Przygotowano cztery uchwały, które formalnie dotyczą „sprawy mandatu radnego”, i mają stwierdzić, czy wnioski mają być uwzględnione lub nieuwzględnione oraz dać możliwość wysłuchania radnego. Problem w tym, że w podstawie prawnej uchwały zabrakło zapisu, który faktycznie umożliwia radnemu złożenie wyjaśnień. Taki zapis jest wymagany tylko przy uchwale o wygaśnięciu mandatu, a uchwały o wygaśnięciu mandatów w ogóle nie zostały przygotowane. Pod projektem uchwały podpisali się: Michał Tyszkiewicz, Andrzej Orzechowski, Krzysztof Wiloch, Rafał Karaś.
W praktyce oznacza to, że formalne „wysłuchanie radnego” w uchwale dotyczącej „sprawy mandatu” jest czystym pozorem proceduralnym i nie spełnia żadnych ustawowych wymogów. Prawo przewiduje możliwość składania wyjaśnień dopiero przy uchwale o wygaśnięciu mandatu (art. 383 § 3 Kodeksu wyborczego), a rada w Ełku świadomie obchodząc przepisy, stworzyła jedynie zapis, który mieszkańcom i radnym daje pozór procedury, nie realną ochronę praw. Bo uchwała „w sprawie mandatu radnego” nie jest uchwałą „w sprawie wygaśnięcia mandatu”.
Jeszcze bardziej kuriozalnie wygląda sprawa komisji. Choć formalnie powołano komisje doraźne do zbadania wniosków, nigdy nie podjęły żadnych prac i zostały rozwiązane, zanim zdążyły cokolwiek zrobić. Komisja Skarg, Wniosków i Petycji oraz Komisja Rewizyjna też nie tknęły sprawy nawet palcem. Wnioski o wygaśnięcie mandatów odrzucano, jakby parzyły, jakby ktoś bał się prawdy.
Efekt jest prosty: nie wykonano żadnych czynności wyjaśniających, a cała procedura sprowadza się do minimum formalnego – czystego teatru proceduralnego. Radni nie badają faktów, nie analizują dowodów.
Dramatycznie potwierdza to rozstrzygnięcie nadzorcze Wojewody Opolskiego z 28 listopada 2024 r., nr PN.III.4131.2.6.2024, w którym organ wskazał, że:
Uchwała w sprawie wygaśnięcia mandatu radnego powinna być poprzedzona wyczerpującym i szczegółowym postępowaniem wyjaśniającym, które powinno znaleźć odzwierciedlenie w uzasadnieniu uchwały. Uzasadnienie powinno w szczególności dostarczać informacji, jakie argumenty wzięto pod uwagę, czy prowadzona działalność gospodarcza faktycznie powiązana jest z osobą radnego, jak przebiegały wykryte transakcje, jaką wiedzę posiadał radny oraz jakim dowodom organ dał wiarę, a którym odmówił.
W Ełku nic z tego nie ma miejsca. Uchwały ograniczają się do prostego „uwzględnić/nie uwzględnić wniosek” i świadomie obchodzą przepisy prawa, tworząc jedynie pozór transparentności. Radni najwyraźniej boją się faktycznego wygaśnięcia mandatów. Część wniosków może okazać się zasadna, dlatego formalnie dopuszczają możliwość wyjaśnień, które w tej sytuacji nie mają żadnego znaczenia prawnego.
To nie jest niedopatrzenie ani przypadek. To świadoma strategia Rady Miasta Ełku, by obowiązki ustawowe zamienić w teatr formalności, minimalizując odpowiedzialność wobec mieszkańców i państwa prawa.
Na sesji, w środę okaże się, czy rada w końcu zdecyduje się przestrzegać prawa i wytycznych organu nadzoru, czy też po raz kolejny postawi na pozory, pozostawiając mieszkańców z pustymi deklaracjami.
Komentarz autora
Rada Miasta Ełku nie prowadzi żadnego postępowania. Ona kręci, manipuluje i chce ukręcić łeb sprawom, zanim ktokolwiek zdąży zajrzeć w dokumenty czy sprawdzić fakty. Komisje? Powołane tylko po to, żeby wyglądały, że coś robią, a potem rozwiązywane, zanim zaczęły cokolwiek robić. To nie przypadek, to planowana strategia. Uchwała, którą podpisali radni, to atrapka, papier, który nic nie zmienia, niczego nie rozstrzyga, nie chroni mieszkańców i nie rozlicza nikogo.
Bo o co tu naprawdę chodzi? O układy polityczne. O strach przed prawdą, który każe radnym udawać procedury i udawać działanie. To polityka dla własnych interesów, znajomości i wygodnych układów.







