Komentarz Redakcji: Od „Kapłanki Hejtu” do „Papieżycy

Radni Gminy Ełk wycofują się z wadliwych decyzji śmieciowych! To efekt naszej publikacji „Sześć zamiast ośmiu. Rada Gminy Ełk w proceduralnym bałaganie”. I choć rada uderzyła się w piersi, reakcja wójta udowadnia, że włodarzowi nadal trudno pogodzić się z literą prawa.

Błędy proceduralne są wpisane w funkcjonowanie każdej administracji. Miarą sprawności instytucji jest jednak to, jak szybko potrafi ona zidentyfikować uchybienie i je naprawić. Dzisiejsza (2 czerwca) sesja Rady Gminy Ełk udowodniła, że mechanizmy kontroli społecznej działają. Dzięki naszej publikacji rada uniknęła zderzenia z nadzorem prawnym wojewody. Niestety, o ile radni odrobili lekcję, o tyle wójt postanowił zaklinać rzeczywistość.

Zarzewiem sporu była próba wprowadzenia do porządku obrad projektu podwyższającego opłaty za śmieci do 35 zł (projekt 41/2026). Prawo jest w tym przypadku bezwzględne: art. 20 ust. 1a ustawy o samorządzie gminnym wymaga poparcia bezwzględnej większości ustawowego składu rady. W Gminie Ełk oznacza to 8 z 15 radnych. Wniosek poparło jednak tylko 6 z nich. Z punktu widzenia prawa – przepadł.

Z punktu widzenia prawa – wniosek przepadł. Nasza interwencja, w której wypunktowaliśmy brak odpowiedniej większości głosów, zadziałała jak hamulec bezpieczeństwa. To bardzo dobry sygnał: samorządowcy z gminy udowodnili, że potrafią słuchać merytorycznej krytyki i korygować własne błędy.

Zrozumiał to przewodniczący rady, Bogdan Jurczyk, który otwierając dzisiejsze obrady, dokonał formalnego kroku wstecz, ratując tym samym legalność całej procedury:

„28 maja rada gminy zaakceptowała porządek obrad wraz ze zmianami bezwzględną większością głosów, ale w związku, z tym że wniosek pana wójta Tomasza Osewskiego z propozycją opłaty 35 zł od osoby, nie uzyskał bezwzględnej większości głosów: 6 głosów było za, 5 przeciw, 3 wstrzymujące się przy jednym nieobecnym, ten wniosek nie uzyskał bezwzględnej większości głosów, czyli […] minimum 8 głosów. w związku z powyższym ten wniosek jest nieważny. I zostanie zdjęty z porządku obrad dzisiejszej sesji. (… ). Żeby było zgodnie z prawem — powiedział przewodniczący rady Bogdan Jurczyk.”

Gdyby uchwała przeszła w pierwotnym trybie, rozbiłaby się o biurko wojewody. Nadzór prawny bezlitośnie uchyla akty prawne podjęte z tak rażącym naruszeniem trybu. Zamiast jednak podziękować naszym mediom za darmową podpowiedź, wójt Tomasz Osewski przypuścił na nas atak. Jego wystąpienie to mieszanka frustracji i kuriozalnej interpretacji przepisów:

Co do zasady ma pan w stu procentach rację, natomiast przegłosowany wniosek niezgodnie z artykułem, który pan przewodniczący przywołał, wszedł w porządek obrad i później porządek obrad był przegłosowany w całości. Już ustawowym składem rady. Więc krytykanci naszej rady, nie mają racji, ale nawet jak mój wniosek wszedł do głosowania nieodpowiednią ilością głosów, 6, a nie 8, a później cały porządek był głosowany, ponad 50 procent, więc to tylko drobne uchybienie… Ale pan przewodniczący ma prawo i dobrze, że tak zrobił, po to, żeby zapobiec portalowi hejterskiemu, który nie zna prawa do końca i wybiórczo przedstawił sytuację. Bo przeciez gdyby napisał prawdę, że po tym 6-osobowym wniosku był głosowany cały porządek obrad, 14 osób zatwierdziło, no to wyszedłby na durnia. Ale ten portal nie chce wychodzić na debila jak zawsze, dlatego nas tak robi. Więc przypominam tylko, ale mam prawo, bo ta pani hejtuje mnie, wysoką radę, oraz pracowników urzędu także prawników, a jak państwo sprawdzicie, to jest drobne uchybienie, bo potem cały porządek był głosowany 14 osób — za. Więc nie ma racji (….) Mówię to po to, żeby ludzie wiedzieli, że ta pani manipuluje i wypisuje w swoim portalu tylko te informacje, które są dla niej życzliwe. […] Ale ja szanuję decyzję pana przewodniczącego. W związku z tym […] składam ponownie jeszcze raz ten sam wniosek. (….) Proszę dopilnować by, ustawowy skład rady był 8 przy pierwszym i przy drugim głosowaniu. I przepraszam, ale chciałem, żeby pan wiedział, że myśmy dobrze procedowali panie przewodniczący i niepotrzebnie słuchamy tej pani, ale warto, żeby było correct – wygłosił swoje wójt Tomasz Osewski

