Strona główna » Pod napięciem » Jest chodnik, przejścia nie ma. Spółdzielnia MSM postawiła płot niezgody
Pod napięciem

Nasza interwencja. Jest chodnik, przejścia nie ma. Spółdzielnia MSM postawiła płot niezgody

plot-matejki.jpg
fOTO: R. Szymaszko
Od 40 lat chodziliśmy tym ciągiem do kościoła, do sklepów i do naszego śmietnika, teraz zagrodzono nam dojście, bo choć chodnik jest, to przejścia nie ma — tak w delikatnych słowach opisują sprawę mieszkańcy — członkowie spółdzielni MSM.

Do absurdu doszło na jednym z ełckich osiedli. Przy bloku Matejki 2 na chodniku stanął płot. Władze MSM tłumaczą, że spełniają oczekiwania mieszkańców jednego bloku, którym przeszkadzał ruch pieszy od strony ich balkonów. Bariera powstała więc na skutek prośby niewielkiej grupy.

Teraz mieszkańcy okolicznych bloków muszą chodzić dalej, ewentualnie mogą ten płot przeskoczyć. Uważają, to za objaw skrajnej głupoty, ale przede wszystkim brak poszanowania zdania innych członków, którzy na takie „budowle” się nie zgadzają i chcą przywrócenia dawnego porządku.

— Nikt z nami nie rozmawiał — mówią mieszkańcy sąsiedniego bloku. — Odkąd w bloku przy Matejki 2 zamieszkał człowiek powiązany rodzinnie z członkiem rady nadzorczej spółdzielni, ten blok jest faworyzowany — uważają oponenci. Chcą słupków na chodniku — mają słupki, chcą płotu — mają płot. My od lat nie możemy doprosić się zmian przy naszych blokach.

— Nie rozumiem tego. Przez tyle lat nikomu to nie przeszkadzało, że tędy chodzimy — mówi jeden z oburzonych mieszkańców. Tym bardziej że jest tu chodnik. Z tej strony mamy bliżej do śmietników, które też są nasze. To jakaś paranoja.

Co mówi prawo?

Teren, na którym jest chodnik i płot stanowi własność spółdzielni mieszkaniowej. Oznacza to, że jest to teren wspólny wszystkich członków spółdzielni. Oznacza to też, że mieszkańcy bloku przy Matejki 2 za zgodą MSM zawłaszczyli sobie część wspólną innych lokatorów, bo chodnik przestał być ogólnodostępny.

Takie działanie spółdzielni mieszkaniowej doprowadziło do naruszenia interesów innych członków spółdzielni, bo chodnik, choć jest, to nie jest teraz wykorzystywany zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Spółdzielnia w ten sposób doprowadziła do utrudnienia korzystania z części wspólnej innym lokatorom.
I choć to „subiektywne utrudnienie” to zarząd MSM powinien do sprawy podejść racjonalnie.

Stanowisko Sądu Najwyższego w takich sprawach jest jednoznaczne „właściciele zobowiązani są korzystać z nieruchomości wspólnej w sposób nieutrudniający korzystania z niej przez innych współwłaścicieli. Ocena sposobu korzystania i jego skutków dla pozostałych współwłaścicieli musi być dokonana z uwzględnieniem konkretnych okoliczności”.

Czy te okoliczności zbadała spółdzielnia?

Z naszych informacji wynika, że nie do końca. Na początku zasadność postawienia zagrodzenia tłumaczono tym, że były burdy, a pod balkonami zbierało się nieodpowiednie towarzystwo.
Tę informację postanowiliśmy sprawdzić.

Okazuje się, że do dzielnicowego nie zgłaszano się z takimi problemami, co świadczy o tym, że argument był nieprawdziwy. Pomysłodawcom nie podoba się po prostu ruch pieszy. Krótko mówiąc, mieszkańcy bloku Matejki 2 nie chcą, by ktokolwiek chodził koło ich budynku.

Czy prezes jest w porządku?

