PUK w Prostkach tonie w długach?

Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Prostkach boryka się z poważnymi problemami finansowymi. Brakuje na spłatę rat, zobowiązań wobec dostawców wody i energii, odbiorcy odpadów, a nawet na wypłaty dla pracowników. Na dno ciągnie spółkę kredyt, który PUK zaciągnął na budowę ciepłowni.

pixabay.com/pl
Publikacja Lipiec 05, 2018, 3:15 am
16 mins

W grudniu 2013 r. decyzją właściciela (tj. wójta gminy Prostki – wówczas Bożeny Bagan) Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych, przystąpiło do realizacji inwestycji „Przebudowa i rozbudowa systemu zaopatrzenia w ciepło wraz z sieciami cieplnymi z zastosowaniem odnawialnych źródeł energii w miejscowości Prostki”. Jej całkowity koszt wyniósł 7.252.936,91 zł. Na realizację inwestycji spółka nie miała własnych środków. Zaciągnęła więc kredyt z Banku Gospodarstwa Krajowego w kwocie 2.167.000,00 zł oraz pożyczkę z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie w kwocie 1.770.639,30 zł, nie mając prawdopodobnie zabezpieczenia środków finansowych na ich spłatę.

Miało być tak pięknie…i nic z tego nie wyszło

Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Prostkach jest spółką, która może działać na zasadzie „non-profit”, czyli nie musi przynosić zysku. Ma zaspokajać zbiorowe potrzeby mieszkańców, czyli np. zaopatrzenie w wodę, odprowadzanie ścieków, dostawę ciepła, zarządzanie gminnym zasobem komunalnym czy utrzymanie czystości i porządku na terenie gminy. Scedowanie na PUK w Prostkach, realizacji tak kosztownej inwestycji, jak budowa ciepłowni, było posunięciem dość ryzykownym. Co nie oznacza, że z góry skazanym na niepowodzenie. Sukces przedsięwzięcia zależał, tak naprawdę, od decyzji Spółdzielni Mieszkaniowej w Prostkach.Spółdzielnia miała być bowiem, głównym odbiorcą ciepła z PUK-u. Tak się jednak nie stało. Dlaczego?

Orłowski dostał rykoszetem?

W wyborach samorządowych, w 2014 roku, w drugiej turze o fotel wójta gminy Prostki walczyła Bożena Bagan z Mirosławem Orłowskim. A że „w miłości i na wojnie, wszystkie chwyty dozwolone”, tak też kandydaci podjęli „bezwzględną” walkę o wyborcę. Inwestycja była wówczas na etapie realizacji.
Bożena Bagan, podczas kampanii wyborczej, przekonywała spółdzielców, że warto podłączyć się do budowanej w Prostkach ciepłowni, ze względu, chociażby na to, że opłaty za ciepło będą wtedy niższe. Z kolei, kontrkandydat urzędującej wójtowej, Mirosław Orłowski, jak mówią spółdzielcy, twierdził, że ciepło z PUK-u będzie droższe i namawiał do niepodłączania się do sieci. W rezultacie Spółdzielnia Mieszkaniowa w Prostkach nie podłączyła się do sieci ciepłowniczej. Bój o Prostki wygrał ostatecznie Mirosław Orłowski, który dziś „pije piwo, którego nawarzył”.
Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Prostkach stoi bowiem na skraju upadłości, z powodu ciepłowni, która generuje duże straty, bo wygląda na to, że „straciła”, na życzenie Orłowskiego, głównego odbiorcę ciepła.

Zobowiązania, na które „nas” nie stać?

O kondycję finansową PUK-u  w Prostkach zapytaliśmy prezesa Jerzego Dobrzyckiego. —Problem, z jakim boryka się spółka, to przede wszystkim budowa ciepłowni na zrębki — mówi Jerzy Dobrzycki, prezes Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych w Prostkach. — Inwestycja została zrealizowana przez spółkę, która zaciągnęła na ten cel kredyt i pożyczkę. Od momentu oddania ciepłowni do użytku jesteśmy zobowiązani do spłacania zadłużenia, które wynosi ok. 40 tys. zł miesięcznie. Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych w Prostkach nie przynosi wielkiego zysku, działa tak naprawdę na pograniczu „zera” i nie jest zdolne samodzielnie obsługiwać tej inwestycji.
— Następnym mankamentem z przeszłości jest to, że ciepłownia została wybudowana wraz z siecią, a założenie było takie, że głównym odbiorcą ciepła będzie Spółdzielnia Mieszkaniowa w Prostkach – mówi Jerzy Dobrzycki. — Podczas realizacji inwestycji zabrakło chyba dobrej woli obu stron i z tego, co mi wiadomo, spółdzielnia, w pierwszej wersji wyraziła ustną zgodę na podłączenie do sieci, a później się z tego wycofała.

