Strona główna » Felietony/opinie » Hejtu naszego powszedniego… racz dać im Panie
Felietony/opinie Opinie

Hejtu naszego powszedniego… racz dać im Panie

foto: Hejter/pixabay.com

Przy­pa­dek? Zbieg oko­licz­no­ści? Czy padli­śmy ofia­rą domo­ro­słych albo zawo­do­wych hake­rów ze wzglę­du na to, że pisze­my kry­tycz­nie o dzia­ła­niach władz mia­sta? Czy to moż­li­we? Nie skar­ży­my się i nie bia­do­li­my, ale oko­licz­no­ści temu towa­rzy­szą­ce są co naj­mniej zastanawiające.

Czy moż­na bez­kar­nie ata­ko­wać czy­jąś stro­nę inter­ne­to­wą? Pyta­nie reto­rycz­ne. Dla­te­go spra­wę ata­ków na nasz ser­wis skie­ro­wa­li­śmy do odpo­wied­nich komó­rek w Komen­dzie Woje­wódz­kiej Poli­cji w Olsz­ty­nie. Bowiem tłu­mie­nie kry­ty­ki pra­so­wej jest karal­ne. Zoba­czy­my, co wyka­że śledz­two. Z naszych infor­ma­cji wyni­ka już, że ata­ki te były zlecone.

Nasza fir­ma, na któ­rej opie­ra­my nasz ser­wis inter­ne­to­wy, po zba­da­niu spra­wy od stro­ny tech­nicz­nej, w odpo­wie­dzi na naszą inter­wen­cję, napi­sa­ła: Na pod­sta­wie ana­li­zy dzien­ni­ków dostę­po­wych zaob­ser­wo­wa­li­śmy, że więk­szość ruchu na stro­nę to zagra­nicz­ne ser­we­ry dedykowane/VPS oraz adre­sy wyj­ścio­we z VPN i sie­ci TOR.
Czym jest TOR? To tzw. ciem­ny inter­net, któ­ry ukry­wa IP użyt­kow­ni­ka, w wyni­ku cze­go ten sta­je się cał­ko­wi­cie ano­ni­mo­wy. Z tej prze­glą­dar­ki korzy­sta­ją m.in. hake­rzy, prze­stęp­cy, pedo­fi­le czy han­dla­rze narkotyków.

Czy więc zja­wi­li się przy­pad­kiem, czy może są fana­mi mia­sto — gazety.pl? Wie­my już, że takie usłu­gi kosz­tu­ją i to cał­kiem nie­ma­łe pie­nią­dze. Kto więc za to zapła­cił i kto zle­cił usługę?

W książ­ce Cesarz” Ryszar­da Kapu­ściń­skie­go jest taki frag­ment o pod­wład­nych, któ­rym nie trze­ba nawet wyda­wać roz­ka­zów. Oni prze­ści­ga­ją się w odga­dy­wa­niu inten­cji wład­cy, wyprze­dza­ją je i reali­zu­ją. Nie ma koniecz­no­ści wyda­wa­nia pole­ceń, dwór anty­cy­pu­je myśli Naj­ja­śniej­sze­go Pana i wpro­wa­dza je w czyn. Wszyst­ko po to, żeby był zado­wo­lo­ny, a przy tym doce­nił i nagrodził.
Z socjo­tech­nicz­nej per­spek­ty­wy, to każ­da wła­dza potrze­bu­je cze­goś takie­go jak wen­ty­le bez­pie­czeń­stwa”, poprzez któ­re ulat­nia się ciśnie­nie nagro­ma­dzo­ne w systemie.
W okre­sie PRL‑u rolę takich wen­ty­li speł­nia­ła mło­dzie­żo­wa sce­na muzy­ki roc­ko­wej. Cho­dzi­ło o to, żeby bunt mło­dych wobec sys­te­mu mógł się w mia­rę bez­piecz­ny dla wła­dzy spo­sób roz­ła­do­wać na kon­cer­tach i w całym dru­gim obie­gu sub­kul­tu­ro­wym. Tym­cza­sem w nar­ra­cji pro­wa­dzo­nej z pozio­mu nie­któ­rych wło­da­rzy wyni­ka, że w mie­ście jest, jak śpie­wał Muniek Stasz­czyk: Jest super, jest super, więc o co ci cho­dzi?”. Nawet banal­ne arty­ku­ły doty­czą­ce fak­tu, iż psy sra­ją na chod­ni­kach i traw­ni­kach, ich wła­ści­cie­le nie sprzą­ta­ją, a psie odcho­dy szpe­cą mia­sto, trak­to­wa­ny jest jako zamach.

