„To jest po prostu zwyczajna szuja”- czyli kowal zawinił, a cygana powiesili

Wspólne posiedzenie Komisji Oświaty i Kultury oraz Sportu i Rekreacji Rady Miasta Ełku 13 marca rozpoczęło się o godz. 13.00 i trwało do 13.20. Radna klubu Dobro Wspólne, Irena Markowska, dotarła na salę obrad już po ich zakończeniu i... (do czego się przyznaje) podpisała listę obecności. Za jedno posiedzenie komisji radni otrzymują dodatkowo ok. 120 zł do miesięcznej diety radnego.

Publikacja Kwiecień 02, 2018, 2:55 pm
16 mins

O całym zajściu dowiedzieliśmy się 20 marca, przez przypadek. Na potrzeby artykułu dotyczącego podziału miasta Ełku na okręgi wyborcze, ustalenia ich granic i numerów oraz liczby radnych wybieranych w każdym okręgu wyborczym poprosiliśmy radnych o protokoły komisji. Dodatkowo też chcieliśmy wesprzeć się dostępnym nagraniem wideo. Jednak wczytując się w sprawozdanie z przebiegu tych komisji, zauważyliśmy, że nie zgadza się nam liczba obecnych radnych na filmie z liczbą w protokole. Zaczęliśmy więc „węszyć” w celu potwierdzenia naszych przypuszczeń. Te jednak okazały się trafne.

Protokół nr 42.18, który radni miejscy otrzymali drogą e-mailową „do wglądu”, przesłało nam 5 osób. – Treść w nim zapisana potwierdziła nasze obawy. Czytamy: w posiedzeniu Komisji Oświaty i Kultury Rady Miasta Ełku na 13 członków komisji w posiedzeniu uczestniczyło 13 (co wskazuje na pełny skład komisji, w tym obecność również radnej Markowskiej), zaś w posiedzeniu Komisji Sportu i Rekreacji Rady Miasta Ełku na 13 członków komisji w posiedzeniu uczestniczyło 12. W obradach — jak czytamy w protokole — nie uczestniczyli radni: Jan Gróndwald, Krzysztof Wiloch. Z zapisu wynika więc, że 13 marca obradowało 17 radnych, w tym radna Irena Markowska.
Przeczy temu zapis umieszczony w dalszej części protokołu, cyt. Członkowie Komisji w głosowaniu jawnym: 16 głosami „za”, przy 0 głosach „przeciw” i 0 głosach wstrzym. zaopiniowali pozytywnie projekt uchwały. Radna Irena Markowska nie głosowała.

Nie głosowała – bo jej po prostu nie było! Dowodem na to jest film nagrany przez Stowarzyszenie Adelfi, na którym radnej Markowskiej nie widać na sali obrad, od ich rozpoczęcia do zakończenia.

„Podpis był, ale się zmył…”

A właściwie – został przekreślony! 23 marca udaliśmy się do Biura Rady Miasta Ełku i poprosiliśmy o wgląd do dokumentów: protokołu posiedzenia łączonych komisji z 13 marca oraz listy obecności.
Protokół nr 42.18 miał już zmienioną formę (pojawił się tam zapis: W obradach nie uczestniczyła radna Irena Markowska). Na liście obecności widniał przekreślony podpis Ireny Markowskiej.

Radny Koc zasłonił się „niepamięcią”?

Listę obecności miał rzekomo „podsunąć” radnej Markowskiej do podpisania, gdy ta pojawiła się na sali obrad już po ich zakończeniu, przewodniczący obu komisjom radny Andrzej Koc (z klubu Dobro Wspólne). Zapytaliśmy radnego, czy to prawda?

– Za listę obecności odpowiada protokołująca osoba – mówi w rozmowie telefonicznej Andrzej Koc. – Lista leży przede mną, na stole z dokumentami. Trudno mi w tym momencie…, żeby znowu czegoś nie palnąć i znowu czegoś tam nie przekręcić, nie przeinaczyć, bo sensacji mamy już wystarczająco dużo – różnych. Nie mam takiej drobiazgowej pamięci […]. Po zakończeniu zamykam obrady, wszyscy wstają, nie powiem, że jest chaos, ale już takie rozprężenie. Boże kochany… Nie wiem. Po prostu nie kojarzę sobie tego faktu. Autentycznie nie pamiętam, jak to było. Nie chciałbym czegoś tam nawymyślać. Na nowo nie stworzyć jakiejś historyjki. Po prostu autentycznie nie pamiętam tego momentu. Przede wszystkim lista obecności interesuje mnie na samym początku, przy rozpoczęciu obrad. Ona jest miernikiem tego, czy mamy kworum, czy mamy decyzyjność podejmowania opinii, no i tego, nad czym procedujemy, czy nie. Później ta lista jest odkładana i tą listą zajmuje się głównie sekretarz notujący i protokołujący przebieg spotkania.

