Connect with us

GALERIE

Własna Franciszka historia prawdziwa …

Adam Sobolewski

Publikacja

/

Służył na niemieckim froncie wschodnim, jako trofeum przejęła go Armia Czerwona, w Kaliningradzie był szykowany na III wojnę światową. Trafił do Ełku, teraz w Oleśnicy pasjonaci przywracają go do życia. Bo „Franciszek”, czyli parowóz o numerze Ty2-1258 to lokomotywa z duszą.

Rozmawiamy z Markiem Kamaszyło, prezesem Oleśnickiego Stowarzyszenia Miłośników Techniki OLSENSIUM, czyli organizacji pozarządowej, która przygotowuje widniejący na muralu przy ulicy Sępa-Świackiego parowóz o numerze Ty2-1258 do powrotu do Ełku w sentymentalnej podróży, która zabierze nas w erę industrialną, gdy królowały węgiel i para wodna.

Parowóz jest w trakcie renowacji?

– Zacznijmy od początku. Ten parowóz, który widnieje na muralu, kupiliśmy 5 lat temu na przetargu z PKP. On był w Ełku, został odstawiony, gdyż trakcję skreślono. Tutaj miał powstać skansen, ale nic z tego nie wyszło. Były plany, żeby sprzedać parowóz, na tzw. żyletki, ale dzięki staraniom wielu osób parowóz został wpisany do rejestru zabytków i był niejako „bezpieczny”. My jako stowarzyszenie szukaliśmy od kilku lat takiego parowozu, który byłby w miarę kompletny i można by było go wyremontować. Trafiliśmy do Ełku, gdzie Mirosław Sawczyński zaprezentował nam wasze bogactwa kolejowe i opowiedział o ich historii. Oglądaliśmy różne parowozy, wśród nich ten o numerze Ty-1285, który został w Ełku. Jest to bardzo ciekawy eksponat, tzw. doświadczalny, gdyż ma sztoker, czyli mechaniczny podajnik węgla, bardzo nowoczesna technologia jak na owe czasy, a był on nawet przygotowywany do opalania gazem. Stało się tak, że Muzeum Broni i Militariów z Witoszowa Dolnego kupiło parowóz Ty2-1258. Nie obyło się jednak bez pewnych zawirowań, ja byłem w tym czasie wolontariuszem Muzeum, które zwróciło się do Stowarzyszenia, żeby pokryć koszty.

Czyli, żeby kupić Ty2-1258

– Tak, kupiliśmy go i został przypisany na nas. Przez pół roku przyjeżdżaliśmy do Ełku bez zbytniego rozgłosu, żeby spotykać się na stacji, przygotować go do zabrania do Oleśnicy. Został uruchomiony Klub Sympatyków Kolei z Wrocławia i zaczęliśmy przygotowywać ełcki parowóz do podróży. Udało się, uzyskaliśmy pozwolenia na przejazd i z prędkością 40 km na godzinę przejechaliśmy 600 km, a podróż trwała 3 dni, co 40 km musieliśmy stawać, smarować, sprawdzać, czy wszystko gra, gdyż był to pociąg specjalny.

Pamiętam, jak ten parowóz stał na bocznicy w Ełku i niszczał, użytkowany głównie przez miłośników taniego wina …

– Tak. Trzeba było zamówić kontener śmieci, żeby powyrzucać strzykawki i masę różnych innych dziwnych rzeczy, które były w tym parowozie, brakowało też dużo z jego części i wyposażenia. Obecnie mamy go skompletowanego, jest on całkowicie rozebrany, rozbiórka trwała 3 lata. Jak niegdyś naprawiano parowóz? Przyjeżdżał on do Oleśnicy, gdzie brygada opisywała, co jest w nim dobre, co z nie, ogrzewano palnikami, z magazynu zamawiano nowe części i zakładano. Jednak teraz nie ma nowych części do parowozów, a Ty2-1258 składa się z 1600 elementów.

Jaka jest jego historia?