Jedno jest pewne: zarząd spółdzielni powinien spełniać prośby swoich mieszkańców… ale — czy MSM oceniło, jakie są pozytywy tego typu działań a jakie negatywy. Jaki był cel postawienia tego płotu, jakie to były uciążliwości i czy przeprowadziło w tej sprawie jakiekolwiek konsultacje? Racjonalność spełniania prób polega na zbadaniu sprawy i podejścia do niej w sposób zdroworozsądkowy. A tego, jak wynika z naszych informacji, w tej sytuacji zabrakło.

Wyszło na to, że MSM postawiło płot niezgody i w pewnym stopniu wystąpiło przeciwko swoim członkom. Bo niezadowolonych jest więcej niż tych uszczęśliwionych.

Jak mówi sam prezes MSM — „nie spodziewałem się, że płot wywoła taki konflikt sąsiedzki”. Choć jak sprawę załagodzić też do końca nie wie.

Mieszkańcy twierdzą, że nie ustąpią w tej sprawie,  sprawę  zgłosili już odpowiednim organom.

Członkowie spółdzielni napisali też pismo, w którym wyrażają swoje niezadowolenie i zarzucają prezesowi niesprawiedliwe traktowanie wszystkich członków spółdzielni. I też proszą….. o likwidację bariery.
Teraz prezes ma dwie prośby, problem w tym, że ze spełnieniem drugiej ma kłopot.

12 komentarzy

napisz komentarz

  • A skąd to oburzenie? Nie wiem na czyją prośbę ten płot, ale wiem że mieszkańcy innych bloków ze “Świtu”i wspólnot przynosili tu śmieci, bo było im “po drodze”. Na uwagi lokatorów odpowiadali złością. A teraz do swojego śmietnika trzeba nosić i znów pretensje.

    • Taka prawda że narzekania są ze strony mieszkańców Świtu którzy raczej wykorzystywali lokalizację śmietnika w drodze na przystanek niż przejście do kościoła. MSM dobrze zrobił bo to nie pierwszy taki problem gdy mieszkańcy innych wspólnot lub spółdzielni podrzucają śmieci do koszy które są im po drodze i to w śmieciach należy raczej doszukiwać się problemu. A to że mieszkańcy okolicznych bloków mają pretensje że nic się nie dzieje na ich adresach, zapewne są to Świtowskie lokale niech pretensje zgłaszają do swoich zarządców. Trochę to dziwne że jako największa spółdzielnia w Ełku z największymi czynszami ma odziwo najbardziej wywalone na swoich lokatorów i bloki w których mieszkają. I pisze to jako mieszkaniec wspólnoty kiedyś MSM ale blisko związany ze sprawami spółdzielczymi i wspólnotowymi w Ełku, zatem wiem co jest na rzeczy.

  • I dlatego wyprowadziłem się z MSM-u, zresztą Świt nie lepszy, biurokracja rozbudowana jak za PRL-u. Rozwiązać jak najszybciej te wszystkie “spółdzielnie”

  • Prezes zdziwiony, że płot wywołał konflikt. Biedny prezes. On jest bardzo często zdziwiony. Mieszkam w zasobach MSM i szlag mnie trafia, kiedy muszę załatwić coś w spółdzielni. Beton, beton i jeszcze raz beton. Opieszałość i niechęć – to cechy charakterystyczne MSM-u. Twory, jakimi są spółdzielnie już dawno powinny przestać istnieć. Warto przyjrzeć się temu, jak spółdzielnia traktuje mieszkańców. To z pewnością ciekawy temat dla mediów. Pan prezes, który od lat nie jest mieszkańcem żadnego z osiedli będących w zasobach MSM-u, jest oderwany od blokowej rzeczywistości. Płacę czynsz regularnie i bez zaległości. W zamian nie mam nic. Mój blok (lata ’89 – ’90) jest wciąż nieocieplony – mimo wielu próśb mieszkańców, wysyłanych pism, zapytań, itp. Prezes nie wie kiedy to nastąpi. A co on wie? Wie ile lat pozostało mu do emerytury. Po nim choćby potop.

Komentarze