Strona główna » Rozmowy kontrolowane » Urszula Podurgiel. Z babą o polityce
Rozmowy kontrolowane

Urszula Podurgiel. Z babą o polityce

Kie­dy szłam na ten wywiad, dłu­go się zasta­na­wia­łam, jak poto­czy się roz­mo­wa z kobie­tą, któ­rą prak­tycz­nie znam tyl­ko ze sły­sze­nia. Aby dowie­dzieć się o niej wię­cej, poszpe­ra­łam to tu, to tam. Byłam cie­ka­wa oso­by, któ­ra jest jak maszy­na”, któ­ra twar­do stą­pa po zie­mi i któ­ra wie, kie­dy trze­ba tup­nąć obca­sem, aby wycho­dzić swo­je. Sze­fo­wa sto­wa­rzy­sze­nia Adel­fi, któ­re to ma za zada­nie kre­ować i zmie­niać to, co jest moż­li­we”. Zde­cy­do­wa­na, pew­na sie­bie i przede wszyst­kim wie­dzą­ca, cze­go chce od życia — Ula Podurgiel.

Kim jestem?
 — Przede wszyst­kim jestem i czu­ję się kobie­tą. Ale taką wie­lo­wy­mia­ro­wą, bo jestem mamą, ale też i kobie­tą, któ­ra chce patrzeć na tę kobie­cość w zupeł­nie inny spo­sób, niż tra­dy­cyj­ny. Któ­ra chce żyć, być aktyw­ną, decy­do­wać o sobie, któ­ra chce mieć przede wszyst­kim wpływ na wła­sne życie.
Jestem sze­fo­wą sto­wa­rzy­sze­nia Adel­fi i zało­ży­ciel­ką fun­da­cji Kocham Jaśka.

Co robi­my?
 — Jeste­śmy sto­wa­rzy­sze­niem miej­skim, tak mówi­my o sobie. Chce­my, aby w tym mie­ście była prze­strzeń dla wszyst­kich i żeby wszy­scy się w tym naszym mie­ście dobrze czu­li. Wycho­dzę z zało­że­nia, że to czło­wiek jest naj­waż­niej­szy. I przyj­mu­je­my go takim, jakim on jest.
—W sto­wa­rzy­sze­niu są ludzie głę­bo­ko wie­rzą­cy i neo­po­ga­nie, napraw­dę prze­róż­ni w swo­ich poglą­dach. I mimo wie­lu róż­nic doga­du­je­my się.

Czy jest miej­sce dla kobiet  w poli­ty­ce w naszym mieście?
 — Cia­sno tro­chę. My kobie­ty umie­my wpły­wać pozy­tyw­nie na wła­dzę. Mamy tyl­ko 3 panie, któ­re są w radzie mia­sta. Nato­miast czy jest miej­sce? Na pew­no być powin­no, ale ozna­cza to, że kobie­ty, muszą sobie to miej­sce zro­bić. Kobie­ty mają tysiąc faj­nych cech, przede wszyst­kim słu­cha­my ina­czej. Dba­my o ludzi i o rela­cje, i chcia­ły­by­śmy, aby dobrze było wie­lu oso­bom. Naj­pierw myśli­my o kimś innym a dopie­ro na koń­cu o sobie.
—Mamy chy­ba wię­cej empa­tii. Zała­twia­jąc jakiś inte­res publicz­ny, nie myśli­my „ ile ja na tym zaro­bię” i ile grup inte­re­sów zaspo­ko­ję, ale sku­pia­my się przede wszyst­kim nad roz­wią­za­niem pro­ble­mu. I to jest wła­ści­we ten nasz cel.

foto: .facebook.com/ula.podurgiel

Jeste­śmy za miękkie?
 — Mięk­kość” kobiet może spra­wiać, że one w tej poli­ty­ce nie są obec­ne albo jest ich bar­dzo mało. Bo układ sił, jaki jest obec­nie, daje wra­że­nie, że nie są bra­ne pod uwa­gę, szcze­gól­nie wte­dy, kie­dy mają moc­no odmien­ne zdanie.

