Copyright MIASTO-GAZETA.PL 2016

WYZYSK PRACOWNIC W EŁCKIEJ FIRMIE?

Źle się dzieje w jednej z dużych ełckich firm z branży odzieżowej. Jak twierdzą w niej zatrudnieni (byli i obecni) panuje tam mobbing i łamane są podstawowe prawa pracownicze. Państwowa Inspekcja Pracy częściowo potwierdza te zarzuty.

Wyzysk i warunki bardziej zbliżone do standardów chińskich czy też normalny zakład krawiecki funkcjonujący na trudnym rynku?
W jakim stopniu o sukcesie lub porażce jakiegoś przedsięwzięcia biznesowego decyduje bezwzględność rodem z „Ziemi Obiecanej” Władysława Reymonta a ile innowacyjność, zaangażowanie i pracowitość?

Tajemnicą poliszynela jest to, że w dużej ełckiej firmie szyjącej m.in. garnitury dla znanej marki pracownicy nie są traktowani w odpowiedni sposób. Wystarczy wejść na związany z tym tematem wątek na internetowym forum „gowork.pl”, gdzie wpisy pojawiają się od 2012 roku:

— Jak żyję takiej firmy nie widziałam – twierdzi internauta o nicku „gucio” (wszystkie cytaty podajemy w pisowni oryginalnej – red.). — Wyzysk, praca na czarno, chamstwo i przekleństwa ze strony brygadzistek.

— Chamstwo, pomiatanie, wyżywanie się, lekceważenie, przekleństwa pań brygadzistek są na porządku dziennym – pisze „bono.” Brak normalnej szatni, toalet, kradzieże, żadnych praw. Mamy
się cieszyć, że pracujemy a na jakich zasadach, to nieważne.
— Pracuję na żelazku, zapieprzam za marne grosze, jeden cykl kosztuje 3 grosze, nie ma warunków do pracy – skarży się ktoś inny.

To tylko nieliczne cytaty z litanii pojawiających się tam narzekań zatrudnianych pracowników. Sprawdzamy ich wiarygodność w Okręgowym Inspektoracie Państwowej Inspekcji Pracy w Olsztynie. Z odpowiedzi, jaką uzyskaliśmy wynika, iż firma ta była przez kontrolerów regularnie sprawdzana od 2004 roku, kiedy odbywały się w niej jedna lub dwie kontrole rocznie, z wyjątkiem lat 2011,2012 oraz 2016, kiedy ich nie było.

— W firmie tej kontrolę przeprowadziliśmy w tym roku i stwierdziliśmy podczas niej nieprawidłowości – informuje Andrzej Słowik, zastępca okręgowego inspektora pracy ds. prawno – organizacyjnych w olsztyńskiej PIP.

— Nieprawidłowości te dotyczyły:
prowadzenia indywidualnych kart ewidencji czasu pracy pracowników tymczasowych, uzgadniania z agencją pracy tymczasowej wymiaru czasu pracy pracowników tymczasowych, ustalania norm przydziału odzieży roboczej i obuwia oraz czasu ich użytkowania, zawierania umów cywilno – prawnych, umów zlecenia, w warunkach określonych dla stosunku pracy, przeprowadzania okresowych szkoleń z zakresu bhp dla pracowników, dokonania oceny ryzyka zawodowego, opracowania procedury antymobbingowej. Powyższe nieprawidłowości skutkowały skierowaniem środków prawnych, tj. wystąpień oraz nakazu.
W stosunku do osób odpowiedzialnych skierowany zostanie również wniosek do sądu o ukaranie.

Jednak jak twierdzą pracownicy firmy, jej właściciele nie boją się nawet kar finansowych z inspekcji pracy, gdyż i tak wychodzą „na swoje”.

— Co z tego, że właścicielka dostaje kary finansowe, kiedy jej po kieszeni i tak nic to nie uderzy, gdyż odbija je sobie na pracownikach – mówi jedna z krawcowych. — Łatwo też jest komuś powiedzieć, że jak ci się nie podoba, to tam nie pracuj. Jestem krawcową, to mój fach wyuczony, nie stanę się z dnia na dzień pracownikiem ochrony albo przedstawicielem handlowym, nie ten wiek i zdrowie.

Nie ma też na lokalnym rynku konkurencji, do której można przejść, żeby pracować w tym zawodzie. I tak to trwa. Złoszczę się, po cichu złorzeczę, ale zaciskam zęby i pracuję za te marne w stosunku do moich wysiłków pieniądze.

Wpis z forum internetowego z 13 stycznia 2017 roku:
— Pracowałem do dnia dzisiejszego – zaczyna „były pracownik” (pisownia oryginalna). – A czemu do dnia dzisiejszego, bo od poniedziałku nie miałem pracy w zakładzie, wiec byłem na wolnym, ale od dnia wczorajszego zachorowałem na anginę i jestem na zastrzykach, ale to szefową nic nie obchodzi, dzwoniłem dziś do niej i dowiedziałem się, że już nie pracuję i mam oddać kluczyk do szafki i dla niej rozmowa była zakończona. Jednym słowem świństwo z jej strony, że tak podchodzi do ludzi.

