Strona główna » Ja się pytam » Kadencyjność czy dożywocie?
Ja się pytam

Kadencyjność czy dożywocie?

Coraz częściej mówi się o projekcie wprowadzenia kadencyjności burmistrzów, prezydentów czy wójtów. Ma on zakładać maksymalnie 10 — letni okres sprawowania władzy (dwie 5- letnie kadencje). Przykładowo, prezydent państwa choćby był najlepszym kandydatem i cieszył się największą popularnością, wie, że po dwóch kadencjach musi odejść. Specjaliści od pijaru twierdzą, że wieloletnia kadencyjność czy brak rotacji na ww. stanowiskach może powodować brak kreatywności.  Kadencyjność wg opinii niektórych środowisk może być dużą nadzieją na wyeliminowanie ewentualnych pewnych współzależności czy układów, które narastały latami.

Nie­któ­rzy uwa­ża­ją, że orga­ny wyko­naw­cze dys­po­nu­ją potęż­nym narzę­dziem wpły­wu na rad­nych, któ­rzy sta­ją się od nie­go nie­ja­ko zależ­ni. Kaden­cyj­ność, wg nich, ma więc za zada­nie roz­bi­cie pew­ne­go rodza­ju ukła­dów, gospo­dar­czych, biz­ne­so­wych, czy per­so­nal­nych, któ­re powsta­ją w cza­sie kaden­cji, i któ­re dodat­ko­wo się kon­ser­wu­ją”. W opi­nii powszech­nej panu­je pogląd, że wpro­wa­dze­nie okre­ślo­ne­go cza­su urzę­do­wa­nia może uzdro­wić” i popra­wić sytu­ację w samorządach.

Nie­któ­rzy twier­dzą też, że dłu­gi okres peł­nie­nia naj­wyż­sze­go sta­no­wi­ska urzę­do­we­go powo­du­je tzw. prze­mę­cze­nie mate­ria­łu. Trze­ba pamię­tać tak­że o tym, że pierw­sze lata spra­wo­wa­nia wła­dzy, są zazwy­czaj ucze­niem się i przy­swa­ja­niem ogrom­nej ilo­ści wie­dzy. Waż­ne jest też to, że kaden­cyj­ność może spo­wo­do­wać odsu­nię­cie od wła­dzy złe­go” gospo­da­rza, jak i odno­szą­ce­go suk­ce­sy, przy peł­nym popar­ciu miesz­kań­ców. Powsta­je więc pyta­nie, ile kaden­cji i jak dłu­gich powin­no być ? A może samo­rzą­dem powin­no kie­ro­wać się dożywotnio?


Adam Dobkowski PLATFORMA OBYWATELSKAadam-dobkowski

— Wiel­ki doro­bek pol­skich zmian w dużej czę­ści powstał dzię­ki samo­rząd­no­ści. To samo­rząd jest naj­więk­szym w Pol­sce publicz­nym inwe­sto­rem dba­ją­cym o rów­no­wa­gę roz­wo­ju i wyrów­ny­wa­nie szans mię­dzy róż­ny­mi regio­na­mi. Dla­te­go klu­czem do lep­szej przy­szło­ści jest wzmoc­nie­nie samo­rząd­no­ści w Pol­sce, a nie jej nisz­cze­nie. Dla zwięk­sze­nia zna­cze­nia mecha­ni­zmu przej­rzy­sto­ści w dzia­ła­niach samo­rzą­du nale­ży roz­wa­żyć ogra­ni­cze­nie do dwóch kaden­cji (nastę­pu­ją­cych po sobie) moż­li­wo­ści spra­wo­wa­nia funk­cji wój­ta, sta­ro­sty, bur­mi­strza, pre­zy­den­ta i mar­szał­ka. Jed­nak­że kaden­cyj­ność nie­ko­niecz­nie może roz­wią­zać wszyst­kie ewen­tu­al­ne pro­ble­my. Wój­to­wie, bur­mi­strzo­wie, pre­zy­den­ci mają swo­ich zastęp­ców. Nie ma pro­ble­mu z dobra­niem się w duet: Putin-Mie­dwie­diew i rzą­dze­nie na zmia­nę przez czte­ry kaden­cje. Argu­men­tem prze­ciw­ko kaden­cyj­no­ści jest m.in. to, że był­by to nie­do­bry impuls, jeśli cho­dzi o zarzą­dza­nie jed­nost­ką samo­rzą­du tery­to­rial­ne­go. Od dru­giej poło­wy kaden­cji, urzę­du­ją­cy wójt, bur­mistrz, pre­zy­dent mógł­by się trosz­czyć głów­nie o sie­bie. Kaden­cyj­ność z zało­że­nia mia­ła­by prze­ciw­dzia­łać nepo­ty­zmo­wi, klien­te­li­zmo­wi czy innym nad­uży­ciom władz. Zmia­ny w funk­cjo­no­wa­niu samo­rzą­du są jed­nak nie­zbęd­ne, (decen­tra­li­za­cja wła­dzy, wzmoc­nie­nie orga­nu uchwa­ło­daw­cze­go, zmia­ny w finan­so­wa­niu — w docho­dach samo­rzą­du itd.) Wszyst­ko to wyma­ga szcze­gó­ło­wych ana­liz i kon­sul­ta­cji, bez któ­rych wpro­wa­dze­nie zmian mogło­by dopro­wa­dzić do zamie­sza­nia i róż­ne­go rodza­ju kata­strof. Jed­nak­że w kie­run­ku zmian nale­ży podążać.


