Zgromadzenie Związku Międzygminnego „Gospodarka Komunalna” podjęło kontrowersyjną uchwałę dotyczącą dofinansowania przez 12 gmin członkowskich inwestycji, którą chce zrealizować spółka komunalną PGO „Eko-MAZURY”. Chodzi o projekt pn. „Budowa systemu wysokosprawnej kogeneracji zasilanej gazem składowiskowym” – etap 1: uzupełnienie instalacji zagospodarowania i odbioru gazu na terenie eksploatowanej kwatery, w tym instalacja poziomego odgazowania.
Całkowity koszt inwestycji to ponad 1,14 miliona złotych, które mają zostać pokryte z budżetów gmin – proporcjonalnie do liczby mieszkańców. Uchwała wskazuje konkretne kwoty dla każdej z gmin oraz wyznacza termin przekazania środków – do 14 listopada 2025 roku.
Problem polega na tym, że gminy nie podjęły dotąd własnych uchwał budżetowych w tej sprawie. Żadna z rad nie wyraziła jeszcze formalnej zgody na przekazanie tych pieniędzy, a mieszkańcy nie zostali poinformowani ani nie mieli możliwości wypowiedzenia się.
Związek Międzygminny przekracza kompetencje
Związek Międzygminny to struktura pomocnicza, powołana do realizacji wspólnych celów, ale bez samodzielnego budżetu i uprawnień do nakładania na gminy obowiązków finansowych bez ich zgody. To rady gmin, jako organy stanowiące, decydują o wydatkach publicznych i budżetach.
Zamiast wyrazić intencję wsparcia inwestycji w formie uchwały intencyjnej, Zgromadzenie podjęło uchwałę wiążącą i nakazującą przekazanie pieniędzy, rozdzielając zobowiązania i wyznaczając terminy. To poważne naruszenie zasad współpracy i samorządności.
Mieszkańcy znowu na celowniku – zamiast kredytu
PGO „Eko-MAZURY” to spółka komunalna znana mieszkańcom z problemów, przede wszystkim uciążliwego smrodu, który wywołuje liczne skargi i protesty.
A teraz – zamiast samodzielnego finansowania inwestycji, np. zaciągnięcia kredytu inwestycyjnego – spółka sięga do budżetów gmin, czyli kieszeni mieszkańców, którzy na co dzień zmagają się z uciążliwościami związanymi z działalnością Eko-MAZUR.
To nieuczciwe i niesprawiedliwe. Jeśli inwestycja jest konieczna i ma sens, powinna być sfinansowana ze środków spółki, na normalnych warunkach rynkowych, a nie na zasadzie przymusowego „zrzutu” przez lokalne wspólnoty.
Przewodniczący milczy, a pytania rosną
Redakcja próbowała wielokrotnie skontaktować się z Przewodniczącym Związku Międzygminnego, Dariuszem Wasilewskim, który jest również radnym miasta Ełku – jednej z gmin, która ma ponieść największy koszt. Niestety, mimo naszych starań nie odbierał telefonu.
Milczenie w obliczu tak poważnych pytań budzi poważne wątpliwości co do transparentności i odpowiedzialności za podejmowane decyzje.
Uchwała bez pokrycia prawnego – kompromitacja i cynizm doświadczonych samorządowców
Ta uchwała nie jest uchwałą intencyjną, jest prawnie bezwartościowa i stanowi jawne naruszenie prawa. Podjęcie wiążącego zobowiązania finansowego bez zgody rad gmin to nie tylko łamanie ustawy o samorządzie i finansach publicznych – to po prostu działanie poza wszelkimi standardami odpowiedzialności i przyzwoitości.
Najbardziej szokujące jest to, że za tą decyzją stoją osoby od lat funkcjonujące w samorządzie, które powinny znać swoje obowiązki i zakres kompetencji jak własną kieszeń. Zamiast tego pokazali rażący brak profesjonalizmu, ignorancję wobec prawa i cyniczne lekceważenie mieszkańców oraz ich przedstawicieli.
To nie jest wypadek przy pracy czy przeoczenie – to świadoma próba obejścia mechanizmów demokratycznej kontroli i przejrzystości. To jawny zamach na fundamenty samorządności i zaufania publicznego. Ci samorządowcy kompromitują nie tylko siebie, ale cały system, który ma służyć obywatelom, a nie ich własnym interesom.
Tych, którzy podpisali się pod tą uchwałą, powinna spotkać surowa ocena społeczna i polityczna. Powinni ponieść pełną odpowiedzialność za ten skandal, który stawia pod znakiem zapytania ich kompetencje, uczciwość i intencje.
Prawidłowa kolejność powinna wyglądać tak: Zgromadzenie Związku wyraża uchwałą intencyjną wolę dofinansowania inwestycji i prosi o podjęcie stosownych uchwał przez wszystkie rady gmin członkowskich. Dopiero na podstawie tych uchwał można myśleć o wiążącym podziale kosztów i przekazaniu środków.
Tymczasem mamy sytuację odwrotną – jakby ogon machał psem. Organ pomocniczy narzuca obowiązki finansowe na samorządy, pomijając ich organy stanowiące i pomniejszając rolę mieszkańców. To niedopuszczalne i nie do zaakceptowania.







