Anatomia manipulacji. Jak wójt Osewski próbuje ukryć błędy inwestycyjne

W polityce samorządowej błędy inwestycyjne bywają niezwykle kosztowne. Gdy w grę wchodzą publiczne pieniądze, a zakupiona nieruchomość okazuje się obciążona niekorzystnym planem zagospodarowania, politycy nierzadko sięgają po narrację oblężonej twierdzy. Sprawa działki przy ulicy Lazurowej w Ełku to klasyczne studium przypadku, w którym wójt gminy próbuje własne, ryzykowne decyzje zrzucić na karb urojonego spisku i rzekomo złamanych, kuluarowych obietnic. Zderzenie słów włodarza z oficjalnymi dokumentami i oświadczeniami Urzędu Miasta Ełku obnaża jednak głębokie luki w jego logice.

Aby w pełni zrozumieć mechanizm tej sytuacji, należy najpierw zapoznać się z publicznym stanowiskiem samego zainteresowanego. Wójt Gminy Ełk, Tomasz Osewski, opublikował w mediach społecznościowych wpis odnoszący się do zakupu spornej nieruchomości i obowiązującego tam Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP):

„Proszę państwa, ponieważ obiecałem to w trakcie audycji radiowej, poniżej przedstawiam wypowiedź radnego Dzienisiewicza z sesji miejskiej w dn. 24 września 2025 r. odnoszącą się do tematu »Lazurowej«. Zanim państwo poświęcą kilka krótkich minut na to nagranie, kilka słów ode mnie, w ramach kontekstu tego postu – tematu Lazurowej i linii zabudowy.

Chciałbym tylko wspomnieć, że nie mieści się w głowie, że ktoś kupuje dwa budynki, legalnie postawione i za które legalnie były płacone podatki i że ktoś zmienił plan. Byłem cały czas przekonany, że był to błąd urzędniczy. > Wniosek o zmianę planu złożyłem po ogłoszeniu przetargu, bo miałem zapewnienie urzędników miejskich, że to zostanie zmienione. > Tymczasem na sesji miejskiej w dn. 24 września dowiedziałem się, że radny Dzienisiewicz zrobił to wcześniej specjalnie – dwa lata przed moim zakupem – aby doprowadzić do zniszczenia, czyli rozebrania tego budynku.

Dobrze, że o tym mówi, bo to będzie podstawą do uchylenia tej uchwały – że radny działał specjalnie, wraz z 10 kolegami, których wymienił, aby doprowadzić budynek do zniszczenia. Zachęcam do rzucenia okiem na poniższe wideo”.

Analiza tego oświadczenia, w zestawieniu z wyczerpującymi odpowiedziami, jakich naszej redakcji udzielił Urząd Miasta Ełku, pozwala zrekonstruować strategię wójta. Jest to narracja oparta na odwracaniu uwagi od faktów, kreowaniu fałszywej chronologii i tłumaczeniu procedur administracyjnych w sposób rażąco sprzeczny z prawem.

Urząd Miasta Ełku obnaża fikcję. Pełne stanowisko magistratu

Zanim przejdziemy do punktowania nielogiczności w wywodzie wiejskiego włodarza, należy oddać głos twardym faktom. Na nasze pytania dotyczące rzekomych rozmów i „zapewnień” przed przetargiem, Urząd Miasta Ełku przedstawił jednoznaczne stanowisko. Publikujemy je w całości, gdyż nie pozostawia ono suchej nitki na wersji wydarzeń wójta:

Urząd Miasta Ełku: „Wójt Gminy Ełk nabył przedmiotowe działki aktem notarialnym 23 stycznia 2024 roku, wcześniej już 2.11.2023 roku wydał zarządzenie w sprawie nabycia przedmiotowej nieruchomości. Tut. Urząd o nabyciu przedmiotowej nieruchomości przez Gminę Ełk dowiedział się z przedmiotowego aktu notarialnego, w momencie jego wpływu do Urzędu. Urząd przed zakupem tej nieruchomości nie prowadził z Wójtem Gminy Ełk żadnych rozmów i ustaleń w zakresie zmiany przedmiotowego planu miejscowego. Trzeba nadmienić, że w momencie nabycia nieruchomości, obowiązywały dla niego ustalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego określone uchwałą z dnia 15.12.2021 roku. Zapisy tego planu zostały powołane w treści aktu notarialnego dot. nabycia nieruchomości. Gmina Ełk podjęła decyzję o zakupie działki, znając obowiązujące ustalenia planistyczne, w tym także dotyczące przebiegu linii zabudowy i zagospodarowania budynku.

W urzędzie Miasta Ełku poza trybem określonym w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym brak jest innych procedur dotyczących zmiany planów miejscowych. Właściciele zgłaszają potrzebę zmiany miejscowego planu składając pisemny wniosek. Urzędnicy każdorazowo informują zainteresowanego o konieczności złożenia formalnego wniosku, zgodnie z wymogami ustawy. Gmina Ełk złożyła wniosek o zmianę planu miejscowego w dniu 19.07.2024 roku,. tj. po zakupie nieruchomości. Podczas prowadzonych rozmów jest przekazywana ewentualna deklaracja prezydenta o złożeniu projektu uchwały intencyjnej na sesję Rady Miasta z zaznaczeniem, że ostateczną decyzję w sprawie zawsze podejmują radni miejscy. Prezydent jest odpowiedzialny za złożenie dokumentu w postaci projektu uchwały na sesję rady miasta, co w niniejszej sprawie zostało uczynione w dniu 16.09.2024 roku.

