Jak tłumaczą eksperci, prawo to dotyczy każdej działalności o charakterze zawodowym, gospodarczym, a także udziału w debacie publicznej. Wyjątkiem są wyłącznie prywatne, niekomercyjne działania. Jeśli więc stworzymy przy pomocy AI zabawną kartkę świąteczną dla rodziny, nie musimy jej specjalnie znakować. Sytuacja zmienia się drastycznie, gdy wkraczamy w przestrzeń publiczną lub biznesową.
Co to oznacza dla naszej lokalnej społeczności? Zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej, oznaczeniu podlega każdy „deepfake”, czyli obraz, nagranie wideo lub dźwięk, który przypomina realistyczny obiekt. Nowe zasady znajdą zastosowanie w wielu codziennych sytuacjach:Wygenerowanie przez internautę lub oponenta politycznego satyrycznego wideo, lub „deepfake’u” przedstawiającego wójta, prezydenta czy innej osoby publicznej w fikcyjnej sytuacji i opublikowanie go w mediach społecznościowych w celu krytyki, będzie teraz wymagało wyraźnego oznaczenia.
Nie trzeba natomiast oznaczać obiektów czysto fantastycznych (np. rysunku smoka) oraz tekstów informacyjnych, o ile zostały one poddane weryfikacji i kontroli redakcyjnej przez człowieka, który ponosi za nie odpowiedzialność.
Znakowanie musi być jasne, wyraźne i widoczne najpóźniej w momencie pierwszego kontaktu użytkownika z daną treścią. Zatajanie faktu użycia sztucznej inteligencji może okazać się bardzo kosztowne. Unijne rozporządzenie przewiduje drakońskie kary finansowe sięgające nawet 15 milionów euro lub 3 proc. rocznego obrotu przedsiębiorstwa. Mimo że polska Komisja Bezpieczeństwa i Rozwoju Sztucznej Inteligencji (KRiBSI), która ma egzekwować te przepisy, wciąż czeka na ostateczne zatwierdzenie, to sam obowiązek prawny już istnieje. Ewentualne naruszenia popełnione od 2 sierpnia będą mogły być karane z mocą wsteczną, gdy organ w pełni rozpocznie swoje działanie.
Warto pamiętać, że odpowiedzialność spada na twórcę treści (np. agencję reklamową czy internautę), a nie na platformę społecznościową, na której materiał został udostępniony. Oznacza to, że od dziś wszyscy musimy znacznie uważniej patrzeć nie tylko na to, co widzimy w internecie, ale też na to, co do niego wrzucamy.
Źródło: Opracowano na podstawie artykułu „Od 2 sierpnia treści tworzone w AI muszą być znakowane” autorstwa Tomasza Ciechońskiego i Katarzyny Żaczkiewicz-Zborskiej, opublikowanego w serwisie Prawo.pl.