Wołanie o pomoc

Od samego początku PUK informował, że bez wsparcia właściciela, tj. samorządu gminnego, nie jest w stanie samodzielnie sfinansować inwestycji. Konieczność terminowych spłat rat kredytu i pożyczki spowodowała, że przedsiębiorstwo zaczęło zalegać z bieżącymi opłatami m.in. za dostawę wody i energii elektrycznej, czy śmieci. W październiku 2017 r.
zadłużenie PUK-u sięgnęło kwoty ponad 800 tys. zł. Wówczas to, prezes przedsiębiorstwa na posiedzeniu Rady Nadzorczej, przedstawił wniosek w sprawie podwyższenia kapitału zakładowego spółki w wysokości 1.520.200 zł.
Rada Nadzorcza zaopiniowała wniosek pozytywnie, ale Rada Gminy Prostki, do tej pory nie podjęła w tej sprawie decyzji.

Dopłaty do ciepłowni, kosztem inwestycji

Okazuje się, że radni, mimo tego, że nie są do końca przekonani co do konieczności podwyższenia kapitału zakładowego spółki, chcą PUK ratować.

— W grudniu 2017 r. była podejmowana uchwała, na mocy której zostały przesunięte pieniądze na spłatę kredytu zaciągniętego przez przedsiębiorstwo pod inwestycję – mówi Paweł Ratkiewicz, przewodniczący Rady Gminy Prostki.
—Dzięki temu PUK ma pieniądze na spłatę rat w tym roku i w latach kolejnych będą przekazane środki na spłatę kredytu. Mówimy tu o kwocie 480 tys. zł rocznie, która została zaplanowana w budżecie gminy Prostki. Oczywiście, odbywa się to kosztem inwestycji, które były zaplanowane do realizacji. Jednak, jak zapewniła nas skarbnik, pieniądze na zaplanowane inwestycje znajdzie w budżecie i zostaną one zrealizowane.
— To dla nas duża pomoc – mówi Jerzy Dobrzycki. —Wcześniej sami, z własnych przychodów, musieliśmy spłacać kredyt i pożyczkę, żeby nie naruszyć trwałości projektu, i żeby spółka nie przynosiła jeszcze większych strat. Odbywało się to kosztem, m.in. PWiK, PGO Eko-Mazury i innych naszych kontrahentów. Wciąż prowadzimy rozmowy z samorządem, żeby spółkę dokapitalizować. Kwestia podwyższenia kapitału zakładowego spółki, jak wnioskujemy ze słów przewodniczącego Rady Gminy Prostki, raczej w grę nie wchodzi – przynajmniej na razie.

— Pytamy pana prezesa, na co zwiększenie kapitału zakładowego spółki? Nie mamy nic przeciwko. To jest nasza spółka i tak naprawdę nigdy nie pozwolimy na to, żeby upadła. Ale też oczekujemy pokazania jakiejś poprawy sytuacji ze strony spółki – mówi Paweł Ratkiewicz. — Z tego, co zostało nam przekazane, to właśnie raty za ciepłownię, ciągną PUK do dołu. Przesunęliśmy pieniądze w budżecie i na tę chwilę nie słyszymy, żeby przedsiębiorstwo miało jakieś potrzeby. Żadne wnioski do nas nie wpływają, co wskazuje na to, że sytuacja w PUK-u się ustabilizowała. Chyba że do właściciela spółki, czyli wójta, docierają jakieś sygnały, ale my, jako radni, nic na ten temat nie wiemy.

Problemy finansowe nie znikną

Zdaniem prezesa PUK-u ani dopłaty, ani podwyższenie kapitału zakładowego spółki, nie rozwiążą problemu ciepłowni.
— Ciepłownia cały czas będzie generowała koszty i tu również trzeba podjąć działania, w kierunku rozbudowy sieci – mówi Jerzy Dobrzycki. — Na pewno też, trzeba prowadzić bardzo mocny dialog ze spółdzielnią, żeby zechciała się podłączyć do sieci, bo tylko by na tym skorzystała. Na przełomie 2015 i 2016 roku były robione wyliczenia, z których wynika, że Spółdzielnia Mieszkaniowa w Prostkach zaoszczędziłaby rocznie ok. 200 tys. zł na dostawie, korzystając z ciepła z przedsiębiorstwa.

Czy radni próbowali rozmawiać ze spółdzielcami?

