Do rady miasta wpłynął kolejny wniosek o wygaszenie mandatu radnego Włodzimierza Szelążka. I znów mamy do czynienia z dokumentem, który nie tylko pełen jest błędów, ale – co widać jak na dłoni – został wygenerowany przez… Chat GPT.
Rozmieszczenie dat, konstrukcja zdań, schematyczne powoływanie się na przepisy i orzeczenia – to podręcznikowy przykład treści tworzonych przez sztuczną inteligencję. Pytanie brzmi: czy polityka w Ełku naprawdę zeszła już do tego poziomu, że zamiast merytorycznych argumentów i odpowiedzialności za słowo, mamy kopiuj–wklej z internetowego generatora?
Wniosek jest pełen błędów. Nieprawidłowo przywołane podstawy prawne, źle interpretowane orzeczenia, a do tego brak spójnej argumentacji. To nie jest poważna inicjatywa – to amatorszczyzna ubrana w szaty oficjalnego dokumentu.
Co więcej, ślady prowadzą w tym samym kierunku, co w przypadku wcześniejszego wniosku dotyczącego radnego Ireneusza Dzienisiewicza. Styl, błędy i powtarzalne kalki wskazują, że za oboma stoi ta sama osoba. A skoro tak, to mamy do czynienia nie z jednostkowym incydentem, a z metodą prowadzenia politycznej gry.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że to nie walka o transparentność, a zwykła próba pozbycia się przeciwników politycznych za pomocą sztucznej inteligencji. Zamiast sporu na argumenty – spór na wnioski kopiowane z generatora. To nie tylko ośmiesza autorów, ale też deprecjonuje powagę rady miasta i samego procesu demokratycznego.
Jeżeli tak ma wyglądać lokalna polityka, to znaczy, że weszliśmy w etap, w którym zamiast prawników i ekspertów, mandaty radnych będą próbowały wygaszać… algorytmy. I to jeszcze z błędami.







