Strona główna » Ja się pytam » Ja się pytam©- znak równości?
Ja się pytam

Ja się pytam©- znak równości?

W obec­nym cza­sie pre­zy­den­ci, bur­mi­strzo­wie, wój­to­wie wybie­ra­ni są w tzw. wybo­rach bez­po­śred­nich. Sta­ro­sto­wie i mar­szał­ko­wie woje­wództw wybie­ra­ni są dro­gą pośred­nią, czy­li poprzez gło­so­wa­nie rad­nych. Pre­zy­dent, bur­mistrz czy wójt, mają pod sobą budżet, spół­ki komu­nal­ne itp. Mają tak­że prze­są­dza­ją­cy wpływ na mia­no­wa­nie i odwo­ły­wa­nie osób zarzą­dza­ją­cych spół­ka­mi i insty­tu­cja­mi pod­le­gły­mi prezydentowi/burmistrzowi. Do 2002 roku byli oni wybie­ra­ni przez radę mia­sta czy gmi­ny, któ­ra spra­wo­wa­ła kon­tro­lę nad prezydentem/burmistrzem/wójtem. Obec­nie są wybie­ra­ni w wybo­rach bez­po­śred­nich, a ich pozy­cja sta­ła się bar­dzo sil­na, przez co rada miasta/ gmi­ny nie spra­wu­je już tak sil­nej kon­tro­li nad tym orga­nem wyko­naw­czym. Ina­czej kodeks wybor­czy sta­no­wi w spra­wie sta­ro­stów, ci nato­miast wybie­ra­ni są przez radę powia­tu, któ­ra może decy­do­wać o ich odwo­ła­niu. Sta­ro­sta peł­ni w powie­cie podwój­ną funk­cję: jest prze­wod­ni­czą­cym kole­gial­ne­go orga­nu wyko­naw­cze­go powia­tu – zarzą­du oraz jed­no­oso­bo­wym orga­nem wyko­naw­czym powia­tu. Czy więc w obec­nym sys­te­mie demo­kra­tycz­nym nale­ża­ło­by posta­wić w wybo­rze znak rów­no­ści mię­dzy tymi orga­na­mi? Jakie były­by plu­sy i minu­sy takich zmian?[fruitful_sep]

Zobacz odpowiedzi

 

URSZULA PODURGIEL STOWARZYSZENIE ADELFI  Wła­ści­wie to nie­ko­niecz­nie ma zna­cze­nie. Pro­szę zauwa­żyć, że w jed­nym, jak i dru­gim przy­pad­ku toczy się zawsze w wybo­rach wal­ka o więk­szość. Wła­ści­wie to nie­ko­niecz­nie ma zna­cze­nie. Pro­szę zauwa­żyć, że w jed­nym, jak i dru­gim przy­pad­ku toczy się zawsze w wybo­rach wal­ka o więk­szość. Każ­da opcja poli­tycz­na chce mieć więk­szość w radzie wła­śnie po to, żeby decy­do­wać. Jak ma się więk­szość, a do tego burmistrza/prezydenta z tej samej opcji, ma się swo­bo­dę decy­zyj­ną, o ile oczy­wi­ście komi­tet, czy par­tia trzy­ma dys­cy­pli­nę. Jeże­li ma się więk­szość w sta­ro­stwie lub urzę­dzie mar­szał­kow­skim mamy zagwa­ran­to­wa­ne, że sta­ro­sta, czy mar­sza­łek będzie też z naszej opcji poli­tycz­nej. Taka jest gra, zawsze tak pró­bu­je się to usta­wiać, aby moż­na było zabez­pie­czyć naj­więk­szy wpływ. Prze­ciw­wa­gą, sytu­acją ide­al­ną, jest dys­ku­sja mery­to­rycz­na, któ­rej nie umie­my pro­wa­dzić. Gdy­by zało­żyć, że deli­be­ra­tyw­nie moż­na się zawsze doga­dać i jed­nak pogo­dzić róż­ne inte­re­sy, lub po pro­stu zgo­dzić się na to, że rada zde­cy­du­je, jak uwa­ża, i nie będą to decy­zje po klu­czu poli­tycz­nym, a wyni­ka­ją­ce w oso­bi­ste­go prze­ko­na­nia poszcze­gól­ne­go rad­ne­go, to może nie trze­ba by było robić tych wszyst­kich poli­tycz­nych fikoł­ków. Ktoś napę­dza tę machi­nę dzie­le­nia, mówie­nia: jak nie nasz to wróg, jak myśli ina­czej to zły i jest naszym wro­giem. Mamy kolo­sal­ny pro­blem z róż­no­rod­no­ścią, któ­ra wyda­je się zagro­że­niem, a nie szan­są na posze­rze­nie hory­zon­tów. Mamy kolo­sal­ny pro­blem z dia­lo­giem. Kom­pro­mi­sy mogą ozna­czać stra­tę wpły­wów, pie­nię­dzy. Ja, w poli­ty­ce jesz­cze nie widzia­łam praw­dzi­wej otwar­to­ści na kom­pro­mis. W takim kon­tek­ście naj­waż­niej­szy jest wybór demo­kra­tycz­ny, a nie już for­ma bez­po­śred­nia czy pośred­nia. Bo jeże­li nie jeste­śmy wol­ni od sys­te­mu i ukła­du, w każ­dej for­mie pró­bu­je­my zacho­wać sta­tus quo.■


