Sześć zamiast ośmiu. Rada Gminy Ełk w proceduralnym bałaganie!

Mieszkańcy gminy Ełk mieli zapłacić za wywóz śmieci więcej, ale sprawa utknęła w proceduralnym chaosie. Kontrowersyjny projekt wprowadzający podwyżkę został dodany do porządku obrad z rażącym naruszeniem ustawy o samorządzie gminnym. Co więcej, do ostatecznego rozstrzygnięcia jeszcze nie doszło – tuż przed kluczowym głosowaniem sesję nagle przerwano. Radni wrócą do procedowania tego obarczonego wadą prawną punktu już jutro -2 czerwca. Jak się okazuje, nie jest to jedyna uchwała, która ignoruje przepisy prawa.

Kwestia opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi w gminie Ełk od miesięcy budzi ogromne emocje. Zaledwie pod koniec ubiegłego roku mieszkańcy musieli przełknąć podwyżkę do poziomu 25 zł od osoby. Niespełna pół roku później urzędnicy zaprezentowali kolejny projekt (nr roboczy 38/2026), windujący stawkę do 32 zł.

Jak wynika z kuluarowych ustaleń, podczas posiedzeń komisji radnym udało się wynegocjować swego rodzaju kompromis – opłatę na poziomie 30 zł. Sesja z 28 maja br. przyniosła jednak nieoczekiwany zwrot akcji. Porozumienie zostało odrzucone, a zamiast niego próbowano przeforsować rozwiązanie najbardziej uderzające w portfele mieszkańców: stawkę na poziomie 35 zł (projekt nr 41/2026). Sposób, w jaki wprowadzono ten punkt pod obrady, obnażył jednak braki w znajomości podstawowych mechanizmów prawnych.

Zgodnie z art. 20 ust. 1a ustawy o samorządzie gminnym, rada gminy może wprowadzić zmiany w porządku obrad bezwzględną większością głosów ustawowego składu rady. Przepis ten ma charakter gwarancyjny – chroni radnych (i mieszkańców) przed nagłym, nieskonsultowanym wprowadzaniem kluczowych uchwał na sesję.

W przypadku Rady Gminy Ełk ustawowy skład liczy 15 radnych. Bezwzględna większość (więcej niż połowa) wynosi zatem zawsze i bez wyjątku 8 głosów. Nie ma tu znaczenia frekwencja na sali w danym dniu ani rozkład głosów sprzeciwiających się i wstrzymujących. Aby cokolwiek dodać lub usunąć z agendy, wniosek musi poprzeć minimum ośmiu samorządowców.

Analiza głosowań z 28 maja wskazuje, że podczas modyfikowania porządku obrad doszło do ewidentnego złamania tego przepisu.

Sesja rozpoczęła się od zdjęcia z porządku obrad pierwotnego projektu wójta (nr 38/2026). Tu procedura zadziałała bez zarzutu, wniosek poparło 12 radnych. Wymóg ustawowy został spełniony.

Problem pojawił się przy kolejnym głosowaniu, którego celem było wprowadzenie pod obrady kontrowersyjnego projektu nr 41/2026, windującego opłatę do 35 zł. Wyniki tego głosowania to:

  • ZA: 6
  • PRZECIW: 5
  • WSTRZYMUJĘ SIĘ: 3

Głosów „za” było więcej niż „przeciw”, co przy zwykłej większości oznaczałoby przyjęcie wniosku. Jednak przy zmianie porządku obrad ten mechanizm nie działa. Sześć głosów poparcia to mniej niż wymagane ustawowo osiem. Wniosek o rozszerzenie porządku obrad przepadł z mocy prawa, a sam projekt uchwały nie ma prawa być na tej sesji procedowany.

Tymczasem prowadzący obrady błędnie zinterpretował wynik, uznając wniosek za przyjęty. Następnie rada zatwierdziła cały (wadliwie zmodyfikowany) porządek obrad. Finalne głosowanie nad agendą nie ma jednak mocy „uzdrawiającej” wcześniejszego naruszenia prawa.

Samorządowa fantazja i „lex PGR”

Kwestia głosowania nad podwyżkami to jednak niejedyny bubel prawny, z którym radni zmierzą się po wznowieniu obrad. W kontrowersyjnym porządku znalazła się również uchwała w sprawie zwolnienia z opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi nieruchomości stanowiących „działki przydomowe związane funkcjonalnie z lokalami mieszkalnymi położonymi na terenach dawnych Państwowych Gospodarstw Rolnych”.

Problem w tym, że rada gminy nie ma kompetencji, aby swobodnie i według własnego uznania wymyślać kategorie zwolnień z opłat śmieciowych. Ustawodawca w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach przewidział ścisły, zamknięty katalog sytuacji, w których samorząd może zastosować ulgę. Dotyczy to m.in. właścicieli kompostujących bioodpady, rodzin wielodzietnych posiadających Kartę Dużej Rodziny czy osób o bardzo niskich dochodach.

Przepisy krajowe nie dają gminie prawa do zwalniania z opłat z klucza historyczno-geograficznego, jakim jest przynależność terenu do dawnych PGR-ów. Próba przeforsowania takiego rozwiązania to jawne przekroczenie uprawnień (tzw. delegacji ustawowej) przez radę.

Do finału tej absurdalnej sytuacji jeszcze nie doszło. Tuż przed tym, jak radni mieli przejść do faktycznego głosowania nad wadliwie wprowadzonymi uchwałami śmieciowymi, obrady zostały przerwane.

Druga część sesji ma odbyć się już jutro. Rada Gminy Ełk stanie zatem przed bezprecedensowym dylematem: czy wznowi obrady, aby głosować nad podwyżkami, które w ogóle nie powinny znaleźć się w porządku, oraz nad zwolnieniami z opłat, do których nie ma ustawowego prawa?

Z punktu widzenia orzecznictwa sądów administracyjnych sprawa jest jednoznaczna. Jeśli jutro radni przegłosują te uchwały, trafią one pod lupę wydziału nadzoru i kontroli Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego. Wojewoda z niemal stuprocentową pewnością wyda rozstrzygnięcie nadzorcze stwierdzające ich nieważność. Pytanie brzmi, czy do jutra prezydium rady zreflektuje się i dostrzeże swoje błędy, czy też z premedytacją popchnie samorząd w stronę kompromitacji.