21 radnych powiatowych, 1 interpelacja. Cisza, która kosztuje mieszkańców

Rada Powiatu Ełckiego liczy 21 radnych. W teorii jest organem uchwałodawczym i kontrolnym. Powinna pytać, interweniować i nadzorować władze powiatu. W praktyce? Jedna interpelacja. Tak, jedna. Reszta radnych milczy, mimo że wielu z nich notuje wysoką frekwencję na sesjach.

Obecność na sesjach nie oznacza aktywności. Dorota Czepułkowska, Robert Dawidowski i Sebastian Kosiorek – wszyscy z 100% frekwencją, pokazują to najlepiej. Radni są obecni fizycznie, ale ich aktywność ogranicza się do podnoszenia ręki i odfajkowywania obecności, czasami ktoś tam krzyknie trochę. Mieszkańcy praktycznie nie słyszą żadnego głosu,  żadnej inicjatywy.

Starosta półobecny, rada bierna

Starosta Marek Chojnowski uczestniczył w zaledwie 54% sesji, a tuż za nim plasuje się Adam Bartoszewicz. Wysoka frekwencja pozostałych radnych nie przekłada się na kontrolę – mieszkańcy zostają pozostawieni sami sobie, bo nikt nie zadaje trudnych pytań ani nie sprawdza działań władz powiatu.

Rada powiatu to nie klub towarzyski ani teatr podnoszenia rąk. To organ, który powinien zadawać pytania, składać interpelacje, naciskać tam, gdzie zachodzi potrzeba – w sprawach dróg, szpitali, szkół, transportu czy bezpieczeństwa. Tymczasem panuje cisza. Jedyna interpelacja została złożona przez radną Ewelinę Truszkowską.

Cisza, która kosztuje

Dlaczego radni milczą? Jedna interpelacja przy 21 osobach może sugerować kilka scenariuszy: albo wszystko w powiecie działa perfekcyjnie (co jest mało prawdopodobne), albo radni nie chcą, nie potrafią albo boją się działać. Każda z tych możliwości kompromituje radę i działa na niekorzyść mieszkańców.

Problem jest systemowy. Pokazuje, że wysoka frekwencja nie oznacza odpowiedzialności, a kontrola społeczna staje się atrapą. Mieszkańcy wybierają radnych po to, aby byli reprezentantami ich interesów, a nie biernymi obserwatorami.

Rada, która milczy, nie wykonuje swojej funkcji publicznej. Cisza kosztuje – i koszt ten ponoszą mieszkańcy powiatu ełckiego. Jedna interpelacja w ciągu roku nie jest powodem do dumy, jest alarmem. Alarmem, że władza uchwałodawcza w powiecie działa w sposób bierny, a mieszkańcy zostają pozostawieni sami sobie.

Dane o frekwencji i interpelacjach pochodzą z Biuletynu Informacji Publicznej (BiP) Powiatu Ełckiego.