MICHAŁ TYSZKIEWICZ Rad­ny MIASTA EŁKU Dzi­wi mnie tro­chę taki sys­te­mo­wy bała­gan. Obec­nie gło­su­je­my na kon­kret­ne nazwi­ska, wybie­ra­jąc wój­tów, bur­mi­strzów i pre­zy­den­tów miast. Dla­cze­go mie­li­by­śmy nie decy­do­wać, kto pokie­ru­je samo­rzą­dem na szcze­blu powia­to­wym czy woje­wódz­kim? Bez­po­śred­nie wybo­ry sta­ro­stów w powia­tach, jak i mar­szał­ków w woje­wódz­twach, to — moim zda­niem — dobre roz­wią­za­nie. Dzi­wi mnie tro­chę taki sys­te­mo­wy bała­gan. Obec­nie gło­su­je­my na kon­kret­ne nazwi­ska, wybie­ra­jąc wój­tów, bur­mi­strzów i pre­zy­den­tów miast. Dla­cze­go mie­li­by­śmy nie decy­do­wać, kto pokie­ru­je samo­rzą­dem na szcze­blu powia­to­wym czy woje­wódz­kim? Bez­po­śred­nie wybo­ry sta­ro­stów w powia­tach, jak i mar­szał­ków w woje­wódz­twach, to — moim zda­niem — dobre roz­wią­za­nie. To jest tak­że dobry spo­sób na roz­wój spo­łe­czeń­stwa oby­wa­tel­skie­go. Każ­dy samo­rzą­do­wiec wybra­ny w wybo­rach bez­po­śred­nich ma sil­ny man­dat spo­łecz­ny. Tak wybra­ny sta­ro­sta czy mar­sza­łek z powo­dze­niem zastą­pił­by obec­ne zarzą­dy w tych samo­rzą­dach, co w ska­li kra­ju przy­nio­sło­by dodat­ko­we oszczęd­no­ści. Oczy­wi­ście, powin­ni mieć pra­wo, cho­ciaż­by do zastęp­cy, jed­nak nie z wybo­ru rad­nych, z któ­ry­mi czę­sto sta­ro­ście czy mar­szał­ko­wi nie po dro­dze. Myślę, że nale­ża­ło­by pozwo­lić wybra­ne­mu bez­po­śred­nio przez miesz­kań­ców wspól­no­ty lokal­nej sta­ro­ście czy mar­szał­ko­wi, by sam mógł dobie­rać sobie współ­pra­cow­ni­ków tak jak pre­zy­dent czy wójt. Widzę więc same plu­sy w tej pro­po­zy­cji, choć pew­nie minus będzie tam, gdzie wybra­ny sta­ro­sta nie będzie miał popar­cia u więk­szo­ści wybra­nych rad­nych powia­to­wych. Jed­nak przy­kład pre­zy­den­ta Ełku, któ­ry w jed­nej z kaden­cji miał tyl­ko jed­ne­go rad­ne­go z wła­sne­go ugru­po­wa­nia, a potra­fił prze­ko­nać wszyst­kich do pro­po­no­wa­nych zmian, poka­zu­je, że i ze sta­ty­sty­ką w radzie też moż­na sobie poradzić.Mam nadzie­ję, że obec­ny par­la­ment solid­nie przy­ło­ży się do kodek­su wybor­cze­go i wpro­wa­dzi też dwu­ka­den­cyj­ność, oczy­wi­ście taką, któ­ra nie dzia­ła wstecz. Jestem zwo­len­ni­kiem wpro­wa­dze­nia dwóch 5‑letnich kaden­cji na każ­dym szcze­blu wła­dzy samo­rzą­do­wej i pań­stwo­wej, od rad­ne­go po gło­wę państwa.■