Kobie­ty napraw­dę wie­dzą, o czym mówią?
 — Tak, ale trze­ba trza­snąć obca­sem, coś krzyk­nąć, żeby cokol­wiek wyne­go­cjo­wać. Zobacz, jak spra­wy zała­twia­ją face­ci, np. mówią, Słu­chaj Zdzi­siek, daj kasę, to zała­twię ci robo­tę ; -). My tak nie funk­cjo­nu­je­my. Po pro­stu mówi­my o spra­wach. To trze­ba zro­bić — tak i tak. I tak powin­no to wyglą­dać. Nie uda­je nam się cza­sa­mi w grach stra­te­gicz­nych, szcze­gól­nie na polu samo­rzą­do­wym. Oczy­wi­ście są wyjąt­ki i te wyjąt­ki są wła­śnie w poli­ty­ce. Ale tam też musi­my się roz­py­chać łok­cia­mi. Zada­je­my sobie czę­sto pyta­nie — może trze­ba się z kimś poukładać?

Trze­ba zacząć dzia­łać jak faceci?
 — Poli­ty­ka jest zdo­mi­no­wa­na przez męż­czyzn. I ten styl poli­tycz­ny, któ­ry oni upra­wia­ją, jest w mojej oce­nie, fatalny.

Czę­sto nasi samo­rzą­dow­cy mówią, że nie są politykami
 — Nie wiem, dla­cze­go tak mówią, może dla­te­go, że samo sło­wo — poli­ty­ka źle się koja­rzy. Ale de fac­to — poli­ty­ka­mi są. Prze­cież reali­zu­ją poprzez swój man­dat poli­ty­kę lokal­ną. A tak napraw­dę poli­ty­ka nie jest rze­czą złą.


Poli­ty­ka w moim mieście?
 — Jest taka jed­no­rod­na. Jak już było po wybo­rach i zoba­czy­łam, że prze­wa­gę ma tyl­ko jeden komi­tet, to stwier­dzi­łam, że to jest złe. Naj­lep­szą rze­czą, jaka słu­ży poli­ty­ce, to jest to, że trze­ba się doga­dać. Że dwie skraj­ne cza­sa­mi sobie opcje, muszą sie­bie zaak­cep­to­wać i razem pra­co­wać. Wte­dy jest miej­sce na róż­ne spoj­rze­nia. Ale jeże­li docho­dzi do tego, że wygry­wa jeden komi­tet i zgar­nia wszyst­ko, to już mamy taką sytu­ację, że nie trze­ba musieć się doga­dać. Ozna­cza to, że ten wygra­ny robi, co chce. Jest to widocz­ne na sce­nie poli­tycz­nej ogól­no­kra­jo­wej, jak i na lokal­nej, u nas w Ełku. Przez wie­le lat rzą­dze­nia tego same­go komi­te­tu lokal­ne­go docho­dzi do pew­ne­go rodza­ju wyna­tu­rzeń, zbu­do­wa­nia pew­nych sie­ci ukła­dów, i rela­cji, któ­re wca­le nie są zdro­we. Nie słu­żą one wte­dy roz­wo­jo­wi mia­sta a zaspo­ka­ja­ją jedy­nie obsza­ry tego układu.

Komi­tet lokal­ny, któ­ry wypie­ra ze swo­jej świa­do­mo­ści i gło­śno krzy­czy, że nie jest par­tią, jest nią czy nią nie jest?
 — To taki sys­tem mini­par­tii. Nie moż­na wyprzeć tego. Prze­cież myślą w podob­ny spo­sób, decy­du­ją w ten sam spo­sób jak par­tie i tak dzia­ła­ją. Prak­tycz­nie róż­ni­ca leży tyl­ko w nazew­nic­twie, to wszyst­ko. Nato­miast par­tie i komi­te­ty lokal­ne potrze­bu­ją dobrej opo­zy­cji. Tu jest pro­blem, bo w Ełku nie ma dobrej opo­zy­cji. A jeże­li jest, to jest mała. A w sumie to nie ma miej­sca dla opo­zy­cji ;-). Komi­te­ty lokal­ne i par­tie mają coraz więk­szy ape­tyt na to, żeby mieć wpływ prak­tycz­nie na wszyst­ko. Mają mało dystan­su do sie­bie. I nie umie­ją dys­ku­to­wać. Strze­la­ją focha, szcze­gól­nie nie­któ­rzy rad­ni u nas.

