbyło się najatrakcyjniejszej działki w tej części Ełku, oddając ją w ręce Kościołowi. I choć idea zacna i szczytna to kompletnie, jeżeli chodzi o rejon niezrozumiała. Osiedle Jeziorna będzie miało do dyspozycji aż dwie szkoły podstawowe, tymczasem osiedle Tuwima nie dysponuje żadną.

Nieoficjalnie pojawiła się też informacja, że na „Barankach” ma powstać 3. podstawowa szkoła katolicka. Takie plany ma ponoć parafia św. Jana Pawła II w Ełku, która pod swoją kuratelą ma Niepubliczne Katolickie Przedszkole „U Lolka”.

Niesprawiedliwością gospodarczą jest także to, że na nabytych „świętych hektarach” za grosze, dziś będzie się uprawiać działalność komercyjną.

Wielu mieszkańców pyta nas także o to, czy w Ełku protesty mają jakiś sens?
Każde wyrażenie swojego zdania, nawet sprzeciwu, jest dojrzałym rozumieniem działania obywatelskiego opartym na zasadach demokratycznych. Nie ma bowiem większej siły niż ta, która tkwi w ludziach.

O konsultacjach społecznych w sprawie m.in. budowy szkoły pisaliśmy tutaj:  http://miasto-gazeta.pl/jak-ratusz-slucha-mieszkancow-elku/ .

Tak ma wyglądać hala sportowa. Projekt z fejsbuka parafii

Czytaj więcej

Pod napięciem

Brzydka firma w ładnym Ełku

Renata Szymaszko

Publikacja

/

Renata Szymaszko

Mieszkaniec Ełku Cezary D. walczy o dojazd do swojej posesji, na której prowadzi od wielu lat działalność gospodarczą — skup makulatury i surowców wtórnych. Do tej pory dojazd gwarantowała mu biegnąca wzdłuż jeziora ełckiego gruntowa droga. Teraz będzie tam ścieżka rowerowa.

Problem w tym, że mieszkaniec ma dojazd do swojej działki także od strony ul. Zamkowej. Ta gruntowa stanowiła dodatkowy trakt do firmy pana D. Kłopot także w tym, że parcela ełczanina ma dosyć specyficzne położenie. Działkę bowiem dzieli skarpa o różnicy w poziomie 5 metrów. Zlikwidowanie dojazdu od strony jeziora do miejsca działki, na której stoją budynki służące do prowadzenia działalności gospodarczej, nie tylko przysporzy mu wiele kłopotów, ale uniemożliwi wręcz prowadzenie działalności. Działalności, z której Cezary D. utrzymuje swoją rodzinę.

Pan Czarek próbuje więc wpłynąć prośbą na zmianę decyzji miejskiego magistratu. Jednak jak twierdzi, spotyka się z ciągłą odmową urzędników i brakiem zrozumienia. Jedni twierdzą, że gruntowa droga nie jest drogą i de facto nie istnieje. Drudzy, że jego działalność jest za brzydka i nie pasuje do ładnego Ełku. Absurdalne argumenty, brak zrozumienia i walka o przetrwanie spowodowały, że mieszkaniec szukać będzie pomocy nawet w prokuraturze, w kwestiach administracyjnych.
Treść prośby, którą wystosował do prezydenta Ełku Tomasza Andrukiewicza, jest tak przejmująca i empatyczna, że mogłaby być świetnym materiałem na książkę.

PROŚBA
„Zwracam się do pana, jak i do Urzędu Miasta o uwzględnienie konieczności przejazdu do miejsca, w którym prowadzę od wielu lat działalność gospodarczą znajdującą się na działce nr 566 (od strony jeziora), będącej moją własnością. Na ww. działce garażuję także swoje auta służące mi do prowadzenia działalności skupu surowców wtórnych. Dojazd do miejsca prowadzenia działalności gospodarczej od ulicy Zamkowej jest niemożliwy poprzez dużą różnicę w poziomie terenu (ponad 5 metrów) na krótkim dystansie (skarpa).