ROBERT KLIMOWICZ RADNY MIASTA EŁKU Każ­dy spo­sób wybo­ru pre­zy­den­ta, bur­mi­strza czy wój­ta ma swo­je wady i zale­ty. Gdy­by spró­bo­wać dokład­nie prze­ana­li­zo­wać, jaki sys­tem jest lep­szy, to przy­pusz­czam, że nikt nie udzie­lił­by jed­no­znacz­nej odpo­wie­dzi. Moim zda­niem zale­ży to od tego, jacy ludzie są wybie­ra­ni do spra­wo­wa­nia funk­cji publicz­nych — kto zosta­je rad­nym, pre­zy­den­tem, bur­mi­strzem, czy wój­tem. Jeże­li posta­wi­my na ludzi mądrych, mery­to­rycz­nych, umie­ją­cych wspól­nie pra­co­wać, roz­ma­wiać i wypra­co­wy­wać kom­pro­mi­sy to napraw­dę nie ma zna­cze­nia spo­sób wybo­ru wło­da­rza gmi­ny. Jeśli jed­nak źle wybie­rze­my, to bez wzglę­du na sys­tem, będzie­my mie­li do czy­nie­nia z wiecz­nym kon­flik­tem, jało­wy­mi spo­ra­mi i stra­co­nym cza­sem dla lokal­ne­go samorządu.■


JOANNA PORUCZNIK RADNA MIASTA EŁKU Uwa­żam, że obec­ny spo­sób wybie­ra­nia pre­zy­den­tów miast (bur­mi­strzów i wój­tów) jest bar­dzo dobry i nie nale­ży go zmie­niać. Oso­ba star­tu­ją­ca w wybo­rach na pre­zy­den­ta, bur­mi­strza lub wój­ta otrzy­mu­je swo­isty man­dat zaufa­nia od spo­łecz­no­ści doko­nu­ją­cej wybo­ru na takie sta­no­wi­sko. Może rów­nież zwe­ry­fi­ko­wać taką oso­bę przy kolej­nych wybo­rach. Jest to spo­sób przej­rzy­sty i jasny dla każ­de­go. Uwa­żam, że spo­sób wybie­ra­nia sta­ro­sty powia­tu nale­ża­ło­by dosto­so­wać do spo­so­bu, w jaki wybie­ra­ni są pre­zy­den­ci miast (bur­mi­strzo­wie i wój­to­wie). Przy bar­dzo nie­sta­bil­nej radzie powia­tu moż­na mieć wnio­sek odwo­ła­nia sta­ro­sty prak­tycz­nie przy każ­dej sesji rady powia­tu. Z lat ubie­głych rów­nież wia­do­mo, że nie­któ­rzy rad­ni, pró­bu­jąc zała­twić wła­sne inte­re­sy, nie dopusz­cza­ją do ukon­sty­tu­owa­nia się zarzą­du powiatu.■


