Strona główna » Ja się pytam » Ja się pytam- IREK DZIENISIEWICZ
Ja się pytam

Ja się pytam- IREK DZIENISIEWICZ

dzienisiewicz-216404 (Kopiowanie)Jaki jest Państwa stosunek do tematu likwidacji gimnazjów. Czy jako samorządowcy znający bolączki oświaty, popieracie pomysł powrotu do poprzedniego systemu, czyli do 8 klas podstawówki i później 4 lat liceum?


 

 

 

ARTUR URBAŃSKI
z-ca prezydenta Ełku
– Pod koniec lat 90-tych XX w. polskie samorządy poniosły duże wydatki na tworzenie gimnazjów. Społeczności powstałych placówek gimnazjalnych z wielkim zapałem zaangażowały się w kreowanie nowej filozofii, mądrej szkoły dla młodych ludzi. Mity jakie krążą o tych szkołach nie znajdują potwierdzenia w żadnych badaniach, analizach czy raportach. Agresja, której podobno gimnazja są siedliskiem, wg badań zdecydowanie większym problemem jest w szkołach podstawowych ( klasy IV-VI). Raport IBE PISA zwraca uwagę na zdecydowaną poprawę kształcenia naszych 15 -latków. Gimnazja wykreowały w Polsce cały szereg dobrych praktyk tak edukacyjnych jak i wychowawczych. Przejście do gimnazjum dla wielu uczniów jest szansą na odklejenie się od etykiety nadanej mu w szkole podstawowej. Mitem jest również, iż wyrywa się dziecko 13-letnie z jego środowiska (szkoły podstawowej).Gimnazja są rejonowe i młody człowiek dalej uczy się z rówieśnikami z rejonu. Kolejny fakt mówiący o potrzebie istnienia tych szkół to idea wyrównywania szans edukacyjnych dzieci z miast i wsi. Myślę też, że nie ma też nic złego w oddzieleniu dzieci (dziś już bywa, że niespełna 6- letnich) od 15 -letniej młodzieży. Sądzę, że gimnazja potrzebują dziś wsparcia i pomocy w wielu płaszczyznach swojej działalności, ale z pewnością są mocnym ogniwem polskiego systemu edukacji.


Chojnowski-Marek (Kopiowanie)MAREK CHOJNOWSKI
starosta ełcki
– Odkąd pamiętam, w Polsce trwa reforma szkolnictwa. Wspomnę tylko o 7-, potem 8-ośmioletniej szkole podstawowej, pomysłach na 10-ciolatkę i ostatnie pomysły – utworzenie czegoś pośredniego, na wzór przedwojenny – gimnazjum i sześcioletniej szkoły podstawowej. Czy należy coś zmieniać? – nie wiem. Do niedawna najbardziej stabilną częścią systemu edukacji były szkoły zawodowe oraz średnie. Dodatkowe reformy programów nauczania tzw. podstawy programowej wywaliły wszystko w kosmos! Dziś w szkołach ponadgimnazjalnych przez pierwsze miesiące nauki nauczyciele próbują ustalić poziom wiedzy uczniów, wyrównują poziomy i zaczynają uczyć, lecz w zależności od wybranego rozszerzenia niektóre przedmioty kończą się już po pierwszej klasie.Czy w ogóle coś zmieniać? – pewnie tak. Potrzebna jest szeroka dyskusja środowisk związanych z edukacją, konsultacja z samorządami. Do tej pory, przy wszystkich tych reformach nikt nie pytał samorządów o zdanie, czy np. organizować gimnazja, czy posyłać obowiązkowo sześciolatki do pierwszej klasy itp. Kiedyś było to zrozumiałe, bo samorządów nie było. Teraz to samorząd ma obowiązek prowadzenia szkół, i wypadałoby zapytać, choćby formalnie, co mamy do powiedzenia w tej sprawie. Widocznie ktoś (niezależnie od opcji politycznej) zawsze wie najlepiej i nie musi nikogo pytać o zdanie. Kto to jest ten „Ktoś”, to ja nie wiem – może jakieś „zielone ludziki”?


