XV-Sesja-w-dniu-24-wrzesnia-2025-screenshot.png

Czy Wójt grozi palcem miejskim radnym?

Na lokalnej scenie politycznej w Ełku czasem nie liczy się to, co zostało powiedziane wprost, lecz to, co ukryto między wierszami. Wystarczy jedno zdanie wypowiedziane w odpowiednim momencie, by zasiać niepokój, przypomnieć o starych powiązaniach i subtelnie pokazać, kto naprawdę rozdaje karty. Wczorajsza sesja rady miasta pokazała, że w polityce nawet uprzejmy apel może zabrzmieć jak ostrzeżenie.

Podczas wczorajszej sesji Rady Miasta Ełku wójt gminy wiejskiej, Tomasz Osewski, rzucił niby zwykłe słowa o współpracy, ale ich wydźwięk mógł być niczym subtelny strzał ostrzegawczy zza kulis politycznej gry:

Jak mam drodzy radni i przyjaciele Gminy Ełk, i mieszkańcy, część z Was jest mieszkańcami Gminy Ełk, jak np. pani poseł, która mieszkała zawsze w Gminie Ełk […] współpracować, proszę o współpracę.

Na pierwszy rzut oka – uprzejmy apel. Ale czy przypadkiem nie kryje się tu elegancko zakamuflowane „wiem więcej niż Wam się wydaje”? Niektórzy odbierają to jako ostrzeżenie pod adresem radnych miejskich, którzy w praktyce mieszkają w gminie wiejskiej. Najmocniej mogło to dotyczyć Rafała Karasia i Stanisława Kopiczko– a to właśnie oni głosowali w sposób korzystny dla wójta

Do gry wchodzi też wątek rodzinno-politycznych powiązań. Przypomnijmy: Małgorzata Kopiczko, obecna wicestarosta, podczas ostatnich wyborów otwarcie popierała Osewskiego i deklarowała głos na niego. To z kolei sugeruje, że prawo wyborcze posiadała w gminie, nie w mieście.

Trudno więc uciec od wrażenia, że cała ta wypowiedź wójta brzmiała jak subtelne „pogrożenie palcem” – taki polityczny uśmiech przez zaciśnięte zęby. Miła otoczka, a pod spodem jasny przekaz: „znam Wasze adresy, pamiętajcie o tym przy głosowaniu”.

Ta partia szachów w lokalnej polityce właśnie zaczyna wyglądać jak prawdziwy thriller. A my – zostajemy na trybunach i będziemy się przyglądać, kto tu kogo ogra.

[Pójdę Boso]