IRENEUSZ DZIENISIEWICZ RADNY MIASTA EŁKU Sto­ję na sta­no­wi­sku, że obec­nie dzia­ła­ją­cy sys­tem wyma­ga samo­rzą­do­wych poważ­nych zmian. Obec­nie mamy moc­no zachwia­ną rów­no­wa­gę w rela­cjach wła­dza wyko­naw­cza — wła­dza usta­wo­daw­cza. Pre­zy­dent, bur­mistrz czy też wójt mają ogrom­ną prze­wa­gę nad rada­mi miast i gmin. Kształ­tu­ją oni całość poli­ty­ki lokal­nej a rad­ni, w prak­ty­ce odgry­wa­ją rolę sta­ty­stów. Dodat­ko­wo rad­ni mają bar­dzo ogra­ni­czo­ne moż­li­wo­ści nad­zo­ru. Naj­le­piej widać to w przy­pad­ku abso­lu­to­rium. Efek­tem domi­na­cji pre­zy­den­ta, bur­mi­strza mia­sta jest zdo­mi­no­wa­nie lokal­nych rad przez ugru­po­wa­nia ich popie­ra­ją­ce. Brak sil­nej opo­zy­cji powo­du­je, że zamiast wło­da­rzy mamy władców.toję na sta­no­wi­sku, że obec­nie dzia­ła­ją­cy sys­tem wyma­ga samo­rzą­do­wych poważ­nych zmian. Obec­nie mamy moc­no zachwia­ną rów­no­wa­gę w rela­cjach wła­dza wyko­naw­cza — wła­dza usta­wo­daw­cza. Pre­zy­dent, bur­mistrz czy też wójt mają ogrom­ną prze­wa­gę nad rada­mi miast i gmin. Kształ­tu­ją oni całość poli­ty­ki lokal­nej a rad­ni, w prak­ty­ce odgry­wa­ją rolę sta­ty­stów. Dodat­ko­wo rad­ni mają bar­dzo ogra­ni­czo­ne moż­li­wo­ści nad­zo­ru. Naj­le­piej widać to w przy­pad­ku abso­lu­to­rium. Efek­tem domi­na­cji pre­zy­den­ta, bur­mi­strza mia­sta jest zdo­mi­no­wa­nie lokal­nych rad przez ugru­po­wa­nia ich popie­ra­ją­ce. Brak sil­nej opo­zy­cji powo­du­je, że zamiast wło­da­rzy mamy władców.Moim zda­niem obo­jęt­ne jest to czy pre­zy­dent mia­sta będzie wybie­ra­ny bez­po­śred­nio przez miesz­kań­ców, czy też pośred­nio przez rad­nych. Klu­czo­we jest stwo­rze­nie sys­te­mu, w któ­rym będzie rów­no­wa­ga pomię­dzy orga­na­mi wła­dzy. Do tego nie­zbęd­na jest bar­dzo głę­bo­ka refor­ma samo­rzą­du, któ­rej ele­men­ta­mi była­by np. dwu­ka­den­cyj­ność, zmniej­sze­nie licz­by rad­nych czy zakaz wyda­wa­nia publicz­nych środ­ków na lokal­ne media.■


ROBERT DAWIDOWSKI RADNY POWIATOWY Oso­bi­ście jestem za wybo­ra­mi bez­po­śred­ni­mi pre­zy­den­ta (wój­ta, bur­mi­strza, sta­ro­sty, mar­szał­ka), gdyż daje to więk­szą sta­bi­li­za­cję i nie roz­my­wa odpo­wie­dzial­no­ści. Aktu­al­nie, w dobie pla­no­wa­nych zmian w ordy­na­cji wybor­czej moż­na zasta­no­wić się nad posze­rze­niem kom­pe­ten­cji kon­tro­l­nych rady. Wszyst­ko zale­ży od osób zasia­da­ją­cych w radzie, jak i wiel­ko­ści samo­rzą­du, — rad­nym zale­ży na roz­wo­ju samo­rzą­du, ale im więk­sze mia­sto, tym bar­dziej w dzia­ła­nia wkra­cza poli­ty­ka. Cze­go przy­kła­dem może być Bia­ły­stok, gdzie rad­ni dobrej zmia­ny” uży­wa­jąc swo­ich kom­pe­ten­cji, blo­ku­ją nie­któ­re dzia­ła­nia Pre­zy­den­ta w samo­rzą­dzie, co pro­wa­dzi do wstrzy­my­wa­nia inwe­sty­cji. Każ­dy samo­rząd ma róż­ne, choć podob­ne pro­ble­my oraz zróż­ni­co­wa­ne budże­ty, dla­te­go do zmian w ordy­na­cji potrzeb­na jest otwar­ta dys­ku­sja z inny­mi samo­rzą­da­mi w Polsce.■


