Przypomnijmy to, co najważniejsze. Z ustaleń kontrolerów RIO wyłania się wstrząsający obraz tego, jak unijne fundusze z polsko-litewskich programów stały się pretekstem do wypłacania sowitych dodatków dla ścisłego kierownictwa gminy. Zobaczmy, jak wyglądała ta rzekomo niezbędna drabinka nadzoru i kto na niej zyskał:
Wójt Tomasz Osewski – osobiście zaangażowany w realizację projektów na podstawie umów cywilnoprawnych. Jak ustaliliśmy, łącznie mówimy tu o 880 godzinach dodatkowej pracy i gigantycznym koszcie dla sektora finansów publicznych rzędu 110 000 złotych.
Skarbnik Gminy – z tytułu obsługi tych samych projektów jej portfel zasiliła kwota 20 000 zł.
Zastępczyni Wójta i „niewidzialny audyt” – w 2023 r. wójt Osewski polecił wypłacić swojej zastępczyni równe 15 000 zł. Powód? Zwiększone obowiązki przy projektach. Podstawa prawna? Pismo z 2021 roku, w którym – o dziwo! – nie podano nawet żadnej konkretnej kwoty.
Zewnętrzny Menadżer Finansowy – jakby nadzoru ze strony całej „gminnej trójcy” było mało, do obsługi projektów zatrudniono dodatkowego specjalistę z zewnątrz.
Podsumujmy ten organizacyjny absurd. Mamy wójta, skarbnik, zastępczynię wójta oraz zewnętrznego menadżera. Aż cztery powołane osoby. Czterech opłacanych z publicznych pieniędzy „kontrolerów”, którzy mieli rzekomo czuwać nad tym, aby wszystko przebiegało zgodnie z unijnymi i krajowymi przepisami.
Można by pomyśleć, że przy tak potężnej i kosztownej tarczy ochronnej, projekty realizowane były perfekcyjnie. I w tym miejscu dochodzimy do najśmieszniejszego, a zarazem najbardziej tragicznego finału tej historii. Jak ustaliliśmy, wspomniane unijne projekty przeszły aż sześć kontroli Wojewody. Jaki był efekt pracy czteroosobowego, znakomicie opłacanego sztabu? Na sześć przeprowadzonych inspekcji, zaledwie trzy zakończyły się wynikiem pozytywnym. Armia urzędników wzięła duże pieniądze za nadzór nad projektami, które oblały połowę zewnętrznych kontroli.
Z czym poradziła sobie „gminna trójca”?
Zacznijmy od tego, co tej kosztownej grupie nadzorczej faktycznie się udało. Skoro do pilnowania unijnych projektów oddelegowano samego wójta (za 110 tys. zł), skarbnika, zastępcę i menadżera, sprawdźmy, co zdołali bezbłędnie przeprowadzić. Z analizy dokumentów pokontrolnych Wojewody wyłania się obraz trzech postępowań z 2022 roku, przez które urzędnicy Gminy Ełk przeszli suchą stopą.
Chronologia tych nielicznych urzędniczych „sukcesów” wygląda następująco:
13 kwietnia 2022 r. – Pierwszy test zdany. Kontrolerzy z Olsztyna biorą pod lupę projekt „Mosty biznesowe – odważ się zrobić pierwszy krok”. Sprawdzają drugie postępowanie dotyczące przebudowy budynku mieszkalnego i gospodarczego na centrum przedsiębiorczości (zamówienie na roboty budowlane). Werdykt: ocena pozytywna. Nadzór zadziałał.
12 lipca 2022 r. – Hale sportowe na plus. Trzy miesiące później służby Wojewody wydają kolejną ocenę, tym razem w ramach projektu „Aktywne dzieci = zdrowe dzieci”. Sprawdzany jest remont hal sportowych w szkołach na terenie gminy. Tutaj również ełccy urzędnicy mogą odetchnąć z ulgą. Wynik: ocena pozytywna.
30 listopada 2022 r. – Jesienny hat-trick. Pod koniec roku wraca temat szkolnych inwestycji. Wojewoda przeprowadza kontrolę ex-post (weryfikację następczą) drugiego postępowania na remont hal w ramach programu „Aktywne dzieci = zdrowe dzieci”. Na dokumencie znów ląduje pieczątka: ocena pozytywna.