– Bardzo ciekawa. Został wyprodukowany w 1942 roku w fabryce w Kassel, jeździł na front wschodni. W ostatnich dniach II wojny światowej, w maju 1945 roku był widziany koło Wrocławia, kursował w okolice Drezna. Pod koniec działań wojennych jechał z Drezna na teren Czechosłowacji, gdzie został zbombardowany lub wysadzony. Czeskie koleje zakwalifikowały go do naprawy, która trwała 6 lat. Został złożony w roku 1951, a Armia Czerwona zabrała go jako egzemplarz zdobywczy. Parowóz pojechał do Kaliningradu, w którego okolicach był magazyn lokomotyw. ZSRR przygotowywał się do wybuchu III wojny światowej i zgromadził tam około 1500 różnego rodzaju lokomotyw parowych.

Lokomotywy parowe na III wojnę światową?

– Proszę się nie dziwić, to było takie działanie obliczone na różne scenariusze. Rosjanie wiedzieli, że do parowozu wystarczy woda, węgiel, nawet jakieś stare opony i on będzie jakoś jechał. W sytuacji kryzysowej, gdy nie będzie ropy, a III wojna światowa miała być wojną nuklearną, która przyniesie wielkie zniszczenia, byłby jak znalazł.

I widniejący teraz na ełckim muralu „Franciszek”, gdyż tak kolejarze i pasjonaci kolejnictwa nazwali parowóz o numerze Ty2-1258 stał sobie spokojnie w Kaliningradzie, gotowy do wkroczenia do akcji …

– Tak. Stał do lat 60. w pogotowiu, wojna nie wybuchała, a lokomotywy pod gołym niebem popadały w ruinę. Polska w tym czasie potrzebowała lokomotyw towarowych i podpisała umowę z ZSRR na zakup 200 sztuk. „Franciszek” to jest niemiecka wersja parowozu BR 52. Po zakończeniu działań wojennych PKP zrobiła inwentaryzację, żeby policzyć, ile ma na stanie tych parowozów. BR 52 przemienił się na Ty2 i otrzymał numery od 1 do 1600, ale w celu odróżnia tej serii, która przyszła ze ZSRR PKP nazwała je Ty2 z numerem 12 z przodu. W taki sposób te parowozy znalazły się na Mazurach, kilka z nich trafiło do kolei piaskowych, służyły w przemyśle.

Jak długo „Franciszek” stacjonował i kursował po Mazurach?

– „Franciszek” jeździł zawodowo do 1991 roku, potem stał na bocznicy w Ełku. Miał epizod w Muzeum Kolejnictwa w Warszawie, gdzie razem z parowozem o numerze Ty2-1285 stał jako kocioł stały, ogrzewając to Muzeum. Wszędzie wchodziły w tym czasie trakcje spalinowe, elektryczne, na Mazurach ostała się kraina parowozów, taki skansen przyciągający turystów. Ciekawostka jest fakt, iż brat „Franciszka”, czyli parowóz o numerze Ty2-1279 oficjalnie i uroczyście zamykał trakcję parową na PKP, a teraz jest, z tego, co udało się nam ustalić, w Gliwicach.

Co dalej będzie się działo z „Franciszkiem” oprócz tego, że został uwieczniony na ełckim muralu przy ulicy Sępa-Świackiego 1?

To jest już kolejny rozdział jego istnienia. Po odrestaurowaniu, złożeniu go w całość i przygotowaniu do jazdy, chcemy przyjechać nim w takiej sentymentalnej podróży do Ełku, czyli miejsca, gdzie był i służył w sile wieku najdłużej.

Czytaj więcej
Reklama
3 komentarze

3 komentarzy

  1. Avatar

    Kamil Grudziński

    16 października 2018 w 12:31

    A będą w Ełku lub w okolicach Ełka ludzie a w zasadzie panowie pracujący jeszcze na kolei, lub emeryci kolejowi którzy mają uprawnienia na parowozy i mogliby sobie ewentualnie te uprawnienia odnowić i przy jakichś imprezach lub uroczystościach „Frania” mogliby rozpalać i jeździć nim przeciągając pociągi muzealne lub turystyczne? A co z pozostałymi „Olkami”, tj. Ol49-61, Ol49-102, które również gdzieś tam stoją w krzakach i są wystawione na korozję i degradację przez wandali? Pragnę wspomnieć że ełckie maszyny niejednokrotnie miały epizody filmowe (np. Ol49-4 w serialu tvp „Siedlisko”, Ol49-61 w mocnym 4-o odcinkowym serialu sensacyjnym „Akwen Eldorado”). Warto by i o tym wspomnieć włodarzom Ełka.

