FOTO: UM EŁK

Biletów sprzedaje się mniej, ale autobusy pękają w szwach. Seniorzy ratują frekwencję

Statystyki czasem kłamią, a najnowszy „Raport o stanie Gminy Miasta Ełku za 2025 rok” jest tego najlepszym dowodem. Choć oficjalne dane o sprzedaży biletów sugerują, że Ełczanie masowo odwrócili się od komunikacji miejskiej, rzeczywistość widziana oczami kierowców i pasażerów jest zupełnie inna. Jak to możliwe, że przy rekordowo niskich wpływach do kas MZK, ełckie autobusy pękają w szwach? Urzędowy dokument rzuca nowe światło na ten komunikacyjny paradoks.

Z jednej strony alarmujące statystyki o drastycznym spadku sprzedaży biletów, z drugiej – codzienny tłok w ełckich autobusach. Jak to możliwe, że miejska komunikacja oficjalnie „wozi powietrze”, podczas gdy w rzeczywistości pęka w szwach? Najnowszy raport o stanie miasta rozwiązuje tę zagadkę. Okazuje się, że za rozjazd w liczbach odpowiada demografia i… rosnąca grupa seniorów, która z MZK korzysta chętnie, ale całkowicie za darmo.

3,47 miliona pasażerów  (2 810 235 na terenie Ełku i 660 618 na terenie Gminy Ełk) i różne statystyki

 Aby zrozumieć ten komunikacyjny paradoks Ełku, trzeba spojrzeć na dwa różne źródła danych. Jak czytamy w najnowszym raporcie o stanie miasta, w 2025 roku ełckimi autobusami przejechało niemal 3,47 miliona pasażerów. Jednak oficjalne statystyki Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), które opierają się wyłącznie na liczbie sprzedanych biletów (papierowych i elektronicznych), wskazują na bardzo wyraźny, wręcz niepokojący spadek liczby podróżnych.

Gdyby patrzeć tylko w tabelki GUS-u, można by dojść do wniosku, że Ełczanie masowo porzucili komunikację miejską. Prawda jest jednak zupełnie inna, a obnażają ją… drzwi naszych autobusów. Nowoczesne systemy automatycznego zliczania pasażerów, w które wyposażony jest miejski tabor, każdego dnia skanują wchodzących i wychodzących. Te twarde, „fizyczne” dane pokazują, że realny spadek frekwencji w ełckim MZK w 2025 roku wyniósł zaledwie 2 proc.!

 Skąd bierze się ta gigantyczna przepaść między „pustą kasą” biletową a tłokiem w pojazdach? Autorzy raportu nie mają wątpliwości: to efekt starzejącego się społeczeństwa. W Ełku w niezwykle szybkim tempie rośnie grupa mieszkańców, którzy ukończyli 70. rok życia.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, ci pasażerowie mają prawo do bezpłatnych przejazdów miejskimi autobusami. I z tego prawa bardzo aktywnie korzystają. Seniorzy to dziś filar ełckiej komunikacji – regularnie dojeżdżają na zakupy, do przychodni, na cmentarze czy na działki. Zapełniają pojazdy, zajmują miejsca i są wliczane przez elektroniczne bramki w drzwiach jako pełnoprawni pasażerowie. Ale ponieważ nie muszą kasować biletów, stają się całkowicie „niewidzialni” dla oficjalnych statystyk sprzedażowych, na których opiera się GUS.

Komunikacja z misją, ale kto za to zapłaci?

Ten demograficzny trend to nie tylko statystyczna ciekawostka, ale przede wszystkim potężne wyzwanie finansowe dla miasta. MZK musi wysyłać w trasy pełnowymiarowe autobusy, płacić kierowcom, ładować elektryki i tankować diesle – koszty funkcjonowania spółki rosną. Jednocześnie pojazdy te wykonują ogromną pracę przewozową, z której nie płyną wpływy biletowe.

Darmowa komunikacja dla seniorów to piękny i niezwykle potrzebny ukłon w stronę osób starszych, budujący ważną politykę społeczną Ełku. Brutalna prawda jest jednak taka, że pełny autobus nie oznacza już w Ełku pełnej kasy, a różnicę tę samorząd musi pokrywać z innych źródeł budżetowych. W obliczu starzejącego się społeczeństwa miasto będzie musiało zadać sobie trudne pytanie: jak utrzymać wydolność finansową MZK, gdy udział niepłacących pasażerów z roku na rok będzie systematycznie rósł?