Trzy czyste konta na przestrzeni zaledwie ośmiu miesięcy. Patrząc na te dokumenty, ktoś mógłby pomyśleć, że potężny, czteroosobowy mechanizm kontrolny w Gminie Ełk działa jak w szwajcarskim zegarku i jest wart każdych pieniędzy.
Problem w tym, że w tym miejscu dobre wiadomości dla wójta Tomasza Osewskiego i jego podwładnych definitywnie się kończą. To zaledwie połowa historii. Pozostałe trzy kontrole brutalnie weryfikują skuteczność tego sowicie opłacanego nadzoru.
Zderzenie ze ścianą (2 grudnia 2022 r.): Szkolny błąd, ograniczanie konkurencji i 25% kary
Dobra passa „gminnej trójcy” i zatrudnionego menadżera skończyła się 2 grudnia 2022 roku. To wtedy na biurka w Urzędzie Gminy trafiła z Olsztyna „Informacja Pokontrolna”, która była jak uderzenie obuchem w głowę. Urzędnicy Wojewody wzięli pod lupę postępowanie, które łączyło oba unijne projekty. Chodziło o wybór inspektora nadzoru.
Werdykt? Ocena negatywna.
Na czym polegał błąd, którego nie zauważył czteroosobowy, sowicie opłacany sztab specjalistów? Poszło o fundamentalne zasady Prawa zamówień publicznych (art. 241 ust. 3).
Urzędnicy, ustalając kryterium „Doświadczenie”, skonstruowali je w sposób nieprawidłowy. Zamiast oceniać doświadczenie konkretnych osób (czyli inżynierów i inspektorów, którymi dysponował wykonawca), gmina oceniała doświadczenie samej firmy. Krajowy Kontroler nie pozostawił na tym złudzeń, wprost punktując, że takie działanie utrudniło uczciwą konkurencję i równe traktowanie wykonawców. Krótko mówiąc: gmina tak opisała warunki, że mogła odstraszyć inne firmy przed złożeniem potencjalnie tańszych i lepszych ofert.
Dla czteroosobowej armii nadzorców, na czele z wójtem Tomaszem Osewskim ten szkolny błąd musiał być kompromitacją. Ale dla samej Gminy Ełk oznaczał coś znacznie gorszego – konkretne straty finansowe.
Kontroler Wojewody uznał to za „nieprawidłowość indywidualną”, która ma szkodliwy wpływ na budżet Unii Europejskiej. Za naruszenie, które ogranicza dostęp do zamówienia, nałożono na gminę bezlitosną karę: korektę finansową w wysokości 25%.
Co to oznacza w praktyce? Unia Europejska obcięła gminie dofinansowanie z przedstawionych faktur za nadzór. Zgodnie z decyzją kontrolerów, wydatki (Gminy Ełk) zostały pomniejszone w trzech raportach:
- o 754,76 EUR w projekcie „Mosty biznesowe”,
- o 172,05 EUR w pierwszym wyliczeniu dla projektu „Aktywne dzieci”,
- oraz o kolejne 860,11 EUR w kolejnym wyliczeniu dla tego samego projektu.
Łącznie to blisko 1800 euro unijnej dotacji, która zamiast zasilić budżet gminy i pokryć koszty faktur, po prostu przepadła z powodu urzędniczego niedbalstwa.
Recydywa (23 lutego 2023 r.): Dyskryminacja, brak certyfikatów na kozła i 7000 euro kary
Kto myślał, że grudniowa wpadka była tylko wypadkiem przy pracy, ten grubo się mylił. 23 lutego 2023 roku z Olsztyna przychodzi kolejna Informacja Pokontrolna. Tym razem na celowniku znalazł się przetarg na dostawę sprzętu sportowego do czterech szkół w ramach projektu „Aktywne dzieci = zdrowe dzieci”.
Ocena Wojewody? Ponownie negatywna. A lista błędów popełnionych przez pilnującą projektów „gminną trójcę” i zewnętrznego menadżera brzmi jak podręcznik tego, czego w zamówieniach publicznych robić nie wolno.