Jaka jest polityka?
 — Mecha­ni­zmy, któ­re się dzie­ją przy wła­dzy, dzia­ła­ją w ten spo­sób, że da się u nas kraść”. Oczy­wi­ście nie­do­słow­nie. Ale nale­ży zadać pyta­nie, jak potęż­nym trze­ba być czło­wie­kiem moral­nie, żeby nie ulec temu. Żeby być uczci­wym do szpi­ku kości. Że w sytu­acji, kie­dy wiesz, że nikt ci nie pod­sko­czy, nie dać się nie­do­brym mecha­ni­zmom i nie ule­gać wpły­wom. To jest sztu­ka i takich samo­rzą­dow­ców, i poli­ty­ków potrzebujemy.[fruitful_sep]

foto: .facebook.com/ula.podurgiel

Czy Kościół powi­nien mie­szać się do polityki?
 — Kościół, wg mnie, może wyra­żać opi­nie, w zgo­dzie ze swo­im naucza­niem, ale nie może decy­do­wać o tym, jak ma to mia­sto wyglą­dać. I jak zaczy­na nam maj­stro­wać od zaple­cza wpły­wa­mi, to już nie jest OK. — I nie może być tak, że prak­tycz­nie ma pierw­szeń­stwo we wszyst­kim. Roz­jeż­dża mi się poję­cie wigi­lia miej­ska”, któ­ra chy­ba jest w moim odczu­ciu wigi­lią kato­lic­ką. Mamy w Ełku, inne wyzna­nia chrze­ści­jań­skie, a te czę­sto są pomi­ja­ne. Wigi­lia miej­ska ma być miej­ska nie tyl­ko z nazwy. Zawsze zada­ję sobie pyta­nie, dla­cze­go wszyst­kich miesz­kań­ców repre­zen­tu­je na tej uro­czy­sto­ści biskup? Prze­cież miesz­ka­ją w tym mie­ście ludzie inne­go chrze­ści­jań­skie­go kościo­ła. Nie do koń­ca rozu­miem inten­cje organizatorów.

Co bym w Ełku zmieniała?
 — Brak róż­no­rod­no­ści we wła­dzach i na róż­nych szcze­blach w jed­nost­kach samo­rzą­do­wych, to mi prze­szka­dza. Dobro Wspól­ne jest sto­wa­rzy­sze­niem reli­gij­nym i rzą­dzą­cym w Ełku. Faj­nie było­by, gdy­by było miej­sce też dla innych. Czę­sto mówi się, że poje­dyn­czy rad­ny nie może za wie­le. Było­by super, gdy­by mimo wszyst­ko, jego zda­nie było uwzględ­nia­ne. Nie może być tak, że jak ktoś jest sil­ny i nie musi słu­chać, to nie ma obo­wiąz­ku brać pod uwa­gę inne­go zdania.

W sto­wa­rzy­sze­niu, któ­re zdo­mi­no­wa­ło prak­tycz­nie samo­rzą­dy, da się zauwa­żyć podział na gru­pę libe­ral­ną i na tę dru­gą, bar­dziej chy­lą­cą się ku Kościo­ło­wi. Są tam oso­by, któ­re mają lewi­co­we poglą­dy — pry­wat­nie, ale publicz­nie gło­szą się jak pra­wi­ca? Co więc łączy Dobro Wspólne?
 — Myślę, że jest to inte­res wspól­ny i ochro­na jakie­goś ukła­du. Mam przy­ja­ciół pra­wi­co­wych i cho­ciaż mam inny świa­to­po­gląd to świet­nie się z nimi doga­du­ję. Mimo wszyst­ko uwa­żam, że komi­te­ty lokal­ne są lep­sze niż par­tie, bo jed­nak ci, któ­rzy je two­rzą, wywo­dzą się z lokal­nej rze­czy­wi­sto­ści. I nasze pro­ble­my są im bliższe.

Gwa­ran­tem odpor­no­ści na ukła­dy jest kadencyjność?
 — Tak, jestem za kaden­cyj­no­ścią. Nie ma wte­dy cza­su na wypra­co­wa­nie nie­zdro­wych ukła­dów. Wte­dy jest szan­sa na służ­bę. Dwie kaden­cje i wystar­czy. Niby mamy mniej cza­su, ale wte­dy reali­zu­je­my peł­ną parą” swo­je zamie­rze­nia i pro­gram wyborczy.
 — Chcia­ła­bym, aby w Ełku budo­wa­no faj­ne spo­łecz­no­ści. Mam takie tro­chę ide­owe obsza­ry w sobie. Uwa­żam, że mia­sto roz­wi­ja się wte­dy, kie­dy jest róż­no­rod­ne. Potrze­bu­je­my masy kre­atyw­nej jak sucha zie­mia desz­czu. Mamy w Ełku odpływ ludzi kre­atyw­nych, oni po pro­stu wywie­wa­ją stąd. Dla­cze­go nie ma takie­go pro­gra­mu, dla mło­de­go czło­wie­ka z faj­nym pomy­słem na biz­nes? Mło­dzi ludzie nie chcą u nas nic kre­ować, nie mają moty­wa­to­ra do tego. Czu­ją się z góry przegrani.

