Rządowa spółka PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. musiała wstrzymać prace w dotychczasowym przebiegu. Powód? Wody Polskie nie wyrażają zgody na budowę na odcinku A1 w obrębie geodezyjnym „Przykopka”. To właśnie tam znajduje się strefa ochronna komunalnego ujęcia wody podziemnej.
Mimo to, w październiku 2025 r. firma projektowa Egis, działająca na zlecenie PKP, skierowała do Marszałka Województwa wniosek o zatwierdzenie dodatkowych robót geologicznych. Choć oficjalnie mowa o „rozpoznaniu warunków”, w praktyce planuje się wykonanie aż 112 otworów badawczych.
112 otworów to potencjalnie 112 dróg dla skażenia. Należy to powiedzieć wprost: jeśli przepisy zabraniają w sektorze A jakichkolwiek prac niezwiązanych z ujęciem, to wykonanie tylu otworów badawczych nie jest tylko niewinnym przygotowaniem do inwestycji. To bezpośrednie naruszenie struktury geologicznej chroniącej warstwę wodonośną. Każdy taki odwiert to potencjalny kanał, przez który zanieczyszczenia z powierzchni mogą błyskawicznie przedostać się do wód podziemnych, niszcząc jedyne zasoby wody pitnej bezpowrotnie.
W obliczu tak ogromnego ryzyka postawa lokalnych władz budzi głęboki niepokój. Prezydent miasta Tomasz Andrukiewicz oraz wójt gminy Tomasz Osewski wydali pozytywne opinie dla tych prac badawczych.
Wójt Gminy Ełk w swoim postanowieniu powołuje się na dokumenty planistyczne z 2001 roku oraz częściowo na plan miejscowy, natomiast nie odnosi się wprost do obowiązujących przepisów dotyczących stref ochronnych. Wspomina jedynie o tym, że roboty geologiczne projektowane są w granicy strefy ochronnej komunalnego ujęcia wody na terenie oznaczonym jako Sektor A o zaostrzonych rygorach.
Z kolei Prezydent Miasta Ełku Tomasz Andrukiewicz w swojej opinii nie odnosi się do kwestii ujęcia wody. Ogranicza się jedynie do terenów miejskich – tak jakby skażenie wspólnych wód podziemnych mogło zatrzymać się na granicy administracyjnej.
Zgodnie z Rozporządzeniem Dyrektora RZGW w Warszawie (nr 21/2013 ze zm. 13/2015), przepisy są bezwzględne: w sektorze A zabrania się budowy czegokolwiek, co nie służy funkcjonowaniu ujęcia. Zakazane są wykopy, drogi i parkingi. W sektorze B zabrania się budowy nowych torów kolejowych (dopuszczalny jest jedynie remont lub modernizacja istniejących).
Planowane działania firmy projektowej stoją w wyraźnej sprzeczności z obowiązującymi restrykcjami, a brak stanowczego sprzeciwu samorządowców budzi uzasadniony niepokój. Teren ten, objęty ścisłą ochroną, nie powinien zostać naruszony nawet łopatą, a tymczasem planuje się tam zmasowaną „operację wiertniczą”.
Jak to możliwe, że na etapie planowania strategicznej inwestycji „przegapiono” fakt, że przecina ona jedyne źródło wody dla 60-tysięcznego miasta? To pytanie podważa rzetelność inwestora i odpowiedzialność urzędników, którzy zamiast alarmować o zagrożeniu, wydają pozytywne opinie dla ryzykownych prac geologicznych. Na każdym etapie postępowania prezydent i wójt powinni twardo komunikować: ta inwestycja w tym przebiegu jest niezgodna z prawem i zagraża życiu mieszkańców. Brak takiej reakcji to igranie z bezpieczeństwem, którego skutków nie da się później naprawić żadną kwotą odszkodowania.