Krzysztof Wiloch Radny Miasta Ełku ŁĄCZY NAS EŁK PLATFORMA OBYWATELSKA

— Argu­men­ty prze­ma­wia­ją­ce za wpro­wa­dze­niem kaden­cyj­no­ści pre­zy­den­tów, bur­mi­strzów czy wój­tów, zosta­ły przed­sta­wio­ne już w samym pyta­niu, więc nie będę ich powta­rzał, cho­ciaż nie­któ­re mógł­bym nawet przy­jąć ze zro­zu­mie­niem. Być może w pyta­niu z góry przy­ję­to zało­że­nie, że kaden­cyj­ność to lep­sze roz­wią­za­nie dla samo­rzą­dów gmin­nych, a co jest dobre dla miesz­kań­ców gmin, usta­wo­daw­ca wie naj­le­piej (?). Ja nato­miast takie­go prze­ko­na­nia nie mam…
Czy moż­na bowiem z góry zało­żyć, że w cią­gu dwóch kaden­cji wło­darz mia­sta czy gmi­ny – wybra­ny przez miesz­kań­ców w bez­po­śred­nich wybo­rach – jest cacy” i super”, a po zakoń­cze­niu dru­giej kaden­cji jest już: nie­kre­atyw­ny, zmę­czo­ny, zwią­za­ny ukła­da­mi, … i wybor­cy tego nie widzą ???
Czy moż­na z góry zało­żyć, że miesz­kań­cy gmi­ny, to wybor­cy nie­ro­zum­ni, śle­pi i zastra­sze­ni, któ­rzy na złość sobie posta­no­wi­li na kolej­nych kil­ka lat powie­rzyć swój los zmę­czo­ne­mu, ukła­do­we­mu nie­udacz­ni­ko­wi lub cwa­nia­ko­wi ??? Czy moż­na – w koń­cu – z góry zało­żyć, że następ­ca, wybra­ny po dwóch kaden­cjach poprzed­ni­ka, będzie od nie­go bar­dziej kre­atyw­ny, spraw­niej­szy i bez żad­nych układów ???
Nato­miast nie trze­ba z góry zakła­dać, bo udo­wod­ni­ła to naj­now­sza histo­ria, że wie­le miast oraz gmin pol­skich wybra­ło i ukształ­to­wa­ło zdol­nych, kre­atyw­nych, przed­się­bior­czych lide­rów, któ­rzy pia­stu­ją swe funk­cje przez wię­cej niż dwie kaden­cje, i któ­rych przy­mu­so­we odsta­wie­nie na bocz­ny tor samo­rzą­do­wy, było­by nie­po­we­to­wa­ną stra­tą dla lokal­nych wspólnot.
Oso­bi­ście jestem prze­ko­na­ny, że miesz­kań­cy każ­dej z 2,5 tysią­ca gmin pol­skich dosko­na­le zna­ją swo­je­go pre­zy­den­ta, bur­mi­strza lub wój­ta, i nie sądzę, aby mądrość tych miesz­kań­ców trze­ba było zastę­po­wać usta­wo­wym naka­zem. Para­fra­zu­jąc pisa­rza pozy­ty­wi­zmu …Pozwól­my gmi­nom być szczę­śli­wy­mi według ich wła­sne­go uznania.