Czy Ełk jest mia­stem emerytów?
 — Oczy­wi­ście, dla mło­de­go czło­wie­ka nie ma tutaj per­spek­tyw. Z pra­cą kiep­sko, ze stwo­rze­niem dla sie­bie pra­cy też nie bar­dzo. No bo co ja mogę zro­bić z dota­cją z PUP‑u? Gabi­net kosme­tycz­ny otwo­rzyć i modlić się, żeby prze­trwać rok ;-).

— Tak, jestem za kaden­cyj­no­ścią. Nie ma wte­dy cza­su na wypra­co­wa­nie nie­zdro­wych ukła­dów. Wte­dy jest szan­sa na służbę.

Jakie pro­gra­my są w Ełku potrzebne?
 — Pro­blem samot­nych mam, czy samot­ne­go rodzi­ca w Ełku moż­na powie­dzieć leży. Kobie­ty wycho­wu­ją­ce samot­nie dzie­ci, czę­sto postrze­ga­ne są jako te, któ­re oszu­ku­ją. Nie ma miej­skie­go pro­gra­mu pomo­cy tym oso­bom. Nie ma pomy­słu na samot­ne mat­ki. Czy taka mama to kobie­ta dru­giej kate­go­rii? Jak widzę, że samot­na mama nie ma ulgi np. na basen ‑to pytam się dla­cze­go? Dla­cze­go ona ma być kara­na za to, że może nie z jej winy, coś tam wcze­śniej się takie­go zadzia­ło, że teraz jest sama? Te przy­pad­ki moż­na mno­żyć. Inny pro­blem mają mamy, któ­re mają dzie­ci z nie­peł­no­spraw­no­ścią, ale pomoc ta też jest sła­ba. Mniej­szo­ści są zauwa­ża­ne na koń­cu, nie dadzą prze­wa­gi gło­sów przy wybo­rach, więc o nich zazwy­czaj pamię­ta się na koń­cu. No cóż, życie jest życiem.

Do wybo­rów idzie prze­waż­nie poło­wa miesz­kań­ców. Ta dru­ga, któ­ra nie idzie, robi źle? Czy więc ta dru­ga poło­wa zga­dza się na ten wybór, któ­ry z zało­że­nia wia­do­mo, jaki będzie, czy w inny wybór nie wierzy?
 — Chy­ba myśli sobie, że ich głos nic nie zmie­ni. Może myśli sobie, jest jak jest, albo po pro­stu nie chce im się iść, bo np. jest im tak wygod­nie i nicze­go nie potrzebują.

Powin­ny być obowiązkowe?
 — To nie­zły plan ; -). Ełk to ład­ne mia­sto, pod kątem zie­le­ni ; -). Ale tu się mało dzie­je. Nie ma przed­się­biorstw ani atrak­cyj­nej pracy.
Musi się mło­dym ludziom, chcieć tu miesz­kać. Nie inwe­stu­je się za bar­dzo w naszym mie­ście. Pytam więc, dla jakich ludzi jest tu miejsce?

Trze­ba zadać pyta­nie, jak jest tu pro­wa­dzo­na poli­ty­ka. Przed­się­bior­cy skar­żą się na podat­ki i na wie­le innych rze­czy. Mniej­si skle­pi­ka­rze czu­ją się cią­gle zagro­że­ni. Wcho­dzą do nas duże biz­ne­sy, ale to nie są nasze biz­ne­sy, i prak­tycz­nie korzyść dla nasze­go mia­sta jest mała. I te pie­nią­dze tu nie zosta­ną. Trze­ba budo­wać przed­się­bior­czość spo­łecz­ną. Uczyć mło­dych ludzi robić swój wła­sny inte­res i my tego uczy­my. Uczy­my, co zna­czy dzia­łać, skąd wziąć pie­nią­dze, i żeby je tak umie­li zago­spo­da­ro­wać, żeby tu u nas, zadzia­ło się coś faj­ne­go. Chcia­ła­bym, aby ci ludzi tu zostali.