  2. Avatar

    pasjonat

    6 lipca 2018 w 13:08

    Czytając ten artykuł mam dwa spostrzeżenia. Pozytywne jest takie, że dobrze, że są miłośnicy historii, to dobry prognostyk na przyszłość. Negatywne, a może bardziej zastanawiające, że nie ma tu wspomnianego konserwatora zabytków, który trzyma pieczę nad takimi eksponatami i bez opinii którego nie można niczego uczynić. Zastanawia mnie, czy renowacja jest właściwie prowadzona, gdyż eksponat jest bardzo ciekawy i wato pamiętać, iż taka renowacja musi być prowadzona pod okiem konserwatora zabytków. Przykro by było, gdyby parowóz został odrestaurowany nie zgodnie ze sztuką.

  3. Avatar

    historyk pasjonat mazur

    6 lipca 2018 w 10:04

    Bardzo ciekawy artykuł ile historii w tak martwej maszynie .Czytając opisaną historię dostrzegam ilu ludzi brało udział w tym projekcie to są ludzie którym należy się podziękowanie bezimienne.Wielki szacunek dla prezesa stowarzyszenia Olsensium w Oleśnicy ,który uratował parowóz .Tu wielki szacunek dla kolejarzy z Ełku ,którzy walczyli o utworzenie skansenu kolejowego,którzy przeciągnęli na kolejkę wąskotorową dwie lokomotywy parowe Ty2-1285 i Ol49-11.Urząd miasta je odkupił ze struktur PKP.Składam podziękowanie dla Towarzystwa Miłośników Ełku ,którzy wiele lat temu wraz z pasjonatami zorganizowali wielką akcje w lokomotywowni normalnotorowej w Elku Ratujmy zabytki Ełckiej kolei.To ełccy kolejarze i pasjonaci wraz ze związkami zawodowymi kolejarzy nagłaśniali stan lokomotyw normalnotorowych ,które zostały wpisane do rejestru zabytków przez Fundację Thesaurus z Poznania .Artykuł to lekcja historii Ełku .Dziękuję

Zostaw odpowiedź

GALERIE

Ełckie Bociany 2019 rozdane

miasto-gazeta.pl

Publikacja

/

Za nami 14. edycja „Ełckiego Bociana”. Tegoroczni laureaci konkursu odebrali statuetki i wyróżnienia podczas uroczystej gali, która miała miejsce w Zespole Szkół nr 6.
Nagroda „Ełcki Bocian” ustanowiona została uchwałą Rady Powiatu w Ełku. Jest przyznawana od 2006 roku osobom oraz instytucjom zasłużonym dla rozwoju samorządu. Ideą konkursu jest promowanie pozytywnych zachowań, działań i postaw aktywności społecznej obywateli powiatu.

Nagrody „Ełcki Bocian” przyznawane są w ośmiu kategoriach.

W kategorii edukacja i wychowanie wyróżnienia otrzymali: Niepubliczne Katolickie Przedszkole „U Lolka” im. św. Jana Pawła II w Ełku, Aneta Zamojska, Zespół Szkół nr 2 im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Ełku, natomiast Nagroda „Ełcki Bocian” powędrowała do Roberta Hoffmanna.

W kategorii kultura fizyczna, turystyka i ekologia wyróżnienia otrzymali: Roman Paczkowski, Sebastian Kosiorek, zaś Nagrodę „Ełcki Bocian” – Edward Traskowski.

W kategorii kultura i ochrona dziedzictwa kulturowego wyróżnienia otrzymali: Stefan Michał Marcinkiewicz, Rafał Żytyniec, natomiast Nagroda „Ełcki Bocian” powędrowała do Daniela Szejdy.