JAROSŁAW FRANCZUK SEKRETARZ GMINY STARE JUCHY Jestem zwo­len­ni­kiem przy­wró­ce­nia samo­rzą­dom ich pier­wot­ne­go kształ­tu, tzn. zwięk­sze­nia roli rad gmin oraz wybór wójta/burmistrza/prezydenta przez radę danej gmi­ny. Z tego wyni­ka, że rów­nież jestem prze­ciw wybo­ro­wi bez­po­śred­nie­mu sta­ro­stów i mar­szał­ków. Moim zda­niem nale­ży wró­cić do wybo­ru poprzez rady odpo­wied­nich szcze­bli. Co naj­wy­żej, zmniej­sza­jąc w powie­cie i woje­wódz­twie zarząd do orga­nów jed­no­oso­bo­wych. Dziś rady gmin są w zasa­dzie fasa­da­mi samo­rząd­no­ści. Jej kom­pe­ten­cje zma­la­ły do potwier­dza­nia przed­ło­żo­nych uchwał i ma ona mini­mal­ny wpływ na bie­żą­cą poli­ty­kę inwe­sty­cyj­ną. Co praw­da, może przyj­mo­wać doku­men­ty stra­te­gicz­ne, ale z ich reali­za­cji sze­fa rady już nie może rozliczyć.
Moim zda­niem, obec­nie nara­sta spo­łecz­na skłon­ność i przy­zwo­le­nia na wzrost auto­ry­ta­ry­zmu: wie­rzy­my w dema­go­gicz­ne zapew­nie­nia, ocze­ku­je­my cudow­nych roz­wią­zań od sil­nych ludzi”. Temu nale­ży się prze­ciw­sta­wić! Miesz­kań­cy, któ­rzy zgod­nie z usta­wo­wą defi­ni­cją two­rzą wspól­no­tę samo­rzą­do­wą”, prze­sta­ją iden­ty­fi­ko­wać się ze śro­do­wi­skiem lokal­nym i jego roz­wo­jem, cedu­jąc swo­je pra­wa na rzą­dzą­cych. Dłu­go­fa­lo­wa poli­ty­ka spo­łecz­na powin­na być skie­ro­wa­na na edu­ka­cję oby­wa­tel­ską, gdyż w okre­sie słusz­nie minio­nym” takich nawy­ków, jako spo­łe­czeń­stwo nie nabyliśmy!
Dziś, dodat­ko­wo osła­bia się samo­rząd­ność poprzez pod­po­rząd­ko­wa­nie ich opcji rzą­dzą­cej. Naj­lep­szym tego przy­kła­dem jest ogra­ni­cze­nie samo­dziel­no­ści Regio­nal­nych Izb Obra­chun­ko­wych. Jed­nym z zagro­żeń niech będzie corocz­ne skwi­to­wa­nie wyko­na­nia budże­tu, tzw. abso­lu­to­rium. Może być wyko­rzy­sta­ny do usu­nię­cia nie­wy­god­ne­go dla rzą­dzą­cych lokal­ne­go poli­ty­ka, mimo że w 100% wyko­nał zapla­no­wa­ny budżet. Kon­klu­du­jąc: przy­wróć­my radom gmin i samo­rzą­dom ich kom­pe­ten­cje. Edu­kuj­my w zakre­sie praw oby­wa­tel­skich. Uczmy ludzi korzy­stać z ich praw.■


 