— Cie­szy mnie to, że rośnie świa­do­mość ełczan, mimo że jest im cięż­ko, dzia­ła­ją. Ale chcia­ła­bym, aby oprócz nas samo­rzą­dy ich wspie­ra­ły, żeby tro­chę się poluź­ni­ło, i żeby star­czy­ło miej­sca dla wszyst­kich. Roz­wój mia­sta two­rzą też mali gra­cze na ryn­ku i o nich trze­ba pamię­tać. Ale ci są na tym dole i ich głos jest mało sły­szal­ny. Duży gracz w naszym mie­ście, w mojej oce­nie, jest nie­ste­ty ważniejszy.

Mamy par­ki, chod­ni­ki, traw­ni­ki, i mamy rusał­ki ”, czy­li ład­ni już jeste­śmy. Jak dłu­go jesz­cze będzie­my się stro­ić i na co jest teraz czas?

foto: .facebook.com/ula.podurgiel

— Teraz ludzie. Edu­ka­cja jest waż­na i moż­li­wo­ści roz­wo­ju i dzia­ła­nia. Jak pytam mło­dych ludzi — a wy dokąd, to sły­szę — do Bia­łe­go­sto­ku. I mówią, że nie widzą dla sie­bie moż­li­wo­ści roz­wo­ju i pra­cy. To sta­gna­cja. W Ełku nie ma szan­sy i prze­strze­ni na roz­wój, i god­ne życie. Bra­ku­je pra­cy, dobrych uczel­ni, dobrych biz­ne­sów, ale nie takich za naj­niż­szą kra­jo­wą. Chce­my, żeby było wię­cej ruchu spo­łecz­ne­go, miej­sca na budżet obywatelski.

Rad­ni nie mają dystan­su do siebie?
 — Dobrze było­by, gdy każ­dy rozu­miał swo­ją misję i umiał radzić sobie z kry­ty­ką. Jestem za nagry­wa­niem sesji miej­skich, niech wszyst­ko będzie przej­rzy­ste. Ja, nie mam w zało­że­niu, że urząd jest bez­na­dziej­ny i musi być pod kon­tro­lą. Nie zna­czy to też, że nie lubię tego pana czy tam­te­go. Nie o  to tu cho­dzi. Cho­dzi o jaw­ność spra­wo­wa­nia man­da­tu. Prze­stań­my się ukła­dać, bądź­my bar­dziej uczci­wi. Wyczy­ść­my to. Ełcza­nie nie mają do koń­ca świa­do­mo­ści, jaka poli­ty­ka domi­nu­je w Ełku. U nas rzą­dzi pijar. Chcia­ła­bym, aby też nasi miesz­kań­cy bar­dziej się tym inte­re­so­wa­li. Cza­sa­mi daje im się obra­zek, któ­ry mają zobaczyć.

Nie ma samo­rzą­du ide­al­nie działającego!
 — Nie, nie ma, ale jeże­li uwa­ża­my się za chrze­ści­jan i dodat­ko­wo repre­zen­tu­je­my taki ruch z man­da­tem wła­dzy, to tym bar­dziej powin­ni­śmy być uczci­wi. Pod­par­cie się Kościo­łem nie gwa­ran­tu­je uczci­wo­ści. Trze­ba myśleć o inte­re­sach mniej­szo­ści. Bo ta, cho­ciaż mniej zauwa­żal­na, też ma swo­je potrzeby.

Deba­ta? Są naci­ski, żeby jej nie było?
 — Są, wyda­je mi się, że rad­ni nie do koń­ca rozu­mie­ją inten­cję tej debaty.
Ale jak się nie ma nic do powie­dze­nia, to nie powin­no iść się w poli­ty­kę. Gdy nagle poja­wia się lider, to ta pozo­sta­ła resz­ta myśli, że on idzie po wła­dzę, i rodzi się zagro­że­nie. Więc rodzi się wnio­sek — lide­ra nie chce­my ; -). Ale lide­rzy mają faj­ne pomy­sły, i to nie­głu­pie. Taka oso­ba jest super part­ne­rem, z któ­rą moż­na iść pod rękę. Jeże­li, ktoś tego nie rozu­mie, to zaczy­na trak­to­wać go jak wro­ga. A dobrze było­by wyko­rzy­stać poten­cjał tych osób. Deba­ta mia­ła poka­zać, jak się pięk­nie róż­ni­my. Wyszło, jak wyszło.