 Wojciech Kwiatkowski Radny Miasta Ełku DOBRO WSPÓLNE

— Myślę, że ogra­ni­cza­nie kaden­cji jest nie­ce­lo­we. Ze swo­je­go doświad­cze­nia widzę, że w każ­dej kolej­nej kaden­cji moje doświad­cze­nie rośnie i decy­zje podej­mo­wa­ne w Radzie są coraz to doj­rzal­sze i lepiej prze­my­śla­ne. To praw­da, że w radach zda­rza­ją się rad­ni — sta­ty­ści. Wystar­czy przyjść cza­sa­mi na komi­sje i zoba­czyć jak pra­cu­ją. Jeśli jakiś rad­ny, bur­mistrz, sta­ro­sta czy pre­zy­dent źle pra­cu­je, to naj­le­piej jego pra­cę oce­ni kart­ka wybor­cza w następ­nych wybo­rach. Do tego mamy wol­ny i nie­przy­mu­szo­ny wybór. Do wła­ści­we­go wybo­ru trze­ba się przy­go­to­wać, nabyć wie­dzę o danej oso­bie, przyjść na spo­tka­nie przed­wy­bor­cze. Nie­któ­rzy rad­ni bar­dzo inten­syw­nie pro­du­ku­ją się np. na Face­bo­oku, a nie widać tego w pra­cach komi­sji czy samo­rzą­du, w któ­rym pra­cu­ją. Nie­któ­rzy robią po pro­stu swo­ją cięż­ką pra­cę dla całej spo­łecz­no­ści lokalnej.


Dariusz Wasilewski Radny Miasta Ełku DOBRO WSPÓLNE

— Nie jestem zwo­len­ni­kiem wpro­wa­dze­nia odgór­ne­go ogra­ni­cze­nia licz­by kaden­cji dla wój­tów, bur­mi­strzów i pre­zy­den­tów miast. To miesz­kań­cy w bez­po­śred­nich wybo­rach naj­le­piej wery­fi­ku­ją pra­cę samo­rzą­dow­ców i to do nich powin­na nale­żeć decy­zja, jak dłu­go ktoś będzie stał na cze­le samo­rzą­du. Sły­sząc argu­ment, że brak rota­cji może obni­żać kre­atyw­ność, powiem prze­wrot­nie, że to wła­śnie ogra­ni­cze­nie kaden­cji do dwóch, ogra­ni­czy tem­po roz­wo­ju spo­łecz­no­ści lokal­nych. Bo czyż moty­wu­ją­ce jest prze­świad­cze­nie, że nie­za­leż­nie od tego, co się zro­bi dla gmi­ny, czy mia­sta dru­ga kaden­cja będzie ostat­nią? Z dużym praw­do­po­do­bień­stwem, moż­na stwier­dzić, że w wie­lu przy­pad­kach będzie­my mie­li do czy­nie­nia z syn­dro­mem dru­giej kaden­cji, kie­dy zapa­łu do pra­cy będzie znacz­nie mniej niż w pierw­szej kaden­cji. Dla­te­go, jeśli wójt, bur­mistrz, pre­zy­dent w kolej­nych kaden­cjach potwier­dzi swo­ją pra­cą, że jest wła­ści­wą oso­bą na tym sta­no­wi­sku, że dba o roz­wój swo­jej miej­sco­wo­ści, to nie ma potrze­by na siłę go zmie­niać. W dzi­siej­szych cza­sach szyb­kie­go roz­wo­ju nie może­my sobie pozwo­lić na odgór­ne odrzu­ca­nie doświad­czo­nych, odno­szą­cych suk­ce­sy samo­rzą­dow­ców. A rota­cja nastę­pu­je pod­czas każ­dych wybo­rów samo­rzą­do­wych. Wystar­czy przy­po­mnieć, że w trak­cie ostat­nich w 2014, wybor­cy wymie­ni­li” 30% wój­tów, bur­mi­strzów i pre­zy­den­tów miast. Uwa­żam, że ilość kaden­cji w samo­rzą­dzie lokal­nym powi­nien okre­ślać — oce­nia­jąc pra­cę samo­rzą­dow­ców — wybor­ca, a nie ustawodawca.


