Fot. UM Ełk

Ełk oddaje działkę, bo nie zbudował stanicy. Zmarnowana szansa i 896 tys. zł w tle

Miasto Ełk straciło nieruchomość wartą blisko 900 tys. zł. Dlaczego? Bo przez niemal dekadę nie zrealizowało celu, do którego się zobowiązało – budowy stanicy wodnej. Teraz, zamiast rozwijać turystykę nad Jeziorem Ełckim, działka wraca do Skarbu Państwa.

Chodzi o nieruchomość przy ujściu rzeki Ełk (działka nr 791/4), przekazaną miastu w 2014 r. przez ówczesną Agencję Nieruchomości Rolnych. Przekazanie było bezpłatne, ale z jasnym warunkiem – w ciągu 9 lat miała tam powstać stanica wodna z infrastrukturą. W przeciwnym razie miasto miało oddać wartość działki.

Lata mijały, a na działce nie powstało nic. Pojawiały się projekty, dokumentacje, wzmianki w strategiach i raportach. Ale realnych prac nie rozpoczęto. 

Co istotne, jeszcze w 2024 roku w oficjalnych komunikatach miasto przekonywało, że inwestycja zostanie zrealizowana. Zapowiadano budowę „Parku rekreacyjno-wypoczynkowego wraz z przystanią kajakową przy ujściu rzeki Ełk” – o czym informowano m.in. na łamach PAP Samorząd . W świetle obecnych decyzji okazuje się, że były to wyłącznie deklaracje, które nie znalazły odzwierciedlenia w rzeczywistych działaniach.

W 2024 roku kontrola Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa potwierdziła brak inwestycji, instytucja zażądała zwrotu 896 tys. zł. To kwota wynikająca z operatu szacunkowego.

Po negocjacjach KOWR zgodził się na inny wariant: zwrot samej działki w akcie notarialnym, bez przelewania pieniędzy. Rada Miasta Ełku musiała podjąć uchwałę – i tak się stało. Koszty notarialne poniesie miasto. 

Działka miała być częścią projektu rekreacyjnego, wpisanego nawet do strategii MOF Ełk 2030. Miały być kajaki, infrastruktura, nowe życie nad jeziorem. Został papier, dobre chęci i strata.