W kategorii rozwój i wspieranie przedsiębiorczości statuetkę otrzymała Anna Wojciechowska.

W kategorii rozwój samorządności lokalnej wyróżnienie otrzymał Mariusz Klepacki. Nagrodę „Ełckiego Bociana” – Tomasz Osewski.
W kategorii rozwój społeczeństwa obywatelskiego, wolontariatu i aktywności społecznej wyróżnienia otrzymali: Hanna Gutowska, Teresa Ostrowska oraz Małgorzata Charubin, natomiast Nagroda „Ełcki Bocian” powędrowała do Roberta Pazdeja.
W kategorii filantropia i sponsoring Nagrodę „Ełcki Bocian” przyznano Jarosławowi Okseniukowi, wyróżnienie otrzymał Grzegorz Torebko.
W ostatniej kategorii – nagrody specjalne – wyróżnienie odebrał Szkolny Klub Ratownika „COR” przy Zespole ZS nr 2 w Ełku, a statuetkę – Wojciech Kossakowski.

Uroczysty wieczór uświetnił ełcki artysta muzyczny Paweł Borzeński.

(RS)

Czytaj więcej

GALERIE

9. Wyścigi Smoczych Łodzi za nami

Renata Szymaszko

Publikacja

/

Siła, zgrana załoga, determinacja oraz uśmiech na twarzy – to klucz do zwycięstwa w wyścigach Smoczych Łodzi. To już 9. edycja tego wydarzenia, organizowana przez Starostwo Powiatowe w Ełku i MOS.

W tym roku w imprezie sportowej wzięło udział 17 drużyn. Do zawodów zgłosiły się samorządy, firmy, instytucje, służby mundurowe i ratownicze oraz mieszkańcy miasta. Każda załoga składała się z 10 pełnoletnich zawodników (plus bębniarz). Wyścigi zostały rozegrane w jednej kategorii: otwartej – z podziałem na załogi męskie oraz mieszane (w tym przypadku wśród członków załogi musiały być przynajmniej 4 kobiety).

W kategorii męskiej zwycięzcą została drużyna PWiK Ełk, 2. miejsce zajęło Imperium Siły, 3. Państwowa Straż Pożarna w Ełku. W kategorii mieszanej na najwyższym podium stanęła drużyna Imperium Siły, 2. CKB&SMI Ełk, 3. miejsce zajęła drużyna Porta PKS.
Na zwycięzców czekały puchary i nagrody, które wręczyła Anna Iwaszko wicestarosta ełcki oraz Adam Dobkowski kierownik Biura Regionalnego w Ełku Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie.

W wyścigach wzięły udział drużyny: Imperium Siły, PWiK Ełk, WSG Ełk, Porta PKM, Państwowa Straż Pożarna w Ełku, PUK Ełk, CKB&SMI Ełk, Porta PKS, Szkoła Policealna, Organizatorzy, Imperium Siły (mieszana), I Wojskowy Szpital Kliniczny z Polikliniką SPZOZ w Lublinie — Filia w Ełku, PwiK Ełk z gwiazdami, Rebelianci, Dziki skład, Salsa Dragons, Sztorm.

Organizatorem zawodów jest Starostwo Powiatowe w Ełku wraz z MOS, przy współudziale Biura Regionalnego w Ełku Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie (fundator gorącego posiłku i pucharów), oraz urzędu miasta (udostępnienie bezpłatne parku linowego). Patronat prasowy nad imprezą sprawowało m.in. Miasto-gazeta.pl.
Wszystkim drużynom serdecznie gratulujemy.

