Strona główna » Lokalne » Zegarmistrz miasta: Dopóki ja będę chodził, ten zegar również
Lokalne

Zegarmistrz miasta: Dopóki ja będę chodził, ten zegar również

ZEGAR EŁK
Na zdjęciu Józef Karwowski z posłem Wojciechem Kossakowskim fot. R. Szymaszko
Od prawie 25 lat wspina się po schodach wieży tzw. dużego kościoła i nakręca zegar. Społecznik Józef Karwowski za swoją społeczną postawę został doceniony przez posła Wojciecha Kossakowskiego, który na konferencji prasowej osobiście podziękował za trud i serce zegarmistrzowi miasta.
— Dzię­ku­ję panu Józe­fo­wi za to, że czas w Ełku nigdy się nie zatrzy­mał — mówił Kos­sa­kow­ski. Za trud i pra­cę na rzecz ełczan i miasta.
 Raz w tygo­dniu pan Józef Kar­wow­ski wcho­dzi na wie­żę kościel­ną, aby nakrę­cać zegar. Poko­na­nie scho­dów zaj­mu­je mu kil­ka minut. Do swo­jej pra­cy pod­cho­dzi z ser­cem, bo jak sam mówi jeże­li nie wyko­nu­je się cze­goś z ser­cem, to lepiej się za to nie zabierać”. 
 

 — Ja tylko robię to, co do mnie należy — odpowiada skromnie pan Józef, zdaję sobie sprawę z tego, że ten zawód wymiera. 
Raz do roku trzeba przeprowadzić konserwację mechanizmu i raz w tygodniu nakręcać. Są to zegary wolnoobrotowe. Im zegar ma dłuższe wahadło, tym dokładniej zegar trzyma czas. Są one bardzo dokładne. Dopóki ja będę chodził to i ten zegar będzie chodził — mówił Józef Karwowski.
 
 Dzię­ki ini­cja­ty­wie człon­ków Towa­rzy­stwa Miło­śni­ków Ełku pan Józef tak­że napra­wił zegar na poczcie głównej.
 
Kościół Naj­święt­sze­go Ser­ca Jezu­so­we­go w Ełku to naj­więk­szy i naj­star­szy kościół w Ełku, wybu­do­wa­ny w sty­lu neo­go­tyc­kim w latach 1847 – 1850. Prze­bu­do­wa­ny w latach 1922 – 1925 po znisz­cze­niach wojen­nych i poża­rze z 1914 roku. Do 1945 był świą­ty­nią ewan­ge­lic­ką, po II woj­nie świa­to­wej już jako pol­ski kościół rzymskokatolicki.

2 komentarze

napisz komentarz