Władze miasta kontra zima, złe buty i bezczelni piesi, co udeptali śnieg

Gdyby przyznawano Oscary za zaklinanie rzeczywistości i reżyserię w kategorii „Komedia Omyłek Komunalnych”, dzisiejsza komisja gospodarki komunalnej w naszym mieście rozbiłaby bank. Temat? Podsumowanie zimowego utrzymania miasta w sezonie 2025/2026. Według wiceprezydenta Artura Urbańskiego: ulice były przejezdne, a chodnikami można było przejść. Według radnych i mieszkańców – zaserwowano nam oblodzony tor przeszkód.

Zacznijmy od twardych, rzuconych na stół liczb, które w zamyśle włodarzy miały rzucić nas na kolana. W tym sezonie na ulice wysypano 810 ton soli i 400 ton piasku. Dla porównania: zima 2024/2025 pochłonęła zaledwie 355 ton soli i 262 tony piasku. Różnica kolosalna, prawda? Ale uwaga, trzymajcie się mocno krzeseł – mimo tego gigantycznego zrzutu chemikaliów  PUK jest… ponad 6 tysięcy złotych na plusie. Prezes Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych (PUK), Edward Wenda, raportował, że akcja odśnieżania trwała non stop. Szkoda tylko, że na miejskich chodnikach tego „non stop” jakoś nie było widać.

I tu na scenę – cały na biało, niczym nieodśnieżony pasaż – wkracza wiceprezydent Artur Urbański. Zamiast uderzyć się w pierś, zafundował nam festiwal kuriozalnych wymówek, które z pewnością przejdą do lokalnej legendy.

Po pierwsze, wiceprezydent stwierdził, że telefonów i interwencji było „zdecydowanie mniej niż dwa lata temu”. Być może mieszkańcy po prostu zrezygnowali z dzwonienia, mając odmrożone od trzymania smartfona palce, albo w końcu zorientowali się, że dzwonienie do urzędu w tej sprawie ma taką samą skuteczność, co sypanie cukru na lód.

Ale to, co nastąpiło później, to już absolutny Mount Everest arogancji władzy. Skoro dowiedzieliśmy się już, że ulice były  przejezdne, to kto jest winien całemu zamieszaniu? Oczywiście… sami mieszkańcy. Dlaczego? Bo noszą „buty kompletnie nie na zimę”! To nie PUK dał ciała z odśnieżaniem. To wy, drodzy państwo, nie zaopatrzyliście się w raki, czekany i profesjonalne obuwie alpejskie, by pójść rano po bułki.

Według wiceprezydenta: „z odśnieżaniem sobie radzimy, to problem polega na tym, że jeżeli ten śnieg nie zostanie usunięty do pewnej godziny i jest on udeptany przez przechodzących mieszkańców, to wtedy problem jest zdecydowanie większy z jego usunięciem”. Czyli problem utrudniający pracę służbom: ludzie chodzą po śniegu.

 Jak ci bezczelni piesi śmią iść rano do pracy, szkoły czy lekarza, zanim służby komunalne zdążą (lub nie zdążą) zareagować? Gdyby mieszkańcy łaskawie lewitowali nad chodnikami albo dla ułatwienia pracy PUK-owi siedzieli w domach do południa, odśnieżanie byłoby przecież banalnie proste. „Odśnieżanie w ogóle w mieście jest trudne” – skwitował Urbański. Oczywiście, że jest trudne, zwłaszcza gdy w mieście, o zgrozo, żyją i przemieszczają się ludzie.

Na całe szczęście ten balonik urzędniczego absurdu przebili radni opozycji. Andrzej Hasulak nazwał rzeczy po imieniu: PUK był całkowicie niewydolny, jeśli chodzi o ciągi piesze, a chodniki stały się dla mieszkańców prawdziwą zmorą. Zawtórował mu Krzysztof Wiloch, wprost nazywając stan chodników „fatalnym” i kategorycznie odrzucając narrację wiceprezydenta.

Doszło wręcz do ostrego spięcia na linii Hasulak – Urbański. Radny przypomniał wiceprezydentowi, że to na jego (Hasulaka) facebookowym profilu roi się od twardych dowodów: zdjęć oblodzonych chodników czy gigantycznych tumanów kurzu z ostatniej „akcji sprzątania” PUK-u. Wytknął też, że w komentarzach mieszkańcy wylewają na służby wiadra zasłużonej krytyki. Jak na te miażdżące argumenty zareagował Urbański? Z iście urzędniczą wyniosłością rzucił tylko: „Nie udało mi się jeszcze trafić na profil pana radnego na Facebooku”. Klasyka gatunku – czego nie widzę, to nie istnieje.

Tyle że twarde dowody istnieją. Wobec fotografii tumanów kurzu opublikowanych przez Hasulaka, jakie fundował mieszkańcom PUK w ramach  wiosennego sprzątania, nie dało się już opowiadać bajek o „złych butach”.  Za to przepraszam – powiedział prezes Wenda.

Podsumowując: drodzy mieszkańcy, na przyszłą zimę nie liczcie na służby. Kupcie sobie lepsze buty, przestańcie bezczelnie deptać śnieg i pod żadnym pozorem nie psujcie wiceprezydentowi jego facebookowej sielanki. Wtedy zima w naszym mieście znów będzie wielkim, komunalnym sukcesem.