Markowska „Nic się nie stało…”

Po rozmowie z radnym Kocem zadzwoniliśmy do radnej Markowskiej. Zapytaliśmy, dlaczego podpisała się na liście obecności, skoro nie uczestniczyła w obradach 13 marca? Jak się tłumaczyła?

Radna Irena Markowska

– Komisja była absolutnie dodatkowa – mówi Irena Markowska. – Ja, nie jestem człowiekiem dyspozycyjnym, który leci na każde wezwanie, niestety, jestem lekarzem, wobec czego nie zdążyłam na tą komisję. Z wywieszonym językiem biegłam z autobusu do urzędu. W życiu nie przypuszczałam, że komisja będzie trwała tam 15 minut, czy ileś, bo tak było. I po prostu wpadłam, jeszcze wszyscy byli na sali, proszę pani – to nie po zakończeniu. Nie wiem, czy się skończyło. Byłam po prostu tak zdezorientowana i zdyszana, że nie wiedziałam, co się dzieje. Podsunięto mi listę, po prostu odruchowo podpisałam. No, ale przyszłam 21 marca bodajże, w środę, po papiery, żeby się zapoznać na swoją komisję, i powiedziałam pani Eli, że to bzdura jakaś, że ja się podpisałam, bo to był przecież jakiś głupi odruch, i że proszę mnie wypisać. Po prostu nie byłam na tej komisji, nie zbiednieję o te parę złotych. W czym jest rzecz i o co jest afera? Bo ja jestem zszokowana! Niech mi pani powie, skąd pani wie (o podpisaniu przez radną listy obecności – przyp. autora). Nikogo nie było z mediów na sali w tym momencie. Akurat zwróciłam na to uwagę, bo taki macie do nas stosunek, okropny stosunek, nieżyczliwy, że po prostu… rzeczywiście rzuciłam okiem i nie widziałam nikogo z mediów. Więc dlatego zadaję pani pytanie, jeżeli pani mnie o coś pyta, to ja panią też mam prawo zapytać. Proszę mi powiedzieć, skąd pani wie?

„Zwyczajna szuja…”

Składając podpis na liście obecności, można mniemać, że radna Irena Markowska poświadczyła 13 marca nieprawdę. Art. 271 Kodeksu karnego mówi „Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

W naszej ocenie, przekreślenie podpisu tego faktu nie zmienia!
„Obowiązki radnego sprawować godnie, rzetelnie i uczciwie” – to część treści ślubowania, które radni składają na początku swojej kadencji. Niektórzy, nawet dodają „Tak mi dopomóż Bóg”.

– Komuś się stała krzywda? Proszę pani, czy kogoś skrzywdziłam? – mówi w dalszej części rozmowy telefonicznej Irena Markowska. – Niech mi pani powie, jaką pani ma intencję, że mnie pani o to pyta?
Niech mi pani na to odpowie. Co panią kieruje, że pani mnie pyta o takie rzeczy? Ja pani wyjaśniłam, o co chodzi. Jestem lekarzem, nie zdążyłam, podpisałam się odruchowo, rzeczywiście odruchowo podpisałam. Nie będę mówiła, że nie podpisałam, bo podpisałam. Ale przyszłam za parę dni po dokumenty i powiedziałam, żeby mnie wykreślono, bo po prostu na tej komisji nie byłam. Przeczytałam sobie materiały, wszystko wiem, i wiem, co było na komisji, ale uważam, że krzywdy nikomu nie zrobiłam. A ta osoba, która pani powiedziała, bo ktoś musiał pani powiedzieć, to jest po prostu zwyczajna szuja, i na pewno nie jest kryształowym człowiekiem. Mogę tak powiedzieć. Mogę, bo taki człowiek nie zasługuje na nic. Jeżeli na koleżankę donosi, która … Nic się nie stało. Nic się takiego nie wydarzyło. Jestem ciekawa, czy ta osoba, która pani powiedziała, nigdy czegoś takiego nie zrobiła.

Pytanie – jakie były intencje?

Czy radna Markowska poprosiła o skreślenie swojego podpisu na liście obecności z powodu „wyrzutów sumienia” czy z powodu naszego zainteresowania się tematem? Tego się pewnie nie dowiemy. Faktem jest, że, jak wynika z jej wypowiedzi, zrobiła to dzień po tym, jak tylko zaczęliśmy zbierać informacje na ten temat, … i dzień przed kolejnym wspólnym posiedzeniem Komisji Oświaty i Kultury oraz Sportu i Rekreacji Rady Miasta Ełku. Radni, jak twierdzą, nie otrzymali „do wglądu” nowego – zmienionego – protokołu, i byli przekonani, że 22 marca, zatwierdzają dokument, którego fragmenty cytowaliśmy na początku, tj. w pierwotnej wersji. Tymczasem, jak wynika z zaistniałej sytuacji, zatwierdzili – ten zmieniony.