12091350_1040489919316529_2354473764711395758_o (Kopiowanie)JERZY CZEPUŁKOWSKI
Zjednoczona lewica
– Likwidacja gimnazjów to jeden z postulatów programowych Zjednoczonej Lewicy. ZL uważała, i nadal uważa, że reforma edukacji przeprowadzona przez AWS była fatalna. Doprowadziła do utworzenia gimnazjów, gdzie w jednej placówce szkolnej skoncentrowane zostały wszystkie problemy młodzieży, charakterystyczne dla wieku dojrzewania. W praktyce doprowadziła do likwidacji szkolnictwa zawodowego, a 3-letnie liceum stało się szkołą, w której przez pierwszy rok mieliśmy do czynienia z adaptacją uczniów do nowych warunków, drugi rok był czasem intensywnej nauki, a trzeci rok – praktycznie czasem przygotowywania się do matury. Jestem za tym, aby klasy 1 i 2 gimnazjum usytuować jako klasy 7 i 8 szkoły podstawowej, natomiast klasę 3 gimnazjum jako klasę 1 -czteroletniej szkoły ponadpodstawowej. Zmiany te nie mogą być zmianami technicznymi, musi je poprzedzić przebudowa programu, koncepcja wykorzystania obiektów szkolnych oraz pełnego zagospodarowania nauczycieli


12193444_431968686997647_1748278504443122877_n (Kopiowanie)WOJCIECH KOSSAKOWSKI
poseł na sejm PiS
– Podstawowym grzechem przy powołaniu gimnazjów był brak społecznej debaty na ten temat. Nie wysłuchano argumentów przeciwników, którzy wskazywali na wady nagłego przerwania procesu wychowawczego wobec trzynastolatków, oderwania ich od wychowawców oraz środowiska szkolnego i przeniesienia do nowej przestrzeni fizycznej i społecznej. Argument o konieczności oddzielenia gimnazjalistów od dzieci w wieku wczesnoszkolnym jest nieprawdziwy, ponieważ klasy I-III są tradycyjnie oddzielane od starszych klas szkoły podstawowej, tak przestrzennie, jak i organizacyjnie. Gimnazjum stało się raczej wyższym etapem szkoły podstawowej, niżeli szkołą średnią. Podział gimnazjów na tworzące zespoły z „podstawówkami” (głównie na wsi), na samodzielne szkoły (przeważnie w średnich i większych miastach oraz wiejskich siedzibach gmin) oraz na gimnazja w zespołach z elitarnymi liceami (średnie i większe miasta) przekreśla ideę wyrównywania szans. Podniósł się formalny poziom wykształcenia społeczeństwa polskiego, na pewno nie da się jednak obronić teza, że dzięki gimnazjom podniosła się jakość polskiej edukacji. I nie pomoże tu argument o poprawie wyników w badaniach PISA, ponieważ badają one tylko wąski zakres efektów edukacyjnych metodami testowymi.


ANDRZEJ MACIEJEWSKI
poseł, Kukiz 15
– Nasze szkolnictwo od 26 lat przeżywa pasmo eksperymentów. Jednym z nich jest fatalny pomysł i realizacja gimnazjów. Edukacja ma być spójną i logiczną konstrukcją. W szkołach dzieci mają się kształcić, ale i wychowywać. Nauka w szkole ma być ściśle powiązana z domem, a nauczyciele mają wspierać rodziców w procesie wychowawczym. Sprowadziliśmy szkoły, w tym gimnazja, do „produkcji” absolwentów. Zamieniliśmy ucznia w statystykę i wykres graficzny. Zapomnieliśmy, że nie da się nauczać wiedzy bez świata wartości i zasad, takich jak przyjaźń, uczciwość, pracowitość, solidarność. Szkolnictwo zawodowe praktycznie wymarło, gimnazja stały się sztucznym tworem bez pomysłu. Daliśmy się uwieść amerykanizacji i wszechwładnym testom. Prawdziwą wiedzę sprowadziliśmy do „rosyjskiej ruletki” w odpowiedziach A, B, C na chybił trafił. Wniosek jest smutny, gimnazja nie uczą wiedzy ogólnej a tym bardziej zawodowej. Coraz niższy poziom matur potwierdza, że tylko systematyczne nauczanie, na odpowiednim poziomie i o odpowiednich wymaganiach przynosi owoce. Inna sprawa to likwidacja Wyższych Szkół Pedagogicznych kształcących nauczycieli praktyków. Gimnazjum to tylko mała „wadliwa cegiełka” w całym murze niemocy polskiej edukacji.


3 komentarze

napisz komentarz
  • A ja się pytam , kto to jest ten no , jak mu tam Irek Dzienisiewicz ?? to jakiś Elcki trybun ludowy ??takie pytania to zostaw ludziom od których zaleza decyzje w sprawie zmian w szkolnictwie !!!

  • Nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się że to obniży mimo wszystko koszty administracyjne i uspokoić przede wszystkim młodzież, która dostaje w gimnazjum malpiego rozumu.