Przed zakupem przez Gminę Ełk przedmiotowej nieruchomości, tut. Urząd nie prowadził z Wójtem Gminy Ełk żadnych rozmów w sprawie zmiany miejscowego planu Ełk – Lazurowa”.

 

 Z dokumentów urzędowych jasno wynika, że Gmina Ełk nabyła nieruchomość przy ul. Lazurowej w styczniu 2024 r. Wójt doskonale wiedział, co kupuje i jakie ograniczenia ciążą na działce – przywołano to wprost w akcie notarialnym. Tymczasem oficjalny wniosek o zmianę planu złożył dopiero 19 lipca 2024 roku, czyli pół roku po finalizacji transakcji.

Kupowanie nieruchomości z niekorzystnym dla gminy prawem miejscowym i liczenie, że „jakoś to będzie”, to dla organu zarządzającego publicznymi środkami sytuacja wysoce niekomfortowa. Gdy Rada Miasta Ełku nie zmieniła planu na życzenie gminy, wójt musiał znaleźć sposób na wybielenie swoich działań przed opinią publiczną. Aby nie wyjść na włodarza, który podjął nieostrożną decyzję, przyjął pozę oszukanej ofiary.

Najbardziej uderzającym fragmentem w poście Osewskiego jest zdanie: „miałem zapewnienie urzędników miejskich, że to zostanie zmienione”. Użycie słowa sugerującego obietnicę w kontekście prawa miejscowego jest w ustach doświadczonego samorządowca kuriozalne.

W administracji publicznej nie istnieje tryb zmiany uchwał rady miasta na podstawie kuluarowych „zapewnień” anonimowych urzędników. Prawo przewiduje sformalizowaną procedurę. Jeśli wójt rzekomo oparł decyzję o zakupie na czyimś słowie, przyznaje się do rażącej niekompetencji. Jeśli takich zapewnień nie było to mamy do czynienia z celową manipulacją.

Radny-jasnowidz

Desperacja w poszukiwaniu winnych sięga zenitu, gdy wójt oskarża radnego Ireneusza Dzienisiewicza o to, że ten doprowadził do niekorzystnej zmiany w planie „specjalnie – dwa lata przed moim zakupem – aby doprowadzić do zniszczenia, czyli rozebrania tego budynku”.

To zdanie to absurd. Rada Miasta Ełku uchwaliła plan dla obszaru Lazurowej 15 grudnia 2021 roku. Wójt nabył działkę w imieniu gminy 23 stycznia 2024 roku. Twierdzenie, że radny Dzienisiewicz w 2021 roku działał ze specjalną premedytacją przeciwko Gminie Ełk, wymagałoby założenia, że potrafi on przewidywać przyszłość. Dwa lata przed transakcją nikt nie mógł wiedzieć, że to właśnie wójt Osewski zdecyduje się na tę działkę. Oskarżenia o spisek są tu zwykłym manipulowaniem faktami w celu zdyskredytowania oponenta.

Co więcej, zapowiedzi wójta, że ta sytuacja będzie „podstawą do uchylenia uchwały”, to kolejne prawne mrzonki. Sądy administracyjne  czy wojewoda uchylają plany za naruszenia procedur, a nie dlatego, że grupie radnych zależało na konkretnej wizji urbanistycznej, do której mają ustawowe prawo.

Ironia wirtualnych oklasków

Śmieszności całej, z gruntu poważnej sytuacji dodaje fakt zjawiska poparcia w mediach społecznościowych. Post wójta Osewskiego ochoczo wspiera „lajkami” były radny miejski Adam Dobkowski. Paradoks polega na tym, że ten sam Adam Dobkowski w 2021 roku głosował… za przyjęciem dokładnie tego samego kształtu planu miejscowego, który dziś tak bardzo oburza wójta. To dobitnie pokazuje, że w tej cyfrowej wojnie o wizerunek logika i pamięć historyczna ustępują miejsca politycznym sympatiom.


OD REDAKCJI

Wpis wójta Tomasza Osewskiego to klasyczny przykład politycznej ucieczki do przodu. Zamiast przyznać, że gmina dokonała zakupu nieruchomości obarczonej trudnym do zmiany planem miejscowym, włodarz próbuje obwinić wszystkich dookoła: od urzędników, którzy rzekomo coś „obiecali”, po radnych, którzy rzekomo znali przyszłość.

W tej sprawie zawiodła nie procedura, nie radni i nie urząd, lecz zdolność oceny ryzyka inwestycyjnego przez samego wójta. Jako redakcja deklarujemy, że będziemy uważnie przyglądać się aktywności Osewskiego w mediach społecznościowych i punktować każdą próbę manipulacji faktami. Robimy to z prostego powodu – aby nie dopuścić do robienia z mieszkańców idiotów.