 GALERIA

 

[ngg_images source=”galleries” container_ids=”12″ display_type=”photocrati-nextgen_basic_thumbnails” override_thumbnail_settings=”0″ thumbnail_width=”240″ thumbnail_height=”160″ thumbnail_crop=”1″ images_per_page=”20″ number_of_columns=”7″ ajax_pagination=”1″ show_all_in_lightbox=”0″ use_imagebrowser_effect=”1″ show_slideshow_link=”1″ slideshow_link_text=”[Pokaz zdjęć]” template=”/users/0026/sh190639/www/miasto-gazeta.pl/wp-content/plugins/nextgen-gallery/products/photocrati_nextgen/modules/ngglegacy/view/gallery-caption.php” order_by=”sortorder” order_direction=”ASC” returns=”included” maximum_entity_count=”500″]

Czytaj więcej

GALERIE

Na zaniedbanym polu zawsze wyrośnie chwast czyli dwa światy dandysowego miasta-Ełku

Agnieszka Czarnecka

Publikacja

/

Zabite dechami okna, odrapane elewacje kamienic, brudne klatki schodowe… i „wyżerający oczy” – smród! Tak wygląda Ełk – „stolica Mazur” (jak mówi się o naszym mieście), do której tłumnie zjeżdżają turyści — od tej drugiej, niechlubnej strony — ulicy E. Orzeszkowej. Dla mieszkańców tej części miasta czas dawno „stanął w miejscu”.
— Tu się niewiele zmienia, odkąd sięgam pamięcią, a mieszkam na E. Orzeszkowej przeszło 40 lat — mówi pani Maria.

Ciekawie ulicę E. Orzeszkowej opisał pochodzący z Poznania Grzegorz Janoszka, autor fotoreportażu o ełckiej „Czeczenii”.
„Każdy turysta, przyjeżdżający do »Ełku — bramy Mazur«, »Ełku — tu wracam«, »Ełku — pięknego miasta«, po spacerze po wypasionej promenadzie nad jeziorem i pocmokaniu z zachwytem nad odpicowanymi fasadami pruskich kamienic, powinien musowo pobujać się po »Czeczeni«, »Książęcej«, »Królewskiej« […], poczuć wszędobylską codzienność alkoholu i ludzkich wydzielin, ponurą nonszalancję rozwleczonych podrobów, zużytych prezerwatyw, dilpaków i insulinówek”…

Zaniedbana dzielnica Ełku
Fotoreportaż powstał 2 lata temu. Wtedy to Janoszka, podczas spaceru po Ełku, trafił przypadkiem na ul. E. Orzeszkowej.
— Ta dzielnica Ełku zrobiła na mnie piorunujące wrażenie — wspomina Grzegorz Janoszka. — Od razu wyciągnąłem aparat i zacząłem pstrykać zdjęcia. Kontrast między Ełkiem turystycznym a tą „dzielnicą” wydał mi się zatrważający. I jakkolwiek to zabrzmi w kontekście nierówności społecznych i smutku tej „dzielnicy”, jest ona w pewien sposób fotogeniczna.
Fotografowaniu ul. Orzeszkowej Grzegorz Janoszka poświęcił jeden dzień. Był na „Czeczenii”, „Książęcej” i „Królewskiej”.
— Nazwy zostały prawdopodobnie wymyślone przez mieszkańców, dla podkreślenia faktu, jak mocno ta dzielnica została zaniedbana przez władze Ełku, i pozostawiona samej sobie — dodaje Janoszka. — Bo z tego, co ja dostrzegam, to tam się nie robi niczego.

My też byśmy chcieli
— Mieszkać w odremontowanych budynkach z pięknie zagospodarowanym terenem wokół — mówi pani Maria. — Wiem, że ul. E. Orzeszkowej od lat cieszy się złą sławą. O ludziach, którzy tu mieszkają, mówi się, jak o tych, gorszej kategorii: pijacy, narkomani, k…y. Często też słyszałam, że jesteśmy nierobami, którzy ciągną, ile się da z MOPS-u. To nieprawda! Owszem, znajdą się i tacy, którzy nie są zaradni życiowo albo którym to życie tak się skomplikowało, że nie potrafią poradzić sobie z problemami. A stąd prosta droga do nałogu… Jednakże spora część mieszkańców ul. E. Orzeszkowej to naprawdę porządni ludzie, tylko może trochę mniej zamożni…
— Chcielibyśmy, aby nasze dzieci i wnuki miały plac do zabaw, taki jak w centrum, przy promenadzie — dodaje pani Maria. — Chcielibyśmy mieć piękne trawniki z rabatami i ławeczki, na których moglibyśmy odpocząć. Chcielibyśmy, aby pan prezydent dostrzegł też nasze potrzeby… Zapraszamy na E. Orzeszkowej! Proszę zobaczyć, jak wyglądają nasze mieszkania, klatki i podwórka!