Wojciech Kossakowski: POSEŁ- PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ
Na zdjęciu: poseł Wojciech Kossakowski
Na zdję­ciu: poseł
Woj­ciech Kossakowski

— Temat kaden­cyj­no­ści powra­ca co jakiś czas. Moim zda­niem nale­ży kie­ro­wać się dobrem miesz­kań­ców dane­go samo­rzą­du, a do kwe­stii okre­su spra­wo­wa­nia wła­dzy nale­ży pod­cho­dzić racjo­nal­nie, mając na wzglę­dzie dobro miesz­kań­ców, a nie swo­je wła­sne. Jestem za wpro­wa­dze­niem kaden­cyj­no­ści, ale mam na uwa­dze tak­że tro­skę o samo­rzą­dow­ców, któ­rzy do tej pory spra­wo­wa­li swo­ją wła­dzę dobrze. Pamię­taj­my, że są to ludzie z dużym baga­żem doświad­czeń. Być może powi­nien powstać pomysł na to, jak sko­rzy­stać z doświad­cze­nia tych osób. Pro­blem doty­czy szcze­gól­nie mło­dych samo­rzą­dow­ców, któ­rzy peł­niąc funk­cję pre­zy­den­ta, bur­mi­strza czy wój­ta, przez wie­le lat, szan­sę na powrót do wyuczo­nych zawo­dów mają prak­tycz­nie stra­co­ną. Dla nich to może być dra­mat życio­wy. Tak napraw­dę nie ma pomy­słu na to, jak tych ludzi zago­spo­da­ro­wać. Oczy­wi­ście mam na myśli uczci­wych samo­rzą­dow­ców, któ­rzy wyko­ny­wa­li swo­ją pra­cę bar­dzo dobrze z korzy­ścią dla miesz­kań­ców. Należ­ny ich wie­dzę spo­żyt­ko­wać dla dobra spo­łe­czeń­stwa, a ludziom odcho­dzą­cym dać poczu­cie są potrzebni.
Pro­jekt jest na razie przed­mio­tem opi­nii i kon­sul­ta­cji. Trud­no prze­są­dzać, jakie zapi­sy się w nim znaj­dą. Kwe­stia ta jest pod­no­szo­na pod­czas spo­tkań m.in. z wybor­ca­mi, część opi­nii publicz­nej opo­wia­da się za wpro­wa­dze­niem ogra­ni­cze­nia spra­wo­wa­nia tych funk­cji. Na razie pro­wa­dzo­ne są roz­mo­wy, pozna­wa­ne sta­no­wi­ska co do zasad­no­ści wpro­wa­dze­nia kaden­cyj­no­ści. Czy wystar­czy okres dwóch kaden­cji a może trzech? — to też waż­na spra­wa, któ­ra musi objąć sfe­rę wspól­ne­go dzia­ła­nia. Nie może jed­nak docho­dzić do takich sytu­acji, że peł­nie­nie sta­no­wi­ska pre­zy­den­ta, bur­mi­strza czy wój­ta sta­nie się nie­ja­ko zawo­dem, któ­ry będzie wyko­ny­wać się do emerytury.


Małgorzata Kopiczko — BYŁA RADNA POWIATOWA DOBRA WSPÓLNEGO OBECNIE SENATOR PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ

