foto: Piotr Tracz/ Kancelaria Sejmu

Podwójne stanowiska, podwójna władza? Samorząd na sprzedaż

PSL szykuje zmiany, które mogą zabetonować władzę w samorządach. Zniesienie dwukadencyjności i likwidacja zakazu startu w innych szczeblach to recepta na polityczne „podwójne zabezpieczenie” dla lokalnych liderów, pozwalające utrzymać stołki dla swoich i zdominować scenę lokalną. Czy demokracja lokalna stanie się polem gry dla wybranych

Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) proponuje rewolucję w polskim samorządzie: likwidację dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast oraz zniesienie zakazu jednoczesnego kandydowania na te stanowiska i do rady powiatu czy sejmiku województwa. Projekt złożony w lipcu 2025 roku przeszedł pierwsze czytanie w Sejmie 12 września i został skierowany do komisji nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach.

Mimo że projekt został odrzucony w konsultacjach społecznych przez 80% uczestników, PSL kontynuuje prace nad jego wprowadzeniem. Wyniki konsultacji wskazują na obawy przed „zabetonowaniem” posad, lokalnymi układami i ryzykiem korupcji.

Warto również zauważyć, że projekt nie jest jednomyślnie wspierany przez wszystkie ugrupowania. PiS wyraził zastrzeżenia co do inicjatywy PSL-u.

Co więcej, nawet jeśli projekt przejdzie przez parlament, jego los może zależeć od decyzji prezydenta. Zastępca szefa kancelarii prezydenta, Adam Andruszkiewicz, nie ujawnia, jaką decyzję podejmie głowa państwa, ale środowisko polityczne PiS uważa, że dwukadencyjność się sprawdza.

Jeśli prezydent zawetuje ustawę, projekt nie wejdzie w życie. Weto prezydenta może zostać odrzucone przez Sejm, ale wymaga to większości 3/5 głosów, co może być trudne do osiągnięcia w obecnym układzie sił.

Kolejny kontrowersyjny krok to likwidacja zakazu startu w wyborach do rady powiatu i sejmiku województwa dla tych samych osób.

Co to oznacza w praktyce? Lokalni liderzy mogą jednocześnie walczyć o władzę wykonawczą w gminie i mandat w organie stanowiącym wyższego szczebla. Jeśli przegrają w wyborach na wójta czy prezydenta, wciąż mają polityczną poduszkę bezpieczeństwa – mandat w radzie powiatu lub sejmiku. To jawne ułatwienie dla „wiecznych włodarzy”, którzy chcą zagarniać wpływy i unikać odpowiedzialności przed wyborcami.

Skutki mogą być katastrofalne dla demokracji lokalnej: nowe osoby mają utrudniony start, wyborcy – ograniczony wybór, a scenę polityczną mogą zdominować te same nazwiska przez kolejne lata. System sprzyja budowaniu koalicji opartych nie na ideach czy potrzebach społeczności, lecz na sile politycznej i utrzymaniu władzy.

Zamiast odświeżać samorząd, zmiany te zamieniają go w polityczny teren dla wybranych. Demokracja lokalna zostaje sprowadzona do „bezpiecznych pozycji” i politycznych parasoli, gdzie liczy się tylko utrzymanie wpływów.