To już nie wygląda na przypadek. To wygląda na systemowy problem z jakością stanowionego prawa.
Śmieciowy bubel prawny
Pierwsza uchwała dotyczyła deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi oraz określenia warunków i trybu składania deklaracji. Rada Gminy Ełk zapisała, że uchwała wchodzi w życie 1 stycznia 2026 r., a jednocześnie „podlega ogłoszeniu” w Dzienniku Urzędowym.
Wojewoda nie miał wątpliwości: takie prawo nie może obowiązywać. Akt prawa miejscowego musi być najpierw ogłoszony, a dopiero potem, po upływie 14 dni, zaczyna obowiązywać. Rada próbowała odwrócić tę kolejność.
Efekt? Uchwała była od początku wadliwa i została unieważniona w całości.
Do tego rada dorzuciła we wzorze deklaracji obowiązek podawania przyczyny złożenia nowej deklaracji śmieciowej. Wojewoda jasno wskazał: rada nie ma prawa żądać takich informacji, bo nie mają one żadnego wpływu na wysokość opłaty.
Co to oznacza dla mieszkańca w praktyce?
W praktyce oznacza to realne ograniczenie praw mieszkańców. Aby skorzystać z ulgi za posiadanie kompostownika wg nowej uchwały, mieszkaniec musi złożyć lub zmienić deklarację dotyczącą opłaty za gospodarowanie odpadami, ponieważ tylko w tym dokumencie można formalnie zgłosić kompostowanie bioodpadów po nowemu.
Prawo miało regulować śmieci. W praktyce samo wylądowało w koszu.
Stypendia sportowe też niezgodne z prawem?
Kilka dni wcześniej wojewoda „uwalił” drugą uchwałę Rady Gminy Ełk – tym razem dotyczącą stypendiów sportowych. I znów: w całości.
Rada, ustalając zasady przyznawania stypendiów, pominęła obowiązkowy element, czyli znaczenie danej dyscypliny sportu dla gminy. A to wprost wynika z ustawy o sporcie i nie jest żadną opcją do wyboru.
Dodatkowo rada nie określiła konkretnych kwot stypendiów, posługując się ogólnikami typu „do 100% minimalnego wynagrodzenia”. Zdaniem wojewody to za mało. Prawo musi być precyzyjne – zawodnik ma wiedzieć, za jaki wynik i ile pieniędzy dostanie.
Kapituła z niczego i „moralność” w uchwale
Rada powołała także tzw. Kapitułę opiniującą wnioski o stypendia. Problem w tym, że żadna ustawa nie przewiduje takiego organu. To kolejny przykład tworzenia prawa „na oko”.
Do tego doszły zapisy o cofnięciu stypendium za „naruszenie norm moralnych” czy bliżej nieokreślone „naruszenie prawa”. Wojewoda uznał je za niedopuszczalne – zbyt niejasne i sprzeczne z zasadami stanowienia prawa.
Rada poszła jeszcze dalej, próbując uzależnić stypendium od przyszłych zdarzeń: kontuzji, choroby, zakończenia kariery czy nawet utraty statusu mieszkańca gminy. Ustawa o sporcie czegoś takiego nie przewiduje.
Dwie uchwały, jeden problem
W obu przypadkach finał był ten sam: uchwały wyleciały w całości. Bez poprawek, bez ratowania pojedynczych zapisów.
To już nie jest pojedynczy błąd czy przeoczenie. To sygnał, że w Radzie Gminy Ełk zawiodła elementarna staranność legislacyjna. A konsekwencje ponoszą mieszkańcy – bo to ich dotyczą śmieci, opłaty i stypendia.
Gmina może jeszcze skarżyć oba rozstrzygnięcia do sądu. Ale jedno jest pewne: prawo zostało napisane jasno – tylko nie zostało przeczytane wystarczająco uważnie.







