— Zamknęli nam, w urzędzie, wyjście ewakuacyjne — alarmuje pracownik ratusza w Ełku. Zgodnie z prawem nie może być one zamknięte — kontynuuje.
Niby sprawa śmieszna i błaha, ale sprawdzamy, czy faktycznie przejęty pracownik ma rację. Jak się dowiadujemy w straży pożarnej, takie drzwi mogą być zamknięte pod warunkiem, że obok nich jest skrzyneczka, a w niej klucz do drzwi ewakuacyjnych. Doglądamy sprawy i … szukamy skrzyneczki, której niestety nie udało nam się znaleźć. Za to nad drzwiami udało nam się zauważyć tabliczkę, która informuje, że są to drzwi ewakuacyjne prawe. Szukamy też na korytarzach siedziby władz miejskich planu ewakuacji i daremny nasz trud, bo takowego też nie udało nam się ujrzeć, może niedokładnie szukaliśmy?

Czy naprawdę jest to problem dla pracujących tam urzędników?
Okazuje się, że tak. — Parkuję samochód z tyłu budynku, teraz chodzę dookoła — mówi nam już inny pracownik. — Dlaczego zamknęli? Nie wiadomo. Ciekawe, kto potem będzie biegał i otwierał te drzwi w razie, nie daj Boże, pożaru. To skrajna nieodpowiedzialność urzędu jako zakładu pracy, bo w pierwszej kolejności powinien dbać o nasze bezpieczeństwo — mówi mężczyzna.
Pytamy w urzędzie o „problematyczne” wyjście ewakuacyjne, dlaczego jest zamknięte? —To nie jest wyjście ewakuacyjne — mówi nam sekretarz miasta, Marcin Radziłowicz.

No cóż… zakładając, że sekretarz miasta mówi nam prawdę, dochodzimy do wniosku, że jednak jest to wyjście bezpiecznie…. zamknięte. ; -)

(MySZ)