Chętnie angażują się w działania
O zaangażowaniu mieszkańców E. Orzeszkowej w prace na rzecz rewitalizacji własnej przestrzeni, mówi Michał Łebski, streetworker, który z młodzieżą z tamtejszej dzielnicy pracuje od 2010 r.
— Minęło wiele lat od momentu, kiedy na rogu ulic Orzeszkowej i Mickiewicza, młodzież stworzyła pierwszy malutki mural — opowiada Łebski, prezes fundacji Human Lex Instytut. — Człowiek w kapturze z kilofem, którym otwiera drzwi, a za nimi widać wieloryba i niebieski ocean. Z tą grupą powstały też dwa filmy „Dziurawa skarpeta” i „Dziurawa skarpeta na emigracji”.
— Po 4 latach mojej pracy zatrudniliśmy w fundacji Karola Malinowskiego, drugiego streetworkera — kontynuuje Łebski. — To on odpowiedzialny jest za drugi mural na ul. Orzeszkowej niedaleko tzw. Czeczenii. Projekt muralu był przygotowywany wspólnie z dziećmi i rodzicami oraz artystą Piotrem „Puzonem” Topczyłko. Dzieło opowiada o przedostawaniu się do takiego trochę innego świata.
— Zaangażowaliśmy również młodzież do wykonania projektu mini placu zabaw dla dzieci oraz parkuru dla młodzieży — dodaje. — W pracach pomógł nam pan Leszek z firmy DROGBUD, udostępniając koparki do wykopów.
Jeżeli chodzi o zmiany rewitalizacyjne, to na rogu ulic Orzeszkowej i Mickiewicza, jak informuje Michał Łebski, utworzone zostało Centrum Młodego Człowieka (dawna siedziba OZB). W bramie, od strony Orzeszkowej, powstały kolejne, piękne murale.
— Pomieszczenia w środku były mocno zniszczone — wspomina Łebski. — Wyremontowaliśmy je przy pomocy całej grupy dzieciaków i młodzieży. Zrobiliśmy również salę kinową a w niej ciekawą ścianę z desek projektu młodzieży. Od pół roku prowadzone są w CMC różnorodne zajęcia dla dzieci i młodzieży, a od lutego wprowadzamy zajęcia z pieskami.
— Jeszcze jeden mural powstał z inicjatywy młodzieży na ul. Mickiewicza, ku pamięci koleżanki, która niestety „odeszła” w tamtym roku.

Miasto wspiera symbolicznie
Na te wszystkie działania, jak mówi Michał Łebski, fundacja pozyskała środki z Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej, Urzędu Marszałkowskiego województwa warmińsko-mazurskiego oraz Urzędu Miasta Ełku.
— Ministerstwo bardzo pozytywnie oceniło nasz wniosek i dostaliśmy środki na 2-letnią pracę, głównie psychologiczną, z dziećmi i młodzieżą zagrożoną wykluczeniem społecznym — mówi Łebski. — Rewitalizacje były dodatkowym elementem, który miały zaktywizować społeczności lokalne. Urząd Miasta Ełku, niestety, nie dysponuje dużymi środkami, dlatego wspiera nas bardzo symbolicznie. Natomiast dzięki takiemu wsparciu, nasze działania mogą być realizowane systematycznie każdego roku, a to liczy się bardziej, niż budżet.

