Przypomnijmy: jako pierwszy na alarm w tej sprawie uderzył radny Ireneusz Dzienisiewicz, który nagłośnił absurdalny plan puszczenia inwestycji kosztem wycinki drzew. Do walki o zachowanie drzew szybko dołączył klub radnych Koalicji Obywatelskiej. To ostateczny dowód na to, że patrzeć władzy na ręce trzeba na etapie kresek na mapie, a nie wtedy, gdy na plac budowy wjeżdżają piły mechaniczne. Oponenci, którzy jeszcze wczoraj zarzucali samorządowcom „bicie piany” i „pijarowe zagrania”, dziś muszą przełknąć gorzką pigułkę. Wczesna interwencja okazała się strzałem w dziesiątkę.
Z inicjatywy posłanki na Sejm Anny Wojciechowskiej, w jej ełckim biurze zorganizowano kluczowe spotkanie wszystkich stron zaangażowanych w tę budzącą ogromne emocje inwestycję.
Do stołu zasiedli decydenci, w tym: Anna Wojciechowska – Poseł na Sejm RP, Katarzyna Sobiech – Wicemarszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego, Tomasz Andrukiewicz – Prezydent Miasta Ełku, przedstawiciele Zarządu Dróg Wojewódzkich w Olsztynie: Dariusz Sieluk (Naczelnik Wydziału Przygotowania Inwestycji) oraz Izabela Litwińczyk-Wieczorek (Kierownik Zespołu ds. Komunikacji Rowerowej), Szefostwo PWiK w Ełku: Andrzej Sewastianowicz (Prezes) i Cezary Wieczorek (Kierownik Działu Technicznego).
Efekt tych trudnych rozmów to jednoznaczne, wspólne stanowisko: ścieżka rowerowa Ełk – Nowa Wieś Ełcka musi powstać po prawej stronie drogi wojewódzkiej.
Co to oznacza w praktyce? Prace koncepcyjne ruszają od początku. Zarząd Dróg Wojewódzkich, ełckie Wodociągi (PWiK). PWiK raz jeszcze – od zera – szczegółowo oszacuje warunki techniczne i możliwości zabezpieczenia swojej infrastruktury podziemnej. Uzgodnione rozwiązania mają ograniczyć do minimum ingerencję w zieleń po prawej stronie i zapewnić bezpieczeństwo cyklistom.
Jeśli ktoś martwił się, że przeprojektowanie trasy uziemi inwestycję, może spać spokojnie. Obecna na spotkaniu wicemarszałek Katarzyna Sobiech dała jasną gwarancję: pieniądze na ten cel na pewno będą. Ustalono również, że realizacja inwestycji od strony Nowej Wsi Ełckiej będzie przebiegać zgodnie z dotychczasowym harmonogramem.
Zza kulis poniedziałkowego spotkania wyłania się jednak jeszcze jeden, wręcz kuriozalny wątek. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że drogowcy z ZDW w Olsztynie… w ogóle nie mieli pojęcia, że po lewej stronie znajduje się zakład utylizacji (tzw. „bakutil”)!
Projektanci zza biurka nie mieli zielonego pojęcia o lokalnych uwarunkowaniach ani o tym, że wycinany hektar lasu to jedyna tarcza chroniąca osiedle Jeziorna i okoliczne domy przed fetorem. Gdyby radni nie podnieśli rabanu, dziś pewnie nie byłoby o czym rozmawiać.
Komentarz redakcji
W internecie ruszyła machina dezinformacji. Przeciwnikom wycinki lasu próbuje się przypiąć łatkę hamulcowych, rzekomo torpedujących budowę chodników i infrastruktury w Nowej Wsi Ełckiej. Czas ostatecznie uciąć te bzdury i oddzielić fakty od taniej, internetowej propagandy.
Od kilku dni w przestrzeni publicznej krążą fałszywe oskarżenia, z których wynika, jakoby interwencja w obronie drzew oznaczała zablokowanie całej inwestycji drogowej. To wierutne kłamstwo, które wymaga stanowczego sprostowania. Sprawa od początku była jasna, a sprzeciw dotyczył wyłącznie jednego, wycinkowego elementu całego projektu.
Fakty są niepodważalne: protest radnych i mieszkańców odnosił się w 100 procentach do 2,5-kilometrowego odcinka ścieżki rowerowej biegnącej przez las. Walka toczyła się o jedną, fundamentalną dla zdrowia Ełczan kwestię, by trasa na tym konkretnym fragmencie została wybudowana po prawej stronie drogi, a nie przeniesiona na lewą. Tylko tyle i aż tyle.
Wszelkie plany dotyczące poprawy bezpieczeństwa w samej miejscowości Nowa Wieś Ełcka nigdy nie były przez nikogo kwestionowane. Budowa nowych chodników, wysepek spowalniających ruch, przejść dla pieszych czy nowej nawierzchni, to inwestycje absolutnie niezbędne, na które mieszkańcy czekają od lat.
Nikt tych elementów nie blokował. Nikt nie zgłaszał do nich najmniejszego sprzeciwu. Od pierwszego dnia dyskusji panowała pełna zgoda, że ta infrastruktura musi powstać.
Krótko i dosadnie: jeżeli ktokolwiek próbuje wmawiać opinii publicznej, że obrona lasu oznaczała zamach na chodniki w Nowej Wsi Ełckiej, mija się z prawdą lib pisząc dosadniej – kłamie. Robi to albo z pełną premedytacją, by zmanipulować nastroje i ubić na tym własny kapitał, albo jest kompletnym ignorantem, który zupełnie nie rozumie, czego dotyczył problem.
Obrona drzew przed bezmyślną wycinką i własnie poprawa bezpieczeństwa to nie jest hamowanie rozwoju lokalnej infrastruktury. To po prostu pilnowanie, by decydenci realizowali ten rozwój z głową, mądrze i bez niszczenia otoczenia. Las, jak na razie uratowano, a chodniki i tak powstaną. I to jest jedyna prawda o tej inwestycji







