Strona główna » Ja się pytam » Ja się pytam© – Robert Klimowicz
Ja się pytam

Ja się pytam© — Robert Klimowicz

Dla każdego z nas nie ma ważniejszej rzeczy jak bezpieczeństwo naszej rodziny.

Prawo do obrony domu, w którym zawsze powinniśmy czuć się pewnie i bez troski o bezpieczeństwo naszych dzieci, powinno być jednym z podstawowych praw. Czy zatem uważasz, iż zasada Mój dom – Moja twierdza” powinna ograniczać się tylko do ewentualnych skutków prawnych obrony przed napastnikiem, czy też dopuszczasz możliwość obrony swojej rodziny z użyciem legalnie posiadanej broni palnej, do której dostęp powinien być łatwiejszy niż obecnie?


 ADAM DOBKOWSKI

Pyta­nie to jest prze­wrot­nie skon­stru­owa­ne. Czy chce­my czuć się bez­piecz­nie w swo­im domu – jak naj­bar­dziej TAK? Czy chce­my mieć łatwiej­szy dostęp do bro­ni pal­nej – uwa­żam, że jest clou tego pyta­nia? A przy­to­czo­na zasa­da Mój dom – Moja twier­dza”, to wybieg do dys­ku­sji na temat bro­ni. Rów­nie dobrze mógł­bym przy­to­czyć powie­dze­nie Ala Capo­ne – Dobrym sło­wem i splu­wą zdzia­łasz wię­cej niż samym dobrym słowem”.

Bar­dzo cie­ka­wy przy­kład, iż według zapi­sów pra­wa łowiec­kie­go pry­wat­ne dział­ki mogą być włą­czo­ne do obwo­du łowiec­kie­go bez wie­dzy wła­ści­cie­la i może oka­zać się pew­ne­go dnia, że spo­ty­ka­my taką bry­ga­dę myśli­wych na swo­im tere­nie i co robi­my – nawią­zu­je­my wymia­nę ognia?
Przez wie­le lat sam byłem zwo­len­ni­kiem libe­ra­li­za­cji w dostę­pie do posia­da­nia bro­ni. Nabra­łem z cza­sem jed­nak poważ­nych wąt­pli­wo­ści. Deba­ta o bro­ni powra­ca w Pol­sce, co jakiś czas, jak bume­rang. Ostat­nio kon­tro­wer­sje budzi przede wszyst­kim pro­jekt Kukiz’15, według któ­re­go dostęp do bro­ni pal­nej powi­nien mieć każ­dy oby­wa­tel na żąda­nie i to bez żad­nych badań psy­cho­lo­gicz­nych. Nawet oso­by uza­leż­nio­ne od alko­ho­lu. Wystar­czy zaświad­cze­nie od inter­ni­sty. Ode­rwa­nie poli­ty­ków od rze­czy­wi­sto­ści prze­ja­wia też wizja zwięk­sze­nia bez­pie­czeń­stwa publicz­ne­go. Pro­jekt usta­wy wyklu­cza udzie­le­nie pozwo­le­nia na broń pal­ną jedy­nie oso­bom kara­nym i ze zdia­gno­zo­wa­ny­mi zabu­rze­nia­mi psy­chia­trycz­ny­mi. Co to ozna­cza? Masę agre­syw­nych narwań­ców cze­ka­ją­cych tyl­ko na zmia­nę prze­pi­sów. W Euro­pie w odróż­nie­niu od USA rzad­ko docho­dzi do zama­chów z uży­ciem bro­ni, ponie­waż jest ona trud­no dostęp­na. Prze­cięt­na licz­ba ofiar zama­chu z wyko­rzy­sta­niem noża lub pojaz­du to kil­ka ofiar śmier­tel­nych, nato­miast strze­la­ni­ny pocią­ga­ją za sobą dużo krwaw­sze żni­wo. Dzi­siej­sze sta­ty­sty­ki poli­cyj­ne ujaw­nia­ją małą licz­bę prze­stępstw z uży­ciem bro­ni palnej.
Łatwiej zabić kulą, niż bijąc szta­che­tą. Na fil­mach boha­te­ro­wie strze­la­ją na uli­cach miast, a giną tyl­ko ban­dy­ci. W praw­dzi­wym świe­cie poci­ski ryko­sze­tu­ją i bez tru­du prze­bi­ja­ją cia­ło na wylot, po czym mogą śmier­tel­nie ranić prze­chod­nia spa­ce­ru­ją­ce­go sto metrów dalej.
Pra­wo do sku­tecz­nej obro­ny jest waż­ne, ale nie mniej niż pra­wo innych ludzi do bez­pie­czeń­stwa w miej­scach publicz­nych. Zazna­czyć trze­ba, że już teraz nie ma pro­ble­mów z uzy­ska­niem zezwo­le­nia na broń do celów spor­to­wych, war­to było­by jed­nak tak dopre­cy­zo­wać prze­pi­sy, by nie było już abso­lut­nie żad­nych wąt­pli­wo­ści, kto broń, w jakim celu posia­dać może, a kto zezwo­le­nia nie dostanie.