Proszę o uwzględnienie wjazdu i dojazdu samochodu dostawczego, jak i ciężarowego, który jest niezbędny do prowadzenia mojej działalności. Po wizji lokalnej, która odbyła się po uprzednim spotkaniu i umówieniu z pana zastępcą Arturem Urbańskim w Urzędzie Miasta, na którą przybył wraz z prezes Zespołu Inwestycyjnego — Haliną Bender i urzędniczką, aby znaleźć rozwiązanie problemu i naocznie sprawdzić, iż realny dojazd do owego budynku istnieje tylko od strony jeziora.

Wizja lokalna zakończyła się stwierdzeniem przedstawicieli urzędu, że faktycznie nie jest możliwy dojazd do miejsca prowadzenia działalności od ul. Zamkowej (drugi wjazd – red.).
Wobec powyższych faktów i okoliczności proszę o uwzględnienie 90 metrów drogi dojazdowej, po której mogłyby dojeżdżać auta i nadal mógłbym pracować i funkcjonować.
Nieuwzględnienie wniosku doprowadzi do upadłości mojej firmy z uwagi na brak możliwości dowozu surowców wtórnych, jak i ich wywiezienie. Rodzina moja straci możliwość zarobkowania i doprowadzi to do bankructwa.

UZASADNIENIE
„Budynek, w którym prowadzę działalność w formie skupu makulatury i surowców wtórnych, powstał na początku XX wieku, i zbudowany został przez Niemców w technologii typu »mur pruski«, czyli od środka cegła dziurawka i drewniane bale. Pełnił on funkcję magazynu stanicy wodnej. W latach powojennych służył właścicielom jako skład płodów rolnych i siana. W roku 1983, kiedy siedlisko kupili moi rodzice, w tymże budynku mój ojciec prowadził zakład kamieniarsko – pomnikarski, w międzyczasie remontując ten budynek, gdyż stan murów tego wymagał. Zważywszy na trudności za czasów tzw. komuny, z pozyskiwaniem i ograniczoną dostępnością podstawowych materiałów budowlanych typu cegła, pustak, ojciec posiłkował się materiałami z rozbiórek.
Zakład kamieniarsko – pomnikarski był prowadzony z dużym powodzeniem i rentownością do roku 1989 i przemian polityczno-gospodarczych. Potem „przyszła” hiperinflacja, która wpędziła moją rodzinę i zakład w bankructwo, nędzę i nie do opisania problemy.  Obrazując w telegraficznym skrócie:

Kwiecień 1989 — początek sezonu pomnikarskiego. Mój tata ma podpisanych ok. 50 umów na wykonanie pomników, wartości ogólnej kupna 2-3 domów. Pół roku później, wskutek wspomnianej hiperinflacji owe pieniądze nie były w stanie pokryć nawet w połowie zakupu materiałów niezbędnych do wykonania takiego pomnika. Pod koniec sezonu pomnikarskiego, który kończył się z dniem 1 listopada, mój ojciec nie był w stanie wywiązać się z powyższych zobowiązań, gdyż ceny materiałów i usług poszybowały w górę, a na umowach była cena sprzed inflacji. Tata śmiał się przez łzy, mówiąc: sprzedała baba koszyk jajek na targu i zapłaciła za pomnik”. Mój ojciec, pomimo że nigdy nie pożyczył od nikogo ani złotówki — został z olbrzymimi długami i zleceniami do wykonania. Tata załamał się psychicznie, popadł w alkoholizm. W ciągu niespełna roku nasza rodzina, z dobrze sytuowanej, spadła na samo dno.
Mama musiała wyprzedawać z domu wszystko, co miało jakąkolwiek wartość, aby wykarmić mnie i trójkę mego młodszego rodzeństwa. Sprzedane zostało wszystko: dębowe rzeźbione meble, obrazy, kryształy — jednym słowem wszystko. Zostaliśmy z wersalkami i stołem kuchennym, w starym poniemieckim domu, budowanym również w technologii „muru pruskiego”, wymagającego natychmiastowego kapitalnego remontu. Zdaniem nadzoru budowlanego groził zawaleniem.