– W protokole mamy zapisane, że radna Markowska nie brała udziału w posiedzeniu – mówi radny Andrzej Koc. – Ten protokół był poddany głosowaniu (zmieniony, przyp. autora). A w czym taki jest problem w tym momencie? Co chcemy udowodnić? – dopytuje nas przewodniczący.

Zapytaliśmy więc przewodniczącego obu komisji, czy nie powinien poinformować radnych na początku obrad, że w protokole wprowadzone zostały zmiany. Oto co nam odpowiedział:

– Chcąc zrobić komuś dobrze, się wysyła coś drogą e-mailową do uzgodnienia, czy wglądu, ale zawsze jest tak, że wiążącą rzeczą jest protokół, który znajduje się w księdze protokołów, i to jest podstawa do odniesienia w jakichś wątpliwych sytuacjach – mówi Andrzej Koc.

– Jeżeli jest coś rzeczywiście takiego merytorycznego, no to wtedy… ale tutaj… Wiadomo, jak to się czasami czyta. Człowiek wzrokiem przebiega poszczególne wersety i może dokładnie nie szczyta. Nie chcę ani siebie tłumaczyć, ani pani protokołującej, ale myślę, że coś w tym rodzaju teraz się zadziało. […] Protokół jest do wglądu, przychodzi się przed sesją, powinno się zajrzeć, i tak się robi. Ale jeżeli ktoś chce coś znaleźć, to znajdzie to wszędzie. Bądźmy szczerzy… Cokolwiek, by się nie zrobiło, to nigdy nie będzie tak, że sto procent ludzi zainteresowanych będzie szczęśliwych. Może kiedyś w niebie, o ile ktoś w to wierzy, czy nie wierzy, czy w jakimś innym stanie świadomości, czy nieświadomości… Ale tutaj, póki co, w tych okolicznościach przyrody, jakie mamy, no to pewnie tak, jak mówię… – podsumowuje Andrzej Koc.

Tłumaczenia radnych pozostawiamy bez komentarza.

Pogodzić pracę zawodową z funkcją radnego

Spóźnianie się na sesje czy na komisje albo opuszczanie sali obrad, przed ich zakończeniem nie jest rzadkością. I z pewnością przytrafiło się to przynajmniej raz – każdemu radnemu z Rady Miasta Ełku. Rozumiemy to, że poza pracą na rzecz miasta Ełku i jego mieszkańców, radni pracują na co dzień zawodowo, i bywa, że ciężko jest im pogodzić ze sobą te obowiązki. Jednakże nam chodzi o zwykłą uczciwość. Spóźniłeś się 5 minut na obrady, czy musisz wyjść 5 minut przed ich zakończeniem – w porządku! Ale jeśli w ogóle ciebie nie było albo byłeś 5 minut, żeby podpisać listę obecności i wyszedłeś – to już w porządku nie jest! Opłaca się też przyznać do winy, a nie szukać winnego kto „sprzedał”, bo w tej sytuacji wygląda to tak, jak w powiedzeniu, że kowal zawinił, a cygana powiesili.
Dziwi też fakt, że radni „złapani” w takich sytuacjach mówią zazwyczaj, że ktoś im listę do podpisu podsunął. Może jednak warto czytać, co się podpisuje, bo a nuż ktoś im „podłoży” papier z prośbą o rezygnację z mandatu radnego i wtedy dopiero będzie rozpacz. ;-).

 


4 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread

Ta strona ogranicza spam. Komentarze, które zawierają nazwiska osób prywatnych (RODO), czy też odwołujące się do życia prywatnego (i obraźliwe) jakichkolwiek osób, będą usuwane.

najnowszy najstarszy oceniany
Anna

Ma tak mało czasu a pchają się do rady

Janusz

Tragedią jest to że jak sama powiedziała jest niestety lekarzem.

Ak m

A jaka ta Markowska wypomadowana.

Ak m

Mam pytanie do internautów albo do naszej wspaniałej Gazety, czy ta pazerna pani radna to siostrzyczka tej biednej matki wielodzietnej rodziny której miasto sprezentowalo dom jednorodzinny wraz z działką. Jeżeli tak to lepszego cyrku w naszym mieście jeszcze nie było. 3 kadencje, to wszystko tłumaczy.

Ełczanka

„Baaaaaardzo” długa Komisja….. aż 20 minut 🙂 a dodatkowe 120 zł do kieszeni wleciało

x

No to nasze katolickie stowarzyszenie ma kolejną wtopę. Pamiętam, że jakiś czas temu ta pani – też ciekawie się wypowiadała podczas pewnej debaty 🙂

Ełczanin

Cytat z artykułu -Więc dlatego zadaję pani pytanie, jeżeli pani mnie o coś pyta, to ja panią też mam prawo zapytać. Proszę mi powiedzieć, skąd pani wie?
Na takie „szczere” pytanie pani radnej jest tylko jedna odpowiedż: Dziennikarzy obowiązuje tajemnica dziennikarska, jeżeli chodzi o dane osobowe informatorów.
„Ciekawi” radni zasiadają w tej radzie.