Dlaczego wójt nadal nie ma racji
Wypowiedź wójta wymaga stanowczego sprostowania, ponieważ wójt Osewski po prostu mija się z prawdą w swojej prawnej argumentacji.

Twierdzenie, że przegłosowanie wadliwie zmienionego porządku obrad przez 14 radnych „uzdrawia” wcześniejszy brak wymagalnej większości (6 zamiast 8 głosów), jest prawną fikcją. W prawie administracyjnym nie istnieje mechanizm „legalizacji” aktu poprzez głosowanie nad dokumentem, w którym bezprawnie umieszczono nowy punkt. Pierwotna wada infekuje całą resztę procedury. Jeśli wniosek o dodanie punktu przepada, ten punkt fizycznie i prawnie nie istnieje w porządku obrad. Głosowanie nad tak zmodyfikowanym porządkiem to głosowanie nad dokumentem niezgodnym ze stanem faktycznym i prawnym.

Nazywanie złamania art. 20 ust. 1a ustawy o samorządzie gminnym „drobnym uchybieniem” dowodzi niepokojącego braku szacunku do prawa. To nie było „drobne uchybienie”, lecz rażące naruszenie procedury, które skutkowałoby nieważnością uchwały śmieciowej.

Wyświadczyliśmy gminie kolosalną przysługę. Przekaz wójta, który próbuje nas zdyskredytować i prawnie usprawiedliwić ewidentną wpadkę, odsłania urzędniczą arogancję. Dobrze, że rada gminy – ustami swojego przewodniczącego – okazała się dojrzalsza od władzy wykonawczej i wyhamowała przed prawną ścianą. Wójt może nazywać to „słuchaniem tej pani”, ale w istocie było to jedyne racjonalne i w pełni legalne wyjście z sytuacji.

Komentarz Redakcji: Od „Kapłanki Hejtu” do „Papieżycy”
Kiedy brakuje argumentów prawnych, najlepiej rzucić klątwę na dziennikarkę. Zamiast sakramentalnego „przepraszamy, pomyliliśmy się”, na sesji Rady Gminy usłyszeliśmy od wójta Tomasza Osewskiego płomienną tyradę. Wójt ewidentnie nie utrzymał nerwów na wodzy – cóż, uświadomienie komuś, że 6 to jednak mniej niż 8, bywa bolesne.

Z urzędowej ambony zostałam uroczyście namaszczona ( z resztą nie pierwszy raz) na „kapłankę hejtu”. Bardzo dziękuję za ten niespodziewany awans! Pozwolę sobie jednak zauważyć, że od kapłanki już tylko o krok do papieżycy. A jak powszechnie wiadomo, to w gestii papiestwa leży nieomylne wyznaczanie dogmatów i strzeżenie prawa. W tym konkretnym przypadku: dogmatów ustawy o samorządzie gminnym. Skoro w urzędzie zawiodła podstawowa matematyka, ktoś musiał założyć tiarę i przypilnować procedur.

Tłumaczenie wójta, że brak wymaganej prawem większości to tylko „drobne uchybienie”, bo przecież później radni przegłosowali cały, wadliwy porządek obrad, to prawny kabaret. To trochę tak, jakby powiedzieć: „Panie władzo, owszem, ukradłem ten samochód, ale potem przecież zapłaciłem za autostradę, więc jesteśmy kwita!”. W prawie administracyjnym nie ma opcji prania brudnych uchwał w zbiorczym głosowaniu.

Przewodniczący Rady potrafił zachować klasę i z godnością wycofać się z prawnego ślepego zaułka. Wójt wolał natomiast tupać nogą, stracić panowanie nad sobą i szukać winnych wszędzie, tylko nie we własnych szeregach.

Panie Wójcie, gmina otrzymała od naszej redakcji darmowy audyt prawny, który uchronił was przed kompromitacją u wojewody. Nie oczekuję kwiatów ani listów pochwalnych. Wystarczy, że na przyszłość w urzędowej matematyce 6 przestanie być równe 8, a procedowanie będzie – cytując Pana własne słowa – po prostu „correct”.