Radny Hasulak sprawdza „Niebieski Mostek”. Remont za pół miliona czy nowa kładka za 3 miliony złotych?

Ełk. „Niebieski Mostek” od ponad trzech lat pozostaje zamknięty, a mieszkańcy miasta wciąż nie mają dostępu do ważnego przejścia. Sprawę postanowił dokładnie sprawdzić radny Andrzej Hasulak, który wnikliwie przeanalizował dokumenty i wydatki związane z mostkiem.

– Kiedy przejrzałem dokumentację, od razu pojawiły się pytania: dlaczego miasto nie zdecydowało się na szybki remont, skoro jego koszt oszacowano na niespełna 485 tysięcy złotych, a budowa nowego mostu to prawie 3 miliony złotych? – mówi radny.

W październiku 2022 roku kontrola techniczna wykazała, że stan mostku stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia, w związku z czym obiekt został natychmiast zamknięty.

W grudniu 2022 roku przegląd pięcioletni potwierdził konieczność pilnej naprawy, której koszt oszacowano na 485 tysięcy złotych.

Tymczasem w sierpniu 2023 roku Urząd Miasta podpisał umowę na projekt budowy nowego mostu. Do tej pory wydano już 212 tysięcy złotych na dokumentację, przegląd techniczny i inwentaryzację przyrodniczą, a środki zewnętrzne na inwestycję nie zostały pozyskane.

Radny Hasulak podkreśla, że obecna strategia miasta budzi poważne wątpliwości:

– Most jest zamknięty od ponad trzech lat, a środki na budowę nowego obiektu nie zostały zabezpieczone. Z punktu widzenia mieszkańców bardziej sensowne byłoby szybkie przeprowadzenie remontu, który pozwoliłby natychmiast przywrócić most do użytku – wyjaśnia Hasulak.

Radny zadaje też fundamentalne pytania: czy miasto powinno wydawać blisko 3 miliony złotych, skoro remont kosztowałby zaledwie 1/6 tej kwoty? Czy lepiej „kolekcjonować” drogie projekty, czy ratować mostek za znacznie mniejsze pieniądze?

– Będę śledził temat do końca i domagał się odpowiedzi od władz miasta. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, na co idą ich pieniądze – podkreśla Hasulak.

Temat „Niebieskiego Mostku” pozostaje otwarty. Decyzje władz miasta zadecydują, czy mieszkańcy w końcu zyskają dostęp do obiektu, czy będą czekać na nową inwestycję, której koszt może być sześciokrotnie wyższy niż szybki remont.