75% zniżki i wieczny niedosyt
Spójrzmy prawdzie w oczy: ełcka piłka nożna, choć od dekad znajduje się w głębokiej defensywie i nie wychodzi poza niższe ligi, ma apetyt i wymagania godne Ligi Mistrzów. Prym wiedzie w tym MKS Mazur Ełk. Klub ten bezustannie głośno domaga się nowych inwestycji – brakuje im boisk, potrzebują nowych tablic wyników, wyższych dotacji, a ostatnio marzą im się nawet ogrzewane „balony” namiotowe do grania zimą. Bo pierwszy raz od kilkunastu lat trafiła się piłkarzom prawdziwa zima.
Jednak to, co najbardziej oburza w ełckim środowisku sportowym, to podwójne standardy. Mazur Ełk korzysta z gigantycznych, 75-procentowych zniżek na wynajem miejskich obiektów sportowych. W tym samym czasie inne kluby, reprezentujące dyscypliny odnoszące realne sukcesy, muszą płacić pełne stawki lub mogą liczyć na zaledwie 50% ulgi. To ekonomiczny absurd, w którym miasto niemal za darmo utrzymuje infrastrukturę dla jednej dyscypliny, podczas gdy reszta musi radzić sobie sama.
Radny z klapkami na oczach?
Trudno się jednak dziwić tej dysproporcji, gdy przyjrzymy się, kto w ratuszu pociąga za sznurki. Sytuacji z pewnością nie poprawia postawa radnego Pawła Sobolewskiego. Znany ze swojej wielkiej miłości do piłki nożnej, jako samorządowiec zdaje się skupiać wyłącznie na tej jednej, „swojej” dziedzinie. Zamiast dbać o zrównoważony rozwój całego ełckiego sportu i obiektywnie oceniać sukcesy, mamy do czynienia z faworyzowaniem jednej dyscypliny. Kiedy radny patrzy na sport w mieście wyłącznie przez pryzmat piłkarskiej murawy, inni sportowcy z góry skazani są na marginalizację.
Mistrzostwo wykuwane w ciszy
W cieniu wiecznie niezadowolonych piłkarzy i ich politycznych sojuszników dzieją się jednak rzeczy wielkie. To tam, na pełnopłatnych obiektach, w dusznych salach treningowych i na zimnej wodzie, wykuwają się sukcesy, o których ełcki futbol może tylko pomarzyć. Lista nazwisk, które w ostatnim czasie rozsławiły miasto na arenie międzynarodowej, jest imponująca:
- Natalia Kuczewska (MKB Mazur Ełk): Złoto Młodzieżowych Mistrzostw Europy U-23 w boksie. Zawodniczka światowego formatu, dominująca w ringu nad zawodniczakami całego świata.
- Oliwia Gajewczyk (Szkoła Walki Thor): Wicemistrzyni Świata w kickboxingu (K1). W Abu Dhabi pokonała rywalki z całego globu, stając na podium jednego z najtrudniejszych turniejów na świecie.
- Olaf Płatek (Judo Shamo Ełk): Multimedalista, seryjnie przywożący złoto z mat judo i sumo w całej Europie. Prawdziwy hegemon w swojej kategorii. Wielka nadzieja olimpijska naszego miasta
- Sekcja wioślarska UKS MOS Ełk: Klaudia Pankratiew (Mistrzyni Świata na ergometrze) i Julia Truszkowska (wicemistrzyni świata U-19) to dowody na to, że ełcka woda rodzi talenty najwyższej próby.
Sportowy policzek
Pytanie o sprawiedliwość staje się wręcz bolesne. Dlaczego zawodnicy, którzy reprezentują Polskę na arenie międzynarodowej, są traktowani przez miasto trochę po macoszemu, podczas gdy lokalny futbol płaci ułamek kosztów za wynajem i wciąż żąda nowych hal czy boisk przy wsparciu „swojego” radnego?
Uleganie najgłośniej krzyczącym to fatalny komunikat wysłany do młodzieży: „Nie liczy się to, jak ciężko trenujesz i jakie masz wyniki, ale to, kogo znasz w urzędzie i jak skutecznie potrafisz domagać się przywilejów”.
Czas na audyt sumienia
Jeśli Ełk chce być postrzegany jako miasto prawdziwego sportu, ratusz musi przestać ulegać presji krzykaczy i wąskich interesów radnych. Czas wyrównać szanse, ujednolicić system zniżek za wynajem obiektów i zacząć inwestować w tych, którzy z dumą i sukcesami wznoszą flagę z ełckim herbem na najwyższe stopnie podium. W przeciwnym razie prawdziwi mistrzowie w końcu wyjadą tam, gdzie się ich docenia, a nam zostanie jedynie słuchanie ciągłych narzekań na brak „podgrzewanej murawy”.