Nie tylko krawcowe, również handlowcy czują się pokrzywdzeni.

— Praca dla ludzi bez serca – pisze „aneczka”. — Musiałam naciągać ludzi, opowiadać cudawianki, żeby coś sprzedać. Przez telefon namawiałam starsze panie na kupowanie tego badziewia. Odeszłam. Mam nadzieję, że szefostwo kiedyś popadnie w wielką biedę i w tej biedzie trafi na takich naciągaczy jak oni.

Zwróciliśmy się do opisywanej firmy z prośbą o ustosunkowanie się do tych wszystkich zarzutów, jednak jej kierownictwo nie chciało ich komentować i do nich się odnosić. Nam cisną się w tej sprawie pytania, na które nie ma prostych odpowiedzi. Wygląda na to, że w branży odzieżowej wciąż jest rynek, na którym to pracodawca dyktuje warunki, a pracownik albo się do nich dostosowuje, albo jest zastępowany innym – tańszym, często są to teraz kobiety z Ukrainy.

Staramy się wejść w skórę takiego pracodawcy i zrozumieć, a nawet usprawiedliwić jego postępowanie.

Jeśli nie jest ono motywowane tylko chęcią jak największego zysku, przy ponoszeniu jak najmniejszych kosztów (a o to przecież na wolnym rynku toczy się gra), to mógłby on twierdzić, że musi zaniżać pensje, żeby przetrwać, że jak nie on, to zrobiłaby to inna firma, z Jaworzna czy ze Szczecinka i krawcowe z Ełku, i okolic w ogóle pracy by nie miały.

Martwi jednak nikły nadzór instytucji odpowiedzialnych za przestrzeganie prawa pracy. I nie chodzi o to, że brak jest kontroli, ale że nie ma ich efektów albo że ich wyniki uderzają w tych, których mają bronić.

Podziel się
Co o tym myślisz?
  • Z drugiej strony jak ktoś pobiera różne zasiłki z opieki i 500+ to taka osoba nie chce mieć umowy bo dostaje jakieś zasiłki + wynagrodzenie za pracę na czarno. Tak samo jak ma komornika i nie chce wykazywać dochodu. Dlatego nie rozumiem takiego narzekania jaka ta firma czy inna jest nie dobra. Ludzie sami chcą pracować bez umowy i się na to godzą, wiec o czym mowa…

    7 kwietnia 2017
  • ostatnio byłem świadkiem w jednej z dużych Oleckich firm jak sprzątali drogi ewakuacyjne włączali wentylatory …itp. byłem zdziwiony tą wyraźną bieganiną okazało się że PIP przyjeżdża na NIEZAPOWIEDZIANĄ kontrolę…..wnio
    ski wyciągnijcie sami

    6 kwietnia 2017
  • Polscy przedsiębiorcy jeszcze nie zrozumieli, że jeśli ich pracownikom będzie się żyło dobrze, to im się będzie żyło jeszcze lepiej – bo jeśli pracownik zarobi uczciwe pieniądze, to będzie mógł je na coś wydać, a tym samym da zarobić kolejnym przedsiębiorcom. W uproszczeniu: pracownik meblowego pozwoli sobie na wczasy – zarobi właściciel biura podróży, a pracownik biura podróży jak zarobi, to będzie mógł kupić nowe meble – i tak to się kręci w gospodarce, im szybciej to zrozumiemy tym szybciej będziemy mogli dogonić Zachód.

    5 kwietnia 2017
  • Kubenz

    5 kwietnia 2017
  • to wszystko pasuje do zakładu Magnat

    5 kwietnia 2017
  • Żadne to tłumaczenie, że konkurencja ich z rynku wygryzie i pracownicy nie bedą mieli wcale pracy nie godząc się na takie warunki – konkurencję obowiązuje to samo prawo pracy i bezwzględnie należy wymagać jego przestrzegania. Powinniśmy nauczyć się szanować pracę własną i czyjąś i pokazywać, że jako społeczeństwo nie akceptujemy łamania praw pracowników.

    5 kwietnia 2017
  • Ciekawe kiedy zajma sie dyrekcjami szkol i ukladem pomiedzy prezydentem miasta a klechami…

    5 kwietnia 2017
  • Jeżeli o Magnat chodzi to święta prawda ! W sezonie zatrudniają ukrainki które pracują na czarno, szefowa dostaje cyny z pipu kiedy inspekcja ma przyjść i chowa te ukrainki po piwnicach albo każe iść do domu. Młodym którzy przychodzą pracować w wakacje, daje 6 zł na h (2-3 lata temu) i się jeszcze wyzywa na wszystkich. Najgorszy zakład pracy w jakim byłam do tej pory!

    4 kwietnia 2017
  • Jeśli macie zamiar usuwać wpisy to lepiej wyłączcie te funkcje albo usuńcie artykół

    4 kwietnia 2017
    • lepiej idż do szkoły i naucz się pisac

      4 kwietnia 2017
  • Magnat oczywiscie

    4 kwietnia 2017
  • Magnat he he ciekawe czy jeszcze przeszywaja swoje metki na gangi made in azja xd

    4 kwietnia 2017

Komentarze