BOGUSŁAW WISOWATY RADNY MIASTA EŁKU Zarów­no rada gminy/miasta, jak i wójt/burmistrz/prezydent mia­sta to dwa dzia­ła­ją­ce na pod­sta­wie prze­pi­sów usta­wy o samo­rzą­dzie gmin­nym orga­ny, któ­re dys­po­nu­ją kon­kret­ny­mi upraw­nie­nia­mi i zada­nia­mi. Rada jest orga­nem sta­no­wią­cym i kon­tro­l­nym w sto­sun­ku do — w naszym ełc­kim przy­pad­ku — pre­zy­den­ta mia­sta. Oba pod­mio­ty zacho­wu­ją zatem nie­za­leż­ność w swo­ich dzia­ła­niach. Bez­po­śred­nia for­ma wybo­ru na pew­no wzmoc­ni­ła pozy­cję orga­nu wyko­naw­cze­go w sto­sun­ku do rady. Jed­nak dużo zale­ży od oso­by, któ­ra peł­ni funk­cję dane­go wój­ta czy pre­zy­den­ta. Każ­dy prze­cież musi umieć zbu­do­wać wokół sie­bie więk­szość”. Pozwa­la ona na dużo spo­koj­niej­sze” rzą­dze­nie. Nie zawsze się to uda­je, cze­go przy­kła­dem w tej kaden­cji jest np. mia­sto Bia­ły­stok. W Ełku nato­miast uda­ło się bar­dzo dobrze reali­zo­wać pro­gram wybor­czy obec­ne­mu pre­zy­den­to­wi, nawet gdy w pierw­szej kaden­cji weszła do rady tyl­ko jed­na oso­ba z jego ugru­po­wa­nia. Tak, jak powie­dzia­łem, wie­le zale­ży od tego, kto peł­ni funk­cję orga­nu, ale też od osób, któ­re zosta­ły wybra­ne do rady.
Więk­szość” rów­nież — w przy­pad­ku samo­rzą­du powia­to­we­go — musi zbu­do­wać sta­ro­sta czy cały zarząd powia­tu. Ten pośred­ni wybór doko­ny­wa­ny przez rad­nych powia­tu daje z pew­no­ścią mniej­szy man­dat spo­łecz­ny niż w przy­pad­ku bez­po­śred­nio wybie­ra­ne­go gmin­ne­go orga­nu wyko­naw­cze­go. Nie to jest jed­nak isto­tą pro­ble­mu w przy­pad­ku powia­tów w Pol­sce. Bar­dziej niż nad spo­so­bem wybo­ru sta­ro­sty, nale­ża­ło­by zasta­no­wić się nad funk­cjo­no­wa­niem tego stop­nia samo­rzą­du tery­to­rial­ne­go. Ma bar­dzo ogra­ni­czo­ne docho­dy wła­sne, a zada­nia sze­ro­kie i wyma­ga­ją­ce zaan­ga­żo­wa­nia dużych środ­ków finan­so­wych. Tego z pew­no­ścią nie zmie­ni bez­po­śred­ni wybór sta­ro­sty. Każ­da z form wybo­ru ma zatem swo­je plu­sy, cho­ciaż nie spo­sób nie zauwa­żyć rów­nież minu­sów. Przy tym wszyst­kim, rad­ni i organ wyko­naw­czy zawsze zacho­wu­ją nie­za­leż­ność kom­pe­ten­cji. Naj­waż­niej­sze w naszym dzia­ła­niu powin­no być prze­ko­na­nie, że wszy­scy pra­cu­je­my dla dobra naszych miesz­kań­ców: gmi­ny, powia­tu czy regio­nu. To powin­no nas zawsze łączyć, nie­za­leż­nie jaką opcję poli­tycz­ną czy par­tyj­ną reprezentujemy.■


ADAM DOBKOWSKI EŁCKIE STRUKTURY PO   Każ­dy z sys­te­mów posia­da zarów­no wie­le zalet, jak i wad. Fak­tycz­nie war­to było­by ujed­no­li­cić kwe­stie wybie­ra­nia wło­da­rzy we wszyst­kich samo­rzą­dach, a w któ­rą stro­nę pójść — to już pyta­nie bar­dzo zło­żo­ne. Jed­na­ko­wo wie­lu zwo­len­ni­ków, znaj­dzie jeden czy dru­gi system.
Oso­bi­ście bli­żej mi do zwo­len­ni­ków demo­kra­cji przed­sta­wi­ciel­skiej, w któ­rej to oso­by wybra­ne w wybo­rach bez­po­śred­nich, wybie­ra­ją dane­go wło­da­rza. Zale­tą wybo­rów bez­po­śred­nich jest to, że każ­dy doro­sły oby­wa­tel ma w nich głos. Wadą wybo­rów bez­po­śred­nich jest też to, że każ­dy doro­sły oby­wa­tel ma w nich głos. Tak w skró­cie, moż­na było­by to przed­sta­wić. Bar­dzo dużym plu­sem w wybo­rach pośred­nich jest moż­li­wość wybra­nia wło­da­rza, któ­ry jest kom­pe­tent­ny (spo­za rady), a któ­ry nie kan­dy­do­wał w wybo­rach. Dana oso­ba mia­ła­by moc­ny man­dat, ale rów­no­cze­śnie musia­ła­by się liczyć z radą, któ­ra go wyty­po­wa­ła. W sys­te­mie przed­sta­wi­ciel­skim więk­sze zna­cze­nie mia­ła­by rów­nież poszcze­gól­na rada, któ­ra w isto­cie spra­wo­wa­ła­by bar­dzo moc­ny man­dat, jako przed­sta­wi­cie­le spo­łecz­no­ści. Obec­nie, nie­ste­ty wie­le rad jest tzw. kwiat­kiem do kożu­cha. Rady są orga­nem uchwa­ło­daw­czym, ale czę­sto uza­leż­nio­nym od orga­nu wyko­naw­cze­go. Głów­ną wadą sys­te­mu demo­kra­cji bez­po­śred­niej jest kwe­stia pozio­mu kom­pe­ten­cji przy spra­wo­wa­niu władzy.■


 

 

12 komentarzy

napisz komentarz
  • Pan Fran­czuk wygra wybo­ry w Elku i zro­bi porządek.Po pro­stu ma zmy­sły i nie jest leniem.