Urzędnicy Wojewody wypunktowali dwa naruszenia Prawa zamówień publicznych, które doprowadziły do wyboru niewłaściwych ofert:
Dyskryminacja i odstraszanie zagranicznej konkurencji: Czworo nadzorców dopuściło do sytuacji, w której Gmina Ełk stworzyła podwójne standardy. Od wykonawców zagranicznych zażądano szerszego, bardziej skomplikowanego katalogu dokumentów (m.in. odpowiedników zaświadczeń o niekaralności) niż od firm polskich. Kontrolerzy nie mieli litości: to jawne uderzenie w unijną zasadę równego traktowania. Urzędnicy postawili sztuczną barierę, która mogła odstraszyć zagraniczne firmy od złożenia potencjalnie tańszych ofert.
Przymykanie oka na braki w dokumentach: Drugi błąd jest wręcz kuriozalny. Gmina podzieliła zamówienie na cztery części. W pierwszej (dostawa sprzętu do szkoły w Nowej Wsi Ełckiej) urzędnicy sami zapisali w warunkach, że wymagają od wykonawców certyfikatów producenta m.in. na kozła gimnastycznego, skrzynię czy drabinki. Co się dzieje, gdy spływają oferty? Firma, która ostatecznie wygrywa przetarg, nie dołącza wymaganych certyfikatów.
Jak reaguje profesjonalny, opłacany w dziesiątkach tysięcy złotych zespół nadzorczy gminy? Zamiast – zgodnie z prawem – wezwać firmę do uzupełnienia braków, urzędnicy przechodzą nad tym do porządku dziennego i podpisują z nią umowę! Kontroler stwierdził wprost: wybrano ofertę, która w ogóle nie odpowiadała wymogom, czym prawdopodobnie wypaczono wynik całego przetargu.
Rachunek za urzędniczą niekompetencję
Za te rażące uchybienia Wojewoda nałożył na gminę korekty finansowe, obcinając unijną dotację do zapłaconych już faktur. Za sam brak certyfikatów w pierwszej części zamówienia wlepiono 25% kary, a za dyskryminacyjne warunki w pozostałych trzech częściach – 10% kary.
Zajrzyjmy do dokumentów, żeby zobaczyć, ile dokładnie unijnych pieniędzy wyparowało przez niedopatrzenia zespołu wójta Osewskiego:
- Część 1 (Nowa Wieś Ełcka) – cięcie o 5 620,02 EUR
- Część 2 (Chełchy) – cięcie o 177,06 EUR
- Część 3 (Woszczele) – cięcie o 403,35 EUR
- Część 4 (Straduny) – cięcie o 714,26 EUR
Sumując te pozycje, okazuje się, że Gmina Ełk straciła bezpowrotnie 6 914,69 euro bezpośredniego dofinansowania (plus proporcjonalne cięcia w kosztach pośrednich).
Trzeci cios (1 marca 2023 r.): Festiwal błędów, puste pola w ofertach i ponad 6200 euro w błoto
Zaledwie tydzień po wpadce ze sprzętem sportowym, 1 marca 2023 r. Wojewoda zrzuca na Gminę Ełk kolejną bombę. Trzecia z rzędu kontrola ex-post kończy się wynikiem negatywnym. Tym razem pod lupę wzięto przetarg obejmujący oba unijne projekty: zakup sprzętu elektronicznego do Centrum Edukacji Biznesowej w Chojniaku oraz do dwóch sal sportowych.
Dokumentacja pokontrolna przypomina akt oskarżenia. Urzędnicy Wojewody wykryli tu aż trzy naruszenia Prawa zamówień publicznych w jednym postępowaniu:
Powtórka z dyskryminacji: Zespół nadzorczy niczego się nie nauczył. Ponownie zastosowano podwójne standardy dla wykonawców z Polski i z zagranicy, żądając od tych drugich szerszego katalogu dokumentów (np. zaświadczeń o niekaralności). Jak wskazał kontroler, taki zapis odstrasza potencjalną zagraniczną konkurencję.
