Archiwum prywatne Macieja Rokusa

Maciej Rokus uhonorowany na Mazurach. Lider podwodnych poszukiwań doceniony za 30 lat służby na rzecz bezpieczeństwa

Na dnie polskich jezior, gdzie światło rzadko dociera, a temperatura wody bezlitośnie testuje ludzką wytrzymałość, kryją się odpowiedzi, na które rodziny zaginionych czekają latami. Dla większości to kraina mroku i tajemnic. Dla Macieja Rokusa to miejsce pracy.

W marcu 2026 roku, podczas 26. gali prestiżowych nagród „Jurandy” (Szczytno) – wyróżnień przyznawanych wybitnym twórcom, społecznikom i przedsiębiorcom z powiatu szczycieńskiego – to właśnie Rokus stanął na scenie, by odebrać statuetkę w kategorii bezpieczeństwa. Nagroda ta jest zwieńczeniem jego 30-letniej pracy na rzecz Warmii i Mazur. Jednak waga tego wyróżnienia wykracza daleko poza lokalne granice.

Maciej Rokus to instytucja. Jako szef Grupy Specjalnej Płetwonurków RP, z bazą w urokliwym Pasymiu, kieruje zespołem, który wzywany jest tam, gdzie inne służby opuszczają ręce. Pełniąc funkcję pełnomocnika wojewody warmińsko-mazurskiego ds. bezpieczeństwa, łączy kompetencje stratega z nieustępliwością śledczego.

Jego profil zawodowy przypomina życiorys bohatera powieści kryminalnej. Rokus jest biegłym sądowym przy Sądzie Okręgowym w Katowicach, specjalizującym się w bezpieczeństwie ruchu wodnego, wypadkach jednostek pływających i podwodnych metodach poszukiwawczych. Z precyzją naukowca przeprowadza skomplikowane eksperymenty procesowe, mające na celu ustalenie przyczyn utonięć. To wiedza poparta gruntownym wykształceniem – od prawa dowodowego na Uniwersytecie Jagiellońskim, przez zarządzanie kryzysowe na Uniwersytecie Śląskim, po nawigację na Akademii Marynarki Wojennej. Obecnie, zgłębiając tajniki archeologii podwodnej na Uniwersytecie Warszawskim, Rokus udowadnia, że dla niego nauka nigdy się nie kończy. Jest także wykładowcą akademickim, który swoją unikalną wiedzę przekazuje kolejnym pokoleniom.

Jego praca to jednak nie tylko teoria i akademickie sale. To przede wszystkim ból, nadzieja i zderzenie z ludzką tragedią.

Mieszkańcy Ełku znają Rokusa jako człowieka, który dokonuje niemożliwego. W 2017 roku jego zespół podjął się sprawy, która wydawała się beznadziejna. Łukasz Chomik, 33-letni mieszkaniec miasta, zaginął sześć lat wcześniej. Oficjalne śledztwo dawno umorzono, ale Rokus, poproszony o pomoc, ponownie otworzył akta. Wykorzystując zaawansowany sprzęt hydroakustyczny, w tym sonary, płetwonurkowie przeczesali Jezioro Ełckie. Znaleźli ciało. Zespół udowodnił, że pod mężczyzną załamał się lód, a rodzina – po ponad dwóch tysiącach dni agonii niepewności – mogła wreszcie pochować syna.

To właśnie z Jezioro Ełckie stało się dla ekipy Rokusa miejscem niezwykłych odkryć. Weryfikując topografię dna, płetwonurkowie zmierzyli się z miejską legendą o spoczywającym w głębinach wraku samolotu lub czołgu z czasów II wojny światowej. Mit został obalony, ale w zamian jezioro oddało inne skarby – zabytkową porcelanę, naczynia i starą broń, które zasiliły zbiory miejscowego Muzeum Historycznego. Zlokalizowano również wielotonowy, tajemniczy obiekt, wymagający wydobycia przy użyciu specjalistycznych balonów wypornościowych.

Empatia Rokusa nie zna jednak granic geograficznych. Kiedy na przełomie 2019 i 2020 roku w Tajlandii, u wybrzeży wyspy Phuket, zaginął ełczanin Mateusz.  lokalne służby ostatecznie zawiesiły poszukiwania. Widząc rozpacz siostry zaginionego, Rokus wraz ze swoimi najbardziej doświadczonymi nurkami – Maciejem Ciesielskim i Pawłem Michniakiem – ruszyli nad Morze Andamańskie. Przeprowadzili tam eksperymenty procesowe, badając zachowanie analogicznych kajaków i kamizelek ratunkowych na otwartym oceanie. Choć finał tej historii był tragiczny, zespół dostarczył rodzinie to, co najważniejsze w procesie żałoby: odpowiedzi.

Jak podkreśla sam laureat, skuteczność tych działań to zasługa doskonałej współpracy – od lokalnej policji, po zaufanie prezydenta Ełku, Tomasza Andrukiewicza.

Ale Maciej Rokus to nie tylko człowiek, który odnajduje ofiary. To człowiek, który robi wszystko, by ofiar było mniej. Wspólnie z uznanym aktorem Adamem Woronowiczem, Grupa Specjalna Płetwonurków zrealizowała serię edukacyjnych filmów, uświadamiających o zagrożeniach związanych z przebywaniem na zamarzniętych akwenach i uprawianiem sportów.

foto: tygodnikszczytno.pl

Tegoroczny „Jurand” dla Macieja Rokusa to coś więcej niż lokalne wyróżnienie. To hołd dla trzydziestu lat schodzenia w mrok, by inni mogli wreszcie zaznać spokoju. W świecie, w którym woda potrafi bezlitośnie zabierać, Rokus i jego zespół są tymi, którzy mają odwagę, by upomnieć się o to, co do niej nie należy.