Lata 1990-1995 to lata biedy i skrajnego ubóstwa — żyliśmy z pomocy opieki społecznej oraz pracując jako dzieci przy pracach sezonowych — zbiór ogórków, truskawek, kwiatu lipy, grzybów. Alkoholizm ojca i problemy zdrowotne moich braci szły w parze z biedą nie do opisania.

W roku 1995 za pożyczkę zaciągniętą w PFRON na brata, będącego po amputacji nóg i części rąk, otworzyliśmy skup makulatury i surowców wtórnych. Minęło osiem bardzo ciężkich, mozolnych i pracowitych lat, zanim nasza rodzina pospłacała długi i zobowiązania oraz wyremontowała walący się dom.
Po śmierci brata, w 2004 r., „wziąłem” firmę na siebie i prowadzę ją do dziś, jako jednoosobową działalność gospodarczą, w której pomaga mi mój drugi niepełnosprawny brat i pozostała najbliższa rodzina, łącznie z małoletnimi dziećmi. Ciężkie i tragiczne w skutkach wydarzenia, które dotknęły moją rodzinę, to tylko nieliczne z wielu i opisane w wielkim skrócie, by zbyt nie wydłużać pisma i prośby. Odwołuję się do pana jako Prezydenta Ełku, ale także jako człowieka z sercem, niepozbawionego empatii i zrozumienia, i proszę wraz z rodziną o to, aby brakiem dojazdu nie odbierał nam pan pracy, chleba […]”.

Tym przejmującym bardziej listem niż prośbą, mieszkaniec Ełku, zakończył swoje pismo i cierpliwie czekał na odpowiedź. Ta przyszła 27 lutego tego roku, ale ustosunkował się do niej nie Tomasz Andrukiewicz, a jego zastępca Artur Urbański.

Pismo definitywnie wskazywało, że szanse na spełnienie prośby obywatela miasta są marne. Z dokumentu wynika, że droga, o którą zabiega bohater naszego artykułu, decyzją urzędową została wyłączona z eksploatacji przejścia i komunikacji. Dokument „zaleca” także zlikwidowanie istniejącego tam od lat zjazdu na potrzeby budowy ścieżki pieszo — rowerowej.

— Na każdym etapie historii tego budynku i siedliska, odkąd władze jeszcze niemieckiego miasta Ełk wybrały ziemię, z której usypana została grobla, łącząca wyspę zamkową ze stałym lądem i odkąd stoi tam mój budynek, czyli od ponad 100 lat, była tam droga szutrowa — mówi pan Cezary. — Pojęcia nie mam kto i na jakim etapie przeoczył ten fakt, twierdząc, że nie ma tam żadnej drogi na mapach.

Cezary D. nie zgodził się z decyzją włodarzy i skierował wniosek o wznowienie postępowania administracyjnego do Starosty Powiatu Ełckiego, zarzucając jednocześnie urzędowi miejskiemu, że ten pominął go jako stronę, gdyż jego działka graniczy ze wspomnianą ścieżką rowerową. Starostwo Powiatowe w Ełku pozostawiło sprawę bez rozpoznania, ze względu na błędy formalne w piśmie skarżącego. Cezary D. zamierza więc skierować sprawę do prokuratury.

Problemem zainteresowali się też radni miejscy, wielokrotnie apelując o pozytywne załatwienie sprawy. Jak się ona zakończy — nie wiadomo. Wiadomo jednak, że owa ścieżka pieszo — rowerowa miała być łącznikiem z kładką na jeziorze ełckim od strony Chruściel. Dziś wiemy, że kładki w tym miejscu nie będzie. Pozostanie więc ścieżka rowerowa prowadząca do …. nie wiadomo. Przynajmniej na razie.

Czytaj więcej

komentowane

Piszą dla Was

Adam Sobolewski

Adam Sobolewski

Renata Szymaszko

Renata Szymaszko

Agnieszka Czarnecka

Agnieszka Czarnecka

Poza prawem

czytane