Wybór oferty z „pustymi polami”: Druga wpadka uderza w podstawy logiki urzędniczej. Gmina zażądała w dokumentacji oświadczeń i specyfikacji (m.in. kart katalogowych klawiatur, linków do wsparcia producenta). W przetargu na część 1 (sprzęt dla Centrum Edukacji) wpłynęła tylko jedna oferta. Wykonawca nie załączył wymaganych dokumentów, a w formularzu zostawił wręcz… puste pola (np. w rubryce dotyczącej aparatu cyfrowego). Co robi gmina? Zamiast wezwać firmę do uzupełnienia dokumentów, przymyka na to oko i wybiera tę niekompletną ofertę jako najkorzystniejszą! Kontroler był bezlitosny: „Zamawiający ocenił jako najkorzystniejszą ofertę Wykonawcy, która nie odpowiadała wymogom”.
Chaos w ogłoszeniach: Trzeci błąd to ewidentny bałagan w papierach. Gmina w trakcie przetargu zmieniła Specyfikację Warunków Zamówienia (SWZ), rezygnując z wymogu dostarczania pewnych certyfikatów. Zapomniała jednak… zmienić samo ogłoszenie o zamówieniu. Efekt? W ogłoszeniu widniały rygorystyczne wymagania, a w dokumentacji (SWZ) już nie. Według kontrolera, mogło to zniechęcić inne firmy do złożenia ofert, bo czytając ogłoszenie, myślały, że nie sprostają wymaganiom.
Finał: Kara pochłania tysiące euro
Za ten urzędniczy festiwal niekompetencji kontroler zastosował taryfikator kar. Stwierdzono naruszenia zagrożone dwiema karami po 25% i jedną w wysokości 10%. Zgodnie z prawem zastosowano tę najwyższą, na poziomie 25%.
Co to oznacza dla Gminy Ełk w twardej walucie? Wydatki z faktury za dostawę sprzętu do Centrum Edukacji Biznesowej w Chojniaku (opiewającej na 117 779,88 zł) zostały obcięte przez unijnych kontrolerów.
Kwota utraconego dofinansowania to dokładnie 6 284,28 EUR (oraz proporcjonalne ucięcie kosztów pośrednich).
Most biznesowy… do własnych kieszeni
Zróbmy ostateczny bilans tego organizacyjnego i finansowego absurdu. Z jednej strony mamy wójta Tomasza Osewskiego, skarbnik i zastępczynię, którzy łącznie zainkasowali z publicznych środków kwotę 145 tysięcy złotych (nie licząc kosztów zewnętrznego menadżera) za rzekomy nadzór i „zwiększone obowiązki” przy unijnych projektach.
Z drugiej strony mamy rzeczywiste efekty tego „nadzoru”: szkolne błędy w Prawie zamówień publicznych, dyskryminację wykonawców, przymykanie oka na braki w dokumentach i wybieranie ofert z pustymi polami.
Przez niekompetencję tej znakomicie opłacanej „czwórki kontrolerów” Gmina Ełk bezpowrotnie straciła łącznie blisko 15 tysięcy euro z unijnych dotacji. Te pieniądze nie spadły z nieba – dziurę po utraconym dofinansowaniu i nałożonych korektach finansowych trzeba będzie załatać z budżetu gminy.
Kiedy ruszały programy „Aktywne dzieci” i „Mosty biznesowe”, w oficjalnych komunikatach obiecywano rozwój i inwestycje. Dziś, po lekturze dokumentów pokontrolnych Wojewody i raportu RIO, nie mamy już żadnych złudzeń. Jedyny most biznesowy, jaki z pełnym sukcesem i bezbłędnie zbudowała elita władzy, to ten prowadzący bezpośrednio do ich własnych portfeli.
Pisaliśmy wcześniej
- Układ zamknięty Gminy Ełk. Jak „gminna trójca” zbudowała „Most Biznesowy” do swoich portfeli
- Niewidzialny audyt, zlecenia na wybory i dziesiątki tysięcy z publicznej kasy dla Zastępcy Wójta
- „Prawda jest w dokumentach”. Raport RIO obnaża finansowe eldorado na szczytach władzy Gminy Ełk- skarbniczka







