Zdjęcie z profilu FB radnego Bogusława Wisowatego

Połączenie Ełku z Wielkimi Jeziorami? Nie ma wody, nie ma pieniędzy, nie ma szans

Choć lokalni politycy z Ełku — Michał Tyszkiewicz i Krzysztof Piłat — pojechali do Olsztyna, by przypomnieć o starej koncepcji połączenia wodnego Pojezierza Ełckiego z Wielkimi Jeziorami Mazurskimi, z dokumentów wynika jasno: nie zapadła żadna decyzja, nie ruszono z realizacją, nie ma finansowania ani planu działania. Temat wrócił wyłącznie jako debata – bez konkretów, bez harmonogramu, bez środków.

Radny wojewódzki Bogusław Wisowaty chwali się w sieci, że to z jego inicjatywy. Ale za szumnymi zapowiedziami nie idzie nic więcej niż polityczny PR i przypominanie dawno zarzuconych pomysłów. Zamiast realnych kroków – mamy tylko wystąpienia, podziękowania i wspominki.

Z protokołu wynika jasno: nie będzie żadnego kanału łączącego Ełk z Wielkimi Jeziorami Mazurskimi. Ale politykom z Ełku udało się zrobić wokół tego medialny szum.
W mediach społecznościowych przewinął się temat „wielkiego powrotu” koncepcji połączenia Pojezierza Ełckiego z Wielkimi Jeziorami Mazurskimi. Pomysł sprzed kilkunastu lat został wyciągnięty z szuflady – tyle że nie po to, by coś zrealizować, ale by o czymś mówić. I to głośno.


Temat ponownie trafił na komisję sejmiku województwa warmińsko-mazurskiego z inicjatywy radnego wojewódzkiego Bogusława Wisowatego, który na Facebooku pochwalił się, że to on wprowadził sprawę do porządku obrad. W posiedzeniu wzięli udział również radny powiatu ełckiego Krzysztof Piłat oraz przewodniczący Rady Miasta Ełku Michał Tyszkiewicz, którzy firmują temat, mimo że realnych postępów nie było żadnych.
Wisowaty pisze z dumą: „Dziś z mojej inicjatywy radni zajęli się tematem, który na parę lat zniknął z przestrzeni publicznej”.
Rzeczywiście – temat zniknął. I nadal nie wrócił realnie – wróciła tylko narracja.


Komisja mówi: nie da się. Ale o tym cisza
Zarówno Anna Jaroszuk z Departamentu Turystyki i Sportu, jak i Lidia Wójtowicz z Departamentu Polityki Regionalnej bez ogródek przedstawiają fakty: Nie ma żadnego źródła finansowania tej inwestycji ani w obecnej, ani w przyszłej perspektywie unijnej. Nie ma aktualnych analiz hydrologicznych, środowiskowych ani ekonomicznych. Nie ma dokumentu strategicznego, który by ją obejmował. Nie ma możliwości realizacji nawet pierwszego etapu.
Mało tego – istnieją poważne zagrożenia środowiskowe, związane z pogłębiającą się suszą hydrologiczną, deficytem wody w regionie i brakiem odpowiedzi na podstawowe pytanie: skąd miałaby się wziąć woda do nowego kanału?
A co robią przedstawiciele Ełku? Rozsyłają zdjęcia i podziękowania. Jakby samo przypomnienie o dawnych planach było sukcesem.


PR zamiast decyzji
Radny Wisowaty mówi o „reaktywowaniu tematu”, a Krzysztof Piłat przypomina, że już w 2012 roku walczył o koncepcję. Tyle tylko, że koncepcja nie ruszyła ani o milimetr, a problemy, które ją blokowały dekadę temu – dziś są jeszcze większe.
Zamiast konkretów, padają polityczne zaklęcia: „etapujmy”, „wróćmy do rozmowy”, „może się uda w przyszłości”. A tymczasem: Nie ma żadnego harmonogramu. Nie ma zlecenia nowego studium wykonalności. Nie ma nawet minimalnej deklaracji finansowej ze strony Wód Polskich, rządu czy Unii.


Kampania? Owszem. Inwestycja? Nie.
Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że temat został wyciągnięty na potrzeby medialne – by zaistnieć w narracji „Ełk walczy o rozwój”. W rzeczywistości walczy o atencję i punkty w lokalnych rankingach aktywności. Zamiast rzetelnego planowania, mamy polityczny teatr, w którym głównym rekwizytem jest stary projekt i garść niespełnionych obietnic.


Co więcej, z ust urzędników padły bardzo poważne zarzuty wobec poprzednich analiz – nazwano je powierzchownymi, przestarzałymi i zawyżonymi. Ale tego już nikt z obecnych polityków nie komentuje.


Podsumowanie: dużo szumu, zero ruchu
Jeśli ktoś miał nadzieję, że dojdzie do realnego połączenia Ełku z Wielkimi Jeziorami Mazurskimi – ten protokół odbiera wszelkie złudzenia. Na dziś to czysto medialny temat, rozgrywany dla wizerunku, nie dla infrastruktury, bo: nie będzie kanału. Nie ma pieniędzy. Nie ma planu. Ale zdjęcia są.