  • Nie do koń­ca jestem prze­ko­na­ny, czy część odpo­wia­da­ją­cych, zro­zu­mia­ła treść pyta­nia. Piszą zacho­waw­czo, wymi­ja­ją­co, nie wiem, czy do koń­ca roz­róż­nia­ją poszcze­gól­ne szcze­ble samo­rzą­du. Część wier­nie, chce zacho­wa­nia obec­ne­go sta­tus quo , bez szcze­gó­ło­wych prze­my­śleń. Kil­ka nazwisk, nie koja­rzy się pozy­tyw­nie. Dobre pytanie.

    • no tu sie zga­dzam, nie­któ­rzy odpo­wia­da­ja tak jak­by pyta­nie mia­ło brzmieć ” ukła­dac się czy się nie ukła­dać. Ale cze­go moż­na sie spodziewać?

  • Pre­zy­dent Andru­kie­wicz tak wypra­co­wał sobie opi­nię u miesz­kań­ców że wygra wybo­ry nawet jeśli opu­ści Dob ro Wspólne.Wszyscy w mie­ście o tym wie­my. I więk­szość z nas zagło­su­je na niego.

    • ALa, a możesz podać kon­kre­ty — dla­cze­go tak sądzisz? Co takie­go zro­bił? Zna­my PR, a konkrety?

      • Odpo­wiedż jest jed­na , mam w oczach Ełk przed Panem Andru­kie­wi­czem i teraz. Trze­ba być nie­wi­do­mym by nie zoba­czyć jak mia­sto wypięk­nia­ło. Jedż do Gra­je­wa Olec­ka Goł­da­pi tam czas się zatrzy­mał u nas trwa cią­gła budowa.Odnawiane pięk­ne kamie­ni­ce dobre dro­gi. Jeśli jest się zain­te­re­so­wa­nym” kuflem piwa to zza gru­be­go szkła nie zoba­czy się
        wiele.

        • ALa piszesz dyr­dy­ma­ły. W tych miej­sco­wo­ściach, któ­re wymie­ni­łaś, jak rów­nież w wie­lu innych w per­spek­ty­wie ostat­nich 11 lat zmie­ni­ło się bar­dzo wie­le. Fun­du­sze euro­pej­skie pły­nę­ły dużą falą i każ­dy korzy­stał. Jeże­li cho­dzi o kamie­ni­ce, to w dużej mie­rze strzał w płot — to zazwy­czaj wspól­no­ty miesz­ka­nio­we, bio­rąc kre­dy­ty remon­to­wa­ły swo­je. Par­ki, fon­tan­ny, łosie, miko­łaj na jezio­rze — to wszyst­ko PR, a ja pytam się o kon­kre­ty. Jakie zakła­dy pra­cy, jaka mar­ka Ełku (szcze­gól­nie po zeszłym roku). Nie ogól­ni­ki. Proszę!

          • Poczy­taj w inter­ne­cie to dowiesz sie że do remon­to­wa­nych ele­wa­cji kamien­nic Pan Pre­zy­dent dopła­ca 50%

    • Cza­sy — daj­my im igrzy­ska, fajer­wer­ki, balo­ny, a oni zagło­su­ją, skoń­czy­ły się. Ludzie zaczy­na­ją samo­dziel­nie myśleć i łączyć fakty.

    • Jeże­li ALa uwa­żasz że więk­szość z nas zagło­su­je na nie­go to nie ma sen­su prze­ko­ny­wa­nie pozo­sta­łych w komen­ta­rzach. Ale co masz na mysli pisz­cząc ” wiek­szość z nas”??, bo np ja moge ci napi­sać ze moja więk­szość z nas” nie zagłosuje

  • Chce­my tak, by były zmia­ny na lep­sze, z nowy­mi twa­rza­mi. Dwu­ka­den­cyj­nosć to dobry pomysł. Dosć już DW.

OSTATNIE