MICHAŁ TYSZKIEWICZ

Moim zda­niem jest do ure­gu­lo­wa­nia i napra­wie­nia tyle spraw w Pol­sce, że aku­rat temat powszech­ne­go dostę­pu do bro­ni nie jest naj­waż­niej­szy. Naj­pierw stwórz­my miesz­kań­com nasze­go kra­ju god­ne warun­ki życia i pra­cy, a o bez­pie­czeń­stwo niech dba­ją powo­ła­ne do tego służ­by. Z pew­no­ścią taka zmia­na dostę­pu do bro­ni pal­nej mia­ła­by wpływ na bez­pie­czeń­stwo i porzą­dek publicz­ny i nie oszu­kuj­my się — rów­nież na wzrost wypad­ków z uży­ciem takiej bro­ni. Nie jestem sta­now­czym prze­ciw­ni­kiem pomy­słu, aby każ­dy zdro­wy i doro­sły czło­wiek mógł­by mieć pozwo­le­nie na broń, ale wyda­je mi się, że powin­ny być to pozwo­le­nia cza­so­we, zwią­za­ne, cho­ciaż­by z tym, czy dana oso­ba potra­fi posłu­gi­wać się bro­nią, czy prze­szła odpo­wied­nie szko­le­nia i sys­te­ma­tycz­ne bada­nia psychologiczne.


KRZYSZTOF WILOCH

Hasło: Mój dom – Moja twier­dza” na pew­no nie jest moim życio­wym mot­tem. Jako pacy­fi­sta i chrze­ści­ja­nin, zamiast tego, rzekł­bym: Gość w dom – Bóg w dom” !!! Jed­nak­że w sytu­acji zagro­że­nia dla Domu i Rodzi­ny, uwa­żam za moral­ny obo­wią­zek – stać na stra­ży tych naj­wyż­szych wartości.

Oso­bi­ście nie mam naj­mniej­szych wąt­pli­wo­ści, że pra­wo win­no w spo­sób jed­no­znacz­ny regu­lo­wać zasa­dy wol­no­ści świa­to­po­glą­do­wej, wol­no­ści oso­bi­stej oraz pra­wo do obro­ny Domu i Rodzi­ny (w sytu­acji bez­po­śred­nie­go zagrożenia).

Ale – cho­ciaż bar­dzo lubię tzw. … męskie zabaw­ki”, jak splu­wa” – to jed­nak w życiu bym nie zezwo­lił na łatwiej­szy niż obec­nie dostęp do bro­ni pal­nej. Jestem świę­cie prze­ko­na­ny, że wie­lo­krot­nie czę­ściej byśmy wte­dy sły­sze­li o pora­chun­kach i roz­bo­jach z uży­ciem legal­nej bro­ni pal­nej, niż o fak­tach uży­cia jej w obro­nie domu i rodziny.

tagi

OSTATNIE