— Już pod­czas wybo­rów samo­rzą­do­wych w 2010 roku, Pra­wo i Spra­wie­dli­wość ape­lo­wa­ło do miesz­kań­ców Pol­ski – wybie­raj­cie swych przed­sta­wi­cie­li, kie­ru­jąc się przede wszyst­kim ich pro­gra­mem roz­wo­ju gmi­ny, powia­tu, regio­nu, oce­niaj­cie ten pro­gram, spraw­dzaj­cie jego wia­ry­god­ność i moż­li­wo­ści realizacji.
Musi­my na spra­wę kaden­cyj­no­ści spoj­rzeć bar­dzo sze­ro­ko, czy­li przez pry­zmat całej Pol­ski. W wie­lu gmi­nach czy mia­stach wło­da­rze spi­su­ją się bar­dzo dobrze. Nastę­pu­je cią­gły roz­wój miej­sco­wo­ści. W tym przy­pad­ku kaden­cyj­ność powin­na wpi­sy­wać się w natu­ral­ny roz­wój takie­go samo­rzą­dow­ca, dopin­go­wać do dzia­ła­nia. Wójt czy bur­mistrz, któ­ry dobrze pra­co­wał w samo­rzą­dzie gmin­nym, powi­nien aspi­ro­wać wyżej na przy­kład do władz woje­wódz­twa czy par­la­men­tu. To rów­nież natu­ral­na wymia­na kadr, któ­ra jest potrzeb­na dla spraw­ne­go dzia­ła­nia demokracji.
Nie­ste­ty, mamy świa­do­mość, że jest bar­dzo duża gru­pa samo­rzą­dow­ców, któ­rzy swo­je funk­cje pia­stu­ją od dzie­sią­tek lat, a urząd trak­tu­ją jak pry­wat­ne przed­się­bior­stwo”. W urzę­dach i spół­kach gmin­nych zatrud­nia­ne są całe rodzi­ny lub ludzie uwi­kła­ni w róż­ne koli­ga­cje z danym wło­da­rzem. Te oso­by nie myślą o dobru gmi­ny czy powie­rzo­nym im mie­niu, ale patrzą tyl­ko, jak nie nara­zić się oso­bie, któ­ra dała im pra­cę. Tro­ska o samo­rząd, o losy gmi­ny zakry­te są przez pry­zmat wła­snej przy­szło­ści. To jaw­ne zamy­ka­nie się na demo­kra­cję. W cią­gu ostat­nich lat widzi­my bar­dzo moc­ny spa­dek kan­dy­da­tów na sta­no­wi­sko pre­zy­den­ta, bur­mi­strza czy wój­ta. Skut­kiem tego są, wła­śnie wspo­mnia­ne wcze­śniej, pato­lo­gie i nie­pra­wi­dło­wo­ści w pra­cach gmin. Ktoś kre­atyw­ny, ambit­ny, chcą­cy dzia­łać spo­ty­ka się z murem ukła­du budo­wa­ne­go od wie­lu lat. Pra­ca nad zmia­na­mi w usta­wie wpro­wa­dza­ją­ca kaden­cyj­ność jest zatem potrzeb­na. Będzie to na pew­no sprzy­ja­ją­ce two­rze­niu spo­łe­czeń­stwa oby­wa­tel­skie­go, jak rów­nież pod­kre­śli rolę demokracji.


