Podczas wczorajszej sesji Rady Miasta Ełku wójt gminy wiejskiej, Tomasz Osewski, rzucił niby zwykłe słowa o współpracy, ale ich wydźwięk mógł być niczym subtelny strzał ostrzegawczy zza kulis politycznej gry:
Jak mam drodzy radni i przyjaciele Gminy Ełk, i mieszkańcy, część z Was jest mieszkańcami Gminy Ełk, jak np. pani poseł, która mieszkała zawsze w Gminie Ełk […] współpracować, proszę o współpracę.
Na pierwszy rzut oka – uprzejmy apel. Ale czy przypadkiem nie kryje się tu elegancko zakamuflowane „wiem więcej niż Wam się wydaje”? Niektórzy odbierają to jako ostrzeżenie pod adresem radnych miejskich, którzy w praktyce mieszkają w gminie wiejskiej. Najmocniej mogło to dotyczyć Rafała Karasia i Stanisława Kopiczko– a to właśnie oni głosowali w sposób korzystny dla wójta
Do gry wchodzi też wątek rodzinno-politycznych powiązań. Przypomnijmy: Małgorzata Kopiczko, obecna wicestarosta, podczas ostatnich wyborów otwarcie popierała Osewskiego i deklarowała głos na niego. To z kolei sugeruje, że prawo wyborcze posiadała w gminie, nie w mieście.
Trudno więc uciec od wrażenia, że cała ta wypowiedź wójta brzmiała jak subtelne „pogrożenie palcem” – taki polityczny uśmiech przez zaciśnięte zęby. Miła otoczka, a pod spodem jasny przekaz: „znam Wasze adresy, pamiętajcie o tym przy głosowaniu”.
Ta partia szachów w lokalnej polityce właśnie zaczyna wyglądać jak prawdziwy thriller. A my – zostajemy na trybunach i będziemy się przyglądać, kto tu kogo ogra.
[Pójdę Boso]