Wspólnie dodają sobie energii…
Wszystkie pomysły, jakie zrealizowane zostały na ul. E. Orzeszkowej, wyszły od młodzieży.
— Młodzi mieszkańcy ul. Orzeszkowej to tak naprawdę nieformalni członkowie naszej fundacji — dodaje Michał Łebski. — Od wielu, wielu lat to oni napędzają to wszystko. Jak długo pracujemy z tymi ludźmi, tak długo widzimy ich nieustanną chęć pozytywnego działania i zmian. Wspólnie dodajemy sobie energii. Oni wciąż coś chcą robić! Nie tylko na rzecz swojej przestrzeni, ale też na rzecz innych, ciekawych projektów międzynarodowych i ogólnopolskich. Z ich strony wychodzi bardzo dużo ciekawych pomysłów. Te dzieciaki, z którymi pracowałem na samym początku, mają dzisiaj po 20 i więcej lat. Oceniane były jako te zdemoralizowane, a „wykluły” się z nich perełki, które teraz pracują z nami zawodowo.

Na Orzeszkowej jeszcze będzie się działo…
— Chcemy się bardzo mocno zaangażować w to Centrum Młodego Człowieka, bo ono, pomimo tego, że istnieje, nie spełnia do końca swojej roli — mówi Michał Łebski. — Mamy w planach poradnictwo psychologiczne i obywatelskie. Dużo ludzi przychodzi i prosi o pomoc w wypełnieniu dokumentów, czy z jakimiś sprawami sądowymi. Chcemy też uruchomić taki regranting dla mieszkańców Ełku, choć skupiać się będziemy głównie na terenach wykluczonych. Na czym to będzie polegało? Otóż różne grupy wiekowe i społeczności lokalne będą mogły składać do nas takie proste wnioski i uzyskać 1500 zł na realizację własnych pomysłów.

Zapytaliśmy władze miasta, o to, co zrobiły dla „Orzeszkowej” w ciągu ostatnich 2 lat. Okazuje się, że niewiele… Z całej litanii ulic, które wymienia zastępca prezydenta Ełku, Artur Urbański, ta, o którą pytaliśmy, widnieje na końcu.

— W ramach rewitalizacji w okresie ostatnich 2 lat wykonano zagospodarowanie następujących posesji: przy ul. Gizewiusza 4-6-8,Gizewiusza1, Gdańska 30-32,Gdańska 7,9,Moniuszki 17,19 Gdańska 5,5A,5B, Gizewiusza1, Wojska Polskiego 1-7, Wojska Polskiego 14 -18 oraz przy ul. Elizy Orzeszkowej 15-17-19-21 — pisze Artur Urbański. – Na zagospodarowanie terenu podwórek przy ul. Elizy Orzeszkowej 15-17-19-21 wydano 333 732,00 zł, w tym ze środków budżetu miasta przeznaczono 50 100 zł.
— Dodatkowo — jak kontynuuje zastępca prezydenta — ale to już nie jest na temat — wykonana została renowacja sieci deszczowej wraz z nową nawierzchnią asfaltową na odcinku od ul. Armii Krajowej do ul. Mickiewicza.
Na ten rok – jak zapewnia Artur Urbański, przewidziane są kolejne inwestycje modernizacyjne na podwórkach. Na jakich? Tego zastępca prezydenta nie pisze.

Wiemy, także że lwią cześć pracy na rzecz rewitalizacji ełckich podwórek wykonują organizacje pozarządowe i grupy nieformalne. To od nich często wychodzą projekty i pomysły na zmiany. Szkoda tylko, że przy finale tych inwestycji zapomina się o ludziach, którzy stoją za sukcesami jednego słusznego człowieka w Ełku : -).

[ngg_images source=”galleries” container_ids=”6″ display_type=”photocrati-nextgen_basic_thumbnails” override_thumbnail_settings=”1″ thumbnail_width=”150″ thumbnail_height=”150″ thumbnail_crop=”1″ images_per_page=”10″ number_of_columns=”6″ ajax_pagination=”0″ show_all_in_lightbox=”0″ use_imagebrowser_effect=”1″ show_slideshow_link=”1″ slideshow_link_text=”[Pokaz zdjęć] foto: Grzegorz Janoszka” template=”default” order_by=”sortorder” order_direction=”ASC” returns=”included” maximum_entity_count=”500″]


 

Czytaj więcej

komentowane

Piszą dla Was

Adam Sobolewski

Adam Sobolewski

Renata Szymaszko

Renata Szymaszko

Agnieszka Czarnecka

Agnieszka Czarnecka

Poza prawem

czytane