Po raz drugi i prawomocnie Gmina Ełk przegrała z Miastem Ełk. Sąd Apelacyjny w Białymstoku nie miał żadnych wątpliwości: gmina wiejska ma zapłacić i to z odsetkami. Tylko za ten jeden spór – ponad 132 tysiące złotych z publicznych pieniędzy.
Dlaczego? Bo od lat uchyla się od obowiązku płacenia za dzieci ze swojego terenu, które uczęszczają do niepublicznych przedszkoli w mieście.
Problem znany, postawa niezmienna
Zgodnie z prawem, to miasto wypłaca dotacje przedszkolom niepublicznym, a następnie zwraca się do właściwych gmin o zwrot tych kosztów – jeśli dzieci uczęszczające do placówki mieszkają na ich terenie. To standardowy mechanizm, obowiązujący w całej Polsce.
Gmina Ełk od lat go ignoruje, twierdząc, że dzieci „nie mieszkają na jej terenie”. Sprawdzanie, kwestionowanie, opóźnianie – to praktyka, którą znają już chyba wszyscy samorządowcy w regionie.
Efekt? Proces za procesem. Koszty rosną. A orzeczenia sądów są jednoznaczne.
Wyrok Apelacyjny z 25 lipca 2025 r.: apelacja oddalona, koszty do zapłaty
Sąd Apelacyjny w Białymstoku (sygn. akt I ACa 241/24) oddalił apelację Gminy Ełk i zasądził kolejne 4.050 zł kosztów postępowania apelacyjnego.
To oznacza, że pierwotny wyrok z Suwałk obowiązuje w pełni.
Wyrok Sądu Okręgowego w Suwałkach (23 kwietnia 2024 r.): płacić i nie kombinować
Wcześniej, Sąd Okręgowy w Suwałkach (sygn. akt I C 923/23), pod przewodnictwem sędzi Izabeli Sadłowskiej, zobowiązał Gminę Ełk do zapłaty: 116.274,64 zł tytułem dotacji za dzieci uczęszczające do przedszkoli w Ełku wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 27.04.2022 r. do dnia zapłaty oraz 11.214 zł tytułem zwrotu kosztów procesu, w tym 5.400 zł za zastępstwo procesowe (koszt wynajęcia prawnika do prowadzenia sprawy w sądzie).
Nie pierwsza i pewnie nie ostatnia porażka
To kolejna przegrana sprawa. Praktyka Gminy Ełk polegająca na ignorowaniu oczywistych obowiązków finansowych wobec miasta kończy się prawomocnymi wyrokami i kosztami, które spadają na lokalnych podatników. Zamiast zapłacić należność w ustawowym terminie – gmina wybiera sądową ścieżkę, którą przegrywa. Regularnie.
Na miejscu włodarzy należałoby zadać sobie pytanie: ile jeszcze takich spraw trzeba przegrać, by zmienić strategię?
Publiczne pieniądze na bezsensowne procesy
Zamiast rozliczać się z miastem zgodnie z ustawą, gmina płaci za sprawy sądowe, za apelacje, za przegrane – i nic z tego nie wynika poza stratą czasu, pieniędzy i wiarygodności.
Kto za to odpowiada? Kto wziął odpowiedzialność za to, że Gmina Ełk przegrała kolejny raz, a mieszkańcy płacą za uporczywą odmowę wykonania obowiązku ustawowego?
Na to pytanie warto byłoby usłyszeć odpowiedź – zanim pojawi się kolejna sygnatura w sądowym repertorium.
O pierwszej sprawie, również przegranej pisaliśmy tu: Finansowa klęska wójta Osewskiego. Sąd przyznał rację miastu







