Do naszej redakcji wpłynęła skarga od zdesperowanego pasażera, który regularnie korzysta z połączeń na trasie Olsztyn – Szczytno – Ełk. Z jego relacji wyłania się obraz głębokiego kryzysu organizacyjnego.
– Zmuszano nas do czekania bez informacji na kilkunastostopniowym mrozie – pisze nasz Czytelnik.
Lista zarzutów jest długa. Odwołania pociągów rujnują codzienne plany mieszkańców regionu. Gdy uruchamiana jest Zastępcza Komunikacja Autobusowa (ZKA), pasażerowie często są pozostawieni sami sobie, co generuje stres i dodatkowe koszty. Szalę goryczy przelały sytuacje, gdy na trasę wyjeżdżały małe szynobusy, w których na 60 miejscach siedzących tłoczyło się ponad 100 osób. Co więcej, próby interwencji u rzecznika spółki miały spotykać się z lekceważącym i pozbawionym empatii traktowaniem.
Zdesperowani podróżni nie poprzestali na liście do redakcji – skargi powędrowały również do Urzędu Transportu Kolejowego, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko-Mazurskiego oraz Rzecznika Praw Pasażera.
Zapytaliśmy dyrekcję Polregio o powody tego paraliżu. Oto czego się dowiedzieliśmy.
„Zima zaskoczyła wszystkich” i lawina awarii
Odpowiedź przewoźnika brzmi znajomo. Według przedstawicieli Polregio, na przełomie grudnia i stycznia w regionie wystąpiły „niezwykłe warunki atmosferyczne”. „Zima zaskoczyła wszystkich, również przewoźników kolejowych” – tłumaczy spółka.
Mróz bezlitośnie obnażył braki taborowe. Pojazdy spalinowe, obsługujące linię do Szczytna, masowo ulegały poważnym awariom, które na długo wykluczały je z użytku. Polregio zapewnia, że do napraw skierowano pracowników w godzinach nadliczbowych i posiłkowano się zewnętrznymi serwisami. Problemem okazał się jednak brak części zamiennych oraz ograniczona dostępność mechaników, co jeszcze bardziej wydłużyło przestoje. Trudno wskazać konkretnych winnych – spółka deklaruje jedynie wdrożenie działań zapobiegawczych na przyszłość.
Tłok w szynobusach? „Nie gwarantujemy miejsc siedzących”
Dlaczego na popularnych trasach kursowały małe, pękające w szwach szynobusy? Polregio tłumaczy to prosto: brakiem sprawnego sprzętu. Przewoźnik próbował ratować sytuację, wynajmując autobusy, które jechały bezpośrednio z Olsztyna do Szczytna (bez stacji pośrednich), jednak przewoźnicy kołowi nie zawsze byli dostępni.
Spółka przypomina jednak pasażerom o ważnej, choć bolesnej zasadzie: regionalny przewoźnik kolejowy nie ma obowiązku zapewnienia miejsca siedzącego. „Pojemność naszych pojazdów wykazywana jest łącznie z miejscem do stania” – czytamy w odpowiedzi. Oznacza to, że z punktu widzenia przepisów, pojazd SA106 oficjalnie mieści 120 osób, a większy SA133 – aż 254 osoby. Tłok jest więc, z perspektywy regulaminu, w pełni legalny.
Brak informacji na mrozie? Winna infrastruktura
Pasażerów najbardziej bolał jednak brak jakichkolwiek komunikatów podczas przymusowego postoju na mrozie. Tu Polregio odbija piłeczkę w stronę zarządcy infrastruktury (PKP PLK), który odpowiada za systemy megafonowe i wyświetlacze na stacjach. „System informacji pasażerskiej nie jest czytelny dla podróżnych i niejednokrotnie mógł wprowadzać w błąd. Czekamy na skuteczną interwencję na nasze pisma” – tłumaczy przewoźnik, przyznając jednocześnie, że w przypadku nagłych awarii na szczerym polu, czas na reakcję i poinformowanie pasażerów był fizycznie niemożliwy.
Rzecznik pod lupą i przeprosiny
Co z doniesieniami o arogancji rzecznika prasowego? Dyrekcja przyznaje, że trudno ocenić sytuację bez jej bezpośredniego świadkowania. Sugeruje jednak, że rzecznik mógł nie posiadać pełnych danych z trasy na gorąco, co w efekcie wywołało frustrację u dzwoniących. Spółka poinformowała nas, że w tej sprawie toczy się wewnętrzne postępowanie wyjaśniające.
„Jest mi niezwykle przykro, że nasi podróżni w ostatnim czasie doświadczyli tylu niedogodności. Ogromnie przepraszam za wszystkie trudności!” – pisze w konkluzji przedstawiciel Polregio. Przewoźnik deklaruje, że sytuacja została opanowana i od tygodnia pociągi kursują zgodnie z planem.
Komentarz redakcji: Przeprosiny cieszą, jednak zrzucanie winy na zimę w naszej szerokości geograficznej brzmi jak anegdota z minionej epoki. Przypominanie pasażerom, zmuszonym do stania w ścisku, że „nie mają gwarancji miejsca siedzącego”, to z kolei zagrywka, która nie buduje zaufania do kolei regionalnej. Będziemy trzymać rękę na pulsie i monitorować, czy zimowe lekcje zostały przez Polregio faktycznie odrobione.