Jarosław Franczuk - SEKRETARZ GMINY STARE JUCHY franczuk

— Pomy­sły doty­czą­ce wpro­wa­dze­nia kaden­cyj­no­ści władz orga­nów samo­rzą­do­wych są odgrze­wa­ne” co jakiś czas. Nie wia­do­mo, dla­cze­go ma to być lek na całe zło”? Praw­dę mówiąc, trze­ba było­by wów­czas kon­se­kwent­nie zasto­so­wać kaden­cyj­ność rów­nież wobec posłów i sena­to­rów. A co z dyrek­to­ra­mi szkół, przed­szko­li, domów kul­tu­ry itp.? Rów­nież wobec tej gru­py osób moż­na użyć tych samych argu­men­tów. Każ­dy samo­rzą­do­wiec pod­da­je się oce­nie poprzez akt gło­so­wa­nia co 4 lata. Podob­nie poseł i sena­tor. Wie­lu te wybo­ry prze­gry­wa. Ale nie moż­na zarzu­cić, że są one fał­szo­wa­ne (mimo nie­od­po­wie­dzial­nych prób w tym zakre­sie, któ­re jedy­nie psu­ją obraz Pol­ski w Euro­pie). Moż­na mieć pre­ten­sje do wybor­ców, że czę­sto gło­su­ją koniunk­tu­ral­nie, albo słu­cha­ją insty­tu­cji, któ­re nie powin­ny wtrą­cać się do poli­ty­ki. Uwa­żam, że nie powin­ni­śmy ogra­ni­czać ilo­ści kaden­cji, co zresztą,moim zda­niem, mogło­by być uzna­ne za ogra­ni­cze­nia bier­ne­go pra­wa wybor­cze­go. Obo­wiąz­kiem powin­no być popra­wia­nie demo­kra­cji, a nie ste­ro­wa­nie nią sys­te­mem naka­zów i zaka­zów. Nale­ży nauczyć oby­wa­te­li gło­so­wa­nia na ludzi”, na ich doświad­cze­nie, umie­jęt­no­ści, pro­gram. Świet­nie to ilu­stru­je akcja Masz głos, masz wybór”. Bada­nia socjo­lo­gicz­ne potwier­dza­ją, rów­nież moją obser­wa­cję, iż nastę­pu­je znie­chę­ce­nie i zmę­cze­nie demo­kra­cją”, wzra­sta nato­miast chęć popie­ra­nia wodza” i jedy­nej słusz­nej spra­wy”, bo dla nie­któ­rych tak jest łatwiej, nie trze­ba za dużo myśleć nad róż­ni­ca­mi pro­gra­mo­wy­mi, nad zawi­ło­ścia­mi praw kon­sty­tu­cyj­nych. Są ludzie, któ­rzy wolą, kie­dy ktoś inny za nich podej­mu­je trud­ne decy­zje. Prze­cież dzię­ki takiej wła­śnie men­tal­no­ści moż­li­we były sys­te­my tota­li­tar­ne, za któ­ry­mi teraz nie­któ­rzy zatę­sk­ni­li. Takie zacho­wa­nia są praw­dzi­wym zagro­że­niem demo­kra­cji. Odbu­do­wa­nie zaufa­nia do wybie­ral­nych władz i do insty­tu­cji może trwać latami.
Poza tym jest jesz­cze jeden pro­blem: w bli­sko 1700 obwo­dów wybor­czych kan­dy­do­wa­ła tyl­ko jed­na oso­ba. W bli­sko 280 samo­rzą­dach w wybo­rach na wój­ta wystar­to­wał tyl­ko jeden kan­dy­dat. Co zro­bić, gdy są to od kil­ku kaden­cji te same oso­by? Kto wów­czas miał­by mia­no­wać” rad­nych, wój­tów? Nie wyj­muj­my kolej­nej cegły z kru­chej jesz­cze kon­struk­cji (bo budo­wa­nej zale­d­wie przez dwa­dzie­ścia kil­ka lat), jaką jest pol­ska demokracja.


Dariusz Dracewicz Radny Miasta Ełku  ŁĄCZY NAS EŁK SOJUSZ LEWICY DEMOKRATYCZNEJ 

— W przed­mio­to­wej spra­wie, tak napraw­dę jestem na roz­dro­żu. Poja­wia­ją się z jed­nej i z dru­giej stro­ny plu­sy, i minusy.
Jeże­li cho­dzi o pre­zy­den­ta kra­ju, uwa­żam, że dwu­krot­na kaden­cyj­ność po 5 lat jest wystar­cza­ją­cym okre­sem na spra­wo­wa­nie naj­wyż­szej wła­dzy w Polsce.
Tro­chę ina­czej patrzę na samo­rząd, w któ­rym wie­lo­let­nie prze­wod­ni­cze­nie i pra­ca na rzecz samo­rzą­du nie powin­na wg mnie być usta­wo­wo ogra­ni­czo­na do okre­ślo­nej ilo­ści kaden­cji. Wybor­cy lokal­nie sami powin­ni decy­do­wać i zada­wać sobie pyta­nie, czy wło­darz zasłu­gu­je na kolej­ny man­dat zaufa­nia i czy dotych­cza­so­we jego czy­ny nie prze­kre­śla­ją dal­szej pra­cy na rzecz samo­rzą­du. Miesz­kań­cy widzą bowiem z bli­ska, co dzie­je się w pew­nej wspól­no­cie, jaką jest mia­sto czy gmi­na. Widzą czy mają­tek wspól­ny nie jest niwe­czo­ny. Oczy­wi­ście, zawsze będą się poja­wiać pyta­nia i wąt­pli­wo­ści, czy pre­zy­dent, bur­mistrz, wójt, któ­ry sku­pia w swo­im ręku ogrom­ną wła­dzę, w 100% dzia­ła na rzecz miesz­kań­ców, czy też są na rzecz grup ewen­tu­al­ne­go naci­sku, przy­ja­ciół, zna­jo­mych. Od tego nie uciek­nie­my. Waż­ną rze­czą jest to, by oso­ba wybra­na była praw­dzi­wym i uczci­wym na wskroś gospo­da­rzem, któ­ry nad­zo­ru­je i dba o wła­sność ogó­łu, a nie w par­ty­ku­lar­nym inte­re­sie wła­snym lub pew­nych osób czy też jakichś śro­do­wisk. Waż­ne by oso­ba rzą­dzą­ca, nie była zależ­na od niko­go i każ­de­go trak­to­wa­ła równo.
Oso­bi­ście widzę tyl­ko jed­ną wąt­pli­wość co do kaden­cyj­no­ści, jeże­li cho­dzi o samo­rząd: by w pew­nej chwi­li zarzą­dza­ją­cy wspól­nym mająt­kiem się nie zatra­cił, pogu­bił, uległ poku­sie i sprze­nie­wie­rzył się idei, któ­ra mu przy­świe­ca­ła pod­czas pierw­sze­go kan­dy­do­wa­nia na zaszczyt­ne stanowisko.
Gdy­by­śmy jed­nak ogra­ni­czy­li kaden­cyj­ność samo­rzą­do­wą np. do 3 kaden­cji, zawsze może się zda­rzyć taka sytu­acja, jaka to mia­ła miej­sce w Fede­ra­cji Rosyj­skiej, że pre­zy­dent i pre­mier zamie­nią się rola­mi i tak napraw­dę nic się nie zmieni.


