foto: UM Ełk

Nocna prohibicja. Jak ełcki magistrat wypacza ideę konsultacji społecznych

Władze Ełku pytają mieszkańców o zdanie w sprawie zakazu nocnej sprzedaży alkoholu. Analiza mechanizmów tego procesu obnaża jednak głębokie braki w rozumieniu idei partycypacji społecznej. Zamiast rzetelnej debaty, Ratusz serwuje obywatelom systemowe wykluczenie cyfrowe oraz komunikację opartą na emocjonalnym szantażu, która z góry przesądza o wyniku.

Ustawa o wychowaniu w trzeźwości daje samorządom potężne narzędzie – prawo do ograniczenia handlu alkoholem w godzinach nocnych. Wprowadzenie takich restrykcji to jednak poważna ingerencja w swobodę działalności gospodarczej oraz przyzwyczajenia konsumenckie obywateli. Z tego powodu procesowi decyzyjnemu powinny towarzyszyć transparentne, rzetelne i powszechnie dostępne konsultacje społeczne. To, co obecnie dzieje się w Ełku, stanowi niestety zaprzeczenie tych standardów.

Podstawowym grzechem ełckich konsultacji jest konstrukcja mechanizmu głosowania, która w realiach 2026 roku budzi głębokie zdumienie. W państwie, w którym obywatele posługują się aplikacją mObywatel, a usługi administracyjne opierają się na Profilu Zaufanym, ełcki Urząd Miasta proponuje procedurę archaiczną i wykluczającą.

Zadeklarowana przez magistrat „elektroniczna” forma przekazania opinii to w istocie biurokratyczny absurd. Od mieszkańca wymaga się pobrania pliku z urzędowej strony, jego fizycznego wydrukowania, odręcznego wypełnienia (wraz z podpisem pod klauzulą RODO), a następnie zeskanowania i odesłania pocztą elektroniczną. Brak wdrożenia prostego, uwierzytelnionego formularza internetowego nie jest wyłącznie uchybieniem technicznym – to realne, instytucjonalne wykluczenie cyfrowe.

Wymóg posiadania w domu sprawnej drukarki i skanera działa jak współczesny cenzus. Skutecznie zniechęca i odcina od możliwości oddania głosu osoby młode, studentów oraz zapracowanych profesjonalistów, dla których środowisko cyfrowe jest naturalnym miejscem załatwiania spraw urzędowych. Jednocześnie Ratusz udostępnia aż dziewięć fizycznych urn w instytucjach miejskich. Taka asymetria w oczywisty sposób faworyzuje konkretne grupy demograficzne, gotowe na osobistą wizytę w urzędzie lub placówce, co niechybnie zniekształci reprezentatywność wyników.

Bariery techniczne to jednak tylko narzędzie. Prawdziwy problem leży w sposobie komunikowania samego przedmiotu konsultacji. Złotą zasadą wszelkich badań społecznych – a takim powinny być konsultacje – jest neutralność pytań i komunikatów wyjściowych. Włodarze Ełku tę zasadę otwarcie ignorują.

W oficjalnych materiałach informacyjnych miasta, a także w wystąpieniach wideo prezydenta Tomasza Andrukiewicza, nie ma miejsca na obiektywne przedstawienie wariantów. Zamiast tego pojawia się gotowa teza: ograniczenie sprzedaży ma na celu przeciwdziałanie „bójkom” i „zakłócaniu porządku publicznego”.

Z socjologicznego punktu widzenia jest to klasyczny przykład framingu (ramowania), służący zmanipulowaniu odbiorcy jeszcze przed oddaniem przez niego głosu. Jeśli włodarz miasta oficjalnie komunikuje, że zakaz oznacza walkę z chuligaństwem, to w domyśle stygmatyzuje każdego przeciwnika ograniczeń jako obrońcę nocnych burd.

Taka konstrukcja przekazu to de facto szantaż emocjonalny. Odbiera ona przestrzeń do merytorycznej dyskusji o realnych skutkach gospodarczych uchwały czy o zjawisku przenoszenia się problematycznych zachowań w inne, mniej kontrolowane rejony miasta lub poza jego granice administracyjne.

Klamrą spinającą te uchybienia jest czas trwania całego procesu. Przeznaczenie zaledwie ośmiu dni (od 25 lutego do 4 marca) na zebranie opinii w tak ważnej dla miasta sprawie to działanie pozorne.

Ekspresowe tempo, bariery w głosowaniu cyfrowym oraz agresywna, stronnicza narracja z góry narzucająca „właściwe” odpowiedzi układają się w logiczną całość. Ełckie konsultacje nie służą poznaniu woli mieszkańców. Są zrytualizowanym procesem, który ma jedynie dostarczyć formalnej podkładki pod decyzję podjętą wcześniej w urzędniczych gabinetach. Trudno o gorszy sygnał wysłany do społeczeństwa obywatelskiego.