Nie­ste­ty, nie­któ­re lokal­ne media spro­wa­dzo­ne zosta­ły w Ełku do roli kla­kie­rów władzy.
Czy taka jest rola pra­sy? Czy nie wystar­czą laur­ki i pane­gi­ry­ki wytwa­rza­ne w wydzia­łach pro­mo­cji i poprzez zapew­ne suto opła­ca­ne agen­cje rekla­mo­we? Dla­te­go ośmie­la­my się otwar­tym tek­stem mówić, iż mamy pra­wo pisać o tym, co uwa­ża­my za god­ne kry­ty­ki. Jeśli podej­mo­wa­ne są przez jakieś nie­wi­dzial­ne siły dzia­ła­nia zmie­rza­ją­ce do ode­bra­nia nam takie­go pra­wa poprzez ata­ki na ser­we­ry i zakaz umiesz­cza­nia reklam, to jest to sytu­acja bez­pre­ce­den­so­wa, któ­ra ude­rza w wol­ność pra­sy. Jeśli np. mia­sto” nie zga­dza się z tym, co pisze­my, to ma moż­li­wość wyar­ty­ku­ło­wa­nia swo­ich racji, gdyż zgod­nie z dzien­ni­kar­skim rze­mio­słem, zawsze zwra­ca­my się do dru­giej stro­ny z proś­bą o komen­tarz i usto­sun­ko­wa­nie się do spra­wy, któ­rą nagła­śnia­my lub opie­ra­my się dowo­dach, nagra­niach sesyj­nych, dokumentach.
Zbli­ża­ją się wybo­ry samo­rzą­do­we, czy­li gorą­cy okres dla lokal­nych poli­ty­ków i lokal­nych mediów. Nie chce­my, żeby był to okres bez­par­do­no­wej nawa­lan­ki z jed­nej stro­ny, z dru­giej zaś cukrze­nia, lukro­wa­nia i zakli­na­nia rze­czy­wi­sto­ści. Jak­kol­wiek banal­nie to zabrzmi, to nam rów­nież zale­ży na tym, żeby wykre­owa­ny obraz Ełku był per­fek­cyj­ny. Nie będzie jed­nak taki, jeśli będzie­my uda­wać, że tych przy­kła­do­wych psich odcho­dów na chod­ni­kach i traw­ni­kach nie ma, bo od takie­go myśle­nia one wca­le nie znikną.
Nas cią­gle nur­tu­je pyta­nie — komu tak moc­no prze­szka­dza­my, czyj wize­ru­nek burzymy?

6 komentarzy

napisz komentarz
  • Gdy­by­ście napia­sli praw­dę o tej eki­pie ludzie wywieź­li­by ich na taczkach.

  • Przy­kle­je­nie wie­lo­let­nie do stol­kow jest tak sil­ne że powo­du­je uru­cho­mie­nie brud­nych metod. Redakcjo
    trzy­maj się.

    • Przy­da­ła­by się soli­dar­no­ści reak­cja innych miej­sco­wych mediów a tu cisza. Wstyd.

  • hmmm… oby nie za pozno na powsta­nie rze­tel­nych mediow w tym mie­scie… trzy­mam kciu­ki za wytrwa­losc i kon­se­kwent­nosc… cho­ciaz obec­ne wla­dze wnio­skow z nicze­go nie wyciagaja…

  • Pyta­nie na koń­cu arty­ku­łu — to chy­ba pyta­nie reto­rycz­ne? Ja jed­nak posło­dzę — gaze­ta obiek­tyw­na, cie­ka­wa, taka jaka powin­na być i jakie powin­ny być wszyst­kie media. Pozdra­wiam serdecznie

    • Widzi­my co się dzie­je jeste­śmy z wami. Wła­dzy to w wybo­rach nie pomoże.