Strona główna » Pod napięciem » Posłowie: wszyscy do końca wierzyli, że nie dojdzie do konfliktu zbrojnego
Pod napięciem

Posłowie: wszyscy do końca wierzyli, że nie dojdzie do konfliktu zbrojnego

Dziś w nocy, o godz. 3:45 Putin wypowiedział wojnę Ukrainie, ogłaszając „operację specjalną w Donbasie”. W całej Ukrainie wprowadzono stan wojenny. O sytuacji na Ukrainie rozmawiamy z ełckimi parlamentarzystami: Wojciechem Kossakowskim (PiS) i Anną Wojciechowską (PO).

Red. Czy Putin, atakując militarnie Ukrainę, zaskoczył świat?

Wojciech Kossakowski: Można było przewidywać, że Putin posunie się dalej. Ktoś, kto uważnie śledzi wystąpienia Putina, który mówi, że Ukraina nie ma prawa być państwem, że jest częścią Rosji — to już wie, że był to sygnał, że Putin nie poprzestanie tylko na Doniecku i Donbasie. Jednak wszyscy do końca wierzyli, że przy nacisku, praktycznie całego świata, nie dojdzie do agresywnej polityki wojennej. Wszyscy liczyli na to, że Putin nie posunie się do tego. 24 lutego 2022 r. Putin napadł na wolną i niepodległą Ukrainę, tym samym wywołał wojnę — bo tak trzeba o tym mówić.

Anna Wojciechowska: I tak, i nie. Byliśmy uprzedzani wcześniej o możliwej agresji — rozpoczęciem działań zbrojnych, ale nikt do końca w to nie wierzył. Mam nadzieję, że polski rząd stanie na wysokości zadania i wesprze, w każdy możliwy sposób, Ukrainę. My jako społeczeństwo również. Liczyłam też do końca, że dyplomacja zadziała, a Putin będzie otwarty na rozmowy.

W. K.: Putin zdestabilizował Ukrainę, a co za tym idzie, próbuje zdestabilizować cały Wschód. Czas pokaże, jakie tego będą skutki i jak daleko prezydent Rosji jeszcze się posunie. Czy ten atak rakietowy, który przeprowadził na lotniska i infrastrukturę wojskową na Ukrainie czy to jest początek, czy może koniec?

W moim odczuciu bardzo niepokojące jest to, że Białoruś dołączyła się do tego ataku. I choć Białoruś dementuje te informacje o swoim udziale, to nie można wierzyć przekazom Putina i Łukaszenki.

Red. Putin pokazał światu, że nałożone sankcje nie działają na niego, nie zatrzymało go to przed atakiem militarnym.

Wojciech Kossakowski: Te sankcje, które zostały wprowadzone, one były dość odczuwalne, jednak dotyczyły otoczenia Dumy i bliższego otoczenia Putina. Dziś jest zapowiedź, że zostanie odcięty od rynku walutowego.

Anna Wojciechowska: Rosja wiedziała, że zostaną na nią nałożone sankcje i już wcześniej się do tego przygotowywała. Oligarchowie, jak i sam Putin wyprowadzili z krajów europejskich wszystko, co było możliwe i przenieśli swoje dobra na tereny niezagrożone wojną. Sankcje nałożone na Rosję są za słabe, a oni są zabezpieczeni. Putina rozzuchwaliło to, że świat nie reagował na aneksje Krymu. Korzyści gospodarcze (biznesowe) mają dla Zachodu zbyt duże znaczenie, stąd też brak, na początku stanowczej reakcji.