— Chodziliśmy na spotkania do spółdzielni, razem z wójtem – mówi Paweł Ratkiewicz. — Rozmawialiśmy, jak dobrze pamiętam, jeszcze w 2016 r., z Radą Nadzorczą. Niestety, spółdzielnia nie chce się podłączyć. A wiemy, że obecnie, ciepłownia pracuje tylko na 30%, i trzeba działać, żeby jak najwięcej odbiorców do niej podłączyć. Naprawdę nie potrafię zrozumieć decyzji spółdzielni. Wcześniej, mówiono nam, że jakiś kredyt z dofinansowania jest spłacany. Nie wiem, na jakim to jest etapie, czy już spłacili ten kredyt, czy nie. Mają też swoją kotłownię, świeżo po renowacji, którą przerobili na ekologiczną. Chyba, po prostu boją się być uzależnieni od PUK-u. Tam często podają, że dzisiaj taka cena obowiązuje, później ta cena jest dużo wyższa. I mieszkańcy tego się boją. Pomysł rozbudowy sieci ciepłowniczej wydaje się być najbardziej realny. — Będą składane wnioski na dofinansowanie – mówi Paweł Ratkiewicz.
— Inwestycję będzie realizowała gmina Prostki. Jest dużo miejscowości, które chcą się podłączyć do sieci. W samych Prostkach, na różnych ulicach, mamy potencjalnych odbiorców. Także, jeśli nie spółdzielnia, to po prostu pójdziemy dalej.

Eko-Mazury zamkną  bramę dla Prostek?

Zadłużenie PUK-u w Prostkach wobec PGO Eko-Mazury sięgało 31 lipca 2017 r. kwoty prawie 60 tys. zł. Jak jest na chwilę obecną?—PUK Sp. z o.o. w Prostkach posiada zobowiązanie finansowe wobec naszego przedsiębiorstwa – mówi Bartosz Detkiewicz, prezes zarządu PGO Eko-Mazury. — Na bieżąco monitujemy do zarządu PUK-u w Prostkach, jak również do wójta gminy Prostki, jako organu właścicielskiego tej spółki, po to, żeby miał wiedzę, że te zaległości są spore i co miesiąc się pogłębiają. Są wezwania, są naliczane odsetki, zgodnie z procedurą, i zgodnie z umowami. Zostały wskazane w pismach monitujących do organu właścicielskiego terminy, które mają na celu przyspieszenie spłaty zadłużenia wobec naszej spółki. Nie ukrywajmy, że gmina Prostki jest udziałowcem w naszym PGO Eko-Mazury, poprzez swój udział w Związku Międzygminnym.

Czy może dojść do takiej sytuacji, że pewnego dnia przedsiębiorstwo zamknie bramę i nie przyjmie śmieci z Prostek?

— Możemy to zrobić, aczkolwiek tak jak mówię, jest to jeden z udziałowców w naszej spółce i nie chcielibyśmy, tak drastycznych kroków podejmować – mówi Bartosz Detkiewicz. —Trzeba też pamiętać, że przychodem głównym przedsiębiorstwa jest działalność związana z przyjęciem i przetworzeniem odpadów. Odpady z Prostek do nas trafiają, natomiast środków na bieżąco nie ma. Na razie, nie wpływa to na zachwianie płynności finansowej spółki.
31 grudnia, jak informuje Detkiewicz, kończy się umowa wiążąca przedsiębiorstwo z PUK-iem w Prostkach. —Jeżeli w drodze przetargu wyłoniony zostanie inny podmiot, który zajmie się dostarczaniem odpadów do PGO Eko-Mazury, to PUK i tak będzie musiał spłacić wobec nas zobowiązania – dodaje Bartosz Detkiewicz.

Wójt nabrał wody w usta?

Kilkakrotnie próbowaliśmy się skontaktować z wójtem gminy Prostki. Przekładał rozmowę, później nie odbierał telefonu. Chcieliśmy zapytać, czy to prawda, że „namawiał” swoich wyborców – spółdzielców, do tego, aby nie podłączali się do sieci ciepłowniczej? I o to, jaki ma pomysł na rozwiązanie finansowych kłopotów spółki, która być może zmierza ku upadkowi?

Nie udało się. Szkoda, wyborcy chcieliby znać zapewne odpowiedź na te pytania… A nieudzielenie odpowiedzi też jest odpowiedzią.


3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

Ta strona ogranicza spam

najnowszy najstarszy
Milik

?

I.a.

Pani Bagan to kobieta z klasą i głową na karku. Nie zasługujecie prostaki na takiego wojta

Marek

Pogońcie w wyborach tego orła on zniszczy Prostki. Przeproście Walerkę. To dziewczyna z ikrą i mądrą głową.