W opublikowanym wideo radna Ewelina Truszkowska stoi przed Powiatowym Zespołem ds. Orzekania o Niepełnosprawności i odnosi się do burzy, jaka wybuchła po jej wypowiedzi na sesji sprzed tygodnia. Przeprasza osoby z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów za swoje „niefortunne słowa”, tłumacząc jednocześnie, że działała w dobrej wierze.
Głównym przekazem nagrania jest jednak przypisanie sobie sprawstwa za nowo powstały podjazd (obniżony krawężnik), który ma ułatwić poruszanie się osobom na wózkach. „Może gdyby nie padły te słowa, które były tak naprawdę nie w złej wierze […] dziś by nie było podjazdu” – stwierdza na nagraniu radna, z dumą prezentując wykonane prace i podkreślając, że przez lata podjazdu w tym miejscu brakowało.
Choć intencje radnej mogły być dobre, a radość z ułatwienia życia mieszkańcom jest w pełni zrozumiała, jej narracja mija się z faktami. Z ustaleń wynika, że nagłe pojawienie się podjazdu nie ma nic wspólnego z jej interwencją ani ze słowami, które padły na ubiegłotygodniowej sesji.
Jak wygląda rzeczywistość?Przede wszystkim należy jasno podkreślić, że kompleksowy remont ulicy Koszykowej jest inwestycją realizowaną przez miasto, a nie przez powiat. Władze powiatowe nie miały z tymi pracami drogowymi nic wspólnego. Obniżenie krawężnika i wykonanie zjazdu to po prostu element miejskiego projektu drogowego.
Konieczność wykonania podjazdu, a raczej wyrównania do krawężników, nie pojawiła się z dnia na dzień w reakcji na medialną burzę. Usterki i niedoróbki w ramach miejskiej inwestycji były zgłaszane wykonawcy już w marcu – na długo przed słynną sesją rady powiatu.
Nie jest to żadna nagła, cudowna mobilizacja służb wywołana słowami radnej.
Dla mieszkańców najważniejsze jest to, że problem wysokich, uciążliwych krawężników przed placówką został jakoś rozwiązany, a osoby z niepełnosprawnościami zyskały lepszy dojazd. Warto jednak oddzielić polityczny PR od twardych faktów.
Podjazd nie powstał dlatego, że tydzień temu padły „niefortunne słowa”. Powstał, ponieważ w ramach przebudowy ulicy Koszykowej realizowane są poprawki zgłoszone wiele tygodni wcześniej. Próba „podpięcia się” pod tę drogową inwestycję i budowanie wokół niej narracji własnego sukcesu wydaje się w tym przypadku mocno na wyrost.
Komentarz od redakcji
To doprawdy zdumiewające, a wręcz wstydliwe, by radna powiatu ełckiego nie potrafiła odróżnić inwestycji miejskiej od powiatowej. Podstawowa wiedza o tym, kto i gdzie buduje drogi w regionie, powinna być przecież elementarzem samorządowca. Ewelina Truszkowska ewidentnie próbowała ratować swój nadszarpnięty wizerunek, reżyserując naprędce opowieść o własnej skuteczności i budując pomnik na cudzym fundamencie. Niestety, kurtyna opadła za wcześnie, a z PR-owej ofensywy wyszła komedia pomyłek.
W tym kontekście trudno nie wspomnieć o radnym Wiszowatym, który na tej samej sesji również rzucał „niefortunnymi słowami”. On jednak wybrał zupełnie inną strategię na gaszenie pożaru – siedzi cicho i milczy. Być może chroni przed kompromitacją, jaką jest radosne przypisywanie sobie zasług za miejski remont asfaltu.