Ireneusz Dzienisiewicz Radny Miasta Ełku  ŁĄCZY NAS EŁK 

dzienisiewicz-216404— Jak naj­bar­dziej jestem za wpro­wa­dze­niem kaden­cyj­no­ści dla orga­nów: wój­tów, bur­mi­strzów i pre­zy­den­tów miast. Moim zda­niem dwie, czte­ro­let­nie kaden­cje w zupeł­no­ści wystar­czą na zre­ali­zo­wa­nie obiet­nic wybor­czych. Wło­da­rze, któ­rzy zbyt dłu­go trwa­ją na swo­ich sta­no­wi­skach, powo­du­ją spa­dek aktyw­no­ści oby­wa­te­li. Prze­ja­wia się to choć­by niż­szą fre­kwen­cją gło­su­ją­cych, a poten­cjal­ni kontr­kan­dy­da­ci wolą uni­kać star­tu w wybo­rach w oba­wie o póź­niej­sze kon­se­kwen­cje zawo­do­we. Zbyt dłu­gie pia­sto­wa­nie sta­no­wi­ska wło­da­rza mia­sta powo­du­je, że czło­wiek tra­ci kon­takt ze świa­tem rze­czy­wi­stym i sta­je się nad­mier­nie pew­nym sie­bie. Takiej oso­bie trud­niej jest przy­znać się do błę­dów i wycią­gać z nich wnio­ski. Dodat­ko­wo wójt, bur­mistrz, pre­zy­dent prze­sta­je trak­to­wać swo­je sta­no­wi­sko jako misję spo­łecz­ną, a zaczy­na funk­cjo­no­wać jak w typo­wej pra­cy, przez co spa­da jego kre­atyw­ność. O powsta­wa­niu lokal­nych ukła­dów i kote­rii nie będę wspo­mi­nał, bo jest to oczy­wi­sta oczy­wi­stość” : ) Nie zgo­dzę się ze stwier­dze­niem, że pierw­sze lata spra­wo­wa­nia wła­dzy to czas na naukę. Star­tu­jąc w wybo­rach, a póź­niej je wygry­wa­jąc, każ­dy kan­dy­dat ma obo­wią­zek posia­dać wie­dzę na temat funk­cji, o jaką się ubie­ga. Jeże­li tako­wej wie­dzy nie posia­da, to zna­czy, że na pre­zy­den­ta czy bur­mi­strza się nie nada­je. Uwa­żam, że wpro­wa­dze­nie kaden­cyj­no­ści orga­nów wyko­naw­czych w samo­rzą­dach powin­no stać się jak najszybciej.


 

4 komentarze

napisz komentarz
  • cie­szę ze że nurt spo­łecz­ny” sam zauwa­za , że są to słusz­ne par­tyj­ne twarze!

  • W Elku sa jesz­cze inne nur­ty spo­lecz­ne niz w kol­ko te same twa­rze!! Czy­zby gaze­ta za pie­nia­dze celo­wo pro­mo­wa­la jedy­nie slusz­ne par­tyj­ne twa­rze??? No koments!

OSTATNIE