Wszystko zaczęło się pod koniec lipca 2026 roku. Radny Miasta Ełku Ireneusz Dzienisiewicz zapragnął dowiedzieć się, co dzieje się z wnioskiem w sprawie zatwierdzenia taryfy dla ciepła, który PEC Sp. z o.o. złożył w 2026 roku. Odpowiedź z magistratu nadeszła błyskawicznie, ale była podręcznikowym przykładem umywania rąk.
W piśmie z 29 lipca 2026 r. (znak: O-OP.1431.91.2026.MKa) naczelnik Wydziału Mienia Komunalnego Cezary Winkler, działając z upoważnienia Prezydenta Miasta Ełku, poinformował radnego, że urząd… nie dysponuje wnioskowanymi informacjami. Powołując się na art. 47 ust. 1 ustawy – Prawo energetyczne, naczelnik wskazał, że przedsiębiorstwa energetyczne posiadające koncesje ustalają taryfy i przedkładają je bezpośrednio Prezesowi URE. Urzędnik argumentował, że podmiotem właściwym do rozpatrzenia sprawy jest sam PEC, a nie urząd, próbując przekonać radnego, że miejska spółka to dla magistratu obcy teren.
Gdzie Winkler popełnił błąd? Jeśli uważał, że wniosek trafił do niewłaściwego adresata, to zgodnie z KPA miał psi obowiązek przekazać go do spółki, a nie zbywać radnego pismem w stylu „nie znamy, nie dotyczy”.
Dzienisiewicz nie dał się zbyć tą biurokratyczną zasłoną dymną. 31 lipca 2026 r. skierował formalną interpelację bezpośrednio do Prezydenta Miasta Ełku Tomasza Andrukiewicza (za pośrednictwem Przewodniczącego Rady Miasta Michała Tyszkiewicza). Radny uderzył w sedno, stawiając sprawę na ostrzu noża i żądając odpowiedzi na dwa konkretne pytania: „Czy faktycznie został złożony w 2026 r. wniosek w sprawie zatwierdzenia taryfy dla ciepła PEC w Ełku Sp. z o.o.?” i „Czy Prezydent przyjmował jakiekolwiek stanowisko, wyrażał opinię w sprawie wniosku? Jeżeli tak, to jakie to było stanowisko/opinia?”
Jednocześnie radny zażądał udostępnienia skanu tego wniosku oraz pełnej korespondencji pomiędzy URE a PEC Ełk od momentu złożenia aż do 31 lipca 2026 r.
Odpowiedź nadeszła 18 sierpnia 2026 r. (znak: O-RM.0003.28.2026.MM) i podpisał ją Prezydent Tomasz Andrukiewicz. Dokument ten całkowicie rozbił w pył wcześniejszą linię obrony naczelnika Winklera. Prezydent wprost potwierdził. W 2026 roku wniosek taryfowy został złożony. Co więcej, Andrukiewicz odsłonił kulisy, przyznając, że podczas Zwyczajnego Zgromadzenia Wspólników PEC egzekwował od zarządu podjęcia działań zmierzających do obniżenia cen i stawek za energię cieplną w nowej taryfie.
Ale ratusz też w odpowiedzi zatrzasnął drzwi, odpalając kuriozalną argumentację o obronie cywilnej:
„Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Ełku pełni istotną, strategiczną rolę w zapewnieniu ciągłości funkcjonowania miasta, w szczególności w zakresie ochrony ludności, bezpieczeństwa mieszkańców oraz realizacji zadań związanych z obroną cywilną. […] Tym samym, udostępnienie tych danych w trybie odpowiedzi na interpelację prowadziłoby do ich opublikowania w BIP”.
Zamiast jawności w Biuletynie Informacji Publicznej, ratusz i spółka postawiły radnemu twarde warunki. Prezydent wskazał, że odmowa nie zamyka drogi do informacji, ponieważ Zarząd PEC „deklaruje gotowość do udostępnienia wnioskowanych akt do wglądu w siedzibie spółki w dogodnym terminie przy jednoczesnym zachowaniu zasad ochrony informacji i bezpieczeństwa spółki”.
W praktyce oznaczało to nic innego jak zmuszenie kontrolującego władzę radnego do podpisania restrykcyjnej „lojalki”, przeglądania dokumentów pod okiem prezesów i zakazem swobodnego upubliczniania danych o kalkulacji cen ciepła. Miał to być klasyczny knebel.
Dzienisiewicz nie zamierzał jednak ulegać, poszedł prosto do prezydenta ze skargą na prezesa spółki. Po tej interwencji stanowisko PEC-u zmieniło się diametralnie. Radny otrzymał wgląd do dokumentów, a cała narracja o „tajemnicy” pękła jak bańka mydlana.
Co najśmieszniejsze? Radny dostał wgląd w informacje finansowe, podczas gdy spółka próbowała zasłaniać się sprawami technicznymi, a to finanse były przecież tym, czego od początku szukał. Cała ta operacja z ukrywaniem dokumentów obnażyła jeszcze jeden absurd. PEC zasłaniał się klauzulami i tajemnicami w odniesieniu do danych, które… sam publicznie publikuje w sprawozdaniach w KRS!
Cała ta skrupulatnie reżyserowana szopka miała jeden cel – zamknąć radnemu usta i odciąć opinię publiczną od niewygodnych pytań o siedmiomilionowy zysk miejskiej spółki.
Efekt? Po przebiciu się przez mury ratusza i PEC-u czarno na białym dowiedzieliśmy się tego, co najważniejsze. Taryfa za ciepło może być obniżona. Skoro spółka zarabia miliony, a regulator (URE) przyciska ją do muru, mieszkańcy Ełku mają pełne prawo żądać sprawiedliwych rachunków. Mydlenie oczu obroną cywilną i rzucanie kłód pod nogi radnemu okazało się polityczną kompromitacją.