Ten wywiad chy­ba się nie spodo­ba ? Nie­za­leż­ność w Ełku kosztuje?
 — Nie musi się podo­bać, a jest jed­na waż­na rzecz. Nie wbi­ję niko­mu noża w ple­cy ;-). Nie pod­ło­żę komuś świ­ni, powiem pro­sto w oczy, co mi się nie podo­ba i mam świę­te pra­wo się nie zga­dzać. Ale zde­rzać się będę uczci­wie. Nie boję się kon­se­kwen­cji, nie mogę się ich bać. Jakim ja musia­ła­bym być czło­wie­kiem, poza­rzą­dow­cem, gdy­bym bała się mówić to, co myślę. Gdym pomy­śla­ła, nie powiem tego, bo mi zabio­rą pie­nią­dze, bo zabio­rą mi dota­cje, to kim ja bym była dla tych miesz­kań­ców? Kogo ja mam repre­zen­to­wać i poma­gać. Chcę wspie­rać, tak­że sło­wem, wszyst­kie mniej­szo­ści w tym mieście.

— I wszy­scy są dla mnie waż­ni. Muszę być też wier­na sama sobie. Praw­da, przej­rzy­stość, ety­ka, to są waż­ne rze­czy i tych war­to­ści będę się trzy­mać. I takiej posta­wy, jako sto­wa­rzy­sze­nie i nie tyl­ko, ocze­ku­je­my od samo­rzą­du i radnych.

Dzię­ku­ję za rozmowę
Rena­ta Szymaszko
(wywiad ma cha­rak­ter ocenny)

9 komentarzy

napisz komentarz
  • Kon­kre­ty, pani Iwo­na Fit, autor­ka trzech pro­jek­tów któ­re prze­szły: Razem sil­niej­si, Mała adre­na­li­na, Sil­ni spraw­ni doświad­cze­ni. wia­do­mosc jest poda­na na
    ofi­cjal­ny fan­pa­ge Iwona-fit

    • Z przy­jem­no­ścią prze­czy­ta­łem wywiad. Cie­kaw jestem co na to obec­ni wło­da­rze, pew­nie nic ich cel wygrać wybo­ry i nisz­czyć mia­sto przez kolej­ne aż 5 lat. Jed­nak nie było nigdy tak dużo nega­tyw­nych opi­nii wła­dzy co wró­ży w koń­cu zmia­na. Oby wybor­cy nie dali się zwieść fabry­ka­mi wieszaków.

  • Chrze­ści­jan­ka, o czym Ty mówisz????Jeden bóg? Was łączy gejo­wa­tość bisku­pa i księży.…i nie­któ­rych poli­ty­ków. Pre­zio wszyst­kich za mor­de trzy­ma i niech się nikt nie waży nie zgo­dzić z jego zda­niem, to aut!!!

  • Cie­ka­we to otwar­cie na wszyst­kich — zwłasz­cza oce­nia­ne w per­spek­ty­wie, że dofi­nan­so­wa­nie w organizowanych
    pro­jek­tach Adel­fii otrzy­mu­je jed­na zna­jo­ma oso­ba ukry­ta pod trze­ma rózny­mi nazwa­mi i sami zna­jo­mi. Hm.… dużo mówi .…kąz­dy o tym wie, każ­dy mówi a nikt z tym nic nie robi.…

    • A moż­na tro­chę kon­kret­niej? jaka zna­jo­ma oso­ba ? i o jakie pro­jek­ty cho­dzi? Bo jak widać jed­nak nie każ­dy wie… a sko­ro Pan/Pani wie, to może pro­szę samemu/samej coś z tym zro­bić”, a nie oglą­dać się na innych.

      • p.Iwona chwa­li się ofi­cjal­nie ze zla­ma­la regu­la­min ale widac grunt to szcze­rosc i szan­sa dla wszystkich .

  • Zapro­ście uchodź­ców i wybu­duj­cie meczet. Niech Imam prze­wo­dzi temu mia­stu. Może będzie lepiej. Napraw­dę kato­li­cy z ewan­ge­li­ka­mi, czy pra­wo­sław­ny­mi się nie gry­zą, łączy nas jeden Bóg.

    • Co z Cie­bie za chrze­ści­jan­ka z taką nie­na­wi­ścią do ludzi i innych religii.